Psychowashing: Jak nie dać się nabrać na "magiczne" terapie?
Słuchaj całego odcinka "Myśli na głos": https://audycje.tokfm.pl/podcast/189267,Psychowashing-Jak-nie-dac-sie-nabrac-na-magiczne-terapie Link ze zniżką do TOK Premium: https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/myslnagloss W dobie mediów społecznościowych psychologia jest wszędzie, ale często pod płaszczykiem mądrych słów kryje się zwykły biznes. Wraz z Joanną Gutral analizujemy zjawisko psychowashingu, czyli wykorzystywania psychologicznej nomenklatury do sprzedawania niesprawdzonych, a czasem wręcz szkodliwych usług. Dowiesz się, dlaczego termin „rana matki” nie istnieje w oficjalnej nauce i jak odróżnić rzetelną psychoterapię od pseudonaukowych obietnic.Inspiracją do rozmowy stały się głośne produkcje: audioseriale „Psychowashing” Octawii Kromer dla miesięcznika "Pismo" oraz Michała Janczury "Podziemie" dostępny w podcastach TOK FM. Obydwa te tytuły pokazują mroczne oblicze medycznego i psychologicznego podziemia, w którym ludzkie pragnienie zdrowia staje się pretekstem do zarabiania pieniędzy przez szarlatanów.
Kłaniam się Państwu przy mikrofonie Kamil Wróblewski. Zachęcam Państwa do wysłuchania fragmentu rozmowy w audycji i podcaście Myśl na głos. Całość znajduje się w naszych podcastach na tokfm.pl i w aplikacji mobilnej, a link znajdą Państwo w opisie tego odcinka. Zachęcam do słuchania. TOK FM. Na każdy temat, z każdej strony. Kłaniam się nisko przy mikrofonie Kamil Wróblewski. Witam Państwa w audycji Myśl na głos w Radiu TOK FM, pierwszym radiu informacyjnym. Słyszymy się w każdą środę o godzinie 23 na antenie radia TOK FM, a o dowolnej porze w naszych podcastach na tokfm.pl i w aplikacji mobilnej oraz na wszystkich dużych platformach podcastowych typu Apple Podcasts, Pocket Casts, Spotify itd.
To jest trochę tak, że z jednej strony o zdrowiu psychicznym mówi się bardzo dużo, powtarza się bardzo często z sejmowych mównic, jakie ono jest ważne, zwłaszcza jeśli dotyczy dzieci i młodzieży, coraz więcej informacji i danych dotyczących kryzysów w obszarze zdrowia psychicznego. Ale ono jest wciąż traktowane tak lekko obok. W zasadzie każdy z nas jest trochę psychologiem, no bo jest człowiekiem i coś tam rozumie, ma jakiś wewnętrzny świat, potrafi się komunikować z drugim człowiekiem. I ta psychologia i psychoterapia jest trochę sprowadzana do takich bardzo podstawowych kompetencji, czyli jak umiesz rozmawiać, jesteś empatyczny, to już w zasadzie jest wszystko, co ci potrzebne, żeby psychologiem zostać. To jest takie potoczne rozumienie. Tak. Legislacja nie jest bardzo daleka od tego. To znaczy faktycznie niedawno, parę dni temu prezydent podpisał ustawę o zawodzie psychologa i samorządzie zawodowym psychologów to jest dużym wydarzeniem, bo czekaliśmy na to lat bardzo, bardzo wiele.
Środowiska, które postuluje, że to jest tak delikatna, metafizyczna niemal materia, której nie da się badać. Da się badać, tak jak każde inne oddziaływania o charakterze medycznym i docieramy do takiego dużego konfliktu. No właśnie, czy psychoterapia to jest leczenie, czy psychoterapia to jest rozwój? I powiedziałam, że zarówno psychowashing może dotyczyć tego szczęścia, czyli szeroko rozumianego dobrostanu, jakiegoś stanu zadowolenia, o którym większość z nas marzy, ale także może dotyczyć właśnie tego obszaru zdrowia, czyli zaburzeń psychicznych. Depresja, zaburzenia lękowe. No i dla mnie to jest taka hydra. To znaczy, jak się odcina i demaskuje jedną pseudo metodę psychoterapeutyczną, to w jej miejsce wyrastają trzy kolejne.
