Tajemnica Starved Rock - Mystery Cabin
Historia sprawy z Parku Starved Rock z 1960 roku. Ofiarami padły trzy kobiety, których ciała znaleziono ukryte w jaskini, w pięknym parkowym kanionie.
Do dzisiejszych czasów system ten bardzo ewoluował, ale nawet mimo to, to Rita uważa się za jednego z prekursorów technik prowadzenia przesłuchań. Tak więc prokurator Harland Warren zwrócił się do prawdziwego guru dziedziny. Wezwał wszystkich pracowników Starved Rock Lodge, którzy pracowali w tygodniu, kiedy miały miejsce morderstwa. 23 września pracownik firmy Reed'a prowadził przesłuchania w domku przynależnym do hotelu Starved Rock Lodge. Damet i Hess kolejno przyprowadzali pracowników na badanie wariografem, a ci byli przesłuchiwani tak średnio przez kilkanaście minut. W końcu na przesłuchanie trafił były już wówczas pracownik kuchni z hotelu Starved Rock Lodge. 21-letni Chester Otto Wigger, w czasie kiedy miały miejsce zbrodnie, pracował na zmywaku.
Spędził w domku przesłuchań prawie godzinę, a kiedy skończył odpowiadać na pytania, operator wariografu powiedział do Dameta i Hessa, to wasz winny. Chester Wigger był lokalnym chłopakiem, mieszkał przy 3 ulicy w La Salle, pochodził z biednej rodziny, mimo młodego wieku miał już żonę Joanne i dwójkę małych dzieci, pracował na pełny etat przy zmywaniu naczyń w hotelu przez jakieś pół roku do czasu morderstw, a następnie latem tamtego samego roku zmienił pracę i zajął się malowaniem pomieszczeń, pracował głównie ze swoim ojcem. W sprawie morderstw w parku Starved Rock, Chester był przesłuchiwany wielokrotnie i brany pod uwagę właściwie od samego początku. Po pierwszym ogólnym przesłuchaniu, które miało miejsce 18 marca, policjanci ustalili, że mimo że miał zaledwie 21 lat, to miał już kryminalną przeszłość.
Jako, że po jakimś czasie Chester został wspomniany jako potencjalny podejrzany przez innego z przesłuchiwanych, konkretnie przez syna właściciela hotelu, został skierowany na powtórne badania z użyciem wariografu 29 kwietnia. Miały miejsce w budynku sądu hrabstwa La Salle, który notabene nie znajduje się w mieście La Salle, tylko w mieście Ottawa. Znów przeszedł trzy próby badania wariografem i znów badania przeszedł pozytywnie, czyli tak naprawdę był już po sześciu próbach badań wariografem i wszystkie zdał. Na tamtym etapie śledztwa Chester opisywał swoje czynności w dniu 14 marca, w dniu uznanym za dzień zbrodni, w następujący sposób. Stawił się do pracy około 7.30, kiedy w hotelu zaczynało być serwowane śniadanie.
Chester nie miał samochodu, więc zazwyczaj ktoś go podwoził do pracy i z powrotem. Biorąc pod uwagę taki opis dnia, można w zasadzie powiedzieć, że Alibi nie miał żadnego. W kluczowych dla sprawy porach w poniedziałek po południu był sam w piwnicy i zajmował się pisaniem listu. A jasne, że nawet jeśli miał ten list, to nie dało się dowieść kiedy został napisany. Twierdził, że w trakcie przerw pracy nie wychodził poza hotel, ani do parku, ani nigdzie indziej. 26 marca Chester został poproszony o pokazanie butów i kurtki, w których chodził w dniu morderstw. Na butach nie było podejrzanych śladów, prędzej coś mogło być na kurtce. Była to ciemnobrązowa, zamszowa kurtka z frędzlami, a na jej rękawie były maleńkie plamki. Największe z nich miały rozmiar główki od szpilki, no i mogły to być ślady krwi.
