Sprawa opętania Julii - CreepyPasta
Scenariusz: Wojciech KulawskiLektor: Jakub Rutka☛ Instagram: / jakubrutka ☛ TikTok: / jakub_rutka ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: / 1224303840974662 ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]
Pojawiły się pierwsze pęknięcia. Rozsiądź się zatem wygodnie i daj ponieść tej historii. Może dzięki niej nie tylko zaczniesz wątpić, ale może nawet uwierzysz. Belial, Azazel, Asmodeusz. Zły duch ma wiele imion. Może to opowiadanie będzie początkiem wielkiej przyjaźni. Drogi doktorze Michaelu Graves, odważyłem się do pana napisać, bo wierzę solennie, że mimo sporej różnicy wieku, jaka nas dzieli, jesteśmy bratnimi duszami.
Zanim jednak odejdę z tego świata, chciałbym pokazać panu przypadek, nad którym pracowałem 25 lat temu, a który nadal nie daje mi spokoju. Liczę na pana wnikliwość i dociekliwość, bo mniemam, że ta historia pana zainteresuje. Przepraszam za moją butę i arogancję, ale sam pan rozumie, że czas mnie nagli. Z poważaniem, Richard Gallagher. P.S. Proszę spalić ten list po przeczytaniu. Michael Graves odłożył list na biurko i wyjrzał przez okno, za którym zbierały się kłębiaste, burzowe chmury. Dziwny, starszy mężczyzna, który przywiózł list, siedział w czarnej limuzynie stojącej przed posesją.
Jeszcze to tajemnicze postscriptum polecające spalenie listu. Najwyraźniej staruszek zdziwaczał. A może to przez postępującą chorobę? Zapowiadała się ciekawa przygoda, w którą Michael chciał się zanurzyć. Dlatego długo się nie zastanawiając, spalił w zlewie list wraz z kopertą, po czym wychylił się przez okno, aby dać kierowcy znać, że potrzebuje pięciu minut, aby się ogarnąć. Michael Graves był nieco po czterdziestce. Jego kariera rozwijała się w zawrotnym tempie, o czym świadczył awans na szefa wydziału New York Medical College. Szczupły, wysoki, o orlim nosie i zmierzwionych, brązowych włosach budził wśród studentów respekt.
Nigdy nie próbował odnaleźć swoich rodziców. Głęboki uraz jednak pozostał, niejako kształtując dorosłe życie medyka. Wszedł do czarnej limuzyny Lincoln Town Car i spojrzał na mężczyznę, który pół godziny wcześniej przyniósł mu list. Siedział za kierownicą i przypominał Christophera Lee. Siwe włosy, niewielka broda i małe czarne oczy z wyraźnie zarysowanymi workami przewiercały doktora na wskroś. Można było odnieść wrażenie, że przyjechał po niego hrabia Dracula we własnej osobie. Bardzo się cieszę, panie doktorze Graves, że jednak zdecydował się pan skorzystać z zaproszenia profesora Gallaghera.
Proszę ją włożyć do tego pojemnika. Co to takiego? To klatka Faradaya. Tak dla bezpieczeństwa, gdyby pański telefon miał tryb pozornego wyłączenia. Proszę się nie martwić. Oddamy po wizycie. Choć Michael był pełen wątpliwości, ostatecznie doszedł do wniosku, że taka znakomitość świata nauki jak profesor Gallagher nie może mieć złych intencji. Jechali niespełna godzinę. Opuścili miasto, aby po chwili zagłębić się w amerykańską prowincję. Zaczął padać deszcz i dąć porywisty wiatr. Doktor miał nadzieję, że nie skończy się tornadem, choć na szczęście w Nowym Jorku należały one do rzadkości.
Proszę się czegoś napić. Nazywam się James. Po prawej stronie ma pan różne trunki. Michael otworzył drzwiczki i zdziwił się wielce, widząc całkiem nieźle wyposażony barek. Doszedł jednak do wniosku, że napije się tylko wody. Nalał sobie do szklanki i ugasił pragnienie. Dziesięć minut później wjechali na sporej wielkości posesję, jakby żywcem wyciągniętą z powieści gotyckiej. Otoczona była kutą, żeliwną bramą, ozdobioną motywami kwiatowymi. Przy czym nie były to róże, winogrona czy lilie, a ostry, ostropesty i czartopłochy. Sam ogród był bardzo zadbany, z labiryntem żywopłotów przyciętych na wzór tych, jakie królowały niegdyś na dworskich pałacach.
