Mentionsy Mentionsy
Nic Za Darmo
Nic Za Darmo

#304 Moje 3 lekcje Warrena Buffetta, do których często wracam

01.09.2026 ·31 min 31 s

96 lat! Kolejne urodziny Warrena Buffetta za nami, więc zgodnie z moją tradycją, odcinek w tym czasie musi być poświęcony Warrenowi. Tym razem podszedłem do tematu bardzo osobiście i wybrałem 3 tematy, a właściwie lekcje Buffetta, które bardzo mocno odczułem na sobie, śledząc jego życie i inwestycje. I niektóre z nich rozumiem coraz lepiej z wiekiem.Dzisiaj w odcinku 3 ważne lekcje:Czy za abstrakcyjnym sukcesem stoi... obsesja? Jaka jest cena sukcesu Buffetta?Karta na 20 transakcji, życie na 20 priorytetów, jak wybierać najważniejsze tematy, a odpuszczać pozostałe?Realia inwestycyjne w długim terminie - czy naprawdę kilka transakcji stanowi o sukcesie portfela aktywnie zarządzanego?Promocyjne zestawy książek:- Trylogia Morgana Housela- Pakiet Berkshire Hathaway- Zestaw OkaneNewsletter podcastu: Nic za darmo Extra Zajrzyj do księgarni: https://finansoweksiazki.pl/  

No i 96 lat. Kolejne urodziny Warrena Buffetta za nami, co przy okazji przypomina też, że wakacje dobiegły końca, bo 30 sierpnia. To jest ta data urodzin w roczni Zomacha. No i zgodnie z taką moją małą tradycją od kilku lat już, odcinek w tym czasie musi być poświęcony Warrenowi. Tylko co tu nowego zrobić? Tyle już powiedziałem. Tyle wy już o Berkshire Hathaway i o samym Buffecie wiecie, więc tym razem podszedłem do tematu bardzo osobiście. I wybrałem trzy takie tematy, a właściwie lekcje Buffetta, które ja sam bardzo mocno odczułem na sobie przez ostatnie lata, śledząc jego życie i śledząc jego inwestycje. I wydaje mi się, że zupełnie inaczej patrzę na nie z wiekiem niż jak pierwszy raz o tym czytałem. Także, o czym dzisiaj w odcinku?

No i naturalnie za każdym razem od lat w zasadzie już drżę, kiedy widzę jakieś czarno-białe zdjęcie Warrena Buffetta. Ale on swoją żywotnością i bystrością umysłu dalej zadziwia. W 2018 roku pamiętam jak pierwszy raz wracaliśmy z Omaha i zastanawialiśmy się ile jeszcze można pracować na takich obrotach z taką odpowiedzialnością i w ten sposób w ogóle jeszcze cały czas rozmawiać z publicznością, z dziennikarzami. I on miał wtedy 88 lat i to było 8 lat temu. A jeszcze w te wakacje oglądałem z nim wywiad, który trwał niemal godzinę i bystrość umysłu, no bez zmian, absolutnie zjawiskowe. Naprawdę coś, czego zazdroszczę mu chyba najbardziej i abstrahując od tych wszystkich pieniędzy, które technicznie rozumiem jak można było zarobić przez te wszystkie lata,

Ale nie rozumiem, jak w wieku 96 lat ma się taką bystrość umysłu. Jest to dla mnie jedna z największych zagadek. A jeszcze zanim główny temat odcinka, no to skoro w niedzielę były jego urodziny, to ja z tej okazji mam zawsze też jakąś wakacyjną promocję w mojej księgarni Finansowe Książki. Tym razem kilka rzeczy w sklepie. Do niedzieli, do 6 września obowiązuje darmowa wysyłka od 99 złotych. Więc dla pojedynczych, droższych książek od razu jest. Dla mniejszych cen to pewnie są dwie książki w koszyku i już się darmowa dostawa aktywuje. Do tego dodałem trzy nowe zestawy specjalne na ten tydzień. Jeden to na przykład trylogia Morgana Housela, czyli trzy jego książki. A także dwa zestawy z cyfrową książką śladami Warrena Buffetta po złotówce.

