#152 Co dalej z górami ubrań. Rozmowa z Andrzejem Grzymałą
Toniemy w morzu tekstylnych śmieci!Kto odpowiada za przepełnione kontenery z niechcianymi ubraniami? Ile naprawdę kosztują nas impulsywne zakupy i jednorazowa odzież bez szansy na recykling? Czy możemy rozwiązać ten wielki kryzys odpadowy dostrzegając w nowych przepisach szansę na innowacyjne modele biznesowe? Posłuchajcie!Zapraszam na rozmowę o raporcie „Co dalej z górami ubrań? Odpowiedzialność w nowym porządku prawnym oczami konsumentów”.Gościem tego odcinka jest Andrzej Grzymała, wiceprezes zarządu i dyrektor zarządzający RLG w Polsce - partnera tego odcinka.Link do raportu:https://rev-log.com/pl/rop-w-branzy-tekstylnej/#refashion #redress #rlg#rlgpolska #elektro3000 #płatnawspółpraca
Dzień dobry, cześć, witajcie w kolejnym odcinku podcastu Odpowiedzialna Moda. Dzisiaj porozmawiamy sobie o górach tekstyliów, tekstyliów, które wysypują się z kontenerów, które stoją pod sklepami, pod supermarketami na naszych osiedlach. ale których znaczna część już zniknęła. To, co obserwujemy, to ewidentnie kryzys odpadowy. Dlatego tak ciekawe są odpowiedzi konsumentów w raporcie, o którym porozmawiam z panem Andrzejem Grzymałą, wiceprezesem zarządu i dyrektorem zarządzającym. RLG w Polsce i będziemy mówić o raporcie Co dalej z górami ubrań? Odpowiedzialność w nowym porządku prawnym oczami konsumentów. Będzie dużo wątków o tym, jak kupujemy, jak sprzedajemy, jak pozbywamy się ubrań, jak ich używamy, no i do czego będą zobowiązane firmy, marki, jak sobie z tym radzą.
No posłuchajcie, myślę, że wyciągniemy z tego wspólnie dużo ciekawych wniosków. Zapraszam do rozmowy. Dzień dobry Panie Andrzeju. Dzień dobry. Na początek zadam pytanie, które dzisiaj zadała mi moja córka, gdy opowiadała mi, jaki mam plan na dziś, kiedy ona będzie w szkole. No i mówiłam o raporcie, mówiłam o tym spotkaniu i ona zapytała, ale po co się tworzy takie raporty? Po co to w ogóle jest? I myślę sobie, że to jest całkiem dobre pytanie. Po co RLG robi takie raporty? RLG od wielu lat wspomaga przedsiębiorców w realizacji ich ustawowych obowiązków na całym świecie związanych z opakowaniami, sprzętem elektrycznym, bateriami, z raportowaniem, a wchodzą nowe przepisy związane z tekstyliami.
Jest ustalona dyrektywa, państwa członkowskie będą zobowiązane do implementacji tych przepisów. W związku z tym my chcemy pomóc naszym klientom w prawidłowym wdrożeniu, przygotowaniu się do wdrożenia tej dyrektywy Unik bezpośrednio w firmach, ale żeby to dobrze zrobić, chcemy zweryfikować naprawdę, co my jako ludzie oczekujemy, bo my jesteśmy tym użytkownikiem tekstyliów. różnego rodzaju kocy, pościeli i zasłon, więc chcemy przygotować odpowiednie podłoże do dyskusji, jak to prawidłowo wdrożyć, żeby to nie było jakieś przepisy, które są martwe, nie odzwierciedlają rzeczywistości, tylko jak rzeczywiście pomóc przejść przez ten cały cykl od momentu produkcji przez zbiórkę, zawracanie, czyli być może ponowne użycie, naprawa.
