OpenClaw, SWE-AGI i zmierzch chatbotów - Opus 4.6 i GPT-5.3 Codex to Agenci z przyszłości!
Bierzemy na warsztat jedną z najbardziej absurdalnych i jednocześnie najciekawszych historii AI ostatnich miesięcy: viralowy projekt ClawdBot, później MoltBot, a dziś OpenClaw — narzędzie, które miało być osobistym agentem AI działającym 24/7, a stało się centrum internetowej burzy, rebrandingu, kontrowersji, problemów bezpieczeństwa i ostatecznie… wejścia Petera Steinbergera do OpenAI. Rozkładamy ten fenomen na czynniki pierwsze.W drugiej części przechodzimy do pytania: czy AGI w programowaniu właśnie przestało być futurystyczną tezą, a stało się praktyką? Na bazie naszych testów, obserwacji i wyników 10xBench rozmawiamy o tym, co naprawdę zmieniają nowe modele i środowiska agentowe, dlaczego klasyczne „chatowanie z AI” staje się przestarzałym nawykiem i czemu programiści powinni już teraz zaktualizować swój workflow, sposób myślenia i prognozy dotyczące przyszłości tworzenia oprogramowania.[00:00:00] Wstęp i nowości – Nowe realia programowania w 2026 roku oraz zapowiedź kursu 10xDevs 3.0.[00:08:02] Projekt OpenClaw – Historia powstania i fenomen popularności agenta stworzonego przez Petera Steinbergera.[00:24:40] Vibe coding i nowa inżynieria – Debata o jakości kodu, upraszczaniu struktur pod agentów i doświadczeniu twórcy OpenClaw.[00:43:33] Kontrowersje i dezinformacja – Kulisy projektu Moldbook, błędy bezpieczeństwa oraz prostowanie medialnych mitów o AI.[00:58:29] Modele nowej generacji i AGI – Analiza możliwości Opus 4.6 oraz GPT-5.3 Codex w kontekście automatyzacji pracy end to end.[01:09:13] Agent Harness i przyszłość branży – Rola "uprzęży" dla modeli, wyniki benchmarków oraz zmiany w procesie wytwarzania oprogramowania (SDLC).[01:36:47] Podsumowanie i inspiracje – Subiektywny ranking najciekawszych narzędzi lutego 2026 i zachęta do samodzielnych testów.
Marcin Czarkowski, cześć. Głównymi tematami odcinka będą dwie burze. Burza homarowa i burza AGI-owa, czyli tematy, które naprawdę powinny zainteresować wszystkich pasjonatów sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego i tego, co dzieje się w obszarze budowania produktów nowej generacji. Zaczniemy od homarów, jednak nie będzie to rozmowa o jakiejś kuchni śródziemnomorskiej, nie będzie to rozmowa gdzieś tam na pograniczu zoo czy różnych gatunków zwierząt, Rozmowa bardzo mocno osadzona nadal w tematyce sztucznej inteligencji. Porozmawiamy o takim produkcie, o takiej usłudze, takim rozwiązaniu jak CloudBot, czasami nazwany BoltBotem, albo też finalnie OpenClaw, czyli takim agencie, który w ostatnich tygodniach tak naprawdę podbijał serca programistów, użytkowników sztucznej inteligencji i agentów.
No, średnio interesujące. Co robić? Co robić właśnie z tym swoim dostępnym czasem, z całą tą kasą? No jeśli nazywacie się właśnie Peter Steinberger, no to możecie choćby wrócić do kodu i zbudować kolejny produkt w zupełnie nowych realiach. Tylko, że właśnie tym razem ten produkt będzie powstawał przy wsparciu jakichś wirtualnych asystentów, jakichś agentów, którzy będą dla Ciebie ten produkt budować. Troszkę tak jakbyś grał w taką grę RTS. Przy okazji ten produkt stanie się viralowym hitem, przejmie go Big Tech, a Ty nakręcisz mnóstwo kontrowersji w wielu różnych obszarach życia i te wszystkie historie Wam. Dzisiaj podsumujemy, bo właśnie tak narodził się Cloudbot, znany pod nazwą OpenClaw, czyli taki osobisty, działający 24 na 7 asystent, napędzany sztuczną inteligencją, który w kilka dni zdobył rekordowe 86 tysięcy gwiazdek na Githubie, co oczywiście wygenerowało tyle samo pozytywnych komentarzy i feedbacku, co krytyki i jakiś takich wyrazów sceptycyzmu a propos tego, co ta sztuczna inteligencja ze światem programowania robi.
