Mentionsy Mentionsy
Najwięcej
Najwięcej

STANO STRACIŁ PRAWO JAZDY

01.09.2026 ·1 godz 19 min

Instagram :: http://instagram.com/mwiecej/Facebook :: http://fb.me/mwiecej/TikTok :: http://www.tiktok.com/@mwiecejWYPRODUKOWANO PRZEZ Mniej Więcej sp. z o.o.--RODZIAŁY:00:00 - Najbardziej męskie cechy u mężczyzn08:13 - Ulubiona ryba09:00 - Narratorzy w reality show13:35 - Nieprzyjemna historia samochodowa Huberta21:30 - Pomoc drogowa powinna być uprzywilejowana26:55 - Zamykanie autostrad na czas wypadku30:55 - Laweta na lawecie na lawecie na lawecie34:18 - Co jeśli stracisz prawo jazdy na drodze?36:40 - Ograniczenia prędkości40:33 - Czy mandaty działają?44:55 - Czy łapówki dalej mają miejsce?53:40 - Koniec projektu Szpont aka Faza56:05 - Co się dzieje z uczestnikami po końcu projektu?01:06:24 - Skkf wrócił01:12:50 - Powrót do szkoły

Hubert Mandziu, wymieńcie mi proszę trzy najbardziej męskie rzeczy u facetów. Wąsy, duże zakola, I popularnonaukowy kanał, który nazywa się Kolega. Czy to jest fuzja między mną a tobą? Może. Nie, to gdyby była fuzja między nami plus hit np. Nie ma fal w radiach. Idealnym typem mężczyzny jest dla ciebie Ignacy w sumie. Nie, bo nie śpiewa piosenek w radio. A to prawda, tylko na koncertach ostatnich. I ma brodę, a nie wąs. Dobra, ale zastanówmy się. Nie, dobra, ale poważnie. Nie. Inaczej, żeby była jasność. Trzy najbardziej męskie rzeczy. I teraz za kim idziemy? Poczekajcie, poczekajcie. Things z angielskiego może bardziej. Idziemy za wzorem młodej urody, za Milo z Dress Code'u albo za Milos Blair, w zależności jak to nazwiemy.

Nie wiem, jak to zinterpretujesz. Jakie było pytanie? No to... Wymień trzy najbardziej męskie rzeczy. Tak, to jest twoje pytanie. To jest twoje pytanie, tyle. Aj, ale Hubert był na ściance, kurde. Nie, ja bym powiedział, nie zadawaj mi takich pytań, kochanie, niczym Julia Wieniawa. Nie, a zupełnie, kurczę... Ale to wtedy też zostajesz rzucony, co nie? Masz temat, co coś w ogóle? Mam. Dawaj. Branie odpowiedzialności, jak dla mnie to jest taka... Klasa, klasa. Ja bym dałem po prostu... Dla mnie mi się też tak kojarzy, że co sprawia, że ja się czuję na przykład męsko, to że potrafię komuś zapewnić bezpieczeństwo, że ktoś się czuje przy mnie bezpiecznie, czy to psychicznie, czy to fizycznie właśnie. Podoba mi się to. Trzecie, to jest moje własne, że ja ogólnie lubię załatwiać rzeczy, że ja jestem, że można na mnie polegać, że jeżeli się coś dzieje, że ja to rozwiążę, nieważne czy wiem, czy nie wiem.

I takie rodzaje samodzielności, nazwijmy to, bardzo ładne. Że można na mnie tak liczyć. Mocne trzy rzeczy, mocne trzy rzeczy. Teraz jakbym chciał być prowokantem, to bym powiedział, to są tylko męskie rzeczy, czy kobieta w takim razie nie musi, a dobra, też prowokanckie. Ja bym się przypomniał, jak bym powiedział o braniu odpowiedzialności, to ja bym jeszcze dodał, że przepraszanie za rzeczy. Żeby umiejętność takiego jakby samo jakby zwrócenia się jakby autorefleksji i jakby wyciągnięcia wniosków, ewentualnie przeproszenia innych, a idąc dalej, a najpierw, a ty? Ja, jak bardzo mi się podobała odpowiedzialność, odpowiedzialność, to mówiłem częstokrotnie, to była ta odpowiedzialność, jako ja czułem, że to był dla mnie moment przeskoczenia tak z chłopaka na faceta, mam wrażenie, że ta odpowiedzialność, przy czym znowu to pamiętam, że kiedyś moja Mika mi powiedziała, to co, według ciebie dziewczyny nie przyskakują na odpowiedzialność? Ja mówię, mam wrażenie, że u dziewczyn dużo szybciej się to pojawia.