Policjanci wycięli frędzel noszący taki ślad i przekazali go do analizy do Laboratorium Kryminalistycznego w Springfield. Tam stwierdzono, że była to krew pochodzenia zwierzęcego. Zdecydowanie nie wyglądało na to, że mogła to być kurtka, którą miał na sobie sprawca krwawej masakry w kanionie. Generalnie Chester od początku był maglowany, przesłuchiwany kilkukrotnie i odnotować można też fakt, że posłusznie poddawał się wszelkim procedurom i na początku śledztwa przez cały czas współpracował z policją. Chcieli kurtkę, to ją przekazał, pytali o zgodę na badanie wariografem, to ją wyraził, poddał się badaniom raz, drugi, trzeci, później jeszcze ponownym badaniom. Po tym jak 23 września oblał badanie zamówione przez prokuratora Warrena, 27 września Chester Wigger dobrowolnie pojechał do Chicago, by poddać się ponownemu badaniu wariografem.
Zawieźli go tam Damed i Hess, a badał osobiście John Reed, czyli szef firmy i twórca słynnych metod przesłuchań. Według opisu Chestera, w trakcie badania Reed powiedział mu, że kłamie i poprosił o mówienie prawdy. Potem zasugerował, że może podać mu serum prawdy, a później groził, że uzyska nakaz sędziego, żeby zmusić go do przyjęcia tego rzekomego serum i przy Chesterze dzwonił lub udawał, że dzwonił do sędziego, żeby uzyskać taki nakaz. Po zakończeniu badania prokurator Warren, który też był na miejscu, powiedział Chesterowi, że jeśli podpisze przyznanie się do winy, dostanie wyrok dożywocia, jednak jeśli tego nie zrobi, trafi na krzesło elektryczne. W 1960 roku w Illinois była to nadal jeszcze podstawowa metoda wykonywania kary śmierci.
Chester nie zgodził się przyznać do winy, ale badanie wariograficzne oblał. Przez całą drogę z Chicago, eskortujący go Domet powtarzał mu te same ostrzeżenia, że jeśli nie podpisze zeznań, to będzie skazany na śmierć na krześle elektrycznym. No a jeśli się przyzna, to dostanie do żywocie, a to oznacza, że będzie mógł wyjść na wolność w ciągu kilkunastu lat. Chester nie przyznał się do morderstwa trzech kobiet. Jednak sam wariograf to było za mało, by mógł zostać aresztowany. Warren umieścił go zamiast tego pod policyjną obserwacją. Ośmiu policjantów zmieniało się monitorując każdy ruch podejrzanego. Chester oczywiście o tym wiedział. Ponoć nawet dobrze się bawił, obserwując tych, którzy go obserwowali. Na przykład poszedł do baru, gdzie weszła za nim para policjantów, a następnie wyszedł przez okno w łazience i czekał na ulicy, patrząc jak tamci wybiegają go szukać.
Niemniej jednak istotnie był pod stałą uporczywą obserwacją. Kiedy wychodził do pracy, policjanci jechali za nim. Kiedy wracał, też jechali za nim. Kiedy był w domu, policjanci siedzieli w samochodzie zaparkowanym pod jego domem. Na pewno tworzyło to dużą presję i na pewno było sporym nadużyciem wobec osoby podejrzanej. W tym czasie Warren zlecił dodatkowe przesłuchania byłych współpracowników Chestera z hotelu, a sam wraz z Dametem i Hessem zaczęli sprawdzać jego przeszłość i przestępstwa jakie miały miejsce w okolicy w ciągu poprzednich miesięcy czy kilku lat. Wiedzieli o przestępstwie z czasów nastoletnich, ale może dałoby się mu przypiąć coś jeszcze. Damet natknął się na zgłoszenie o napadzie na parę młodych ludzi, który miał miejsce pół roku przed morderstwem trzech turystek.
