Mentionsy Mentionsy
MysteryTV - Jakub Rutka
MysteryTV - Jakub Rutka

Coś nie pozwala mi wrócić do domu - CreepyPasta

18.10.2025 ·26 min 32 s

Lektor: Jakub Rutka☛ Instagram: https://www.instagram.com/jakubrutka☛ TikTok: https://www.tiktok.com/@jakub_rutkaŹródło: https://creepypasta.fandom.com/wiki/I_Don%27t_Enjoy_Driving_AnymoreAutor: SpookfoxTłumaczenie: Aleksandra RutkaContent is available under CC BY-SAODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!

Nic niezwykłego nie wydawało się dziać. Aż do momentu, gdy wjechałem w swoje osiedle. Włączyłem prawy kierunkowskaz. Skręciłem kierownicę. Wszystko to niemal automatycznie. Robiłem tę trasę tyle razy, że każde działanie było już odruchowe. Dopiero gdy przejechałem kilkaset metrów, zorientowałem się, że coś jest nie tak. To nie była moja ulica. To była Alder Street, czyli przecznica leżąca zaraz za moją. Roześmiałem się i przewróciłem oczami, żartobliwie karcąc samego siebie za to, że pozwalam, by mój podświadomy autopilot prowadził samochód za mnie.

Prędzej czy później musiało mi się coś takiego przytrafić. Dojechałem do końca ulicy. Skręciłem w prawo, a potem jeszcze raz. Ale to nadal nie była moja ulica. Wjechałem na Tangerine Street, drugą przecznicę sąsiadującą z moją. Zdezorientowany tym, co wtedy uznałem za własne roztargnienie, znów dojechałem do końca, skręciłem w prawo i zatrzymałem się. Światła reflektorów oświetliły znaki. Stałem na Howard Drive, drodze przecinającej moją przecznicę od południa. Tylko, że przede mną rozciągało się skrzyżowanie Howard i Alder.

Zacząłem odczuwać frustrację. Jak mogłem minąć swoją ulicę aż trzy razy? Westchnąłem. Cofnąłem samochód do następnego skrzyżowania i spojrzałem w górę, aby upewnić się, że tym razem skręcę we właściwy wjazd. Przeczytałem napis. Tangerine Street. Nie czułem tego wtedy, ale myślę, że moja podświadomość zrozumiała, że coś jest nie tak. Zanim jeszcze świadomie dopuściłem do siebie tę możliwość. Skręciłem z powrotem na Howard. Toczyłem się do przodu w żółwim tempie w patrzony wchodnik, by mieć absolutną pewność, że nie minę swojej ulicy. Zatrzymałem się znowu, dojeżdżając do następnego skrzyżowania.

Ponownie spojrzałem w górę, by zobaczyć znak z napisem Alder Street. W tym momencie wreszcie pozwoliłem sobie poczuć strach. Czy ja oszalałem? Czy to naprawdę właśnie tutaj powinna być moja ulica? Nie wierzyłem, że można tak po prostu zapomnieć, gdzie się mieszka. Przynajmniej nie, kiedy jesteś mężczyzną w połowie dwudziestki. Zjechałem na pobocze, patrząc, jak spokojnie mijają mnie inne samochody. Musiałem coś przeoczyć. Może naprawdę po prostu ją minąłem, bo byłem zwyczajnie zbyt zmęczony, czy coś? To musiało być to. Postanowiłem spróbować jeszcze raz.

Zawróciłem i jechałem tak wolno, że inni kierowcy trąbili z niecierpliwością i zaczęli mnie wyprzedzać. Alder Street prowadziła wzdłuż chodników, rzędów domów i trawników. Chodnik ciągnął się przez jakiś czas, a potem otwierał na kolejną ulicę. Zawahałem się, bojąc się spojrzeć w górę na znak i potwierdzić to, co jak sądziłem, już przeczuwałem. Cholera, znów trafiłem na Tangerine Street. Jeździłem tam i z powrotem jeszcze trzy razy tylko po to, by za każdym razem dojść do tego samego wniosku. Między Alder i Tangerine nie było żadnej innej ulicy.

Bell Street, ta, na której mieszkałem, zniknęła. Oczywiście zdawałem sobie sprawę z tego, że zwariowałem. Rozważałem nawet pojechanie do szpitala, ale ciężko było mi zmierzyć się z myślą, że straciłem rozum. Nagle przyszło mi do głowy pewne rozwiązanie. Wyjąłem telefon z kieszeni. Drżącymi dłońmi włączyłem Google Maps i przybliżyłem widok. Zakręciło mi się w głowie, gdy zobaczyłem na ekranie trzy ulice. Alder, Tangerine i pomiędzy nimi, jak przez tyle lat dotychczas, Bell Street. Nie byłem szalony. ale to tylko czyniło sytuację jeszcze bardziej przerażającą.

