Mentionsy Mentionsy
Otulina o sztuce
Otulina o sztuce

Łódź Charona s01 e22

23.07.2022 ·25 min 16 s · 6 rozdziałów

W Muzeum Narodowym w Gdańsku jest niezwykłe dzieło artysty, łączącego inspiracje sztuką włoską i niderlandzką. Jacob Isaacsz. van Swanenburgh pochodził z Lejdy, jednak połowę swojego życia zawodowego spędził w Neapolu. Tam też powstała "Łódź Charona czyli Sybilla Kumejska pokazująca Eneaszowi zaświaty". Opowiadam o tym, jak artysta wykorzystał tradycję antyczną i chrześcijańską do stworzenia mrożącej krew w żyłach wizji zaświatów. Jak i o tym, czemu było ono pokazywane na wystawie dotyczącej głównie Hieronima Boscha. Dowiecie się też jaki związek ma to dzieło i jego twórca z Rembrandtem. A także dzielę się z Wami odkryciem mojego osobistego łącznika z rodziną van Swanenburgha! . Nagrań możecie posłuchać na: Spotify: https://spoti.fi/3bS7qEa Anchor: https://anchor.fm/otulina-otulina Apple Podcasts: https://apple.co/3lgoqoS You Tube: https://bit.ly/3wynHGl Możecie znaleźć moje wpisy na stronie: https://otulinablog.pl lub na profilu na Facebooku: https://www.facebook.com/otulinablogpl

1:52 · Opis wystawy w Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie 1

Co właściwie widzimy na tym stosunkowo dużym obrazie, bo ma on metr wysokości na metr czterdzieści szerokości? Jest to piekielna wizja. No i to był jeden z powodów, dla których dzieło to było pokazywane w Budapeszcie, ponieważ Svanenburg znany był jako twórca przede wszystkim takich rozmaitych, piekielnych, demonicznych wizji. Otulina o sztuce. Episode o sztuce. Ojca założyciela samego tematu demonicznych, piekielnych, takich bardzo fantastycznych, jeżeli chodzi o wyszukany sposób pokazywania tych postaci, demonów czy różnych ciemnych sił w obrazach.

3:48 · Opis obrazu Łódź Charona 1

Ale Svanenburg również, można powiedzieć, nie ustępował im pola, chociaż jest artystą dużo mniej znanym i niewątpliwie dużo mniej dzieł jego autorstwa się zachowało. Tym bardziej ciekawy jest ten obraz, który znajduje się w Gdańsku, czyli Łódź Charona. I kiedy patrzymy na niego, to ta Łódź Charona tytułowa zajmuje jedynie fragment kompozycji. Zdecydowanie nie jest ona jedynym tematem tego dzieła, bo to, na co patrzymy, to jest taki wielki, rozległy pejzaż, który wypełniony jest gdzieś tam w tle budowlami, które badacze wskazują, że to są wizje takich budowli rzymskich. Na pewno są to bardziej takie antykizujące w ogóle czy architektoniczne elementy, ale one wszystkie mają pokazywać to, co dzieje się w podziemiach.

8:56 · Historia i symbolika obrazu 3

Nie tylko przyglądamy się z taką ciekawością tym wszystkim postaciom ukazanym w całej kompozycji, ale mamy też taki przekaz, który ma naprowadzać na dobrą drogę patrzącego. Ażeby pamiętał, że pomimo, że w codziennym życiu wydaje mu się, że to są tylko jakieś drobne ułomności, nie wiem, w podejmowaniu decyzji, ale one prowadzą, właśnie jako popełnianie grzechu, że one prowadzą do bardzo zgubnych później konsekwencji, czyli do trafienia do piekła i podnoszenia tych mąk piekielnych. No i to jest taka inwencja samego Svanenburga.

I mieszkał w Lejdzie i był synem innego malarza, Izaaka van Swannenburga. Pochodził zatem z rodziny artystycznej i szkolił się najpierw u swojego ojca. Natomiast wiemy, że w latach 90. opuścił Lejdę, opuścił Niderlandy i wyruszył w popularną wówczas podróż do Włoch, do Italii. No i tutaj te przekazy o jego podróży, o kolejnych etapach są dosyć takie ograniczone. Badacze wskazują, że najprawdopodobniej odwiedził Wenecję, Florencję, Rzym. To są oczywiście takie punkty dla artystów bardzo ważne wówczas, które miały ich przybliżyć do sztuki zarówno współcześnie tworzonej, ale i też antycznej, zwłaszcza w Rzymie.

która później była inspiracją dla ich twórczości, tak jak tutaj w tym przypadku też możemy wskazać na wykorzystanie przez artystę tych zaobserwowanych budowli Rzymu. Natomiast to, co ciekawe, Svanenburg dotarł aż na południe Włoch do Neapolu i tam w ogóle na dosyć długi czas się osiedlił, ponieważ jest przekaz, że od 1500, około 1596 roku, aż do roku 1615 Mieszkał właśnie w Neapolu i tam w ogóle ożenił się w 1599 roku z osobą lokalnie tam mieszkającą, co też jest dosyć nietypowe, bo artyści czy w ogóle różne też postaci raczej zawierały ślub, żeniły się,