Burza rozszalała się na dobre. Pioruny waliły tak, jakby wszyscy potępieńcy zapragnęli wyjść z piekła na wezwanie samego Belzebuba. Michael nie wiedział, czy ma wysiąść z pojazdu, czy może czekać. Na szczęście kierowca szybko wybawił go z opresji. Opuścił samochód, wyciągnął z bagażnika parasol i odprowadził gościa wprost pod duże, dwuskrzydłowe wejście. Otworzył drzwi i ujrzeli mroczny hol, którego nie powstydziłby się sam król. Weszli dalej, zamykając za sobą drzwi. Michael poczuł się jak w XIX-wiecznym dworku.
Żarówki zamocowane na ścianach w ozdobnych kinkietach nie dawały zbyt dużo światła, przez co w pomieszczeniu panował półmrok. Po środku stał ogromny, zabytkowy dębowy stół z dziesięcioma krzesłami. Na podłodze leżał perski dywan, ocieplający nieco duszne wnętrze. Michael spojrzał w róg holu, bo odniósł wrażenie, że coś się tam poruszyło. Doszedł jednak do wniosku, że to musi być cień smaganego wiatrem drzewa, stojącego nieopodal domu. Kłopot był jednak w tym, że przez wysokie okna nie wpadało do środka prawie żadne światło, bo na zewnątrz rozszalało się prawdziwe piekło.
Wielkie krople deszczu uderzały o dach, wytwarzając dziwny, metaliczny dźwięk, który rezonował w uszach, wlewając w ciało Michaela niepokój. Odniósł irracjonalne przeczucie, że w tym domu dzieje się coś złego. Dość szybko zganił się w myślach, dochodząc do wniosku, że to tylko wyobraźnia. Nowe miejsce i tajemnicza aura tworzą teoniryczną atmosferę, Z jednego z korytarzy wyjechał profesor Richard Gallagher, siedzący na elektrycznym wózku inwalidzkim. Wyglądał dużo gorzej niż na zdjęciach, które Michael oglądał w internecie. Przypominał szkielet, obleczony skórą.
Jego twarz była pomarszczona, pełna starczych plam i ciemnych przebarwień. Na głowie nie miała ani jednego włoska. Ubrany był w białą koszulę i garniturowe czarne spodnie. Do tego czarne, eleganckie buty, co łagodziło nieco negatywny efekt związany z jego wyglądem. Dzień dobry, panie doktorze. Mowa profesora była cicha, ale spokojna. Z tonu głosu nie dało się wyczuć, jak bardzo jest schorowany. W takim razie zostawię panów samych. Ukłonił się kierowca, po czym wyszedł na zewnątrz, aby odprowadzić samochód do garażu. Michael Graves podszedł bliżej i wyciągnął rękę w stronę Gallaghera.
Wszyscy zgromadzeni na początku wykładu patrzyli na pana jak na kosmitę. Po zakończeniu na sali panowała kompletna cisza. Cóż to za interesujący przypadek, którym chciał się pan ze mną podzielić? Przejdźmy do sedna. Napije się pan czegoś? Jeśli można, to tylko wodę. Uciął Michael, którego paliło w ustach. Zastanawiał się nawet, czy nie jadł na kolację czegoś słonego, ale niczego takiego sobie nie przypominał. Staruszek na wózku podjechał do stolika barowego, na którym stały różne trunki. Trzęsącymi się rękami nalał z karawki wody do szklanki, wylewając przy okazji kilka kropel na podłogę. Podał ją doktorowi, który wypił wszystko łapczywie.
Dokładnie w tym momencie, niedaleko, z wielkim hukiem uderzyła błyskawica. Szyby w oknach zadrżały. Jedna z okiennic się otworzyła. Zacinający deszcz i wiatr dostały się do środka i zaczęły hulać po salonie. Byłby pan tak uprzejmy? Graves odłożył szklankę na stół i ruszył w stronę otwartego okna, aby je zamknąć. Rzucił okiem na pogrążony w ciemności ogród. Tętno podskoczyło mu w górę, kiedy ujrzał czwórkę dziwnych, półprzezroczystych postaci. Przypominali rodzinę, bo oprócz mężczyzny i kobiety była tam też dwójka dzieci.