Nie wiem, kiedy dokładnie to się stało, ale nagle zorientowałem się, że drogi znów się zmieniły. Howard Drive, która zawsze ciągnęła się ze wschodu na zachód przez wiele kilometrów, nagle kończyła się na Alder Street. Sprawdziłem. I rzeczywiście to samo stało się z drogą na drugim końcu. Rosewood Road. Rozbolała mnie głowa. Czułem, jakby mózg mi się gotował. Nasze słabe ludzkie umysły nie są stworzone do przetwarzania takich anomalii. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do naszej zwyczajnej rzeczywistości, tak zakorzenieni w prostocie, że gdy dzieje się coś takiego, od razu przychodzi paraliż.

Ale ja nie mogłem się poddać. Sierra czekała na mnie w domu. Miałem życie, do którego musiałem wrócić. Mogłem tylko mieć nadzieję i modlić się, że tuż za następnym zakrętem czeka koniec tego dziwacznego koszmaru. Jechałem więc dalej. Podczas gdy wciąż krążyłem między ulicami, czujnie wypatrując nazwy Bell Street, dotarło do mnie, że, a przynajmniej tak mi się wydawało, od dobrych kilku godzin nie widziałem żadnego innego samochodu. Zwykle wracałem do domu około ósmej wieczorem, a po głównych drogach nawet po dziesiątej wciąż jeździły auta.

Zegar w samochodzie pokazywał dopiero 20.30, ale szczerze mówiąc nie byłem pewien, czy mogę mu ufać. Jechałem już tak długo. W pewnym momencie panika powróciła ze zdwojoną siłą, gdy znów dojechałem do Howard Drive i zobaczyłem, że nie sięga już na wschód ani zachód dalej niż do Alder czy Tangerine. Pozornie niekończąca się jazda po Alder Street potwierdziła to, co i tak już podejrzewałem. Rosewood także zmieniła lokalizację. Jechałem w zamkniętej pętli. Po dwóch głównych drogach wokół dwóch przecznic.

Piekły mnie oczy. Pękała głowa. Dłonie miałem obolały od mocnego ściskania kierownicy. Musiałem się gdzieś zatrzymać i odpocząć. Zjechałem więc na pobocze przy Howard. Wyłączyłem silnik i oparłem głowę. Bez śledzenia drogi, które do tej pory odwracało uwagę, ciężar sytuacji uderzył we mnie ze zdwojoną mocą. I niestety załamałem się. Krzyczałem i płakałem, waląc głową w kierownicę, trąbiąc przy każdym uderzeniu. Naszła mnie wtedy jedna myśl. Co gdyby podejść do któregoś z tych domów i zacząć błagać o pomoc? Nie byłem nawet pewien, czy ktoś w ogóle w nich mieszka.

Więc po prostu zamilkłem. Policjant westchnął. Przeszedł przez standardową procedurę. Prawo jazdy, dowód rejestracyjny, ubezpieczenie. Kazał mi poczekać w aucie i sam wrócił do radiowozu. Spojrzałem przed siebie. W oddali zobaczyłem, że Howard Street znów ciągnie się tak jak zwykle. Domy i latarnie wróciły na miejsce, a reflektory jasno świeciły. Nie byłem pewien, czy to dobry znak, ale sama obecność drugiego człowieka, nawet kogoś, kto mógł mnie brać za ćpuna, pomogła mi się uspokoić. Sprawdziłem telefon i aż podskoczyłem. Kilka nieodebranych wiadomości od Sierry.

Nie było mowy, by mógł pojąć to, co przeżyłem. Nieśmiało zapytałem go więc, czy mógłby pojechać za mną do domu, tak na wypadek, gdybym znowu przyznał. Popatrzył na mnie nieco podejrzliwie, ale obiecał, że tak zrobi. Zaledwie po trzydziestu sekundach wyłoniło się przede mną następne skrzyżowanie. Narwowo spojrzałem w górę na napis. Łzy napłynęły mi do oczu. Znów prawie się rozkleiłem, gdy zobaczyłem, że wreszcie dotarłem do Bell Street. Włączyłem kierunkowskaz. Skręciłem i bardzo starałem się nie przyspieszać. Wjechałem na podjazd.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.