Tajemnica Starved Rock - Mystery Cabin
Historia sprawy z Parku Starved Rock z 1960 roku. Ofiarami padły trzy kobiety, których ciała znaleziono ukryte w jaskini, w pięknym parkowym kanionie.
Rzeczywiście pogoda była tamtego dnia ładna, ale mroźna. Był wyjątkowo zimny marzec i w parku zalegał śnieg, a słynne wodospady w okolicy były jeszcze zamarznięte. Pracownik gospodarczy zauważył, że kobiety miały ze sobą tylko drobiazgi, na pewno aparat fotograficzny i być może małą lornetkę. Ocenił, że było wtedy kilka minut po 13. Jako, że obsługa restauracji widziała o tej godzinie kobiety na obiedzie, to przyjęte zostało, że w rzeczywistości musiało być około 13.45, kiedy panie poszły na spacer po szlakach parku Starved Rock. Odtąd zaczyna się tajemnica. Tego samego dnia, w poniedziałek wieczorem, George Etting próbował dodzwonić się do swojej żony. Lillian obiecała do niego zadzwonić, potwierdzić, że wszystko było w porządku, ale kiedy do wieczora tego nie zrobiła, pan Etting sam postanowił zadzwonić do hotelu.
Trudno powiedzieć, co myślał wówczas pan Etting. Z pewnością dziwił się, że żona nie dzwoni do niego, mimo że obiecała, ale skoro obsługa hotelowa potwierdziła mu znów, że żona i jej towarzyszki są tam widywane i wszystko jest w porządku, to pewnie go to uspokoiło. Recepcjonistka jeszcze obiecała, że wyśle kogoś do pokoju pani Etting, kto zostawi jej wiadomość, żeby zadzwoniła do męża. Boj hotelowy miał podejść do pokoju z kartką do powieszenia na klamce. Nie jest jasne, co dokładnie było na niej napisane, ani czy tak naprawdę w ogóle została zaniesiona, bo kartka nigdzie się nie zachowała. Rzekomo była to krótka notatka z informacją, że pani Etting jest proszona o podejście do recepcji, bo George próbował się z nią skontaktować. Fakt, że George nie mógł dotrzeć do Lilian, mimo informacji od recepcjonistki, oczywiście nie dawał mu spokoju.
Zaraz po tym telefonie zadzwonił znów George Etting i był już wyraźnie zniecierpliwiony. Gdy znowu recepcjonistka nie potrafiła zlokalizować jego żony i poprosić jej do telefonu, zażądał by obsługa hotelowa sprawdziła pokoje zajmowane przez Lillian i jej przyjaciółki. Gdy pracownicy hotelu otworzyli pokoje 109 i 110, okazało się, że stały w nich nadal nierozpakowane torby, leżały nieużywane ręczniki, a łóżka były posłane tak, jakby od wymiany pościeli nikt w nich nie spał. Stało się jasne, że coś było nie tak. George przez cały ten czas czekał na linii. Gdy został poinformowany o stanie pokoi, zażądałby hotel, poinformował policję i aby rozpoczęto poszukiwania. Gdy tylko odłożył słuchawkę, zadzwonił do swojego znajomego, szefa chicagowskiej komisji do spraw przestępczości i poprosił o pilną interwencję.
24 wytypowane osoby zostały przesłuchane w cyklu trzech prób. Wszystkie przesłuchania pracowników zostały zakończone z wnioskiem, że żadna z osób poddanych badaniom nie zareagowała na pytania kluczowe dla sprawy morderstw i w związku z tym osoby te nie powinny być brane pod uwagę jako osoby podejrzane o sprawstwo. Przesłuchani byli wszyscy, łącznie z właścicielem hotelu, nazwiskiem Nick Spiros. Właściciel zresztą zgłosił się na ochotnika, by on sam wraz z jego dorosłym synem Georgem zostali przesłuchani jako pierwsi. Prawdopodobnie miał to być gest marketingowy pokazujący, że nie miał nic do ukrycia, ale i tak nie ratował hotelu przed nagłym odpływem gości. Do końca marca policja przesłuchała ponad 250 osób i zebrała ponad 500 próbek włosów głównie od pracowników hotelu, a nawet od psów należących do państwa Spyros.
Bill Dummet i Wayne Hess. Detektywi mieli odpowiadać przed nim, być do jego dyspozycji i jednocześnie wyciągać informacje o bieżących działaniach policji stanowej. Na początek dostali zadanie, by ustalić skąd sprawca mógł wziąć sznurek, którym związał ofiary. Najbardziej oczywistym miejscem do rozpoczęcia poszukiwań był hotel Starved Rock Lodge. We wrześniu Warren i jego pomagierzy przyszli do hotelu i spotkali się z jego właścicielem, Nickiem Spyrosem, jednym z najbardziej wpływowych i bogatych ludzi w hrabstwie. Rzekomo Warren przyszedł na spotkanie ze sznurem z miejsca zbrodni w ręku i niemalże wymachując nim Nickowi przed nosem zapytał, Nick, masz tu gdzieś u siebie taki sznur? Pan Spyros najpierw wspomniał, że można by sprawdzić w warsztacie, ale po chwili stwierdził, że przecież w kuchni mają takie sznurki.