Michael zdziwił się wielce, kiedy po otworzeniu wielkich, skrzypiących drzwi znaleźli się w kameralnej sali kinowej na dwadzieścia osób. Nie było tu żadnych okien, dzięki czemu mogli się odciąć od nawałnicy szalejącej na zewnątrz. Taśmy ledowe ciągnące się wokół pomieszczenia dawały niewiele światła. Tylko tyle, aby móc w spokoju zająć miejsce. Michael czuł niepokój. Po przekroczeniu tego dziwnego domiszcza, jego racjonalny i zawsze pragmatyczny mózg zaczął płatać figle, co nigdy wcześniej mu się nie zdarzyło. Kątem oka dostrzegł, że w ostatnim rzędzie siedzi mężczyzna o długich włosach.
Wtedy zmarł. Rozumiem, że problem pojawił się podczas napadów. Może epilepsja? Psychoza? Albo zaburzenia urojeniowe związane z traumatycznym dzieciństwem? Zastanawiał się Michael, któremu schlebiało, że profesor wybrał właśnie jego, aby powierzyć mu swoją tajemnicę. Nie był w stanie się skupić, ciągle czując na plecach czyjąś obecność. Również z jego ciałem zaczęło dziać się coś niepokojącego. Mrowiły go nogi. Ponieważ nie chciał profesorowi przerywać, ignorował objawy, zrzucając je na karp nowej, stresującej sytuacji. Tak, problem zaczynał się w momencie napadów.
Ty skurwysynu! Twój ojciec zmarł na raka prostaty, bo za dużo ruchał panienek, a twoją matkę zerżnął przez przypadek. Początkowo Michael Graves zmrużył tylko oczy. Wyciągnął przed siebie szyję, aby dokładniej przyjrzeć się temu, co widział na ekranie. W pewnym momencie Julia zaczęła mówić niezrozumiałym językiem. Można było odnieść wrażenie, że przemawiają przez nią dwie albo nawet trzy osoby. Przypominało to przedstawienie bardzo dobrego brzuchomówcy, bo kobieta miała zamknięte usta. To greka, aramejski i łacina.
Potwierdziłem to z językoznawcami. Kobieta ich nie znała, przynajmniej tak twierdziła. Michael poczuł się dziwnie. Zaczęło mu się kręcić w głowie. Odwrócił się na chwilę, aby sprawdzić, czy przezroczysty mężczyzna nadal siedzi w ostatnim rzędzie. Na szczęście fotel był pusty. Zamiast tego w powietrzu dało się wyczuć dziwną woń. Jakby ozon, który pojawiał się nad morzem po burzy. Odwrócił głowę w stronę ekranu, aby ujrzeć przerażająco wyglądającą kobietę. Nie miał wątpliwości, że cierpiała na jakieś zaburzenia psychiczne. Współczesna medycyna znała mnóstwo podobnych przypadków.
Na przykład tych dotyczących D i D, czyli tak zwanej osobowości mnogiej. Dopiero w ostatnich 20 latach zaczęto dokumentować i leczyć ludzi posiadających kilka osobowości, które najczęściej nie wiedziały o sobie nawzajem. Dość głośny był przypadek Billy Milligan, u której psychiatrzy zdiagnozowali aż 24 osobowości mnogie. Jak na razie Michael nie widział w Julii niczego nadprzyrodzonego. Profesor uruchomił kolejny film, który wprawił doktora w niemałe osłupienie. Drapał się przez chwilę po głowie, próbując ogarnąć umysłem to, co dane mu było oglądać.
Przez chwilę widać było nawet jego twarz, która wydała się Michaelowi znajoma. Zmarszczył czoło, zastanawiając się, gdzie wcześniej widział tego człowieka. Nieoczekiwanie światło w jednym z kinkietów zamrugało. Po sali przetoczył się dziwny wisk, choć nie było tu żadnego okna. Chwilę później usłyszeli uderzenie pioruna. Już cię nie wypuścimy, usłyszał Michael. Spojrzał na profesora, który wzruszył jedynie ramionami i dodał, ale nam się pogoda udała. Na filmie unosząca się w powietrzu nad łóżkiem Julia opadła na materac. Złapała księdza za rękę i cisnęła nim o ścianę tak mocno, że ten odleciał kilka metrów dalej i stracił przytomność.