To jest taki mój malutki ukłon w stronę tych, którzy w zasadzie każdego tygodnia piszą, że bardzo by chcieli jeszcze zobaczyć dodruk książki i kiedy ona się pojawi w sklepie. No ale tak jak autorzy ustaliliśmy, że dodruków nie będzie. 10 tysięcy egzemplarzy poszło w świat przez te lata. I zostają tylko i wyłącznie już cyfrowe wydania, no bo też książka wymagałaby aktualizacji tych chociażby ostatnich ośmiu lat życia Buffetta, tego co się wydarzyło w Berkshire Hathaway. W związku z tym jeden zestaw to są książki stricte z mojego wydawnictwa, mała książka Bogle'a z Beefortu na dywidendach, sztuka inwestowania w jakość. Plus śladami Warrena Buffetta, tak jak wspomniałem. A drugi zestaw to jest tak zwany zestaw Berkshire Hathaway, czyli mocno opowiadający serio o tym inwestycyjnym holdingu. Jest tu Almanach Charlie'ego Mangera, ale jest też książka Buffett o biznesie.

Może tej książki nie znacie. To jest takie zestawienie obszernych fragmentów, cytatów, listów, raportów, ale skupiające się na zarządzaniu spółkami oczami Warrena. Więc trochę inne podejście, nawet bym powiedział, bardziej dla menedżerów niż dla inwestorów. No i na koniec jeszcze na sposób Warrena Buffetta zostało dosłownie 20 egzemplarzy tej książki i później ona znika ze sklepu. Ja się osobiście zastanawiam, czy ona będzie wydana jeszcze w nowej, rozszerzonej wersji. Czy nie? Nie powiem Wam jeszcze dzisiaj od razu, muszę to dobrze przemyśleć i poczytać, czym różni się ta wersja rozszerzona. Także w razie czego zestaw Berkshire O'Cane, Trylogia Hausela do Waszej dyspozycji, a linki jak zawsze znajdziecie pod nagraniem. No a temat właściwy to są trzy lekcje Buffetta, które mnie cały czas męczą, bo wiem, że są dobre i wiem, że są ważne, ale są trudne, jeśli wejdziemy odpowiednio głęboko.

Bo zaburzają ten prosty obrazek, który my trochę nawet z popkultury, trochę z social mediów po prostu znamy. I może lepiej pokazują, jaka jest cena tego absurdalnego sukcesu. Po pierwsze, sukces w danej dziedzinie wymaga ogromnego poświęcenia. No niby wszystko to wiemy, ale coś w tym jest, że świat chce nas dzisiaj przekonać, że można sukces odnieść dużo szybciej niż mogłoby się wydawać. I przy okazji jeszcze może niektórym się marzył work-life balance, tylko Buffett jest zaprzeczeniem tej tezy. Nawet jeśli na początku wygląda nam to na coś zupełnie innego. No bo widzimy spokojnego starszego gościa. Wiemy, że dwie żony w historii, najpierw jedna, druga dopiero jak ta pierwsza zmarła. Z pierwszą żoną, trójka dzieci, całe to życie rodzinne generalnie było jak od linijki i taki amerykański obrazek spokojnie można by tutaj przykleić, natomiast jego osiągnięcia wyglądają dosyć abstrakcyjnie.

Ja nawet zaryzykuję, że to się wydaje trochę niemożliwe, jak patrzymy na te historie. Ale tutaj jest kilka gwiazdek w tej całej opowieści. No bo pierwszy haczyk to, że to jest dosyć pozorny obrazek, bo Buffett był w swojej historii obsesyjnym człowiekiem. Takim totalnie obsesyjnym, jeśli chodzi o giełdę, inwestowanie, biznes, rynki kapitałowe. To jego podążanie za pieniędzmi było od najmłodszych lat traktowane jako pewnego rodzaju gra, żeby pomnażać te pieniądze dla samego pomnażania. I Alice Shreder w biografii Snowball opisała to doskonale. Część ludzi tego po prostu nie rozumiała, no bo w pewnym momencie mówisz, że masz już wystarczająco dużo albo nawet jeśli dalej chcesz inwestować, no to i tak zaczynasz realizować jakieś inne marzenia.

U Buffetta gra w tę grę była jedynym głównym marzeniem. Tam nic dookoła nie było. On po prostu musiał w tę grę wygrać. Pieniądze były tylko narzędziem i bardzo wcześnie doszedł do poziomu, który my dzisiaj w większości uznalibyśmy za poziom wystarczy. Więcej do szczęścia, do życia już tak naprawdę nie potrzebuję. Mogę się realizować. Nie muszę codziennie z uporem maniaka być przed tym ekranem w tej pracy. I drugi haczyk to jest czas, który oczywiście jest abstrakcyjny, no bo 96 urodziny, ale jakbyśmy odjęli te lata, kiedy nie inwestował, czyli tych kilkanaście zaledwie lat, to by nam wyszło, że Buffett interesuje się giełdą i inwestuje na niej aktywnie.