Ja się zajmuję psychoedukacją od 2013 roku. To już jest bardzo dużo czasu. I pamiętam, że kiedyś mówienie, że się ma psychoterapeutę było takim aktem odwagi. Teraz psychoterapeutę w dużym mieście, no w zasadzie ma wielu, wiele z nas albo na taką konsultację przynajmniej raz w życiu się udało, ale to nie oznacza, że w dalszym ciągu nie istnieją obawy przed tym, żeby przyznać się do trudności i zaburzeń w obszarze zdrowia psychicznego. W związku z tym ten temat rozwoju osobistego Moim zdaniem jest dużo bardziej kuszący. To znaczy łatwiej jest powiedzieć, słuchaj, to nie jest tak, że ty masz depresję albo to nie jest tak, że ty masz zaburzenia lękowe. To jest tak, że ty po prostu musisz zadbać o swój dobrostan. I w świecie, w którym
Tak naprawdę otaczające nas warunki i wyzwania współczesnego świata wcale nie sprzyjają naszemu zdrowiu psychicznemu. Ilość bodźców, które nocodzień przetwarzamy, tempo w jakim żyjemy, tryb życia, to jaką żywność jemy, to czy śpimy i jak śpimy, to czy mamy jakąkolwiek aktywność fizyczną. No stoi w sprzeczności z takimi podstawami higieny stylu życia, która jest wysoce skorelowana z tym, jak to nasze zdrowie psychiczne i dobrostan funkcjonują. Więc ja z jednej strony obserwuję metody oferowane czy proponowane metody leczenia zaburzeń, takich jak na przykład już wspomniane depresja czy zaburzenia lękowe, które dotyczą No dość dużego odsetka populacji. A z drugiej strony, no mamy właśnie te oferty związane z rozwojem, z poszukiwaniem szczęścia, z afirmacjami, manifestacjami.
Które nie do końca są łatwe do zdefiniowania, ponieważ my tak naprawdę nic o nich nie wiemy. Nie wiemy, czy przeszły jakąkolwiek weryfikację, czy drogę właśnie taką evidence-based, czyli związaną z dowodami naukowymi. Więc to jest taka bardzo ogólna definicja psycho-washingu, ale jej przejawy, no w zasadzie codziennie mnie zaskakują, jak bardzo kreatywny może być ten, kto psycho-washing Jak przychodzą do Ciebie pacjenci i pacjentki? To przypuszczam, że również często te osoby słyszały różne bzdury i być może z ich powodu przychodziły do Ciebie do gabinetu. Z jakich źródeł najczęściej czerpały tę tzw.
No te bzdury, bo to nie jest wiedza, bzdury. Z internetu. To są tzw. media społecznościowe, Instagram. Tak, głównie media społecznościowe, coś się komuś gdzieś wyświetliło i za tym poszedł czasami ktoś znajomy, podesłał mi jakąś rolkę, post i gdzieś dalej wpadłam w taki algorytm. Ja też dlatego zaczęłam zajmować się psycho-washingiem, bo jakieś 5 lat temu myślę, że po raz pierwszy zaczęli do gabinetu zaglądać pacjenci, pacjentki, którzy przynosili jakąś terminologię, która była mi zupełnie obca. Wcześniej obserwowałam coś takiego ze studentami, czyli studenci po wykładzie przychodzili i pytali,
Tego też nie wiemy. Ale było takie niedawne badanie opublikowane w brytyjskim The Guardian, które pokazywało, że ponad 50% Tik Toków, które zostały poddane analizie klinicystów, które były oznaczone hashtagiem ADHD, nie przedstawiało klinicznego obrazu ADHD. Czyli była jakaś rolka, czasami śmieszna, czasami nieco mniej, która mówiła, jeżeli masz te oznaki, to najpewniej masz ADHD. 50% z nich zawierało informacje nieprawidłowe. Z czym zidentyfikowały się osoby, które to obejrzały? Trudno powiedzieć, ale zdarzały się też takie sytuacje, w których ktoś jakoś silnie poczuł, że to ADHD jest o nim, zidentyfikował się z tym, co obejrzał i przeżywał jakiejś formy rozczarowania.