No i wreszcie jesteśmy w tym punkcie, że chyba możemy powiedzieć, że naprawdę... szykuje się coś konkretnego, co przenosi odpowiedzialność z nas, albo trochę tą odpowiedzialność dzieli, na konsumentów. I te najważniejsze oczywiście regulacje to jest rozszerzona odpowiedzialność producenta, tak zwany ROP dla tekstyliów, ale też cyfrowy paszport produktu, no i też nowe zasady takiego transportu odpadów, które mają ograniczyć wywóz tekstyliów poza Unię Europejską. Powiedzmy może chwilę o tych regulacjach, co one naprawdę zmienią i czy to będzie tak duża zmiana, jakiej wszyscy mam wrażenie, którzy przynajmniej trochę się tą branżą interesujemy, naprawdę oczekujemy, czyli czy to będzie jakiś taki real, czy znowu gdzieś się to rozejdzie po kościach.
To jest bardzo dobre pytanie. Może zacznijmy od tego, dlaczego w ogóle tekstylia? Tak naprawdę, jak podaje Europejska Agencja Środowiska, tekstylia mają czwarty najwyższy negatywny wpływ na środowisko i klimat zaraz po żywności, mieszkalnictwie i transporcie. Widzimy eksplodującą ekspansję fast fashion. która przychodzi z Chin, Azja. Z takich ciekawostek w 2024 roku trafiło do Unii Europejskiej 4,6 miliarda paczek. To jest około 12 milionów paczek dziennie. Dokładnie tak, mówimy o ogromnych ilościach. Z takich ciekawostek produkcja tekstyliów w ciągu dwóch dekad niemal się podwoiła, czyli z 58 milionów ton w 2000 roku do 109 milionów ton w 2020.
Tutaj będzie szereg mechanizmów. Patrząc trochę przez analogię do chociażby opakowań, które są już od wielu, wielu lat i przedmiotem selektywnej zbiórki każdy z nas ma przed domem albo worki, albo pojemniki na różnego rodzaju opakowania i może sobie spokojnie je zbierać selektywnie. One są potem przekazywane do recyklingu, poddawane recyklingowi. W tekstyliach będzie bardzo podobnie, czyli będzie kilka mechanizmów. Zaczynając od pierwszego, najprostszego mechanizmu, czyli ekomodulacja jako projektowanie. Producenci będą zobowiązani do wyprodukowania tekstyliów, odzieży w taki sposób, żeby... było łatwiej tę odzież recyklingować, ale jeszcze wcześniej naprawiać lub ponownie wykorzystać.
Dla producentów to może być szansa, jeżeli dobrze to wykorzystają. Dzisiaj rynek wygląda tak, że mamy producentów, którzy produkują bardzo dobrej jakości ubrania, ale te ubrania są zdecydowanie droższe niż tanie, niskiej jakości ze słabych materiałów, które są przywożone z Azji. Jeżeli nałożymy na to dodatkowe opłaty i te opłaty będą niższe na ubrania, które są szyte w Europie, które są lepsze jakościowo, a wyższe na ubrania te, które przyjeżdżają z Azji, to może oznaczać, że konsument będzie miał mniejszą różnicę w cenie i jego wybór może bardziej się skierować na te produkty lepsze jakościowo. Także to jest jeden z elementów. Dalej, producent będzie zobowiązany do umożliwienia naprawy swoich produktów.
Czyli na przykład jak urwie mi się guzik, będę mógł go gdzieś kupić. Nie będzie tak, że będę musiał wyrzucić dany produkt albo wymienić wszystkie guziki. Więc tutaj będzie szereg czynników, które mogą pomóc producentom w promowaniu swoich marek. jako te, które przetrwają dłużej i będą po prostu tańsze, bo tak naprawdę nie będziemy musieli ich wyrzucić po siedmiu praniach, tylko możemy powiedzieć, że nasze produkty ze względu na to, że one są zrobione z lepszych materiałów, mają gwarancję na przykład, że nie będą się rozciągać przez najbliższe 50 czy 200 prani. Tak, gdybym miała być adwokatem diabła, a trochę będę, to bym powiedziała, że czasem nie mamy tej pewności i myślę, że to trochę wybrzmiało w tych postawach konsumenckich, że nie zawsze ten produkt z Azji, z automatu będzie mniej trwały niż ten produkt z metką Made in Poland.
