# 20 Potwór z Rzymu
Dzisiejsze turystyczne centrum Rzymu 100 lat temu wyglądało inaczej. Na ulicach bieda, brud, dzieci pozostawiane bez opieki przez przepracowanych rodziców. Na salonach umacniający się faszyzm. Między zaułkami zaczyna grasować zło. Seryjny morderca porywający dzieci. Potwór. Bibliografia:F. Sanvitale, A.Palmegiani - "Un mostro chiamato Girolimoni. Una storia di serial killer di bambine e di innocenti"A. Gorza - "Il mostro di Roma: Il caso Girolimoni" Tekst o Giuseppe Dosim na "The History Blog" https://www.thehistoryblog.com/archives/45743Film Girolimoni, il mostro di Roma:https://www.dailymotion.com/video/x9inbvmużyty motyw muzyczny:“Tangos de lo zingaro” – Mascarimirì (2020)Produced by Arra Produzioni Mediterraneedotyczy (tagi): Rzym, Gino Girolimoni, Ralph Lionel Brydges, Giuseppe Dosi
Jak wyglądały Włochy w 1924 roku? Do II wojny światowej jeszcze daleko. Adolf Hitler siedzi w więzieniu po puczu monachijskim i pisze tam Mein Kampf, ale Benito Mussoliniemu udało się już dojść do władzy. W 1924 roku mijają już dwa lata jego rządów. Rządów, które na lata zdefiniują pojęcie faszyzmu i totalitaryzmu. Ale jak to dokładnie w tamtym momencie wyglądało? Była kiedyś taka piosenka Marii Peszek o tym, jak to pewien elektryk włączył wolność jak światło. No niestety to absolutnie tak nie jest, że ustroje i ideologie to jest coś, co się włącza i wyłącza.
Coś, co albo jest, albo tego nie ma. Zarówno o demokracji, jak i o faszyzmie możemy powiedzieć, że jest w jakimś stopniu, albo pojawia się, rośnie, jest tego mniej lub jest tego więcej. Nie działa to oczywiście tak, że gdzieś jest faszyzm i tyle. I tam jest określony zestaw wskaźników, które mówią, czy ten faszyzm jest, czy go nie ma. Faszyzm również w wydaniu Mussoliniego rozwijał się powoli i stopniowo obejmował coraz więcej dziedzin życia, przyjmując coraz bardziej totalitarną formę. Latem 1924 roku Włochy bardziej niż sprawą potwora z Rzymu żyją zabójstwem Giacomo Matteottiego, największego opozycjonisty Mussoliniego.
Tak pisze dziennik Limpero. Po raz kolejny wola Duce osobiście zamanifestowana znalazła wytrwałych i wiernych wykonawców. Od dnia, w którym Benito Mussolini powiedział, chcę aresztowania tego plugawego brutala, wszyscy mieli absolutne, niezachwiane przekonanie, że potwór nie wymknie się przez oczka sieci. I wszyscy czekali pewnie, bez niecierpliwienia, bez komentarza na wykonanie rozkazu Duce. Dalej dziennik opisuje postać aresztowanego. Gino Girolimoni jest klasycznym typem degenerata. Ma dokładnie metr oraz 6,5 cala wzrostu, ogoloną twarz, włosy przedzielone przedziałkiem, jest trochę łysy na środku głowy.
Tam bowiem Bridges został przeniesiony do posługi pasterskiej. Sprawa w tym momencie rozeszłaby się po kościach, gdyby nie to, że zainteresował się nią jeden z najsłynniejszych detektywów swoich czasów – Giuseppe Dosim. Giuseppe Dosi był w tamtym czasie oficerem policji, pracującym w bezpośrednim kontakcie z ministrem spraw wewnętrznych w Generalnej Dyrekcji Bezpieczeństwa Publicznego w Rzymie. Był on detektywem, który miał szczególny status i, jak to się dzisiaj mówi, szczególną aurę. Status brał się chociażby z tego, że w 1925 roku Dosi udaremnił zamach na Benito Mussoliniego.