Dzisiaj w popkulturze, jeśli ktoś jest bogaty, to od razu to widać albo chce bardzo to pokazać, czyli auta, ubrania, dom. No paskudnie to dzisiaj wygląda wręcz, to epatowanie przepychem. I ja wiem, że masa ludzi ma to na kredyt, ale ten świat dokładnie tak działa. Te atrybuty bogactwa nie mają dużo wspólnego z ich realnym majątkiem, ale nasz mózg niestety tak to ze sobą łączy. Dlatego ten fenomen Buffetta trochę no przeciwstawiał się tym wszystkim miliarderom, którym widzimy na tych listach Forbes'a, którzy potrzebują mieć gigantyczną willę, do której dolecą helikopterem ze swoją całą obstawą, ochroniarzy i tak dalej. No on był zupełnie inny. Jeśli o to chodzi. Ale też, co ważne, on zaczynał w innym świecie, bardzo dawno temu. I ten, wspomniałem, ten swój sukces rodzinny, taki American Dream, czyli własny dom, szczęśliwa rodzina, świetna praca i spory już majątek, on miał zrealizowany w latach 50., czyli mając zaledwie 30, 30 parę lat.

I myślę sobie też od czasu do czasu, będąc osobiście osobą z tendencjami do bycia pracoholikiem, jak najbardziej, wrzucania sobie dużo na głowę, żebym nigdy się nie zapędził za mocno, bo to nie do końca jest tego warte, tak mi się wydaje. Warto sobie po prostu odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest ta granica? I muszę wam też powiedzieć, że ja w swoim gronie znajomych, bliskich nie widzę jakoś drugich Buffettów, czyli ludzi, którzy chcą Osiągnąć sukces dużo, dużo wyższej skali i są w stanie poświęcić absolutnie wszystko, żeby to zrobić, ale widzę niebezpieczne obsesyjne podejście u ludzi wkręconych w ruch fajer, czyli tą wcześniejszą emeryturę, ale do tego stopnia, że przelatuje im masa lat spędzonych z bliskimi, przelatuje im masa pięknych chwil i ta pogoń za pieniędzmi i niskimi kosztami, bo przyjemności kiedyś dopiero przyjdą,

Jest momentami tak obsesyjna, jak czytam czasami w biografii Buffetta, tylko nie do końca wydaje mi się, że możemy te rzeczy zestawić obok siebie, bo chyba nie tędy droga. Ja osobiście jestem czasami przerażony, jak widzę, jak dużo ludzi są w imię tego ruchu Fajer poświęcić. No i zawsze zadaję sobie wtedy pytanie ciekawe, czy za kilka lat nie będą jednak tego żałować. Czy to nie było za dużo? Czy właśnie trzeba było trochę postawić na to, żeby żyć tu i teraz, a nie tylko cały czas odliczać, że coś się tam kiedyś zacznie? No bo z punktu widzenia psychologii to jest naprawdę dużo trudniejsze niż nam się wydaje. Więc szybki sukces Warrena Buffetta nie istnieje, absolutnie. Ta jego obsesyjność, ta cena, którą on poniósł, Za to jaki jest, to jest pierwsza rzecz, która mnie męczy.

Natomiast druga rzecz troszkę się z tym łączy, bo też jest to o skupieniu. Być może trochę te historie już znacie, jeśli czytaliście Śladami Warrena Buffetta czy inne książki poświęcone Warrenowi, ale też przybyło tysiące słuchaczy podcastu chociażby w tym roku, więc jest duża szansa, że dla niektórych będzie to pierwsze zderzenie się z tą historią. W każdym razie myślę, że trzeba ją przytoczyć, jeśli mówimy o tym skupieniu Buffettowym. Wiele lat temu na jednej z konferencji Buffetta zapytano o to, jaki czynnik uważa za niezbędny do osiągnięcia sukcesu. No i on od razu powiedział, że skupienie. I tak samo odpowiadał w wywiadach Bill Gates, założyciel Microsoftu, jego wielki przyjaciel. Obaj panowie umotywowali tę odpowiedź tym, że tylko będąc przez długie lata w pełni na czymś skupionym i będąc gotowym właśnie poświęcić dla tego wszystko, można odnieść ponadprzeciętny sukces.