We wszystkich sesjach uczestniczył również profesor Richard Gallagher, dokumentując i pomagając księdzu. Julia wyglądała jeszcze gorzej niż wcześniej. Miała wielkie, ropiejące wrzody na twarzy. Trudno było ją nawet rozpoznać. Nie tylko schudła, ale przybyło jej przynajmniej ze dwadzieścia lat. Wargi przypominały krwawe rany, które dopiero co się zasklepiły. Ciemne oczy wyglądały obco. Każdy, kto spojrzał w jej źrenicę, nie miał najmniejszej wątpliwości, że ma do czynienia z siłami, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć. – Czy to James? – zapytał Michael, który dopiero teraz skojarzył księdza na filmie.
Cisza i grymas na twarzy staruszka były wystarczającą odpowiedzią. Trzeba to zgłosić na policję. Zatuszowaliście jej śmierć? Pomogła nam stolica apostolska. Podobnie jak w pozostałych przypadkach. Jakich pozostałych? Nadal jest pan sceptyczny? Widzi pan czarno na białym, że coś jest na rzeczy. A mimo tego pański rozum wszystkiemu zaprzecza. Co pan ma na myśli? Zdziwił się Graves, próbując rozmasować bezwładne nogi. Przecież widzi pan te wszystkie dusze, które krążą po domu.
Pomógł mu usiąść na wózku inwalidzkim, po czym zwrócił się w stronę profesora Gallaghera, jakby czekał na jego przyzwolenie. Co wy mi podaliście? Wybełkotał Graves, który miał coraz większe problemy z mową. Oj, nie bądź beksą. To środek zwiotczający, abyś nie sprawiał kłopotów. Udali się w stronę wyjścia z sali kinowej. Mężczyzna podobny nieco do Gravesa, tylko dużo starszy, nadal siedział w ostatnim rzędzie i coś szeptał. Już wkrótce będziemy razem. Spodoba ci się tam, syneczku.
Usłyszał głos, który sprawił, że uczucie paniki rozlało się powiotkim ciele. Przeszli przez salon, aby udać się prosto do windy, tej schowanej za rycerską zbroją. Zjechali na dół. Jakże wielkie było zdziwienie doktora, kiedy ujrzał wielką piwnicę, urządzoną niczym stara szkoła. Były tam ławki, stoliki, a nawet tablica z tematem dzisiejszej lekcji religii, która brzmiała – zło i dobro, równowaga. Wszędzie snuły się jasne, przezroczyste postacie, podobne do tych, jakie Michael widział w domu. Było ich tu całe zatrzęsienie.
Doktor rozpoznał Julię siedzącą w jednej z ławek, ze smutnym wzrokiem wbitym w jakiś punkt na ścianie. Była to malutka wnęka wielkości najwyżej dwóch metrów kwadratowych, obok której leżała sterta cegieł, zaprawa murarska, kielnia i młotek. Przerażenie Michaela sięgnęło zenitu. Choć ciało odmawiało mu posłuszeństwa, a wzrok płatał figle, to strach był autentyczny. Wszędzie wokół snuły się przezroczyste postacie, żywcem wyciągnięte z filmu w grozy. były stare, młode, zdeformowane, jak również wyglądające całkiem świeżo i zdrowo.
Chciałbym ci przedstawić twojego ojca. To on opętał ciało Julii. Niestety, o tym dowiedzieliśmy się dopiero po jego śmierci, kiedy dusze tych wszystkich zmarłych wyszły z piekła i upomniały się o swoich bliskich Michael chciał coś powiedzieć, ale nie był w stanie. Tuż przed nim pojawiła się przerażająca, jasna postać mężczyzny, którego widział w kinie. Jego usta rozwarły się nienaturalnie szeroko, ukazując przegniłe zęby, jakby chciał pożreć doktora żywcem.
Już niedługo będziemy razem. Będziemy niezwyciężeni, syneczku. James, nie zważając na duchy i upiory próbujące przeszkadzać mężczyznom, ruszył w stronę wnęki w ścianie. Postawił w niej wózek z Gravesem w taki sposób, aby mężczyzna mógł obserwować wnętrze piwnicy. Pewnie chciałbyś przed śmiercią usłyszeć odpowiedzi nadręczące cię pytania. Twój ojciec wykorzystywał seksualnie córkę, która zabiła go, kiedy miała dwanaście lat. Po śmierci postanowił się na niej zemścić. Opętał jej ciało i duszę.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Scenariusz: Wojciech KulawskiLektor: Jakub Rutka☛ Instagram: / jakubrutka ☛ TikTok: / jakub_rutka ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: / 1224303840974662 ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]