Na początek George Spyros. George Spiros był synem właściciela hotelu Starved Rock Lodge. W czasie, gdy miała miejsce zbrodnia, George miał 28 lat. Od najmłodszych lat mieszkał na terenie parku. Kiedy był nastolatkiem i jego rodzice się rozwiedli, matka wyprowadziła się do swojej rodziny, a George został przy ojcu w domu w parku Starved Rock. Wyprowadził się na czas studiów w Akademii Wojskowej, a po nich znów wrócił do Starved Rock. Już jako dorosły, po tych studiach, nie szukał żadnej innej pracy poza hotelem, tylko po prostu pełnił funkcję takiego asystenta ojca w zarządzaniu placówką. Przeciwko niemu nic takiego konkretnie nie świadczy o zaangażowaniu w zbrodnię, ale istnieje kilka przesłanek, które wydają się nieco podejrzane.
No i to właśnie Spyros jest jedną z głównych osób, które jako podejrzaną wskazują miejscowi, którzy są zrzeszeni w ruchach obrony Chestera Wiggera. Może wynika to poniekąd z faktu, że George uchodził za odludka i za dziwaka. Był to przystojny młody człowiek, ale wyraźnie miał problemy w relacjach z innymi, nie był w związkach, nie mówił za wiele, unikał kontaktu wzrokowego, za to dużo obserwował, czaił się, podglądał. Ze względu na to, że był bogaty, zdarzało się, że płacił ludziom, żeby spędzali z nim czas czy żeby gdzieś poszli, a jednocześnie dzięki statusowi jego rodziny czuł się ważny i pewny siebie i czasem z tego korzystał. Przypisywane mu było wiele dziwnych zachowań, z których duża część mieści się w definicji molestowania czy mobbingu, patrząc na to, że występował w zasadzie w roli pracodawcy.
Na przykład podglądał przez okno sprzątaczki porządkujące domki po gościach, lubił je też dręczyć, blokując im wyjście i wymuszając, by dały się dotknąć czy pocałować. No ale mimo wszystko, nawet jeśli był dziwnym gościem z tendencją do obleśnych zachowań, to nie sprawia zaraz, że można go posądzać o sprawstwo brutalnego mordu trzech osób. Między marcem a wrześniem 1960 roku George był przesłuchiwany minimum 5 razy, no i przeszedł badanie z użyciem wariografu, które wykazało, że nie zatajał istotnych informacji dla sprawy. To wydaje się mieć niewielkie znaczenie w świetle tego, że Chester Wigger przecież przeszedł te same badania, prowadzone przez tego samego technika policyjnego i to w dwóch cyklach, i w jego przypadku też zostało stwierdzone, że nie miał wiedzy o zbrodni, a wiadomo, że później te wyniki już nie miały znaczenia.
Zeznania Spirosa jako świadka były natomiast dziwne i potencjalnie kojarzą się z celowym odwracaniem uwagi. To właściwie George Spiros nakierował śledczych po raz pierwszy na Chestera Wigera. Rozmawiał z policją trzy razy w kwietniu, w odstępie kilku dni . W pierwszej rozmowie powiedział, że 14 marca, w dniu zbrodni w parku, około godziny 14 wyjeżdżał z terenu parku, żeby odwiedzić matkę i tuż za hotelem widział dwa samochody zaparkowane przy drodze na poboczu. Jeden był czarny, drugi szary, a przy nich stały trzy kobiety, przyszłe ofiary i rozmawiały z kimś z czarnego auta. Kolejna rozmowa wynikała już z inicjatywy George'a.
9 kwietnia zadzwonił na policję, ale notatka na temat tej rozmowy jest raczej mało zrozumiała. Wynika z niej, że George doniósł, że jacyś nieokreśleni oni zabili jelenia w parku i nie ponieśli konsekwencji, a także, że w rejonie byli widzeni Indianie, co wydaje się takim trochę bełkotliwym zgłoszeniem, trudno powiedzieć z czego to wynikało. Natomiast 13 kwietnia, ponownie przepytany w sprawie, George powiedział, że sam nie był pewien, co w zasadzie widział w dniu morderstw, ale im więcej o tym myślał, tym bardziej uważał, że w jednym z aut, które stało przy drodze, o których mówił wcześniej, był Chester i jego kumpel Stanley i że czarne auto to było auto Stanleya. A więc to oni rozmawiali z kobietami, które nieco później zginęły.
