Ja się wspinaniem cieszę - Piotr Krzyżowski
Ja się wspinaniem cieszę - Piotr Krzyżowski Ośmiotysięczniki, samotność i jedna z najtrudniejszych decyzji w górach – decyzja o odwrocie. W rozmowie himalaista Piotr Krzyżowski opowiada o swoim niezwykle intensywnym roku 2025. W ciągu jednego sezonu stanął na szczytach Makalu, Manaslu i Dhaulagiri, ale równie ważną lekcją okazała się rezygnacja z ataku szczytowego na Annapurna. Rozmawiamy o emocjach, które pojawiają się na wysokości ponad ośmiu tysięcy metrów, o ryzyku i odpowiedzialności. Czy himalaizm wciąż można nazywać sportem? Co góry dają, a co potrafią zabrać? I dlaczego czasem największym zwycięstwem jest zawrócić tuż przed celem? Rozmowę prowadzi Kuba Sołtysik.
Do tej pory każda moja wyprawa kończyła się sukcesem i to co założyłem, zaplanowałem, realizowałem. Annapurna jest bardzo trudnym szczytem. Nie jest najwyższym ośmiotysięcznikiem, bo to jest 8091 metrów. Ale statystyki śmiertelności, wypadkowości na tej górze są przerażające. Co trzeci człowiek, który próbuje stanąć na tym szczycie, niestety ginie. I jest znana po prostu z tego, że te zbocza są bardzo narażane na lawiny. Te lawiny schodzą samoczynnie. Ja dotarłem w zeszłym roku do obozu czwartego, do wysokości już, z której mogłem atakować szczyt. To był bardzo dobrze zaplanowany atak, ale wiedziałem, że kluczowe będzie ułożenie się wielu czynników.
Bo to jest naprawdę wielka rzecz. Ja nigdy tego nie postrzegam jako jakąś porażkę, jako coś, co jest czymś negatywnym. To jest zawsze dla mnie pewne doświadczenie. Każde takie doświadczenie coś przynosi. Ja, tak jak powiedziałem, cieszę się z tego, że mogłem się z tym zderzyć, że to we mnie zbudowało pewną siłę. Przecież stałem się w pewien sposób kompletnym człowiekiem pod względem tym górskim, bo nie tylko te cele, które realizujesz i które są sukcesem ciebie buduje, ale również właśnie takie, w których można powiedzieć, że mierzysz się z czymś nowym, z czymś, co jest dla ciebie trudne. One w tobie zostawiają jeszcze większy ślad.
Dałem sobie prawo do takiej decyzji, bo nie wiedziałem tak naprawdę, czy te leki zadziałają. No, zszedłem, byłem w obozie, można powiedzieć, że już w miejscu bezpiecznym. Nic więcej w tym obszarze zrobić nie mogłem, bo... Ja lepszych leków nie miałem. Doktor, z którym współpracuję, Irańczyk Byrdu, jest specjalistą od medycyny wysokogórskiej. No i po prostu czekałem na rozwój sytuacji tak naprawdę i przyjąłem to, co się pojawi. Powiedziałem, że jeżeli ten wzrok się na tyle poprawi, że będę mógł iść do góry, no to spróbuję pójść do góry. Jeżeli się na przykład zacznie mi ten wzrok pogarszać z uwagi na jakiś wpływ wysokości, no to zrezygnuję z tego celu. Więc też dość racjonalnie do tego podchodziłem, ale dałem sobie przestrzeń do tego, że ja tutaj niczego nie muszę robić.
Gdzieś użyłem medycyny, która mi pomogła. I to też pokazuje, że czasami... Zresztą Manaslu jest też bardzo ciekawym szczytem. Bardzo często jest postrzegany jako góra, jako pierwszy, najłatwiejszy ośmiotysięcznik. Co jest dla mnie pewną sprzecznością, bo uważam, że nie ma łatwych ośmiotysięczników i to pogoda decyduje tak naprawdę o tym, jak ta góra jest trudna do przewspinania, a Manaslu samo w sobie też nie jest łatwym szczytem do wspinania, więc pokazało mi, można powiedzieć, że tutaj trzeba być bardzo czujnym, trzeba być bardzo skoncentrowanym i wiele elementów Mógłem ze sobą zabrać drugą parę okularów z przejrzystym szkłem, ale też podejmuję pewne ryzyko, jak już idę do tego ataku, to minimalizuję ilość sprzętu.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ośmiotysięczniki, samotność i jedna z najtrudniejszych decyzji w górach – decyzja o odwrocie. W rozmowie himalaista Piotr Krzyżowski opowiada o swoim niezwykle intensywnym roku 2025. W ciągu jednego sezonu stanął na szczytach Makalu, Manaslu i Dhaulagiri, ale równie ważną lekcją okazała się rezygnacja z ataku szczytowego na Annapurna.
Rozmawiamy o emocjach, które pojawiają się na wysokości ponad ośmiu tysięcy metrów, o ryzyku i odpowiedzialności. Czy himalaizm wciąż można nazywać sportem? Co góry dają, a co potrafią zabrać? I dlaczego czasem największym zwycięstwem jest zawrócić tuż przed celem?
Rozmowę prowadzi Kuba Sołtysik.