13:52 · Analiza kompozycji i symboliki 5

z osobami tej samej narodowości. Tutaj szczególnie jest to widoczne na przykładzie kupców czy artystów włoskich przebywających czy to w Nierlandach, czy nawet w Polsce, którzy nie zawierali raczej małżeństw w tych swoich krajach pobytu, ale wracali do Włochy i tam żenili się często z kobietami, które były w ogóle z ich najbliższego otoczenia, najbliższego otoczenia ich rodziny. Natomiast tutaj Van Svannenburg ożenił się z Margaretą de Cardone, córką miejscowego handlarza żywności. Tutaj mówiłam wam, że odnalazłam osobisty link ze Svannenburgiem i to właśnie z Margaretą de Cardone, ponieważ tak się składa, że mój mąż nazywa się

I w ten właśnie sposób reklamował swoją twórczość, co też nie zawsze było, można powiedzieć, bezpieczne, ponieważ pamiętajmy, że to też są czasy inkwizycji i w Neapolu takoważ inkwizycja istniała. Isvanenburg w 1608 roku został oskarżony o promowanie treści heretyckich, ponieważ w jego dziełach pokazywane były czarownice, właśnie takie działania, nazwalibyśmy je satanistyczne nawet wręcz. Natomiast on wybronił się z tego zarzutu, uniknął ciężkiej kary, chociaż musiał zapłacić sowitą kwotę właśnie za dość uczynienia, ale wyobrażam sobie, że gdyby Inkwizycja wiedziała, że on jeszcze nie jest do tego wszystkiego katolikiem, tylko jest protestantem, to na pewno na samej takiej opłacie by się nie skończyło.

I co ciekawe, Rembrandt zdaje się, że nie był specjalnie zainspirowany tymi charakterystycznymi dla Svanenburgha tematami, czyli z jednej strony owymi demonicznymi wizjami, scen inspirowanych różnymi tematami, ani też takimi krajobrazami wnętrz miast, bo tutaj Svanenburg też jest wskazywany jako właśnie artysta taki pejzażowy. Ale Rembrandt, myślę, że zdecydował się na naukę u niego przez wzgląd na ten długi pobyt we Włoszech artysty i pewnie tutaj ta fama głównie była, czy też taka popularność tego Svanenburgha mogła z tym się wiązać. Natomiast niewątpliwie, kiedy też spojrzymy na to dzieło z Gdańska, możemy zaobserwować, że taka gra światłem i cieniem, tworzenie pewnego dramatyzmu samego ujęcia i może ta rodzajowość w ukazywaniu zwłaszcza tych scen w Paszczy Lewiatana były dla Rembrandta inspirujące.

Gdzieś otworzyły go właśnie może na sam element budowy dynamizmu scen, dynamiki scen właśnie światłem i cieniem. Ale zdecydowanie tutaj kończy się ten wpływ, ponieważ kiedy przyjrzycie się temu dziełu i tutaj polecam Wam wizytę w Gdańsku w Muzeum Narodowym, to na pewno uderzy Was taka mnogość postaci, skłębionych, nagich postaci, które wypełniają praktycznie całą lewą stronę i środkową część tej kompozycji. I to jest dzieło jeszcze w swojej istocie niezwykle manierystyczne. Ono jest datowane na około 1600 rok, czyli sam środek, można powiedzieć, działalności Svanenburgha w Neapolu.

Też możemy sobie wyobrazić, jak wyglądało to dzieło, które przykuło uwagę inkwizycji i postawiło Svanenburgha przed sądem inkwizycyjnym. Pewnie tutaj ta stylistyka była całkiem podobna. Mnie, kiedy patrzę na to dzieło i tą paszczę Leviathana również, to przypominają się okładki książek Terego Pratchetta. Nie wiem, czy wśród słuchaczy mam też miłośników literatury tego Otulina o sztuce. Episode o sztuce. Episode o sztuce.

21:56 · Biografia Jakoba Isaaksona van Swannenburgha 2

Tego typu dzieła były tworzone, tak jak Wam wspominałam na początku, z jednej strony jako umoralniające, wskazujące taką właściwą ścieżkę życia, postępowania, tak żeby uniknąć tych męk piekielnych, Ale przede wszystkim to, co fascynowało, to, co przyciągało właśnie w twórczości czy to Svanenburgha, czy tych dwóch artystów, o których też wspominałam, czyli Jana Breuchla starszego i Dawida Teniersa młodszego, artystów specjalizujących się w tych takich diabolicznych tematach, To był właśnie ten element zaskoczenia, fascynacji w obserwowaniu, nagromadzenia postaci, bardzo takiego kreatywnego tworzenia tych rozmaitych stworów i też był to element takiej kultury, powiedziałabym gabinetowego, delektowania się tą różnorodnością scen ukazanych w obrazie.

I zazwyczaj dzieła gabinetowe, to jest taka nazwa związana z tym, że oglądało się je w ciszy i skupieniu gabinetu, One raczej miały mniejszy format, bo były wtedy też takimi prezjozami, można powiedzieć. Tutaj w przypadku dzieła Svanenburgha mamy niewątpliwie przed sobą olbrzymie dzieło o właśnie takim temacie, natomiast wymagające od patrzącego równego skupienia. Przyznam się Wam, że kiedy byłam w Budapeszcie, to bardzo trudno było mi się przedrzeć przez tłum zwiedzających, którzy przyglądali się tej kompozycji i niewątpliwie zaplanuję sobie w najbliższym czasie wizytę w Gdańsku, ażebym mogła na spokojnie w Muzeum Narodowym obejrzeć tą kompozycję i poszukać tych wszystkich detali, które na pewno mi umknęły.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.