My dzisiaj nie skupimy się wyłącznie na technikaliach, chociaż o tym też opowiemy, ale postaramy się przedstawić taki big picture, bo jego często w tej dyskusji brakuje. Jasne i ciemne strony tego całego szalonego ekosystemu. Przefiltrujemy również prawdy od półprawd, te kontrowersje skomentujemy, tak żebyście dobrze rozumieli, czym ten produkt tak naprawdę jest, kto może z niego skorzystać, jakie są zagrożenia, a co jest absolutnym farmazonem, bo takich niestety też nie ma. Tutaj sporo było. I to się wiąże z kolejnym tematem, czyli właśnie z Moldbookiem, czyli takim rzekomo pierwszym portalem społecznościowym dla agentów, który miał być zupełnie wirtualny, rozwijany, bez udziału ludzi. Ile w tym wszystkim prawdy? O tym się zaraz przekonacie. No i tutaj Marcin jako użytkownik OpenClaw, bo już dzisiaj chyba tą nazwą będziemy się domyślnie posługiwać.
W przypadku OpenClaw mamy zupełnie inne podejście, bo jest to agent proaktywny, który działa 24 na 7 na urządzeniu i jest w pełni sprawczy, ponieważ ma pełen dostęp do terminala, I też do plików dostępnych na systemie operacyjnym. Urządzenie, na którym jest uruchomione. Podczas doświadczenia GPT-u mamy oczywiście odirazowaną piaskownicę, która nie ma zupełnie takich możliwości. Co do samego interfejsu, to również jest tu bardzo ciekawie. W przypadku TotoGPT jest to oczywiście albo interfejs webowy, bądź też jakaś aplikacja, którą mamy pobraną na komputerze. A jeżeli chodzi o kontakt z OpenClaw, to mamy ogrom różnych możliwości.
Przede wszystkim są to komunikatory takie jak WhatsApp, iMessage, Discord, Slack. Mamy również interfejs webowy, mamy terminal, tak więc naprawdę do wyboru, do koloru. No i też duże różnice zachodzą na poziomie pamięci. W przypadku czata GPT mamy krótkotrwałą pamięć z oknem kontekstowym w ramach danej konwersacji, no i też oczywiście jakieś mniejsze rozszerzenia, gdzie pojedyncze fakty na nasz temat możemy zachowywać i jakoś tam mniej lub bardziej skutecznie odwoływać się do poprzednich. W kompensacji w przypadku OpenClaw ten system jest dużo bardziej rozbudowany. Mamy pamięć długotrwałą w szeregu plików MD. Jednym z najciekawszych jest SoleMD, czyli tak naprawdę tożsamość, osobowość naszego agenta.
W przypadku MCP ta integracja jest dużo mniejsza, bo sam Peter Steinberger wielkim fanem tego protokołu nie jest. No więc może Przemku, jeszcze wejdźmy trochę na głębszy filar, znaczy na głębszy powiedzmy poziom techniczny. Omówmy właśnie te filary, na które składa się sam OpenClaw. Mamy tutaj kilka takich głównych komponentów. Tak, opowiedzmy o kilku takich filarach. Na pewno takim pierwszym, najbardziej intuicyjnym filarem, czy też taką podstawą tego wszystkiego jest sam model językowy, który tutaj gdzieś tam w centrum jest, ale wiemy, że jak taki model gdzieś tam wrzucimy na nasz dysk, to on sam z siebie tych rzeczy, o których ty, Marcin, opowiadałeś i robił, nie będzie. On potrzebuje jakichś dodatków, jakichś rozszerzeń umiejętności obsługi narzędzi.