Po prostu i tyle. A u facetów jest to dla mnie taki wyróżnik, że jesteś jeszcze chłopaczkiem, takim głupolowatym i tak dalej, z tym mózgiem takim, wiesz, z nierozwiniętą korą przedczołową, do momentu, kiedy właśnie to przeskakuje. Więc może ja też to łączę z ojcostwem trochę bardziej, troszkę tak. Ale to mi się bardzo podobało. Ja bym dodał, w moim prywatnym ocenie, dyscyplina. Ja lubię w ogóle dyscyplinę. Ok, to jest dobre. No, dyscyplina taka w życiu, że jakby nie motywacja, że się czymś zajmujesz i tam jesteś zmotywowany, żeby zarobić, ale dyscyplina, czyli jakby powtarzanie rzeczy i tak dalej. Ostatnio znalazłem filmik faceta, który wygrał jeden z takich bardzo dalekich ultramaratonów, gdzie biegali w pętlach tak bardzo długo, w formule to jest backyard ultra. Wrzucił storkę potem, że jak trenuję, jak trenuję do tego i pokazuje, o, to jest moje pranie, to jest posprzątany pokój i tak dalej, że jakby powtarzanie bardzo prostych rzeczy, które ciągle robimy i tak dalej i jakby nikt się do tego nie zmusza.

Albo to, jakie masz cechy, deklaruje to, czym się zajmujesz w życiu. Więc wiecie, trudno jest znaleźć pewnie coś, bo zawsze się znajdzie, a jednak, a mi się wydaje, a ja znam kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś. Dlatego ja potem dodałem ten wątek, że najczęściej spotykane. To dlatego stąd zwróciłem uwagę i dlatego z tą taką spontanicznością mi się po prostu przypomniało, że... Dobra, a dodam w takim razie jeszcze jedną rzecz. A czy w takim razie, może pytanie nie powinno być, jakie są najbardziej męskie cechy, tylko może są, jakie są najlepsze cechy u człowieka? No bo wtedy przekładając te twoje, nasze elementy, czyli odpowiedzialność, poczucie bezpieczeństwa, czy inne rzeczy, to jakby tak naprawdę może dotyczyć też każdego. To prawda, to ja bym chyba tam jednak dołożył taką szeroko pojętą empatyczność albo szeroko rozumianą inteligencję emocjonalną. To bym to dołożył. Możemy to nazwać umiejętnością słuchania, wiesz, jak sobie to nazwiemy.

Bo jeżeli tak po prostu powiemy, co cenię w ludziach, to bym... To ludzi. A jaka jest twoja ulubiona ryba? Ale mnie wziąłeś od dołu, czekaj. Dobra, ale pod względem jedzenia, czy pod względem wyglądu? Nie, nie, jakby myślałem, że idziemy klasykami internetu, więc chciałbym zapytać, jaki jest twój ulubiony rodzaj ryby. Nie, to kto jest królem rzek? Nie, jaka jest twoja ulubiona ryba? Nie, bo jak to jest z krybą, no to jest z misji Kleopatra. No tak. A ulubiona ryba skąd jest? Z ugotowanych. Była pani, która robiła rybę i było pytanie, jaka jest twoja ulubiona ryba, a ona mówi filet. Nie znam tego. A ona mówi i potem wymienia, że są trzy, że jest prosta, smaczna, tania i mrożona i to są wszystkie same dobre cechy. No dobra, ale z czego ten filet? Ona mówi, no filet, w sensie ryba filet.