No dobrze, ale jak w tej sytuacji rozróżnić, bo mówimy też o poppsychologii. Tak. Czyli takich właśnie uproszczonych schematach, pięć sposobów na wyleczenie depresji, nie wiem, wszystko, najczęściej to są pewne jakieś propozycje, rozwiązań, które można szybko zrobić, prawda? Mhm. Jak w tej sytuacji przeciętny użytkownik, czy przeciętna użytkowniczka internetu, tzw. mediów społecznościowych, którzy mówią o ludziach, którzy scrollują i tam się im wyświetli coś, a jeszcze jeśli przy jakimś materiale tym popsychologicznym zatrzymają się na dłużej, albo coś tam przewiną, albo klikną już coś, no to później algorytm dalej zaczyna im takie treści podsumowywać, co oczywiście też tych ludzi utrzymuje to w przekonaniu, że
No, albo może sami sobie zdiagnozują to ADHD, mówię już powołując się na przykład, o którym wspomniałeś przed chwilą, albo mają jakiś syndrom, prawda? I co należy zrobić w tej sytuacji, aby Po prostu odróżniać te śmieciowe jakieś takie bzdury od przydatnych informacji, no bo ja też zakładam, że te tak zwane media społecznościowe mają służyć ludziom, a nie że ludzie mają służyć tym mediom społecznościowym. No ale takie mówimy o utopii, ale takie założenie, że to może być dla ludzi, ja nie lubię akurat. Sam się wycofałem z Instagrama, bo nie lubię tego miejsca, jest tam właśnie mnóstwo bzdur i tak dalej, i tak dalej.
I robi to więcej złego niż dobrego. Ale w ogóle mówimy o tak zwanych miejscach z contentem, ja to namówię, bo to nie są media społecznościowe. I to nie jest też tylko Instagram. No i teraz jest tak, że ktoś może w to wierzyć, no bo to jest tak jak dawni ludzie wierzyli wszystko, co napisali w gazecie albo co zobaczyli w telewizji. No uznawali, że to jest święta, że to jest święta prawda. Tak samo pewnie sobie gromadzą te wszystkie fakty. No tak, to są cechy. No tak, to ja mam ADHD. Tak, no to ja mam jakiś tam objaw albo jakiś syndrom i tak dalej, i tak dalej. I okej, jeśli ktoś jeszcze pójdzie do specjalisty czy specjalistki, do tego przede wszystkim Państwa zachęcamy. Znaczy ja wierzę w inteligencję. I w krytyczne myślenie, umiejętność krytycznego myślenia naszych odbiorców i odbiorczyń, ale jest tak, że jeśli jest jakieś podejrzenie, no to powinno się pójść to zweryfikować u specjalisty, prawda?
No ale te usługi są bardzo drogie. No to właśnie, to w tej sytuacji jak sobie radzić? Jak odróżnić tę bzdurę, tę poppsychologię od cennej, praktycznej wiedzy, którą można też znaleźć w takich miejscach? Moja odpowiedź będzie bardzo mało optymistyczna. Ja też wierzę w zdolność krytycznego myślenia ludzi w ogóle. Wierzysz? Wierzę. Wierzę i zachęcam ludzi do tego, żeby ją w sobie budowali. Tylko to nie jest łatwe zadanie. I tak jak powiedziałam ci na początku, że ja sama musiałam się chwilę zastanowić jako psycholożka, jako psychoterapeutka, czy termin, który jest mi przedstawiany jest czymś, no bo zakładam, że nie wiem wszystkiego. Termin, który jest mi przedstawiany jest czymś, o czym ja nie wiem, czy on faktycznie nie ma nic związanego z psychologią, a jest właśnie jakimś wytworem psycho-washingu.
