Niereformowalny idiota [OSKARŻAM - odcinek 45]
Fama go wyprzedza, a jego karta karna od niemal trzech dekad jest gęsto zapisana. Mówią o nim, że jest groźny, nieobliczalny i bezwzględny. Przyjmie każdą "robotę" i gotowy jest eliminować wszystkich, którzy staną na jego drodze. Za zlecenie zabójstwa sędziego, prokuratora i jego żony "Fama" został właśnie skazany na kolejne 25 lat w więzieniu.Posłuchajcie tekstu Hanny Dobrowolskiej, reporterki sądowej i autorki książek kryminalnych.Czyta Mariusz Bonaszewski.Wszystkie odcinki "Oskarżam. Cyklu kryminalnego Gazeta.pl>>>
Krzysztof U, obecnie M, urodził się w 1978 roku w Warszawie, a wychował się na Ochocie. Z dokumentów wynika, że jest bezdzietny, niedawno rozwiedziony. Nie ma telefonu komórkowego ani nawet adresu mailowego. Biedny jak przysłowiowa mysz kościelna. Skończył technikum, gdzie uczył się na speca od tak zwanej wykończeniówki. Już jako nastolatek dawał jednak otoczeniu jasno do zrozumienia, że wykańczać będzie ludzi, a nie mieszkania. Fama pierwszy raz trafił do więzienia w wieku 17 lat za usiłowanie zabójstwa i spowodowanie kalectwa. Został skazany na 15 lat pozbawienia wolności i korzystał z przerw w odbywaniu kary, ale szybko wracał za kraty z kolejnym osiągnięciem na koncie.
Adam O. namawiany był także do powtórzenia rozboju w Gołdapi, bo Fama był przekonany, że kryje się tam spory majątek. Ofiarą rozboju miał paść także sąsiad Famy, który trudnił się sprzedażą drogich zegarków i markowych butów. Po zmianie aresztu z Białołęki na Służewiec Krzysztof U. dziś M. podobną ofertę złożył kolegom z więziennej siłowni. Tadeuszowi D. i Marcinowi K. Murzynowi, wskazanemu za wyłudzenia metodą na wnuczka i na policjanta, obiecywał w nagrodę Mercedesa klasy S i pieniądze. Oczekiwał, że szczęka zostanie otruty cyjankiem, a zabójstwo kwasem zarezerwował dla żony prokuratora Cieślińskiego. Liczył na to, że gdy ukochanej śledczego stanie się krzywda, on powstrzyma się od dalszego rozliczania famy.
Miał zaangażowanych informatorów, w tym m.in. swoją żonę i pasierba, dzięki którym wiedział, jak żyje, gdzie mieszka i którędy zwykle przemieszcza się rodzina Cieślińskich. Adamowi O. i Tadeuszowi D. przekazywał namiary na swoich adwokatów, którzy pośredniczyli w wymianie informacji, a także mieli płacić za realizację zleceń. Życie pani Cieślińskiej bandyta wycenił na 10 tys. euro. Prokurator Radosław Cieśliński niemal od początku wiedział od policjantów z terroru, że Fama chce go zastraszyć. Dostał ochronę, ale nie odstąpił od śledztwa. Miesiącami gromadził materiały przeciwko Krzysztofowi U. Dziś M.
Mówił, że wspomnianych sytuacji nigdy nie było. Biegli psychiatrzy nie dostrzegli u niego choroby psychicznej ani upośledzenia, a jedynie osobowość dysocjalną, co jest charakterystyczne u recydywistów. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w akcie oskarżenia wypunktowała sześć czynów karalnych, w tym dwa dotyczące zlecenia zabójstwa Szczenki i żony prokuratora Cieślińskiego, połamania sędziego Krasnodębskiego, a także zlecenia rozbojów. Oskarżony miał wyśmienite towarzystwo na ławie. Swoich ówczesnych obrońców. Radcy prawni Agnieszka i Hubert M. mieli utrudniać śledztwo w sprawie podpalenia klubu, przekazując zdobyte podczas widzeń grypsy, nakłaniali bandytów do zastraszenia świadków obciążających zeznaniami Famę, a także pomagali swojemu klientowi w kontaktowaniu się ze światem zewnętrznym, w tym na przykład z kochanką.