Okej, nie, to nie znałem tego. To ma więcej niż ty. Z 50 lat to ma. Być może, ale nie znam tego. Ja nie znałem tego w ogóle. Ty będziesz oglądać na swoim kanale ugotowanych jeszcze? Nie, nie oglądam, nie oglądam. A można oglądać ugotowanych? Można, też jest TVN-owe to. Ale ja miałem z ugotowanych, tak zapamiętam, Mam bardzo zapamiętanego narratora z tamtej strony. I zawsze jak jest narrator, to wiesz, już jest jeden debil, który siedzi przed kamerą i próbuje być śmieszny. Jestem to ja, nie potrzebuję konkurencji z typem, który nie siedzi przed kamerą, więc może się jeszcze bardziej ośmieszać. I ma napisane teksty, które czasami są ośmieszne. A to nie wiemy, co nie? Może spontanicznie tak wali. Oj, chyba nie. Na 100% one są napisane. Nie, narrator na pewno nie jest spontaniczny, bo może ktoś siedzi, ogląda program i pisze sobie, haha, ale głupia baba. I potem on to czyta, a potem pisze...

Tak, ale to czasami brzmiało tak studyjnie, jak on to mówił, nie? Znaczy to narratorzy, moim zdaniem, są wyśrubowani przez wszystkie Netflixowe, czy w ogóle takie reality show. Tam bardzo często pojawia się narrator, który jest takim prześmiewczym obserwatorem wszystkiego. I na przykład w Too Hot To Handle, czyli w tym reality show, kojarzycie koncept? Tak. To tam właśnie jest tak, że jest ten narrator, który siedzi, jest taki wszystko wiedzący i komentuje, a komuś wczoraj powiedziałeś coś innego, oszuście. Aha, z takiej strony narratora. Więc to jest taki narrator, który robi ten most pomiędzy jakby tym odbiorcą, a tymi ludźmi, co są na miejscu. No i trochę też taki narrator jest w kuchennych rewolucjach czasami. On ma takie przebłyski, że mówi coś tam tiruriru. Ale w kuchennych jest go bardzo mało, wiesz? Jest go mega mało.

Dużo więcej w MasterChefie go wrzucają cały czas i tam na przykład jest tragedia. Nie da się tego słuchać. To jest okropne na przykład. Ja na przykład lubię narratora. Mam taki jeden kanał na YouTube. 40k in 40 minutes. To jest tam z figurkami, z gierkami figurkowymi. Po każdym razie te gierki są dosyć skomplikowane, zwłaszcza, że one trwają często po 3-4 godziny, a to jest skumulowane do 40 minutowej formy. I teraz mi się przypomina, jak Mancia ostatnio pokazywał Game Mastera, że Jak jest dosyć złożona forma, to narrator czasami przybiera taką formę takiego dodatkowego mistrza gry, który troszkę ci tłumaczy mniej więcej intencje często zawodnika albo jakiś niuans zasadowy. Albo trochę myśli za ciebie w momencie, kiedy jest coś skomplikowane, a ty chcesz poruszać. Tak, slash nakierowuje, bądź cię zmyla z jakiegoś wątku, które mógłbyś wpadać, bo na przykład oczywistym wydaje się, że nie wiem, szarżując jakimiś tam deskami, to znaczy coś. A on na przykład mówi, ale bo być może robi to, żeby zrobić to, albo o nie jestem pewien, czy to jest dobry ruch, bo i tak dalej.

To ja na przykład lubię takiego trochę narratora, jeżeli on nie traktuje mnie jak głupka, tylko... Pomocnika, pomocnika. Pomocnika lubię takiego narratora, jeżeli rzeczywiście coś jest dosyć złożone i skomplikowane i na przykład faktycznie jest tak, że jest to jakaś taka esencja z jakiegoś procesu myślowego, który na przykład trwał długo i ci narrator tylko tak wrzuca taką wrzutkę. To mi się jakaś podoba. To takiego narratora w miarę lubię. Takiego, który jest taki, traktujemy jak takiego głuptaska, to nie przepada właśnie, nie? Takiego telewizyjnego. Też mnie to irytuje, no. Tak właśnie, jak ty powiedziałeś pierwszy raz o tym, to myślę... Moja pierwsza myśl była taki narrator taki głuptaskowaty, taki goofy, wiesz, o co mi chodzi, taki głupolny. Przecież jak narrator musi dośmieszać materiał jeszcze dodatkowo, to chyba... Chyba dużo też mówi to o materiale wtedy. No, no, no, jeżeli sam materiał się nie brak. Czy narrator Głupko to takie śmiechy z puszki? Trochę, no. Śmiech z puszki jeszcze w niektórych przypadkach dodaje cokolwiek czasem, jak jest typowo na przykład.