Mamy dzisiaj, mam wrażenie, wysyp nowych marek, które... nie zawsze mają wiedzę techniczną, nie zawsze krótka seria 50 sztuk produkowana w polskiej szwalni będzie lepsza niż produkt, który tak naprawdę można było udoskonalać, bo zamówienie było na kilka tysięcy sztuk. To są często takie argumenty, którymi zbija się trochę... w różnych panelach czy rozmowach te argumenty o tym, że wszystko co polskie, wszystko co lokalne i w mniejszych ilościach produkowane to z automatu lepsze. Klienci widzą, że jakość ubrań się pogarsza, a jednocześnie mówią, no tak, tak, chcemy lepszej jakości, ale niekoniecznie chcemy płacić więcej.
Jak to jest? Co Pan tutaj myśli o tych takich rozbieżnościach między naszym postrzeganiem tej jakości, a gotowością do robienia zakupów w trochę inny sposób? Tutaj jest ten odwieczny problem, który wynika z zasobności portfela. Z jednej strony, a z drugiej strony niestety z takiej promowania częstych zmian w modzie. A moda... z sezonu na sezon się zmienia, ale można wybrać takie elementy, takie rzeczy, które rzeczywiście nie tracą na modzie. Jeżeli będą dobre jakościowo, to mogą nam starczyć na wiele lat. Gdybyśmy tak na to spojrzeli z punktu widzenia praktycznego,
To czasem jest ta sama grupa, czasem niekoniecznie. A tą chęcią wyróżnienia się. Dzikie tempo, zmiany trendów, plus oczywiście media społecznościowe i ta taka narracja, która mówi, że... W zasadzie po co kupować w sieciówce, w polskiej sieciówce, skoro wszystko, co kupimy w Shein, czy w temu, czy w innych chińskich miejscach i platformach jest de facto takie samo, tylko wielokrotnie tańsze. Więc dzisiaj myślę, że producenci i marki stoją przed największym wezwaniem odbudowy zaufania do swoich produktów, do swoich kolekcji. żeby za tą lokalną produkcją i za tą często dużo wyższą ceną faktycznie stała ta dobra jakość. Bo muszę też powiedzieć, że to co wybrzmiewa w takich rozmowach z recyklerami, z osobami, które te zbiórki dla nas prowadzą i one przejmują te obowiązki producentów, to oni mówią, że wielokrotnie ubrania, które do nich trafiają, to są ubrania jeszcze z metkami, co oznacza...
że nie tylko ta jakość, taka fizyczna jakość jest problemem, ale też tak zwana jakość emocjonalna, taka trwałość, która dotyczy tego, że ten produkt uważamy za atrakcyjny, a nie czy on nie ma dziur, nie ma plam i jest w dobrym rozmiarze. Czyli to jest też takie myślenie o tym, jak to zrobić, żeby nam się chciało tą rzecz kupić za wyższe pieniądze, ale też nosić dłużej, nie dlatego, że jeszcze jest dobry, tylko żebyśmy my te rzeczy tak kochali, więc to jest kwestia w ogóle innego projektowania. Tak, dzisiaj żyjemy trochę w czasach, gdzie mamy bardzo dużo bodźców, szukamy tej dopaminy i często spotykam się z takim zwrotem, a dzisiaj mam gorszy dzień, to pójdę sobie na zakupy. Niestety, ale ponad 40%, to też w tych badaniach wyszło wiele ciekawych rzeczy, ja może też nie będę zgrazał wszystkich cyferek, bo to zachęcam bardziej do zajrzenia do tego raportu, ale ponad 40% osób wciąż kupuje wtedy, kiedy ma ochotę.
