"Rzeczy robione specjalnie" z Emilią Konwerską
Jagoda Gawliczek rozmawia z Emilią Konwerską o jej zbiorze krótkich próz "Rzeczy robione specjalnie" (Wydawnictwo ArtRage). O rozpędzaniu nieprawdopodobnych scenariuszy, przysłowiach, kapibarach i poezji. Jingiel: Botanica
Natomiast w tym tekście ja totalnie odnalazłam jedną sytuację z mojego życia z zeszłego roku. Miałam obsesję na punkcie capybar, dalej mam. I byłam rok temu w Japonii i wymyślałam sobie całą taką skomplikowaną podróż do parku, w którym te capybary mają dużo przestrzeni dla siebie i one są, po prostu przebywają tam wolno i można do nich przyjść, można z nimi posiedzieć, po prostu przebywać. Nie tak, że wchodzi się w czasie karmienia i z wiaderka im się coś podoba. Ale przebywać z nimi jakby za ogrodzenie? Tak, że możesz je pogłaskać, możesz wejść z nimi w interakcję. Wiadomo, że trzeba to zrobić też z szacunkiem wobec zwierzęcia, zwłaszcza kiedy się widzi jego potężne zębiska, ale że to jest tak jakby konsensualna relacja, że one też mają dużo przestrzeni, żeby od ciebie odejść, pobyć sobie same, ale kiedy mają ochotę wejść z tobą w interakcję, to są.
I ja, ponieważ byłam jakby w takiej manii, to pojechałam tam absolutnie na otwarcie. Byłam pierwszą osobą, która... To jest najważniejsze, na początku być. I tam była cała trasa, którą można było przejść. Było proponowane, dobra, tutaj jest takie zwierzę, tu jest takie, tu jest takie. Ale ja byłam taka, nie, dobra, to sobie obejrzę później. Idę do kapibar, chcę być jak najszybciej przy kapibarach. I zastałam je, kiedy były jeszcze karmione w taki sposób bardzo luźny, nieformalny. I miałam poczucie właśnie, że one nie weszły jeszcze w rolę kapibar odwiedzanych. tylko były tymi capybarami z twojego opowiadania. Dokładnie. Więc kiedy czytałam to, to miałam takie o mój Boże, znam to. To jest tak jakby coś, co jest mi też bardzo bliskie. I to zabawne też, że wybrałaś ten tekst do czytania.
Ale w ogóle ja mam z capybarą ciekawe też przygodę, ponieważ ja zawsze myślałam, że capybara jest strasznie mała, jak chomik. I dopiero ostatnio w tamtym roku chyba zobaczyłam ją w kontekście jakimś. I to był dla mnie ogromny szok, że one są takie wielkie. Jest chomiczyskiem. A dotykałaś capybary wtedy? Nie, nie, nie, nie. Ja jej w ogóle na żywo nie widziałam. Widziałam ją gdzieś w internecie, jak stał koło niej człowiek. I myślałam, że to jest sztuczna inteligencja. Capybary są trochę wymysłem sztucznej inteligencji. Trochę są, tak. Ale są takie szczeciniaste. Że nie jest to gładkie futerko, tylko takie jak ostra szczotka trochę. Nie mogą być takie za mięciutkie. To już byłaby przesada.
To prawda. Chyba, że malutkie capybary są mięciutkie. Mam a propos mięciutkich rzeczy też opowiadanie. Dawaj, dawaj. To jest opowiadanie, które ma być opowiadaniem takim terapeutycznym, uspokajającym, które chyba napisałam trochę, żeby siebie samą uspokoić. I ma tytuł Panorama jednej potrzeby. Nie jestem nawet pewna, czy zobaczyłam ten mural na żywo, czy w internecie, a może nie widziałam go wcale. Całkiem prawdopodobne wydaje mi się, że zmęczonym, przymglonym wzrokiem dostrzegłam w plamach na ścianie i odrapanym tynku uśmiechnięte twarze miłych, jakby azjatyckich zwierząt, czyli znowu do ciebie nawiązanie. Miały zamknięte oczka i emanowały rozkoszą swoich własnych mięciutkich ciałek.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jagoda Gawliczek rozmawia z Emilią Konwerską o jej zbiorze krótkich próz "Rzeczy robione specjalnie" (Wydawnictwo ArtRage). O rozpędzaniu nieprawdopodobnych scenariuszy, przysłowiach, kapibarach i poezji.
Jingiel: Botanica