Znaczy, no, no, na przykład właśnie jakiś taki, to mi się taki stary Szymon Majewski kojarzy, takie wiesz, że na przykład tam, nie wiem. Mam sympatię do starego Szymona Majewskiego. Kurde, czekaj. Nie no, mega śmieszne to było. On wpadł do wody i narrator powiada, dobrze, że kupił dwa lody. Wiesz o co chodzi? To taki typ narratora, który dośmiesznia w taki śmieszny żart. Wiesz o co mi chodzi? Jakby rozumiesz style takiego dośmiesznienia. Ale jak wpadł do wody, a wychodzi narrator i mówi, ależ on się spocił. O właśnie, dobry przykład dałeś. To jest ten hubi mój, że nie pracowałeś nigdy w TVN-ie. Chłop z TVN-u, który słuchał tego podcastu, teraz właśnie poczuł, jak pot mu pływa, że ma swojego następcę. A tak naprawdę to nie pot, tylko pływa i słucha nas.

O nie, Hubert, przestań, już nie ciągnij dalej tego tematu. Wystarczyło. Dobra, to przebijmy troszeczkę temat, bo widzę, że jesteście dzisiaj w formie. Hubert dzisiaj przyszedł do pracy cały zajechany, Andrzej aż z miotło już musi z planu wyjść. Hubert dzisiaj przyszedł taki zajechany, mówię, jak tam weekend hubi, a Hubert... Poczekaj stary, opowiem Ci na podcaście, więc nie mogę się doczekać. Zwykle bym zostawił to do końca, ale Huber tak zaczął temat, że... Dokładnie. To teraz tak, powinienem się obrazić, że zainsynowałeś, że paliłem papierosy. Nie, to była guma, to była guma. A to był taki artystyczny nawiązanko, wiesz. Nie, to tak, na pewno wiecie, że ostatni weekend minął przed takim wielkim... Nagłówkiem, że Krzysztof Stanowski stracił prawo jazdy, bo wyprzedzał kogoś.

To ja byłem tym wyprzedzanym. I właśnie jechałem sobie samochodem, wracałem z fantastycznego weekendu, pojechałem w ogóle pod Makówkę. To taka, taki powiat pod Warszawą, znaczy pod Warszawą, bliżej pół Tuska. Okej, rozumiem. Byłem w lesie. Jak ma układać, że bliżej pół Tuska ma dla siebie. I byłem tam w lesie, gdzie nie było w ogóle żadnego zasięgu. Jakby sup, no w ogóle ekstra weekend. Wracam sobie szczęśliwy w niedzielę rano. No i właśnie robi jakiś taki, jedzie lewym pasem, a z naprzeciwka jedzie tir. No więc ja zjechałem trochę jakby w prawo, żeby nie było zderzenia. Ziom pojechał swoim BMW do przodu. No a jak się okazało, że jak ja zjechałem w prawo, no to tam był taki bardzo przemyślany 50-centymetrowy krawężnik.

Czyli po 30 dniach serwis dostanie informację, czy może to naprawić, czy nie. A z racji tego, że znowu to ASO i poszły dwie opony, więc trzeba wymienić wtedy cały komplet. Felgi najprawdopodobniej też. No więc ja zakładam, że to tak pewnie serwisowo będzie kosztować 7-8 tysięcy. Tak, bo serwis zarzuci maksa. Zawsze w tej sytuacji mówią. Panie, to trzeba całe wały wymienić, wszystko poszło. Więc przyjdzie rzeczoznawca i powie, my tu możemy 500 złotych tylko dać, no i oni będą się potem ze sobą, jeszcze wejdzie bank, który jest jakby leasingodawcą i będą tam ze sobą rozmawiać, więc taki był mój weekend. Byłem świetnie, po prostu odpocząłem tak jak nigdy. Trzy dni w odłączeniu od telefonu, który celowo zostawiałem gdzieś jak wychodziłem na spacer.