z badań wyszło, że dużo częściej kobiety i pokolenie Z... Tak, mówi się nawet, że 90% naszych decyzji zakupowych de facto podejmuje ta emocjonalna część mózgu, że nawet jak my sobie mówimy albo deklarujemy, że kupujemy tylko wtedy, kiedy jest to potrzebne, kiedy jest to konieczne, to tak naprawdę kolejki chociażby przed otwarciem sklepów nie są o tym, że nam się skończyły wszystkie ubrania, tylko są o tym, że my chcemy po prostu coś nowego, coś świeżego. Ale dobrze, że Pan wraca do raportu, bo faktycznie, chociaż nie będziemy zdradzać tutaj wszystkiego, to są tam takie pozycje i takie liczby, które muszę przyznać są dosyć zaskakujące, więc chciałam zapytać, co Pana najbardziej zaskoczyło w tym raporcie, co było najbardziej zaskakujące?
Myślę, że chyba te kwestie związane z poparciem społecznym dla zmian funkcjonowania całej branży. ale bez chęci ponoszenia większych kosztów przez konsumentów. Wszyscy widzą i czują ten negatywny wpływ branży na środowisko, bo to są bardzo duże koszty. Produkowanie jednej koszulki takiej bawełnianej to jest mniej więcej 2700 litrów wody. W świecie, w którym mamy kryzys wodny. Dokładnie. Dalej, jeżeli chcemy te ubrania zafarbować, To jest dodatkowa woda, to są barwniki, to są wszystko. Też się mogą pojawiać substancje, które nie są do końca zdrowe. To też jest kolejny element, o którym trzeba mówić i też który może się wyróżniać.
Okazuje się, że 85% respondentów po usłyszeniu, czym to jest, popiera nałożenie takiej odpowiedzialności na producentów. Z drugiej strony niestety konsumenci mówią, że nie są gotowi ponosić samej odpowiedzialności i wyrażają obawę, że ostatecznie zapłacą więcej za te ubrania w sklepie. Faktycznie to, co chyba było dla mnie najbardziej optymistyczne, to, że 75% Państwa respondentów powiedziało, że branża mody ma negatywny wpływ na środowisko. Czyli myślę sobie, że to mówienie, takie powtarzanie nieustanne właśnie tych danych o emisyjności, o zatrutej wodzie, o szkodliwych chemikaliach, te zdjęcia, obrazki pustyni Atakama zasypanej ubraniami, że
Gdzieś wydaje się, że to wreszcie się by przedarło do tej świadomości takiej masowej. Coraz więcej jest programów, nawet w takim najlepszym czasie antenowym, duże telewizje też już dzisiaj o tym mówią, mimo że przecież potem po wiadomościach, po różnych programach mamy reklamy kolejnych marek odzieżowych, więc jest to można powiedzieć trochę straszne. strzał w stopę, ale jednak temat jest za mocny, żeby go zupełnie ignorować i to jest wspaniałe. Więc tu już jakby się udało, widać znowu, że jak konsument rozumie po co pewne zmiany są wprowadzane i że de facto to nie jest tylko jakiś wymysł, fanaberia, coś co ma nam utrudnić życie i nie ma tutaj dezinformacji, tak jak w tych przykładach z krzywizną
Kiedyś wydawało się, że marka logo może coś oznaczać, ale tutaj też jesteśmy często rozczarowani, więc jak to jest? Tak. Tutaj z tych ostatnich kilku zdań było bardzo wiele wątków, o których można byłoby mówić godzinami, ale kwestie na pewno zahacza o kwestii greenwashingu, czyli tego, że my trochę chcemy poprawiać wizerunek naszej marki przez mówienie, że coś jest ekologiczne, dobrej jakości, więc to jest niestety problem, który jest powszechny, dlatego ja wszystkich zachęcam, czytajmy metki, naprawdę tam jest bardzo dużo informacji i legislacja. Wracając do metek. Chociażby cyfrowy paszport produktu, czyli metki będą zobowiązane do zawierania danych o materiale, z czego jest zrobiony, skąd ten produkt pochodzi.