Interesuje się linią orzeczniczą sądów. Interesuje mnie, jak pracują prokuratorzy i stąd z domeny publicznej posiadam opinie, komentarze i oświadczenia majątkowe wielu funkcjonariuszy publicznych – przekonywał. Śmiał się, że nagle jest wielką tajemnicą, gdzie prokurator mieszka i skąd pochodzi. Próbował dyskredytować pokrzywdzonego Cieślińskiego, bo okazało się, że ochraniający prokuratora policjant flirtował z jedną z jego adwokatek i wysyłał jej roznegliżowane zdjęcia. Według Famy to Cieśliński mógł chcieć w ten sposób wpłynąć na postępowanie. Para oskarżonych prawników twierdziła, że stawiane im zarzuty opierają się na fałszywych zeznaniach. Agnieszka M wyjaśniała, że od lat pomagała rodzinie U, a żona Krzysztofa U, obecnie są rozwiedzeni, zaczęła na nią nadawać z wściekłości, że Fama ją zdradzał i wszyscy prócz niej o tym wiedzieli.
Nie wykonał polecenia, bo z aresztu wtedy nie wyszedł, a Fama szukał dalej. Tadeusz D. przed sądem zeznawał tak samo jak w śledztwie. Poznał Krzysztofa U., dziś M., na służewcu, ale legendę o tym człowieku i o stawiszynie słyszał znacznie wcześniej. Czuł do Famy respekt i chciał mu się przypodobać. D. pamiętał, że Patryk E. miał zginąć, a gdyby coś zawiodło z tym świadkiem koronnym, to wtedy celem stawał się sędzia Krasnodębski. Ten sędzia miał być pobity rurami. Adres mieliśmy dostać przez adwokatów i ktoś miał za nim pojechać.
Można było mnie traktować jak łacha, oznajmił. Gdy przyszło do wniosków o karę, Patryk Eł stwierdził, że pozostawia jej wymiar do uznania sądu. Prokurator Walerian Janas był bardziej konkretny. Wnosił o 25 lat więzienia dla Famy, 4 lata dla radczyni prawnej Agnieszki M. i 2 lata dla jej męża. Małżeństwo Cieślińskich oczekiwało, że sąd ukaże ich niedoszłego oprawcę piętnastoletnim wyrokiem. Oskarżeni, jak jeden mąż, prosili o uniewinnienie. Wyrok zapadł 23 września 2025 roku. Fama nie chciał być doprowadzony na ogłoszenie werdyktu. Sędzia Karol Troć odczytywał 12-stronicowy dokument do pustej ławy oskarżonych.
Gangster został uznany za winnego popełnienia wszystkich sześciu przestępstw. Sąd skazał go na 25 lat pozbawienia wolności i na 10 lat pozbawił go praw publicznych. Sędzia Troć uniewinnił panią mecenas od większości oskarżeń, uznając ją za winną wyłącznie prób wpływania na stawiennictwo czy zeznania dwóch świadków w sprawie o podpalenie klubu. Karę sąd wymierzył łagodno. Osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata próby. Do tego 20 tysięcy złotych grzywny. Mąż Agnieszki M., Hubert, jako jedyny został przez sąd całkowicie oczyszczony z zarzutów.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Fama go wyprzedza, a jego karta karna od niemal trzech dekad jest gęsto zapisana. Mówią o nim, że jest groźny, nieobliczalny i bezwzględny. Przyjmie każdą "robotę" i gotowy jest eliminować wszystkich, którzy staną na jego drodze. Za zlecenie zabójstwa sędziego, prokuratora i jego żony "Fama" został właśnie skazany na kolejne 25 lat w więzieniu.
Posłuchajcie tekstu Hanny Dobrowolskiej, reporterki sądowej i autorki książek kryminalnych.
Czyta Mariusz Bonaszewski.
Wszystkie odcinki "Oskarżam. Cyklu kryminalnego Gazeta.pl>>>