Prawie półtorej, no chyba nawet prawie dwie godziny i pan przez dwie godziny narzekał jak to w Polsce jest źle. I że niedobrze. U nas kto najbardziej narzekał? Trochę, po pierwsze na swoją pracę i tu stanę w jego obronie. Jak chcecie mogę wam zrobić TED Talk na temat jak działa branża pomocy drogowej w Polsce, ale w bardzo dużym skrócie. Oni kupują te wszystkie holowniki, wszystkie te lawety i tak dalej, ale kupują je z własnych pieniędzy. I teraz jest tak, że oni działają w ten sposób, że są na wyłączność na jakimś obszarze terenu Polski. Więc jeżeli wydarzy się jakaś szkoda, no to dzwonią ubezpieczyciele do nich, mówią, dzień dobry, panie XX, jest taka sprawa, czy pan bierze, czy nie. Teraz już nie dzwonią, tylko już jest aplikacja, no ale oni mogą powiedzieć, że albo biorą, albo nie biorą. No więc jeżeli nie biorą, no to komunikat idzie szerzej, do jeszcze kolejnych obszarów i jeszcze kolejnych obszarów i jeszcze.

No więc on mówi, że wszystko super, ale oni mają płacone za zdarzenie. Czyli jeżeli nie bierze zleceń, to nie dostaje pieniędzy, a wszystkie samochody są, wiecie, na leasing, w najmie i tak dalej. Więc śmiałem się trochę, że taka pomoc drogowa to trochę jak taksówka, bo oni mają płacone tylko i wyłącznie za kilometr. No tak. Czyli tyle, ile jedzie do serwisu, to dostaje tam jakieś 5-6 złotych, coś takiego. I w weekend, i w niedzielę dostają 60 złotych dodatku do akcji, jeżeli jadą. Za to, że robią coś w niedzielę. No ale on mówi, że piątek, świątek 24 godziny na 7 tak naprawdę jest. Mówi, że robi sobie tylko 3 dni wolne w roku. Dniem wolnym w roku nazywa w to, kiedy, tutaj cytat, może się upić na umór, bo następnego dnia nie musi iść do pracy. No bo on mówi, że ani piwa, ani... Znaczy tam piwa to powiedziałbym, a dwa piwka to można.

No tak. Ale to jest jedyna osoba, która na miejsce wypadku nie może przyjechać na sygnale. No bo nie są pojazdami uprzywilejowanymi tam tych kilkanaście pojazdów. Według ustaw. A wystarczyłoby tak naprawdę uprzywilejować służbę drogową czy pomoc drogową, która jedzie na miejsce wypadku. No bo w interesie wszystkich jest to, żeby ta pomoc drogowa przyjechała jak najszybciej, żeby udrożnić ten teren. No bo policja spisuje dokumenty, straż pożarna czyści rzeczy, które są dookoła. Ale pojazdami uprzywilejowanymi jeżdżą tylko i wyłącznie służby. Bo zobacz, to są np. żołnierze, funkcjonariusze służb bezpieczeństwa, On mówi, że mógłby sobie zrobić uprawnienia ratownicze i jechać na miejsce wypadku jako ratownik, ale na miejscu zobaczyć, że już są ratownicy, więc wyłączyć czerwone koguty i wyłączyć żółte.

I że właśnie opowiada o tym, że na przykład pogotowie gazowe, przecież jest pojazdem uprzywilejowanym, że pojazdowo-ciągowy, że przewózcy tam właśnie krwi, organów, wiesz, takie rzeczy. No dobra, to też ma jakiś sens. No tak, tak, ale więc wiesz, więc jakby jak jedziesz na miejsce wypadku, w sensie do mnie, który stoi na poboczu drogi, no... To nie jest aż takie. Ale na przykład jak jest wypadek na autostradzie, no to on mówi, że on musi złamać prawo i jechać poboczem, no bo nikt go nie puści. A bo w korytarz życia się nie wbije? No nie może. Aha, bo nominalnie mogłaby go policja schartować za korytarz życia. Bo nominalnie jest takim samym pojazdem, jak każdy pojazd ruchu. Znaczy pewnie zakładam, nie chcę myśleć o wolnej woli ludzi, ale pewnie większość osób, widząc lawetę, która wali korytarzem życia, najprawdopodobniej by opuścili, niby nikt pewnie nie myślał o tym.