Producenci będą mogli dać wiele więcej informacji o całym produkcie, więc jak naprawić, gdzie można coś z tym zrobić. To dla konsumenta będzie bardzo wygodne i będzie poprawiało też naszą świadomość. To jest kluczowe. My musimy budować świadomość konsumentów w każdym zakresie. Czy kupujemy jogurt, czy kupujemy jakiś sprzęt elektryczny, czy to jest bateria, czy tekstylia. Im więcej wiemy o tym produkcie, tym nam łatwiej jest zdecydować, co chcemy kupić. Dalej, ta legislacja. Mamy przykład nie do końca prawidłowo wdrożonej legislacji. Od 1 stycznia bieżącego roku jest obowiązek selektywnej zbiórki tekstyliów w gminach. Tylko ile z nas wie o tym, że taki obowiązek jest?
Dalej, co zrobić z tymi odpadami, które się pojawiły w PSZOKach, czyli punktach selektywnego zbierania odpadów komunalnych? Czy my wiemy, gdzie są te PSZOKi? Powinniśmy wiedzieć, bo w sumie tam możemy oddać sprzęty elektryczne, tam możemy oddać odpady wielkogabarytowe, ale wdrożenie obowiązku selekcyjnego zbierania, nie gwarantując pokrycia kosztów, trochę nas zniechęca do tego zbierania dalej. Kto z nas tak naprawdę, jak ma dwie dziurawe skarpetki albo jedną, bo jak mam jedną, to od razu wyrzucę drugą, będzie jechało 3-4 kilometry, żeby je wyrzucić do punktu selekcyjnego zbierania wkładów komunalnych. Naprawdę niewiele osób. Część być może będzie je gromadziła, żeby zebrać więcej i wtedy...
To jest bardzo dobra postawa. Ale jeżeli coś wdrażamy, ale tak częściowo, to efekt jest słaby. To tak jakbym opowiadał o tym, że mamy segregować na pięć frakcji, a potem bym powiedział, no ale nie mamy tych koszy. Mamy tylko cztery. Dokładnie. Albo bym postawił kosze, a bym nie mówił, do czego one są. Dlatego to musi być bardzo spójne. Musi być spójność całego procesu, bo to nie jest znowu zaangażowana tylko gmina, która została jako zdanie własne zbiórkę selektywną. To są wszelkie podmioty dalej, które mają to przekazać, posortować. być może ponownie wykorzystać gdzieś, przekazać na cele charytatywne. Nam zbiórka, i to też wychodzi z tych badań, nam zbiórka selektywna tekstyliów kojarzy się z pojemnikami na tekstylia, gdzie możemy oddać dla potrzebujących, żeby miały ponowne użycie.
Tylko myśmy tam oddawali wszystko. I te, które się nadają do ponownego użycia, no ale takie, które też były odpadane. Ale tam nie było żadnej legislacji. To był krok do przodu przez organizacje charytatywne, bo stwierdziły, że tak naprawdę będą dzięki tym ubraniom mogą dać potrzebującym odzież. I zarobić. Bo też powiedzmy sobie od razu, że cały system zbiórki przed tą zmianą legislacyjną też opierał się na tym, że po prostu drugi obiekt, ta odzież, której jest tak bardzo dużo, ona jest też takim niewykorzystanym zasobem. Podam przykład firmy ubrania do oddania, do której można było wysyłać darmowo odzież powyżej 10 kilogramów, to było wcześniej na koszt tej firmy, złotówka z każdego kilograma była przekazywana wybranej organizacji charytatywnej.
Nastąpiło takie przegrzanie systemu, że ubrania do oddania w pewnym momencie zupełnie... zatrzymały tą zbiórkę, teraz widziałam, że wróciły do niej, ale wysyłki są już na koszt klienta, czyli muszę zapłacić, mogę wysłać kilogram lub więcej, więc nie muszę czekać aż zgromadzę 10 kilogramów, ale dalej to ma być odzież dobrej jakości, nie może to być już odzież dziecięca, więc widać, że chyba utonęli pod takimi... górami ubrań albo nie ma na to zbytu. No i już tylko 50 groszy idzie na wybrane cele. Wtórpol zupełnie zlikwidował, wycofał się z tych pojemników PCK, które były wcześniej, bo tak naprawdę ten recykler, który zbierał, przestało mu się to najwidoczniej opłacać.