To czysta spekulacja natury politycznej. Gdyby był księdzem katolickim, naturalne byłoby wskazywać na jakieś jego powiązania z Watykanem, który zawsze jest potężny, no i jest przecież w centrum Rzymu. Natomiast był to przecież pastor anglikański, nawet więc formalnie nie uznawał papieża. Natomiast był Brytyjczykiem i ponoć znajomym konsula. A 1928 rok to akurat były czasy, że reżimowi Mussoliniego zależało jeszcze na dobrych stosunkach z Brytyjczykami. A to dlatego, że Włochy dokonywały ekspansji kolonialnej, przymierzały się właśnie do aneksji Etiopii i zależało im, żeby obyło się to bez interwencji ze strony Wielkiej Brytanii. A jeszcze niedługo przed procesem Bridgesa ambasadą Wielkiej Brytanii wstrząsnął skandal, ponieważ okazało się, że podsłuchiwany jest przez reżim właśnie ambasador.
Co ciekawe, Mussolini tylko 24. Tak więc nazwisko Girolimoni faktycznie jest bardzo rzadkie i sam Gino próbował nawet je zmienić. Jednak początkowo nie było to możliwe, po prostu nie było takiego prawa umożliwiającego zmianę nazwiska. Potem pojawiło się takie prawo, ale w urzędzie i tak mu odmówiono. Gino umiera 12 listopada 1961 roku w swoim podnajmowanym pokoju, a na jego pogrzebie przychodzi tylko garstka ludzi, jego najbliższych przyjaciół oraz jeden gość specjalny, który wyróżnia się markowym ubiorem, siedząc w pierwszym rzędzie. Jest to nikt inny jak detektyw Giuseppe Dosim. Dosim, z którym historia potwora z Rzymu również obeszła się bardzo niesprawiedliwie i która kosztowała go tak naprawdę parę lat życia.
Ten nakazuje zarekwirowanie tej i innych kopii i w tym samym czasie Dosi wysyła właśnie kopię swoich wspomnień do samego Benito Mussoliniego. Wierząc w jego sprawiedliwość oraz w zaufanie, którym go darzył, w końcu kiedyś uratował mu przecież życie. Nic jednak z tego, Dosi zostaje zwolniony ze służby. Jednak nawet to go nie powstrzymuje. Próbuje dostać się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, tam oferuje swoją współpracę. Ale za bardzo już nadepnął na odcisk reżimowi. Zostaje zgarnięty i umieszczony w więzieniu Regina Celli w Rzymie. Tam dokonuje się największa ironia w całej tej sprawie, bowiem Dosy trafia do oddziału 18 dla psychicznie chorych szpitala Santa Maria della Pietà.
I dość frapujące jest, że ta zależność wciąż trwa, mimo że generalnie media nie są zmonopolizowane przez władzę. Nawet chyba w Chinach dostęp do informacji pozarządowej jest lepszy niż było to we Włoszech Mussoliniego, choć nie mogę tu uchodzić za żaden autorytet, ale po prostu jest internet, są różne inne źródła, więc bycie otoczonym przez reżim nie jest już wymówką. Na pewno nie jest nią w krajach zachodnich. Dziś niestety odbywa się to dlatego, że po prostu sensacja, strach, fantazyjne, naciągane historie, takie, które sprzyjają clickbaitowym nagłówkom, sprzedają się po prostu lepiej niż prawda. I zapewne tak samo było 100 lat temu zresztą. Fragmenty gazet, które tutaj przytaczałem, też tego dowodzą.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiejsze turystyczne centrum Rzymu 100 lat temu wyglądało inaczej. Na ulicach bieda, brud, dzieci pozostawiane bez opieki przez przepracowanych rodziców. Na salonach umacniający się faszyzm. Między zaułkami zaczyna grasować zło. Seryjny morderca porywający dzieci. Potwór.
Bibliografia:
F. Sanvitale, A.Palmegiani - "Un mostro chiamato Girolimoni. Una storia di serial killer di bambine e di innocenti"
A. Gorza - "Il mostro di Roma: Il caso Girolimoni"
Tekst o Giuseppe Dosim na "The History Blog" https://www.thehistoryblog.com/archives/45743
Film Girolimoni, il mostro di Roma:
https://www.dailymotion.com/video/x9inbvm
użyty motyw muzyczny:
“Tangos de lo zingaro” – Mascarimirì (2020)
Produced by Arra Produzioni Mediterranee
dotyczy (tagi): Rzym, Gino Girolimoni, Ralph Lionel Brydges, Giuseppe Dosi