No tak, ale znowu i teraz jest tak, że... No ale może się zdarzyć coś, co nie opuści i wtedy, wiesz... Znaczy to raz, a dwa, zgodnie z prawem, każdy funkcjonariusz, zarówno policji drogowej, jak i inspektor ruchu, jak widzi taką rzecz, no to... Prawnie jest zobligowany do wystawienia mandatu, więc on odpowiada o tym, że tam jest taka szara strefa, że jak jedzie na przykład właśnie jakiś inspektor czy ktoś, jedzie ten samochód, no to właśnie, że oni tak jakby puszczają, przymykają oko na niektóre rzeczy, no bo wiedzą, że bez pomocy drogowej na miejscu zdarzenia, no nic się nie wydarzy, w sensie stoi pojazd w poprzek, No to policja czy straż pożarna mogą go jakby zepchnąć z jakiegoś pasu ruchu, ale też nie do końca, bo nie mają możliwości tego robić, bo jeżeli przepchną pojazd i coś zniszczą w nim dodatkowo, no to ubezpieczyciel powie, haha, to nie moja robota, to ktoś inny zniszczył.

Więc oni najczęściej sprzątają rzeczy dookoła, ale pojazd sam zostaje i czeka aż przyjedzie pomoc drogowa, żeby ten pojazd usunąć. Więc dużo jest takich rzeczy, więc jestem teraz w takiej bańce... Kolowników. Wszyscy za pomoc drogową, żeby była uprzywilejowana. A w innych krajach jak to wygląda, wiesz może? W Niemczech jednak nie ma z tym problemu. W Niemczech normalnie jak jedzie pomoc drogowa, czyli ten ADAC, no to oni bez problemu jeżdżą na sygnałach, dojeżdżają do miejsca wypadku, no bo teoretycznie w interesie wszystkich jest to, żeby ten pojazd został jak najszybciej usunięty. To też taka wiedza z memów internetowych, ale w Niemczech jest... Rzekomo policja wystawia też mandaty, jak zwalniasz i zaczynasz oglądać wypadek. Jak stoi wypadek i zwalniasz, żeby się podglądać, to było całe jakieś zjawisko, że ludzie się zatrzymywali i gapili się w bok, jak jest wypadek, za to można dostać mandat. Ale to jest wiedza z memów internetowych.

Dziesiątka tysięcy ludzi, którzy się przemieszczają. Z drugiej strony mamy bezpieczeństwo służb, które pracują na miejscu. I on mówi, że jak bardzo często muszą, jak jest jakiś duży wypadek, nie wiem, zdarzą się trzy, cztery samochody w jakimś karambolu, któryś jest w barierce, któryś jest coś, no to on mówi, że w ogóle dla wszystkich służb nie jest to najbezpieczniejsze, jak mamy dwa pasy zamknięte, bo stoją samochody na dwóch pasach, on jeszcze tą lawetą musi gdzieś wjechać, a ktoś po tym lewym skrajnym pasie jedzie na przykład stówę. Pierwsza argument, który przychodzi mi do głowy, no to gdyby coś się stało, to już w sumie służby są na miejscu. Kiedy coś stanie, no to muszą nowe przyjechać wtedy, wiesz. A wiecie, że są lawety na lawety? No bo to jest tak, że my rozmawiamy... Absolutnie brakuje mi dzisiaj tutaj Matiego.