Tak, uważam, że osoba, która jest użytkownikiem, który nie studiował psychologii, Jest nieco bezradna, dlatego nawiązałam też do tej legislacji, bo to by było coś, co jest nam w stanie trochę rozróżnić, kim jest osoba, która ci te treści człowieku przedstawia. I ja nie wchodzę w konflikt medycyna versus medycyna alternatywna, bo ja uważam, że człowiek ma zawsze prawo wybrać, czy idzie do lekarza, czy do znachora. Tylko w przypadku lekarza on z dużym prawdopodobieństwem wie, jaką ścieżkę ten specjalista przeszedł, Jakie są nad nim instytucje, które pilnują etyki jego pracy i odpowiedzialności? W przypadku psychoterapeutów takiej instytucji nie ma. Co więcej, proponowany poselski projekt ustawy, który jest procedowany w Ministerstwie Zdrowia,
Tu nawet nie wystarczy wykreować lekarza przez AI, bo to wystarczy, że założę biały fartuch i już mam wiarygodny przekaz, prawda? I mówię, że coś jest bzdurą na przykład. No i psychołoszerzy też się do tych różnych mechanizmów percepcyjnych uciekają po to, żebyśmy Jakoś to zaufanie im oddawali i to jest bardzo trudne. Ja uważam, że ten człowiek obserwator jest nieco bezradny. Może oczywiście pokusić się o to, żeby wejść w biogram takiej osoby, sprawdzić czy ukończyła Czy ukończyła całościowe albo jest w trakcie czteroletni kurs psychoterapii? Bo to są na ten moment tak zwane dobre praktyki, a nie wymogi, które obowiązywałyby wszem i wobec na mocy jakiegoś samorządu.
Na to trzeba naprawdę poświęcić trochę czasu. Ja chyba na to poświęciłam za trzy dni. A może do poduszki wejść i sądzą, no to się łatwo zasypia. To tak, znaczy jeżeli ktoś potrzebuje, ma problemy ze snem, to polecam. Ale poświęciłam 3 dni na czytanie tych artykułów. No większość z nich, które zostały podysłane były przeprowadzone na gryzoniach, nie na ludziach. Co więcej, te efekty były słabe lub umiarkowane, więc no niekoniecznie zgadzało się to z tą narracją marketingową. Którą przedstawiała ta firma. Inny przykład, no pewne urządzenie takie, które nakładało się na twarz, które miało właśnie pomagać w funkcjach poznawczych pamięci, koncentracji, ułatwiać zasypianie, no w ogóle wszelakie benefity także na walkę z depresją, miało olbrzymią listę publikacji na swojej stronie. Z bardzo dobrych czasopism, takich jak Science czy Nature, no święte grale naukowca.
Często w kryzysie zdrowia psychicznego i potrzebie jest pozostawiony sam sobie. Ja mogę tylko rekomendować, żeby sprawdzać, kim jest specjalista, który stoi za treściami, które wam są przekazywane, żeby dopytywać, z czego to wynika, na jakiej podstawie ktoś tak twierdzi. Ja myślę, że jeżeli ktoś już mówi, badania pokazują, to psim obowiązkiem jest dodać te badania w bibliografii i opisie takiej rolki. To już jest naprawdę najmniejszy problem. Wnikliwym polecam to. Żeby wejść i tą rolkę zweryfikować i ten artykuł, czy to źródło, które jest tam podane. Wiem, że to ogrom roboty, ale niestety tego wymaga współpracę. Żeby w tych rolkach na przykład działały linki, żeby one dały się w nie wejść. Co z tego, że to trzeba przepisać w sumie ten adres chyba, prawda? Jasne, ale to wpiszmy tytuł, który zazwyczaj gdzieś tam się znajduje.