Było to jeszcze jesienią we wrześniu 1959 roku. I całkiem niedaleko, bo w parku stanowym Mathisen, jakieś 4 km na południe od Starved Rock. Uczniowie ostatniej klasy liceum poszli wówczas na pierwszą randkę na spacer po tym również pięknym parku. Kiedy byli już blisko samochodu, zza drzew wyłonił się facet z bronią w ręku, który kazał dziewczynie związać ręce chłopaka, po czym ją samą zgwałcił. Odchodząc jeszcze okradł swoje ofiary. Po tym jak odszedł, roztrzęsieni młodzi ludzie wsiedli do samochodu i pojechali od razu do biura szeryfa w Ottawa, gdzie zgłosili napaść. Ale ich zgłoszenie zostało w zasadzie zignorowane i żadne sensowne śledztwo się nie odbyło. Damed założył, że tym sprawcą napaści zapewne był Chester Wigger.
Ustalił z Warrenem, że pojedzie do młodej kobiety, która zgłosiła napaść, pokaże jej zdjęcia z aresztowań różnych mężczyzn i wplecie pomiędzy nie zdjęcie Wigera. Kiedy wrócił, przekazał, że ofiara rozpoznała twarz Chestera Wigera jako twarz swojego oprawcy z parku Mattisen. Pomimo pozytywnej identyfikacji Warren czekał, żeby oskarżyć Wigera. Było już według niego za późno. Wybory prokuratora, w których brał udział były na dniach i obawiał się, że aresztowanie Wigera w ostatniej chwili zostanie odebrane jako chwyt reklamowy i bardziej mu zaszkodzi niż pomoże. Zostawił więc Wigera na jeszcze trochę pod obserwacją. Na początku listopada okazało się, że Warren i tak przegrał wybory o prawie 3,5 tysiąca głosów. Z dniem 1 grudnia musiał ustąpić ze stanowiska.
Miał więc ostatnią szansę, żeby aresztować Wigera i żeby to sobie przypisać rozwiązanie sprawy z parku Starved Rock. Warren zlecił swoim ludziom sprowadzenie Chestera Wigera w dniu 16 listopada 1960 roku. Około godziny 17 tego dnia, Damet i Hess zadzwonili do drzwi domu podejrzanego. Powiedzieli, że chcą z nim rozmawiać i zabrali go do biura prokuratora stanowego w Ottawa. Tam Chestera przesłuchiwał Damet, Hess i szeryf, ale od początku Chester był wypytywany nie o sprawę ze Starved Rock, jak się spodziewał, ale o sprawę z parku Mathisen. Do jakiegokolwiek udziału w tej sprawie się nie przyznał, ale to w zasadzie nie było ważne. Hess i Damed zaprowadzili go na okazanie, gdzie stał w grupie kilku mężczyzn z aresztu.
Tym razem to chłopak, który był ofiarą napadu, miał rozpoznać napastnika z parku Mathisen. Okazanie było raczej śmieszne według obecnych standardów. Chester jako jedyny był młody, a pozostali panowie bardzo różnili się od niego wiekiem i wyglądem. W trakcie okazania szeryf Utsi miał nawet podejść do Chestera, położyć rękę na jego ramieniu i zapytać świadka, czy to ten, który was napadł. Tak czy inaczej chłopak rozpoznał Chestera. Na tej podstawie około godziny 20.00 prokurator Warren dostarczył nakaz aresztowania Chestera Wiggera. Potem był dalej przesłuchiwany w sprawie morderstw kobiet w Starved Rock i w tym czasie Damed i szeryf wpajali mu, że będzie łatwiej, jeśli sam się przyzna, bo wtedy wyrok będzie łagodniejszy.