I tutaj w tym OpenClaw faktycznie takie rozszerzenie mamy. Pierwszym istotnym rozszerzeniem, na które zwraca uwagę Pete Steinberger, czyli właśnie autor tego rozwiązania, to jest Gateway, taka brama komunikacji tego rozwiązania z innymi zewnętrznymi usługami. Ten Gateway to jest rozwiązanie, przez które OpenClaw podpina się do twojego właśnie Whatsappa, Telegrama, Slacka czy usług zewnętrznych i pozwala być w ciągłym kontakcie z operatorem właśnie w taki proaktywny sposób, czyli nie tylko pasywnie czeka na twoje polecenia, ale również na przykład na skutek działania OpenClaw może ci się pojawić jakaś wiadomość, jakieś powiadomienie, www.openclaw.com.pl
Dorzucają różnego rodzaju rozszerzenia, czy to jeśli chodzi o usługi zewnętrzne, czy nawet wychodzenie do takiego świata fizycznego, sterowanie naszym smart homem. Taki skill jest po prostu plikiem kontekstowym, fragmentem jakiegoś polecenia, jakiejś instrukcji, możemy go wgrać, agent przez to uczy się nowych instrukcji, jest w stanie posługiwać się nowymi narzędziami. No i właśnie ten ostatni filar, o którym Marcin wspomniał, czyli SoulMD. Dokument, który określa tożsamość agenta. Bardzo mocny nacisk tutaj kładzony jest na to, żeby każdy użytkownik miał takiego swojego OpenClaw'a, żeby sobie miał takiego swojego wirtualnego asystenta. Dla każdego będzie to coś innego, nieco inne zachowanie, nieco inne reakcje. Właśnie w tym SoulMD można się tym pobawić.
Mikrusie, żeby tutaj być bardziej patriotą gospodarczym i wspierać znajomych twórców. Pozdrawiamy tutaj Kubę Mrugalskiego. No i mając na uwadze kwestie bezpieczeństwa, żeby nikt mi do tego Hetznera się nie mógł dobić i wypalić po prostu tych 5 dolarów klucza na OpenRouterze, które mam przeznaczone na pracę tego. Agenta, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, no to zadbałem o to, żeby nikt nie mógł mi przepalić mojego planu na cloud, którego mam wpiętego w OpenClaw i zablokować moich tygodniowych limitów oraz kluczy OpenRouter, których wykorzystuję w różnych aplikacjach na łączną sumę 5 dolarów z limitem.
No więc poważne tutaj pieniądze są w grze. Postanowiłem o to odpowiednio www.openclaw.com.pl Setup, który zapewnia wysokie bezpieczeństwo korzystania z OpenClaw. Łącznie kosztuje około 10 dolarów miesięcznie, więc naprawdę nieduże pieniądze, żeby się w pełni bezpiecznie z tym naszym klawem pobawić. No i on sobie tam działa i jest takim moim pomocnikiem właśnie VPS-owym. Pierw pomógł mi z konfiguracją całego tego środowiska Linuxowego.
Co wywołuje raczej we mnie niemiłe wspomnienia z czasów juniorskich, gdzie bardzo dużo w tym środowisku spędzałem czasu i tak jak raczej to były godziny przeglądania Stack Overflow, dbania o to, żeby różne sterowniki zaczęły działać i podstawowe rzeczy, żeby można było z tego systemu korzystać, to tutaj wydarzyło się to w kilka minut i mogłem zacząć hostować różne nasze wewnętrzne aplikacje na użytek własny. No i teraz OpenClaw głównie jest takim właśnie moim orkiestratorem tych aplikacji. Dba o to, żeby one się nabiorą rządza. Deployowały, informuje mnie o różnych problemach. Ma tam dość rozporanego soupabaysa. Dobrze sobie radzi z zarządzaniem wszelkim rodzajem migracjami. Jak wypuszczam jakieś zmiany, no to sam sobie zaciąga
Więc wracając może do samego OpenClaw i do tego projektu, no bo dużo kontrowersji i dużo też znaków zapytania wokół może nawet samego sposobu wytwarzania tego projektu samej osoby Pita Steinbergera, no bo to wywołało również wiele jakichś tam wątpliwości, sceptycyzmu. Kim ten Pete w ogóle jest? Czy to jest jakiś tam dziwny vibe coder, jakiś leszczyk? Czy może jednak gość się trochę lepiej zna na rzecz niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać? Przemek, jak to wygląda? No wygląda to dla wielu tak, że jest to nie do zaakceptowania mówiąc szczerze. Wygląda to absurdalnie źle, wygląda to radykalnie sprzecznie z wszystkimi dobrymi praktykami rozwijania oprogramowania.
