Mentionsy Mentionsy
Nauka To Lubię
Nauka To Lubię

Jakie DRONY wleciały nad Polskę?

10.09.2025 ·7 min 53 s

W nocy polska przestrzeń powietrzna została naruszona przez kilkanaście rosyjskich dronów. To już nie były jednostkowe incydenty, ale zorganizowany nalot, który zmusił wojsko i sojuszników do poderwania maszyn, a nawet użycia uzbrojenia. W tym odcinku wyjaśniam:🔹 jakie drony pojawiły się nad Polską i czym są tzw. „wabiki”,🔹 czym jest „przesycenie obrony przeciwlotniczej” i dlaczego to groźna strategia,🔹 jakie procedury zostały uruchomione w NATO,🔹 i czy naprawdę możemy mówić o ataku, czy raczej o teście lub prowokacji. To ważny materiał, który pomoże zrozumieć nie tylko bieżące wydarzenia, ale też technologię, jaką posługują się współczesne armie.

Technologie nie są doskonałe, zawsze istnieje jakiś margines błędu czy niedoskonałości. Jednak wczoraj sytuacja była inna. Wczoraj mieliśmy do czynienia z prawdziwym nalotem. Na polskie niebo z terenów Ukrainy Białorusi wleciało kilkanaście, a może nawet małe kilkadziesiąt bezzałogowych statków powietrznych. Efekt? Zamknięcie części przestrzeni powietrznej w naszym kraju, ostrzeżenia czy nawet zamknięcie dla niektórych lotnisk, podniesienie wojskowych maszyn NATO, a nawet użycie uzbrojenia. Co wleciało? Ze zdjęć egzemplarzy, które spadły w wyniku braku paliwa, wynika, że były to Gerbery. Prymitywne drony w Abie mające przesaturować ukraińską obronę przeciwlotniczą, a może też naszą.

Szczegółów tych zestrzeleń dotychczas na razie brak. Na niebie oprócz polskich Sub-340AW pojawiły się też sojusznicze maszyny typu AWACS. w celu poprawy jakości rozpoznania. Jednocześnie polski rząd uruchomił procedury związane z artykułem czwartym NATO. Ten artykuł mówi o tym, że strony będą się wzajemnie konsultować, ilekroć zdaniem którejś z tych stron będzie zagrożona integralność terytorialna. To nie jest artykuł piąty, o którym najczęściej się mówi, to jest artykuł inny. Czy możemy z całą pewnością stwierdzić, że ten atak to nie jest efekt jakiejś awarii?

Niemniej jednak co najmniej równie prawdopodobne jest, że Rosjanie pod takim właśnie pozorem postanowili przetestować polską i natowską reakcję. Pojawiły się głosy, że może to Ukraińcy puścili te drony, żeby sprowokować NATO do czynnego zaangażowania w obronę przeciwlotniczą nad Ukrainą. Takie głosy, zdaniem ekspertów, których śledzimy, można włożyć między bajki. Ukraina nie produkuje takich dronów w ogóle, a nawet gdyby chciała je podrabiać, to w tak nadzorowanej przestrzeni, jak to nie było ukraińskie, byłoby to bardzo ryzykowne, a w razie jakiejkolwiek wpadki, konsekwencje polityczne byłyby trudne do wyobrażenia. Generalnie reakcja naszych władz i armii przynajmniej na razie jest spokojna i wyważona.

Obecnie Polska i NATO mają czas na wymyślenie jakiejś odpowiedzi dla Rosjan. Niektórzy mogą zadawać pytania, czy można było więcej zrobić. Na tę chwilę wydaje się, że nie. Obecnie nasze zdolności obrony przeciwlotniczej opieramy o pomostowe radarowe Saby i F-16 plus samoloty i systemy sojusznicze. Kompleksowy system obrony przeciwlotniczej dopiero się buduje, co musi trochę potrwać. To jest efekt dekad, w których obronę przeciwlotniczą po prostu ignorowaliśmy. Na pocieszenie, zresztą na nauka to lubię, znajdziecie na ten temat wypowiedzi ekspertów. Na pocieszenie powiem tylko to, że to co obecnie budujemy jest bardzo dobrze przemyślane i jak rzadko w Polsce przygotowane systemowo.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.