I znowu straszyli go, że jeśli się nie przyzna, to będzie groziła mu śmierć na krześle elektrycznym. Trzymali go w pokoju przesłuchań do północy, kiedy zmęczony wszystkimi pytaniami Wigger przerwał w pół zdania i poprosił o spotkanie z rodziną. Wobec tego samochód policyjny został wysłany do jego domu i domu jego rodziców w Oglesby. Państwo Wigger i żona Chestera zostali przywiezieni około pierwszej w nocy i Chesterowi pozwolono porozmawiać z nimi na osobności. Po rozmowie, kiedy wyszli, Damed poszedł ich odprowadzić do wyjścia, a Hess sam wszedł do pokoju. Praktycznie natychmiast po wyjściu rodziców, około drugiej w nocy, Chester ustnie przyznał się do trzech morderstw.
Powiedział do Hessa, no dobra, ja to zrobiłem, przestraszyłem się, próbowałem ukraść im torebkę, walczyły i je pobiłem. Kiedy Damet wrócił do pokoju, Chester powtórzył swoje przyznanie do winy. Następnie policjanci wezwali protokolantkę sądową, która spisała jego szczegółowe zeznania, a Chester je podpisał. Tego samego dnia, czyli 17 listopada około 8 rano, po nocy przesłuchań, Chester został zabrany do parku Starved Rock w celu odtworzenia przebiegu zbrodni w terenie. Szeryf Utsi, Damet, Hess, przedstawiciele policji stanowej i blisko 30 dziennikarzy śledziło Chestera do miejsca zbrodni, on tłumaczył co po kolei się działo, a następnie podpisał pisemną transkrypcję rekonstrukcji.
Według tego, co przedstawił Chester, 14 marca wydarzenia rozegrały się następująco. Skończył pierwszą turę swojej pracy około 11 i wtedy w ramach przerwy zajął się pisaniem listu do przyjaciółki. Około 11.30 pracownicy mieli lunch, a po nim Chester wrócił do pracy. Kolejną przerwę rozpoczął około 14.50, kiedy skończył zmywać naczynia obiadowe. Rzeczywiście miał dyżur w kotłowni, więc szedł do piwnicy i dorzucił do pieca, a następnie wyszedł z hotelu do parku. Poszedł wzdłuż Bluff Trail, można by to przetłumaczyć ewentualnie jako szlak na skarpie. Trafił w pobliże kanionu St. Louis około 15.15. Po raz pierwszy zobaczył trzy kobiety na mostku przy wejściu do kanionu.
Wokół akurat nikogo nie było, więc pomyślał, że wykorzysta okazję do kradzieży. Zauważył, że jedna z kobiet miała pasek na ramieniu. Z opisu, jakim Chester się posługiwał, wynikało, że była to prawdopodobnie Mildred Lindquist. Uznał, że była to torebka. Mimochodem, jak zwykły spacerowicz, podszedł do kobiet, które schodziły właśnie z mostu i szarpnął za pasek. Pasek się zerwał. Okazało się, że był to aparat fotograficzny. Do tego pani Lindquist zdążyła go złapać. Chester próbował więc uciec, ale pani Murphy uderzyła go czymś w twarz. Nie umiał powiedzieć aparatem, czy lornetką, czy czym. Pani Lindquist też uderzyła go w tył głowy czymś ostrym, przypuszczał, że prawdopodobnie grzebieniem. Złapał ją za ramię i powiedział, że nie zrobi im krzywdy, ale mają iść do wodospadu.
Powiedział im, że nie może ich puścić od razu, bo go zidentyfikują i że musi mieć czas na ucieczkę. Kobiety zgodziły się iść z Wiggerem z powrotem do kanionu pod warunkiem, że zgodzi się je puścić. On szedł za nimi, one spokojnie i posłusznie przed nim. Już jesteśmy w trakcie historii, ale muszę Wam dodać, że dość trudno z zeznań Wigera wyłuskać, o którą z kobiet konkretnie chodzi w niektórych momentach. Bo panią Murphy określał zwykle jako siwą albo najmniejszą, a panią Lindquist jako najmłodszą, chociaż wiemy, że najmłodsza nie była. Ale czasem używał też określenia ta z ciemnymi włosami, co może się tyczyć zarówno pani Lindquist, jak i pani Etting. Więc te niektóre szczegóły są trochę różnie przypisywane do osób w różnych artykułach.