Myślę, że gdzieś tam na granicy prawa tutaj autor działa rozwijając tego OpenClaw'a. A czy tak naprawdę jest? No też wam zaraz o tym opowiem. Jaki jest tutaj ten największy problem dla wielu komentujących cały ten produkt? No tym problemem jest vibecoding, a moim zdaniem właściwie nie sam vibecoding, tylko takie pomieszanie pojęć właśnie z zakresu programowania z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. No bo tak się składa, że o tym kryzysie, o którym właśnie wspominałem wam właśnie na otwarciu tego modułu, czy też tej części naszego odcinka, no to Peter Steinberger mówi wprost. Jemu po prostu było dość programowania. On po prostu nie widział w tym niczego angażującego, ekscytującego. On się narobił, zrobił produkty, zarobił kasę. I tak naprawdę trudno mu do tej gry było wrócić. Tym, co obudziło w nim taką nową iskrę, był właśnie potencjał sztucznej inteligencji i agentów, których można wykorzystywać, do których można delegować pracę, co zostało sklejone z vibecodingiem.
No i tutaj cały problem polega na tym, że ten vibecoding faktycznie pojawia się niebezpiecznie blisko OpenClaw-a. Sam Peter Steinberger w takim artykule Shipping at Inference Speed wspomina, że dla niego to jest niesamowite, jak ten vibecoding się rozwinął w ostatnim roku, czyli w 2025, bo o ile w okolicach maja on był sam zaskoczony, kiedy niektóre prompty generowały działający kod out of the box, tak teraz jest to jego domyślne oczekiwanie. Tylko, że problem w tym, a właściwie sejm w tym, że tak naprawdę naszym zdaniem, okiem moim i Marcina, czyli osób, które już też na tym programowaniu z AI zjadły zęby, można powiedzieć, to tak naprawdę ten pit vibe codingu nie uprawia. On robi coś zdecydowanie bardziej zaawansowanego, coś takiego, do czego my również zachęcamy, co rekomendujemy. Czasami nazywa się to Agentic Software Engineering AI Assisted Software Development.
W 2021 roku cały ten produkt przyciągnął inwestycje rzędu 100 milionów euro, Pete postanowił wyjść, sprzedać swoje udziały i tak naprawdę tutaj pojawił się ten jego największy kryzys, który to został zażegnany poprzez wejście do właśnie świata programowania ze sztuczną inteligencją i częściowo poprzez vibecoding. No ale właśnie Marcin, pytanie. Pytanie, czy to, co robi Peter Steinberger i czyta niego w Streetscat, to jest naprawdę coś, co możemy zdyskredytować? Czy jest tutaj coś, co może warto docenić? Jak Twoim zdaniem w ogóle można ocenić takiego gościa i taką historię rozwoju jako programista? Na co my zwracamy uwagę, a co jest też często pomijane właśnie w takiej dyskusji o historii tego człowieka, o którym dzisiaj mówimy? Ja również słuchałem tej rozmowy Petera z Gregorym w podcaście Pragmatic Engine i kiedy usłyszałem właśnie to jego backstory, kiedy w ogóle chciałem zrozumieć, czym jest ten cały OpenClaw, który wywołuje tyle zamieszania, a jakoś jestem takim podcastowym gościem, więc lubię sobie właśnie posłuchać twórców, jak jest tylko okazja.
No wydaje mi się, że skoro mamy taką osobę, no to warto byłoby posłuchać jego perspektywy. Oczywiście nie trzeba się z nią zgadać, ale Opanuj.AI Podcast. Czy też otwierających może nowe klapki, nową perspektywę od Petera w dalszej części tego podcastu usłyszałem. Nie do końca się zawsze zgadzam, ale jest to dowód na to, że można coś robić w sposób inny i że to działa również w tak dużym projekcie, jakim jest OpenClaw.
Znaczny sposób rekompensuje ewentualne ustępstwa na poziomie 100% jakości. To oczywiście pewnie nie sprawdziłoby się w systemie medycznym, bankowym czy też zarządzającym samolotem. Z 100% pewnością, że wszystko co wypuszczamy działa w każdym możliwym warunkach zanim trafi na urządzenie, zanim trafi do klienta. Nie da się ukryć, że w większości aplikacji wcale takich wymagań wysokich nie ma. OpenClaw jest tego dobrym przykładem. Ja się z jakimiś wielkimi, znaczy w ogóle nie spotkałem się z jakimiś bugami i problemami korzystając z tego rozwiązania.
