Red Bull Racing: Instrukcja łamania schematów. PB AUTOPORTRET
Napój energetyczny, który wszedł do Formuły 1 i zaczął wygrywać. Bez zaplecza wielkiej motoryzacji, bez historycznych tytułów, za to z wizją, odwagą i gotowością do ryzyka. Red Bull Racing udowodnił, że w F1 można zwyciężać pomysłem, a nie rodowodem. I że hasło „Red Bull doda Ci skrzydeł” nie było tylko marketingiem — w tunelu aerodynamicznym i na torze te skrzydła okazały się jak najbardziej realne. W tym odcinku opowiadamy historię zespołu, który dosłownie latał nad konkurencją.
W tajlandii, gdzie napił się napoju energetycznego tam serwowanego, który nazywał się po tajsku, ale nazywał się po prostu Czerwony Byk. W finał finałów wylądował, sprzedając 14 miliardów puszek rocznie na świecie. No i w pewnym momencie wpadł na to, że może warto by się pokazać z tym napojem również w... W Formule 1. Ogrzać się w cieple królowej motosportu. I to się zaczęło... Tak naprawdę bardzo szybko. Myślę, że szybciej niż ktokolwiek się spodziewa, ponieważ ten czerwony byczek pojawił się po raz pierwszy w stawce FromWeden w roku 1989. Już. Ponieważ Dietrich Mateschitz był jedną z osób, które... Dietrich Mateschitz, założyciel Red Bulla, bo ja nie wspomniałem o tym.
To tak, można powiedzieć, że Austria nie miała aż tak wielu kierowców w Formule 1, ale miała kilku wielkich. Jednym z nich był Jochen Rindt, który sprawił, że cała Austria żyła w Formule 1. Rzeczywiście było tak, że dla tego stosunkowo niewielkiego kraju taki sukces, tym bardziej jeszcze przyprzeciętowany tragicznymi okolicznościami zdobycia pierwszego i ostatniego dla Johana tytułu Mistrza Świata, sprawiły, że wychowało się całe pokolenie Osób, które były zafascynowane w Formuły 1, wychowywało się na tych wyścigach. Jedną z tych osób był właśnie Dietrich Mateschitz, który także bardzo chciał w jakiś sposób do tej Formuły 1 dotrzeć. Do siłom rzeczy już nie miał szansy na osiągnięcie tego w wymiarze sportowym, więc dość szybko zaangażował się, był stałym bywalcem padoku Formuły 1, dostał się tam po prostu przez pieniądze jako osoba, która zaangażowała się w Formuły 1 od strony sponsorskiej, takiej można trochę powiedzieć zarządzającej.
Tą osobą, która dała mu ten wstęp był Gerhard Berger, czyli austriacki kierowca, który ścigał się w Formule 1 wówczas i logo Red Bulla po raz pierwszy pojawiło się na jego stroju w roku 1989 i w ten sposób zaczął się ten związek Red Bulla z Formą 1, który trwał, trwa do tej pory. Kolejny krok nastąpił w roku 1995. Właściwie można powiedzieć, że już bolidy Red Bulla pojawiły się w stawce, ponieważ od tego roku w coraz większym stopniu Red Bull pojawiał się na bolidach Zaubera. Patryk Zauber, wcześniej kierowca, a potem zawodnik z podobnego kręgu kulturowego, ponieważ Szwajcar prowadził swój zespół, o którym opowiadaliśmy nawet, nie?
Ale wtedy Mateschitz zrozumiał, że potrzebuje, jeśli chce mieć taką rzeczywistą kontrolę, chce mieć jakby taki, chce mieć swój zespół w Formule 1, no to musi mieć swój zespół w Formule 1. Taka szansa się pojawiła wkrótce. Tylko jakby, żeby ją wykorzystać, to jednak, to ogólnie tak w życiu myślę, że tak jest, że jakby ludzie mówią, no bo tam komuś się trafiła szansa. Jedna rzecz to, że jest szansa, ale druga rzecz to też jeszcze umieć ją wykorzystać. I tutaj też akurat Matysz jest umiał ją wykorzystać i znowu nie tylko dzięki swoim własnym kompetencjom, ale także dzięki Ogólnie zespołowi okoliczności, które on budował na przestrzeni lat, ponieważ dla tej historii bardzo ważna jest jeszcze jedna postać, o której też głośno nawet jeszcze niedawno było w Formule 1, to znaczy Helmut Marko.