Gdybyś Mati był od nas, Mati naprawdę się w tym specjalizuje. Mati by przysiadł się po prostu. Przysiadł się i zaczął mówić o jakichś innych niuansach tego. Mati by zaczął mówić o tym, że on ma pozwolenie na tą lawetę. Na pewno ma pozwolenie na lawetę. Każdy z nas, jeżeli macie prawo jazdy, to macie pozwolenie na lawety, bo do 3,5 tony można normalnie jeździć B. A czy też łapie się w masę całkowitą jak masz na plecach kurwa samochód co ma dwie tony? No tak, no bo wtedy ty musisz mieć mniej niż półtorej tony. Ooo, a to jest dłable? Widziałem, że były takie filmy o małych chińskich koparkach, które można zamówić do siebie za 10 tysięcy dolarów. Może jest taka mała chińska laweta, którą można zaciągnąć? Dobra, tam Facebook rolki przestanie. Nie, no dobra, ale to poczekajcie. To myślisz bezpieczeństwo służb versus drożność. No moim zdaniem drożność. Ja bym biorąc pod uwagę, że autostrada jest o tyle problematyczna, że mówisz, okej, objazdy.

No dobra, ale to nie jest tak, że z autostrady masz zjazdy co chwilę. Właśnie mówię, że w Polsce tych objazdów nie ma. Plus ja jechałem przez Niemcy, jak były remonty, wakacje, to nic przyjemnego, wiesz, jeżdżając przez remonty, a niemiecka autostrada ma to do siebie, że zbudował to, jeszcze one są dosyć stare i przez to cały czas są remontowane. Nie no tak, jakby wiesz, ale jakby jego argument był taki, że wiesz, można zamknąć autostradę na godzinę. Okej. I posprzątać. I korek w godzinę powstanie. No tak, ale chodzi o to jakby tu jego argument, że Polakom się wszędzie śpieszy, a Niemiec to ma luz. Kurwa, no nie przekonałeś mnie. Nie przekonałeś, Polakom się wszędzie śpieszy, no. A dla kogo zbudowaliśmy sieci autostrad? Przecież nie dla Polaków, nie? To dla Niemców, którzy przyjeżdżają na wakacje do Polski. Nie, więc jakby gdzieś taka była rozmowa, że jakby nie ma jakiejś wielkiej różnicy pomiędzy jednym pasem a trzema otwartymi, a jak zamkniesz wszystko, to szybciej jesteś w stanie posprzątać.

Ale okazuje się wtedy, że jest problem, bo laweta, na której jechał mój samochód uległa wypadkowi, więc ta laweta jest objęta ubezpieczeniem. I ubezpieczyciel tej lawety płaci za holowanie tej lawety, ale od miejsca wypadku za holowanie mojego samochodu do miejsca. Więc tam jest po prostu ubezpieczyciel z ubezpieczycielem się holują nawzajem. On opowiadał o tym przez 40 minut, a ja mówię Czy możemy już dojechać do domu? A on mówi, panie Kobercie, jeszcze godzina została do Warszawy. Ale wie pan, jest ciekawi, jak się zderzy ta laweta, która już wiozła lawetę. Chłop siedzi i on marzy, żeby ten przypadek mu się wydarzył, żeby zobaczył, czy w praktyce to jednak tak działa. Więc ja mu zadałem pytanie, że to jest tak, że... To jest tak samo, że kupujemy 48 arbuzów w sklepie.

Ania zjadła pół ile arbuzów ma Przemek. Więc ja zadałem mu pytanie, czy jest możliwa lawetowa kanapka. Żeby była laweta, na lawecie, na lawecie i samochód. I on powiedział tak. Oficjalnie nie. Ale parę razy się zdarzyło kilka kilometrów przejechać. Podoba mi się, że to nie jest dla niego absurdalne pytanie. Tylko normalnie ci radia odpowiedź, aby sam Jotun czas usłyszał. Kazus, wiesz. Kazus, który trzeba omówić. A wiecie, a jak wysunę z tego, że zadaje losowe pytanie, mówię, a co by było gdyby... Więc tak, więc co to powiada? Opowiadał na przykład kiedyś, że jego kolega właśnie spot tam innego przerumiał tak, że jechał właśnie lawetą i samochodem, ale coś się wydarzyło na drodze i on tą lawetą wjechał w rów i z tego rowu ten samochód wypiął się z pasów i przeleciał przez rów w drzewo.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.