Nie mówię, że wszystko zawsze od razu śmigało, czasami musiałem jakieś komendy powtarzać, ale to były jednostkowe sytuacje i nie wiem na ile one były związane z samym kodem OpenClaw, a na ile z tym, że model gdzieś tam się lekko zamotał, bądź też mój prompt nie był szczególnie dokładny. Więc z punktu widzenia użytkownika to oprogramowanie działa naprawdę Nieźle i sprawdza się w tym, jakie powinny realizować gdzieś tam rezultaty, co powinno dowodzić, co chyba jest dobrym dowodem na to, że to podejście Petera działa całkiem nieźle. No i też to, co robi Peter, to jest takie kodowanie pod agenta. Przemek, może wyjaśnisz, na czym to tak naprawdę polega?
Jak cały ten projekt finalnie... Na czym ten projekt stanął? Jaki był jego finał? O tym wam zaraz opowiemy. Natomiast chcemy jeszcze przejść do takiej lustrzanej, oddzielnej inicjatywy, która tak naprawdę miesza i w taki drastyczny sposób zaburza całą tą percepcję takiego właśnie projektu jak OpenClaw, czy też obraz takich systemów nowej generacji, czyli właśnie o platformie MoldBook sobie porozmawiamy, czyli takim portalu, który na bazie tego OpenClaw zyskał Popularność, z którego to korzystają już inne byty niż ludzie, którzy zwykle z portali społecznościowych korzystali. Więc czym ten moldbook jest Marcin? Czemu on właśnie skomplikował całą tę dyskusję o OpenClaw? I czy tutaj też byś powiedział, że to wszystko działa i bugów nie widzisz?
Opowiedzmy o samym moldbooku, który wywołał dużo zamieszania i akurat w pełni zrozumiałej krytyki. W momencie, kiedy OpenClaw nazywał się moldbot przez chwilę, to powstała również inicjatywa moldbook, którą uruchomił całkowicie niezależnie od Petera Steinbergera MarczLift, jeżeli dobrze czytam jego nazwisko. No i to miała być platforma społecznościowa na kształt Facebooka czy też Reddita, gdzie cała aktywność, wszyscy użytkownicy mieli być właśnie agentami AI korzystający przede wszystkim właśnie Zmordbota wtedy, czyli obecnie OpenClaw, bo to było najlepsze rozwiązanie, żeby tego typu agentów zdolnych do korzystania z tego serwisu stworzyć, a ludzie mieli tylko obserwować, co ci agenci tam publikują, co komentują, jak w ogóle taka sztuczna inteligencja w dziczy social media będzie się zachowywała.
No i tylko problem był taki, że Modbook jako że był projektem, który powstał szybko, żeby tak naprawdę wybić się trochę Na tym momencie, na tym trendzie wokół Morbota, wokół OpenClaw miał różne problemy z samym bezpieczeństwem. O to autor nie zadbał, jak wiele osób takich nietechnicznych, które tworzą rzeczy w pośpiechu. No i mieliśmy tam kilka istotnych podatności. Między innymi znane i lubiane wystawienie klucza API do SuperBase'a w kodzie ClientSide. Mieliśmy również źle skonfigurowane rolewe security w tymże SuperBase'ie, przez co mogliśmy czytać całą bazę, mając tenże klucz.
No i to Te dwie istotne podatności pozwalały na przejmowanie kont pozostałych użytkowników, na dostęp do wszelkiego rodzaju wiadomości prywatnych, wyciekanie kluczy, potem za pomocą prompt injection, no bo takiego agenta Czy to OpenClaw czy tak naprawdę dowolnego, jeżeli mniej lub bardziej się znamy na rzecz, no to możemy wyciągnąć z niego te poufne dane. I to nie tyle był problem z samym OpenClaw, chociaż oczywiście jakichś turbo zabezpieczeń nie ma. Nie było wtedy, już teraz jest na tym poziomie. www.openclaw.org.pl
Zostało bardzo połączone zarówno z samym OpenClaw, który, jak mówię, sam Peter Steinberger nie był zaangażowany w ten projekt, w jakikolwiek sposób w nim nie uczestniczył, no i z samym programowaniem z AI. No patrzcie, po prostu portal dla agentów i taka świetna wizytówka tego całego zagadnienia vibe codingu. No to tak naprawdę szkolne błędy, które faktycznie można w przypadku vibe codingu popełnić, ale wcale nie trzeba, no bo Dziękuje za oglądanie. Zresztą w naszych kursach my również robimy przykłady i zachęcamy do usłyszenia aplikacji w oparciu o Supabase.