Tytuł po prostu artykułów Google, nazwiska AI oczywiście świetnie generuje bibliografię i przepisy naukowe, ale bardzo często halucynuje w tym zakresie, czyli wymyśla autorów, wymyśla tytuły, więc także będzie to dla nas jakiś sygnał, że być może to źródło, ta osoba, ta postać nie jest najbardziej wiarygodna. Tak, ale to jest też bardzo ważne, co powiedziałaś, to znaczy to też jest apel do państwa, którzy coraz częściej korzystają właśnie z AI i radzą się w przeróżnych rzeczy i jeśli naprawdę chcą państwo dowiedzieć się czegoś i dostać fachową wiedzę, to naprawdę trzeba ją weryfikować, bo to jest właśnie też to, o czym powiedziałaś, że AI, te różne modele bardzo często mogą halucynować i podawać nam bzdury, wymyślać.
Tak, jak najbardziej. Właśnie podałam ten przykład tworzenia przepisów bibliograficznych jako taki najczęstszy przykład. Akurat kończy się semestr, sprawdzam liczne prace i wiem, że to jest taka częsta przypadłość AI. Tylko, że nawet jeżeli te różne rzeczy wiemy, to osoby, które stosują takie nieuczciwe praktyki w mediach społecznościowych, także z tym potrafią sobie poradzić. Na przykład kasowanie komentarzy nieprzychylnych lub krytycznych. I nie mówię tutaj o hejcie, czy o mowie nienawiści, czy o jakichś komentarzach, które naruszają dobra osobiste. Mówię o zwykłym pytaniu, skąd o tym wiadomo, albo czy możesz podać te badania. Albo nie do końca się z tobą zgodzę, uważam, że... i argumentacja, czyli coś co nazwalibyśmy polemiką, co po pierwsze jest bardzo cenną umiejętnością, po drugie absolutnym chlebem powszednim w takim dyskursie naukowym.
W zasadzie całe gałęzie usług, tak stało się na przykład ze słowem trauma, które w psychoterapii, w psychologii, w nomenklaturze medycznej ma bardzo precyzyjne znaczenie. I nie każdy dyskomfort jest traumą. Tak samo jak nie każdy, są takie z depresją. Tak. I co więcej, my wiemy, co odróżnia smutek od depresji. Po drugie, są takie dane, które wskazują, że jedna na cztery dorosłe osoby doświadcza traumatycznego wydarzenia. Inaczej, na cztery osoby, które doświadczyły traumatycznego wydarzenia, tylko jedna rozwinie zespół stresu pourazowego. A u 1 na 4 z tych osób będzie konieczność wdrożenia psychoterapii lub interwencji farmakoterapeutycznej.
Szanowni Państwo, kłaniam się przy mikrofonie Kamil Wróblewski. Właśnie mieli Państwo okazję wysłuchać fragment rozmowy w audycji i podcaście Myśl na głos. Całość znajdą Państwo w podcastach na tokfm.pl i w aplikacji mobilnej oraz w linku, który znajdą Państwo w opisie tego odcinka. Zapraszam do słuchania, bo w internecie często znajdą Państwo dłuższe wersje rozmów od tych emitowanych w Radiu TOK FM.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Słuchaj całego odcinka "Myśli na głos": https://audycje.tokfm.pl/podcast/189267,Psychowashing-Jak-nie-dac-sie-nabrac-na-magiczne-terapie
Link ze zniżką do TOK Premium: https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/myslnagloss
W dobie mediów społecznościowych psychologia jest wszędzie, ale często pod płaszczykiem mądrych słów kryje się zwykły biznes. Wraz z Joanną Gutral analizujemy zjawisko psychowashingu, czyli wykorzystywania psychologicznej nomenklatury do sprzedawania niesprawdzonych, a czasem wręcz szkodliwych usług. Dowiesz się, dlaczego termin „rana matki” nie istnieje w oficjalnej nauce i jak odróżnić rzetelną psychoterapię od pseudonaukowych obietnic.
Inspiracją do rozmowy stały się głośne produkcje: audioseriale „Psychowashing” Octawii Kromer dla miesięcznika "Pismo" oraz Michała Janczury "Podziemie" dostępny w podcastach TOK FM. Obydwa te tytuły pokazują mroczne oblicze medycznego i psychologicznego podziemia, w którym ludzkie pragnienie zdrowia staje się pretekstem do zarabiania pieniędzy przez szarlatanów.