Więc ja się w pełni zgadzam, że... jakby miało być fajnie, a wyszło jak zawsze, bo w pewnym momencie ta odpowiedzialność została przerzucona na zupełnie nieprzystosowany system i tych graczy typu właśnie gminy, różnej oczywiście wielkości, z różnymi budżetami, szoki otwarte raz albo dwa razy w tygodniu, czasem w jakichś absurdalnych godzinach na końcu miasteczka. Nie dziwię się, że konsumenci, my jesteśmy wszyscy bardzo wygodni, lubimy rozwiązania, które są dosłownie podłożone nam pod nos, Pewnie nie bylibyśmy tak cywilizacyjnie daleko, gdybyśmy nie byli mistrzami upraszczania sobie w życia po prostu i takiej drogi na skróty. Więc ja bym jeszcze chciała zapytać, po pierwsze jak my oddajemy te ubrania, bo to co wyszło, że 20% dalej odzieży trafia do odpadów zmieszanych, a badanie było robione w październiku, więc my już naprawdę mieliśmy czas, żeby usłyszeć o tym, że jest ta zbiórka selektywna.
Pytanie więc, czy te osoby, które wyrzucają odzież do... do zwykłego kosza, one nie wiedzą, że nie mogą, czy tak naprawdę po prostu nie zależy im na tym, bo też widać, że te konsekwencje są de facto łatwe do uniknięcia. Jak jeszcze pozbywamy się ubrań i jakie jest rozwiązanie? Czy Pan tu widzi jakieś dobre kroki, czy dobre ruchy, które tą sytuację rozwiążą? To, co było przed 1 stycznia, to były typowo modele biznesowe. I rzeczywiście te podmioty zarabiały na tych ubraniach. To, co się pozmieniało, to nagle w całej Europie zaczęły zbierać się tekstylia. Selektywnie. W związku z tym mamy rzeczywiście nadpodarz tekstyliów, które w w głównej mierze są sprzedawane na rynki afrykańskie, azjatyckie, więc musimy z tym walczyć.
To jest w ogóle bardzo wygodne. To też jest jeden z elementów, który dla konsumentów byłby bardzo wygodny. To, co niestety się pojawia, to jest, boimy się, że ta odzież właśnie nie będzie wykorzystana, że ona trafi gdzieś, gdzie nie powinno trafić. Dlatego też części osób nie zależy na tym oddawaniu tej odzieży, wyrzuca do zmieszanych, ale z takich ciekawych wniosków duża część procent, czyli 79% osób... chciałaby zniżki na nową odzież za oddanie starej, czyli na przykład zbiórka w sklepie odzieżowym, o którym mówi 74% osób. Również wysoko punktowana była odbiór z domów na zamówienie, zdecydowanie program naprawy dla dużej części byłby atrakcyjny. z drugiej strony uważają, że niestety, ale koszty naprawy są wysokie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
został utworzony w płatnej współpracy z RLG w Polsce
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„został utworzony w płatnej współpracy z RLG w Polsce"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Toniemy w morzu tekstylnych śmieci!Kto odpowiada za przepełnione kontenery z niechcianymi ubraniami? Ile naprawdę kosztują nas impulsywne zakupy i jednorazowa odzież bez szansy na recykling? Czy możemy rozwiązać ten wielki kryzys odpadowy dostrzegając w nowych przepisach szansę na innowacyjne modele biznesowe? Posłuchajcie!
Zapraszam na rozmowę o raporcie „Co dalej z górami ubrań? Odpowiedzialność w nowym porządku prawnym oczami konsumentów”.
Gościem tego odcinka jest Andrzej Grzymała, wiceprezes zarządu i dyrektor zarządzający RLG w Polsce - partnera tego odcinka.
Link do raportu:
https://rev-log.com/pl/rop-w-branzy-tekstylnej/
#refashion #redress #rlg#rlgpolska #elektro3000 #płatnawspółpraca