Ja czytałam zeznania odrębnie i opisuję o kogo chodzi według mnie. Także tak tylko celem wyjaśnienia, bo to nie jest tak krytycznie ważne dla sensu tych jego zeznań. Tak więc, kiedy wszyscy w czwórkę dotarli do kanionu, w pobliże wodospadu, Wigger powiedział kobietom, że będzie musiał je związać, dzięki czemu będzie miał czas na ucieczkę. Ustawił je w pobliżu jaskini, najpierw związał ręce pani Murphy, a następnie związał pozostałe dwie kobiety. Do związania ich użył kawałków sznurka, które akurat miał ze sobą w kieszeni. Kiedy odchodził, kobiety siedziały w okolicy tej jaskini. Miał już sobie pójść, ale pani Murphy uwolniła ręce ze sznurka, nagle podbiegła do niego i go zaatakowała.
Zaczęła uderzać go prawdopodobnie aparatem fotograficznym. Wcześniej ten aparat miała mieć pani Lindquist, więc jak to do końca było, nie wiadomo, jak ten sprzęt jakoś się tam przemieszczał. Może była to locznetka, bo sam Uyger mówił, że nie pamiętał co to było. Przez dużą część zresztą zeznań powtarzał, że nie wie, nie wie co to było, nie pamięta, może jedno, może drugie, więc tym bardziej ja Wam tego dokładnie nie powiem. W każdym razie pani Murphy go uderzała, a on wpadł w złość, spanikował, zobaczył leżącą w pobliżu na ziemi grubą gałąź drzewa i podniósł ją, po czym uderzył nią panią Murphy w głowę. Kobieta upadła bezładnie na ziemię. Wigger ocenił, że miało to miejsce jakieś 25-30 metrów od jaskini, gdzie później kobiety znaleziono.
Twierdził, że następnie zaniósł ją tam, gdzie siedziały inne kobiety, używając tzw. chwytu strażackiego, czyli takiego, gdzie ciało niesionej osoby spoczywa całym ciężarem na ramionach niosącego. W materiale filmowym macie ilustrację, jak taki chwyt wygląda. Zaniósł ją tam, gdzie siedziały jej dwie przyjaciółki. Pani Edding miała jedną rękę wolną, więc zaczęła go bić i drapać. Chester też uderzył ją tym konarem, gałęzią drzewa. Sądził, że obie kobiety już nie żyły, więc pobił i panią Lindquist, bo przecież nie mógł zostawić świadka tego, co właśnie zrobił. W tym momencie nie uciekł jednak z miejsca zbrodni. Zobaczył, że nad nimi, nad kanionem, przelatywał właśnie niewielki czarno-biały samolot Piper Cub, który, jak sądził, mógł być samolotem policyjnym.
W obawie, że pilot czy ewentualny członek załogi mógłby zauważyć, co się działo na dole, Chester postanowił ukryć ciała kobiet i zaciągnął je po kolei do jaskini. Panią Murphy ciągnął za nogi, a pozostałe dwie kobiety za ramiona. Dodatkowo, żeby upozorować, że zbrodnia miała seksualną motywację, podciągnął spódnicę i pościągał ofiarom bieliznę. Następnie poszedł do stromyka umyć ręce z krwi i zobaczył przy mostku kawałek złamanego grzebienia, stąd właśnie później zakładał, że jedna z kobiet biła go grzebieniem i że to była właśnie jego część. Wrócił do hotelu, było wtedy około 16.30, musiał za chwilę wrócić do pracy. W piwnicy jeszcze umył ręce porządniej, wszedł do kuchni, gdzie szef kuchni przypomniał mu o tym, że ma ten obowiązek, żeby pilnować pieca.