Kolejny Austriak, kolejna osoba wychowana, można powiedzieć, w sposób na johenierincie. Chociaż tutaj ten związek był jeszcze mocniejszy, ponieważ oni się znali. Oni wcześniej byli znajomymi, wychowywani w jednej steryjskiej wiosce. Razem marzyli od dziecięcych lat o tym, żeby jak ten Jochen Rindt być. Helmut Marko zresztą osiągał też swoje własne sukcesy i w Formule 1 wygrał także jedną z edycji Le Mans. Jego karierę motorsportową z kolei powstrzymał wypadek, to znaczy kamień wpadł podczas Grand Prix Frights przez szybkę, przez wizjer i uszkodził mu oko. Pozbawiony wzroku na jedno oko, musiał przejść z bycia zawodnikiem na zarządzanie innymi zawodnikami.
W tym był, jak się okazuje, bardzo skuteczny, wykorzystując te wszystkie swoje koneksje. Mateusz Jic. Mając już po swojej stronie Helmuta Marko, z którym zaczęli współpracować w latach 90., mieli swój pierwszy właśnie zespół, który nazywał się zresztą Red Bull Junior Team. Ten juniorski zespół, on nie był w Formule 1, ale jego celem było właśnie znajdowanie i prowadzenie młodych talentów.
To jest historia porażki, ponieważ Jaguar tylko 6 lat startował w Formule 1. Ford kupił ten zespół na fali, no takiego bardzo krótko istniejącego zespołu Stewart Grand Prix. To był zespół Jackiego Stewarta, wielkiego kierowcy Formuły 1 brytyjskiego, jednego z najbardziej słynnych brytyjskich, właściwie szkockich nawet dokładnie, on by chyba się obraził na zapowiedzenie, że brytyjski. Więc Jackie Stewart razem ze swoim synem Paulem prowadzili tylko dosłownie przez trzy sezony zespół Stewart Grand Prix. On zaczął osiągać zaskakujące sukcesy w drugiej połowie lat 90. Kilkukrotnie notował podium, nawet zwycięstwo. Wtedy Ford stwierdził, że kupi ten zespół i z Jaguara zrobi takie brytyjskie Ferrari.
I oni testowali swoją strategię, poznawali ludzi, budowali infrastrukturę oczywiście, ale też tworzyli swoje własne DNA, które dzisiaj, jakby możemy je określić, jeżeli istnieje coś takiego DNA zespołu, To jest, u nich to się mniej więcej tak, młody, agresywny, odważny, gotowy eksperymentować tam, gdzie inni się boją. To mniej więcej tak wygląda dzisiaj strategia, jeśli tak możemy nazwać, strategia zespołu Red Bull Racing. I to wszystko zostało ucieleśnione konkretnie w postaci pierwszego szefa zespołu, czyli Christiana Hornera. Wtedy, no, zupełnie wyciągniętego, nie wiadomo skąd, Szefa zespołu Arden International, który kilka poziomów niżej od paru lat ścigał się z powodzeniem, trzeba przyznać, w Formule 3000.
Tak. Mówimy o miejscu, gdzie spotykają się takie tuzy, czy spotykały takie tuzy jak Ferrari, Bugatti, Toyota, mnóstwo, mnóstwo firm, które wyrosły z takiej przeszłości motoryzacyjnej. Oczywiście ponad 100 zwycięstw Grand Prix w ogóle w historii zespołu, więc to jest naprawdę poważny gracz, chociaż zupełnie nieoczywisty jak na historię innych zespołów w F1. No i przez to też piękny i przykuwający naszą uwagę i pokazujący, że no właśnie w Formule 1 warto myśleć nie sztampowo, to znaczy to nie jest tak bardzo sport, w którym liczą się tylko producenci samochodów, tylko no jednak jest to inne uniwersum, które działa według trochę innych zasad. I to jest bardzo dobre zakończenie historii o zespole Red Bull Racing.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Napój energetyczny, który wszedł do Formuły 1 i zaczął wygrywać. Bez zaplecza wielkiej motoryzacji, bez historycznych tytułów, za to z wizją, odwagą i gotowością do ryzyka. Red Bull Racing udowodnił, że w F1 można zwyciężać pomysłem, a nie rodowodem. I że hasło „Red Bull doda Ci skrzydeł” nie było tylko marketingiem — w tunelu aerodynamicznym i na torze te skrzydła okazały się jak najbardziej realne. W tym odcinku opowiadamy historię zespołu, który dosłownie latał nad konkurencją.