Żeby zwracać uwagę na wyciek kluczy w kodzie ClientSize, czy też właściwą konfigurację LLS, no to na to uwagę zwracamy, uczymy jak to robić i jak najbardziej bez większych problemów można o to zadbać, również programując AI, tylko trzeba po prostu jakkolwiek to rozumieć i na to zwrócić uwagę. No ale ten właśnie Modbook, te całe kontrowersje, ten jego upadek, ta kompromitacja, no stała się trochę takim workiem treningowym, motorem napędowym dla osób, które gdzieś tam nie podchodzą entuzjastycznie do samego tematu AI czy też do samego projektu. OpenClaw, ciężko było wytłumaczyć, że te projekty są tylko poglądane ze sobą na poziomie nazwy, że nic je tak naprawdę nie łączy i nic tak naprawdę wielkiego, to co się wydarzyło z modbookiem, nie świadczy o samym OpenClaw, o jego skuteczności, o tym jak to oprogramowanie jest rozwijane, jakie ma wady i zalety.
No więc był to taki przykład trochę niewłaściwego powiązania dwóch zjawisk, które łączy przede wszystkim nazwa i jakiś tam koncept, a tak naprawdę chęć jednego wybicia się na drugim. Tak więc, kurczę, to było ciekawe. Na to dość patrzyłem z taką... Nie traktowałem w ogóle tego moodbooka szczególnie na poważnie. Nie wiem, jak ty się temu przyglądasz, czy to w ogóle jakkolwiek w tobie wzbudziło jakieś zainteresowanie, czy raczej też od razu podnosiłeś oko, jak wydaje mi się, że każda osoba. Zupełnie szczerze podnosiłem oko, gdzieś tam brew mi się kierowała ku górze. To był zupełny kontrast do tego, jak odbierałem OpenClaw'a, czy właśnie CloudBota.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Mikrusie, żeby tutaj być bardziej patriotą gospodarczym i wspierać znajomych twórców. No i mając na uwadze kwestie bezpieczeństwa, żeby nikt mi do tego Hetznera się nie mógł dobić i wypalić po pros...
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Mikrusie, żeby tutaj być bardziej patriotą gospodarczym i wspierać znajomych twórców. No i mając na uwadze kwestie bezpieczeństwa, żeby nikt mi do tego Hetznera się nie mógł dobić i wypalić po pros..."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bierzemy na warsztat jedną z najbardziej absurdalnych i jednocześnie najciekawszych historii AI ostatnich miesięcy: viralowy projekt ClawdBot, później MoltBot, a dziś OpenClaw — narzędzie, które miało być osobistym agentem AI działającym 24/7, a stało się centrum internetowej burzy, rebrandingu, kontrowersji, problemów bezpieczeństwa i ostatecznie… wejścia Petera Steinbergera do OpenAI. Rozkładamy ten fenomen na czynniki pierwsze.
W drugiej części przechodzimy do pytania: czy AGI w programowaniu właśnie przestało być futurystyczną tezą, a stało się praktyką? Na bazie naszych testów, obserwacji i wyników 10xBench rozmawiamy o tym, co naprawdę zmieniają nowe modele i środowiska agentowe, dlaczego klasyczne „chatowanie z AI” staje się przestarzałym nawykiem i czemu programiści powinni już teraz zaktualizować swój workflow, sposób myślenia i prognozy dotyczące przyszłości tworzenia oprogramowania.
[] Wstęp i nowości – Nowe realia programowania w 2026 roku oraz zapowiedź kursu 10xDevs 3.0.[] Projekt OpenClaw – Historia powstania i fenomen popularności agenta stworzonego przez Petera Steinbergera.[] Vibe coding i nowa inżynieria – Debata o jakości kodu, upraszczaniu struktur pod agentów i doświadczeniu twórcy OpenClaw.[] Kontrowersje i dezinformacja – Kulisy projektu Moldbook, błędy bezpieczeństwa oraz prostowanie medialnych mitów o AI.[] Modele nowej generacji i AGI – Analiza możliwości Opus 4.6 oraz GPT-5.3 Codex w kontekście automatyzacji pracy end to end.[] Agent Harness i przyszłość branży – Rola "uprzęży" dla modeli, wyniki benchmarków oraz zmiany w procesie wytwarzania oprogramowania (SDLC).[] Podsumowanie i inspiracje – Subiektywny ranking najciekawszych narzędzi lutego 2026 i zachęta do samodzielnych testów.