No i Warren poprosił Mike'a, żeby ten wypisał na kartce swoje cele zawodowe, żeby tych było 25. No i trochę to zajęło, bo 25 to nie jest mało, to są cele na całe życie i w ogóle. A Buffett wziął te listy, ale już bez czytania powiedział mu, dobra, super, to teraz zakreśl z tych 25 pięć najważniejszych. No i znowu dłuższe zastanowienie się, które są tymi celami najważniejszymi. I faktycznie zostaliśmy z dwiema listami. 25, ale i 5 najważniejszych. Warren zapytał o stosunek do tych list i jak zamierza teraz skupić się na tych priorytetach, skoro już je wszystkie wypisał. No i oczywiście pilot zadowolony, że najważniejsze jest tych pięć, więc te są priorytetowe, na nich się skupi najbardziej, a te 20 celów będzie realizował dopiero jak będzie okazja, jak będzie miał trochę więcej czasu.

No i cała lekcja Buffetta polega na tym, że Warren przyszedł i powiedział, że no nie, Ta druga lista, tych 20 celów, które zostały niezakreślone, to są te rzeczy, których trzeba wręcz unikać, bo przez nie nie zrobisz tych pięciu najważniejszych. Więc zdaniem Buffetta wszystkie pozycje na liście priorytetów od numeru 6 do 25 No nie są dla nas tak ważne i są tymi elementami, które nas tak naprawdę rozpraszają, które są przeszkodą do tego, żeby zrealizować tych pięć najważniejszych. I tak po prostu podchodzimy do tego w życiu. I musimy bezwzględnie eliminować to, co zabiera nam czas, zabiera nam energię potrzebną do realizacji priorytetów z tego klucza listy. Więc tylko w ten sposób możemy to zrobić.

I to jest diabelnie trudne, szczególnie w świecie, który obiecuje nam łatwy start we wszystkim. No bo znowu zupełnie inaczej podchodziliśmy do tego dziesiątki lat temu. Ja już nie mówię o tym, jak świat wyglądał przed moim urodzeniem, ale no przecież dzisiaj dowolną rzecz jaką wpiszemy w sieci, AI obiecuje nam pomóc z łatwym startem, nauczyć nas czegoś. Albo nawet nam składa obietnicę, że z jednym pakietem to będzie za moment do zrobienia. Wszystkiego możemy się nauczyć dosłownie w jakimś kursie, który jest na wyciągnięcie ręki, który już jest w naszym języku, bo wszystko się łatwiej tłumaczy. Rozumiecie o co chodzi. Jak tu znaleźć priorytety, jeśli dzisiaj możliwości jest dużo, dużo więcej niż było chociażby jeszcze kilka lat temu. I zdaniem Buffetta do każdej nowej szansy powinniśmy podchodzić z rozwagą, no bo jeśli dodamy coś do tej listy, na przykład tych top 5 zakreślonych naszego pilota Mike'a,

No to co? Musimy coś usunąć, bo to się nie mieści. Nasze życie po prostu jest tak skonstruowane, że jest kilka priorytetów, a cała reszta będzie wypychać te najważniejsze. I Buffett w trakcie swojej kariery też inwestował w setki spółek, ale w pewnym momencie doszedł do wniosku, że kluczowe w inwestycji jest skupienie się i ograniczenie też liczby tych inwestycji. Po to, żeby po prostu być specjalistą od tego, co jest w portfelu, żeby wybrać naprawdę te najlepsze. I on zrobił troszeczkę, nawiązując do tej historii priorytetów, taką zasadę 20 slots rule w kontekście inwestowania. I on to porównał do kartonowego biletu, gdzie mamy miejsce na 20 dziurek do skasowania, to te analogowe mocno czasy, i każda nowa spółka to jest taki skasowany bilecik i on już musi nam starczeć na całe nasze inwestycyjne życie.

Uszyć to dla siebie tak, żeby nie tylko walczyć o wynik, ale żeby po prostu dobrze nam się z tym żyło i inne priorytety na tej kartce z celami były ważniejsze. Nie mam akcjonariuszy, ja nie mam tak jak Berkshire Hathaway, że wszyscy się patrzą jaki jest ten wynik i przyznam się szczerze, że jest z tym o wiele lepiej w życiu. To jest jedna z tych rzeczy, która mi zostaje mocno w głowie, żeby się zastanawiać, ile ja mam miejsc w tym swoim bileciku na inwestycje, ale tak naprawdę najważniejsze, ile ja mam miejsc w tym bileciku na życie. Takie cele, które chcę przed sobą ustawiać, które chcę zrealizować i coraz częściej, jak mam jakiś pomysł, to się zastanawiam, czy to ma sens, bo on wyeliminuje jakiś inny pomysł, więc po prostu to nie przejdzie i to się nie zmieści. Więc ta zasada, ta lekcja Buffetta ze mną jest calutki czas.