Wobec tego Chester znowu zszedł do piwnicy, dorzucił do pieca, pograł chwilę na automacie i wrócił na zmywak. Normalnie przepracował do końca zmiany i pojechał do domu jak gdyby nigdy nic. Zapewne wielu z Was myśli w tej chwili, że w wielu miejscach te zeznania kompletnie nie mają sensu i wiem o tym i chyba każdy kto je czytał o tym wie, ale do tego wrócimy jeszcze za chwilę. Taką wersję wydarzeń Chester przedstawił w nocy z 16 na 17 listopada i następnie na porannej rekonstrukcji w terenie. Media obiegła informacja o niespodziewanym rozwiązaniu sprawy morderstw ze Starved Rock. Jednak zaledwie dwa dni później, 19 listopada, na spotkaniu z obrońcą przydzielonym z urzędu, Chester Wigger odwołał swoje przyznanie do winy.
Twierdził, że zostało złożone pod przymusem po groźbach ze strony przesłuchujących go funkcjonariuszy. Ale było już wtedy za późno. Na podstawie przyznania do winy i rozpoznania przez świadków, 19 listopada Ława Przysięgłych zaakceptowała akty oskarżenia przeciwko Wiggerowi za wszystkie trzy morderstwa, a także napaść, gwałt i rabunek w parku stanowym Mattisen. Zanim do procesu doszło, zmienił się prokurator stanowy. Harland Warren odszedł po przegranych wyborach. 1 grudnia zastąpił go Robert Richardson. I ten właśnie następca nigdy wcześniej nie prowadził sprawy o morderstwo. Wobec tego Richardson i jego młody asystent, świeżo po studiach prawniczych, Anthony Raccullia, postanowili wnieść oskarżenie przeciwko Wiggerowi tylko o jedno z trzech morderstw.
O morderstwo Lillian Etting. W ten sposób w przypadku niekorzystnego wyniku procesu mogliby nadal wnieść przeciwko niemu oskarżenia o inne zabójstwa. Czyli właściwie z gruntu Chester miał gwarancję, że będzie mu ciężko wyjść na wolność w jakimkolwiek bliższym horyzoncie czasowym. Z innej strony można spojrzeć na to tak, że prokuratorzy zapewne sami wiedzieli doskonale, że mieli słabą sprawę i niewiele dowodów. I stąd chcieli zostawić sobie więcej szans. Proces Chestera-Wigera rozpoczął się 13 lutego 1961 roku. Prokurator stanowy wnosił o karę śmierci. Natomiast oskarżony nie przyznawał się do winy. Jego obrona opierała się na twierdzeniu, że śledczy Damed i Hes wymusili na nim przyznanie się do winy, stosując groźby i uporczywe nękanie.
Twierdził, że w nocy z 16 na 17 listopada, kiedy miał przyznać się do winy, Damed i Hes dali mu do podpisania gotowe, już wcześniej spisane na maszynie zeznania i on je po prostu podpisał, a nic co było zawarte w dokumencie nie było prawdą. Rodzina Chestera złożyła się na wynajęcie dla niego dobrego prawnika. Adwokat John McNamara był rzeczywiście zaangażowany i zrobił kawał dobrej roboty, tym bardziej, że miał naprawdę mało czasu na przygotowanie się do sprawy. Zadawał celne pytania, obnażał tym samym nieścisłości w sprawie, czy wskazywał momenty, kiedy zeznania świadków na procesie zmieniły się względem poprzednich, albo kiedy były po prostu niezbyt wiarygodne. W trakcie składania zeznań przed sądem detektyw Dammet był pytany o to, czy groził podejrzanemu wówczas Wiggerowi karą śmierci, jeśli ten nie przyzna się do zbrodni.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Historia sprawy z Parku Starved Rock z 1960 roku. Ofiarami padły trzy kobiety, których ciała znaleziono ukryte w jaskini, w pięknym parkowym kanionie.