To jest nieco dziwne, że po czasie tak nagle zaczął kojarzyć konkretne osoby, które zresztą znał wcześniej. Natomiast kolejną okolicznością podejrzaną było to, że George w dniu zbrodni miał na sobie płaszcz w kratę w kolorze czerwonym, czyli teoretycznie pasującym do włókien znalezionych na miejscu zbrodni. Jego alibi było takie, że około 14 wyjechał w kierunku Chicago, by w Evanston odwiedzić swoją matkę i jej siostry, jednak ponoć dotarł tam dopiero po 3 godzinach, co dawałoby przynajmniej godzinę więcej niż wynosił standardowy czas przejazdu między tymi punktami. George był też postawny i silny. W czasie studiów trenował boks, więc w jego przypadku wydawało się bardziej prawdopodobne, że poradziłby sobie z przenoszeniem ciał, a może nawet z pobiciem ofiar z tak wielką i brutalną siłą.
Tym, co chyba najbardziej skłaniało lokalną społeczność do podejrzewania George'a Spirosa, to fakt, że niedługo po zbrodni, po złożeniu zeznań wskazujących na Wiggera, ale przed jego procesem, George wyjechał za granicę. Pojechał do Grecji, skąd wywodziła się jego rodzina, spędził tam 7 lat, po których znów wrócił do domu w Starved Rock. Wyglądało to tak, jakby bogaty ojciec chciał go schować do czasu, aż sprawa ucichnie. Więc można tu nakreślić taką hipotezę, że wysoko postawiony społecznie George rzucił na pożarcie biednego chłopaka ze zmywaka, bo w końcu ktoś musiał za zbrodnię odpowiedzieć. George był tak naprawdę brany pod uwagę jako potencjalny podejrzany, ale było tak do czasu, aż śledztwo nie zostało zorientowane właśnie na osobę Chestera Wigera.
Obrończyni Wigera, o której wspomniałam, Donna Kelly, w 2005 roku złożyła do sądu wniosek o ułaskawienie jej klienta. W uzasadnieniu rzuciła podejrzenie o udziale George'a Spirosa w zbrodni lub przynajmniej o jego współudziale. I bardzo krótko po złożeniu przez nią wniosku George Spiros został znaleziony martwy w swoim domu. Według różnych wersji miało to być albo dwa tygodnie, albo zaledwie trzy dni po tym jak wniosek wpłynął do sądu. Co może faktycznie było podejrzanym zbiegiem okoliczności po prostu. George miał 73 lata, kiedy zmarł. Wyglądało na to, że zastrzelił swojego psa, a później siebie samego. Nie wyglądało na to, że to planował, bo w wejściu do domu stały świeżo zrobione duże zakupy, jakby dopiero co je przywiózł.
Według krewnych cytowanych w prasie, jego śmierć nie miała nic wspólnego z potencjalnymi oskarżeniami o mord sprzed 45 lat, a była wynikiem depresji związanej z chorobą nowotworową, na którą George cierpiał już od jakiegoś czasu. Kolejna osoba to niejaki Jerry Nemke. Jerry był wychowankiem Ośrodka dla Trudnej Młodzieży w Marseille, niedaleko parku Starved Rock i tego samego, który wysłał grupę chłopaków do pomocy w poszukiwaniach. Jerry był wyjątkowo trudnym przypadkiem, a jego życie od najmłodszych lat naznaczone było patologią, zatrzymaniami i przestępstwami. Jerry był zatrzymywany już jako dziecko. W wieku 10 lat za kradzież, w wieku 11 lat za prostytucję. Kiedy miał 12 lat został znów zatrzymany, tym razem wraz z grupą starszych dzieciaków.
Damet zresztą, mimo że był w czynnej służbie, to razem z Hessem i Warrenem pobrali i podzielili między sobą nagrodę za wskazanie sprawcy morderstw. To była nagroda w wysokości 35 tysięcy dolarów, którą ufundowały firmy zatrudniające mężów ofiar i dorzucił się też Nick Spiros, właściciel hotelu Starved Rock Lodge. Więc takie te moralne standardy tych osób powiązanych ze sprawą budzą pewne wątpliwości, bo tak naprawdę oni byli w czynnej służbie wszyscy, tak? Więc wykonywali swoją pracę. Przez kolejne lata Chester Wigger dalej zabiegał o zwolnienie warunkowe. Sprawy toczyły się przed Komisją Rewizyjną Więźniów Stanu Illinois. 29 listopada 2018 roku zabrakło mu dosłownie jednego głosu, aby otrzymać zwolnienie warunkowe.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Historia sprawy z Parku Starved Rock z 1960 roku. Ofiarami padły trzy kobiety, których ciała znaleziono ukryte w jaskini, w pięknym parkowym kanionie.