Jak mówimy już o inwestycjach, no to trzecia lekcja, już taka bardzo inwestycyjna, w aktywnym inwestowaniu kilka transakcji robi nam ten wielki wynik. I to jest coś, co powtarza często Buffett i używa tego porównania do chociażby miotacza w bejsbolu, który tam czeka na idealne piłki, bo nie ma sensu machać kijem cały czas. To te kilka idealnych trafień w piłkę daje nam najwięcej punktów i z biegiem lat wydaje mi się, że to naprawdę ma sens. I jak patrzę na przykład na swój portfel dywidendowy, bo ja mam emerytalny i KX-y mam na dywidendy i skupione w dużej mierze na polskim rynku. Tak sobie to przekształciłem 5 czy 6 lat temu i to jest taka moja metoda, która sprawia, że jestem w obrębie jakichś zasad, spełnia to moje cele.

No ale tak naprawdę ponadprzeciętny, bijący wszystkie benchmarki jest jeden zakup, którego nie sknociliśmy, bo nie sprzedaliśmy za wcześnie albo powiększyliśmy pozycję zamiast ją zmniejszać, bojąc się o to, że te zyski urosły. Więc to też jest takie ciekawe, że jak mamy w środku naszego portfela spółkę i kilkaset procent zwrotu, To cała reszta się wydaje po prostu okej i to nie jest żaden zarzut, tylko to jest właśnie potwierdzenie tego, co mówi Buffett i Munger, że w aktywnym inwestowaniu to jest diabelnie trudne, ale że właśnie te pojedyncze, najlepsze inwestycje w życiu, te cudowne transakcje, one dają ponadprzeciętny wzrost. I co jest ważne? Ich dużo w życiu nie będzie. I teraz druga strona medalu.

To jest spółka, która fantastycznie rozwinęła swój biznes albo jest w doskonałym momencie w historii tej spółki, I łapiemy się na ten gigantyczny wzrost. I mówię o tym dlatego, że jako młody inwestor nie kumają tego kompletnie, że te procenty przysłaniają mi prawdziwą gotówkę. I jak widzę na przykład jakąś pozycję na koncie emerytalnym, która ma zysku więcej niż kilka lat wpłat na IKE, no to trochę tak jakby siła tych słów Buffetta jest łatwa do przełożenia na praktyczny przykład. Te pojedyncze transakcje mogą zrobić nam wynik w portfelu. Trzeba to doceniać, ale trzeba mieć też tego świadomość, że ich naprawdę nie będzie w życiu dużo i trzeba z nich wycisnąć ile tylko się da. No a jak już wiemy, że to jest wszystko diabelnie trudne, to też trzeba sobie zadać pytanie, czy ja chcę brać udział w tym wyścigu.

Te lata kiedyś prędzej czy później nadejdą i z tym musimy się po prostu też liczyć. A po tylu latach interesowania się dorobkiem inwestycyjnym Buffetta, tą skomplikowaną, chociaż wyglądającą na prostą biografię, też patrzę trochę na to inaczej niż fascynacja młodego inwestora dawno, dawno temu. Patrzę na to jako na człowieka ze swoimi słabościami, ze skomplikowaną naturą, ze swoimi dziwactwami. No Buffett ma ich naprawdę dużo, jak wejdziemy w głąb tego wszystkiego, co on tam robił przez lata. I widzę, jaki ten sukces był kosztowny, jaką cenę za sobą niesie. I zawsze mam tak, że z takich historii chcę wyciągnąć co najlepsze, ale bez udawania, że to są obrazki z Instagrama. I osobiście dlatego uwielbiam czytać biografie, gdzie najpierw wiem o człowieku ileś tam ważnych rzeczy, a później nagle widzę 800 stron pełnych detali, wspomnień, które de facto definiują tę osobę, a może pokazują w zupełnie innym świetle.

No a my też pewnie będziemy po latach jeszcze różne rzeczy odkrywać, jak coś co wydawało nam się prostą lekcją okazywało się być bardzo skomplikowaną, albo jak po latach właśnie coś wpłynęło na nasze życie, tylko potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby zrozumieć jak te lekcje Buffetta przełożyć na nasze tutaj polskie inwestycyjne Mam nadzieję, że się podobało. Mam nadzieję, że też takie lekcje odbieracie. No i czekam na wasze listy książek. Sam jestem ciekaw, może pod choinkę jakąś fajną biografię też trzeba będzie kupić właśnie z tej waszej listy. Do usłyszenia w kolejnym odcinku, a ja tymczasem zapraszam Cię również na bloga DoradcaTV i kanał YouTube o tej samej nazwie. Znajdziesz mnie na Facebooku jako DoradcaTV i na Twitterze jako Tomasz Jaroszek.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.