Mentionsy Mentionsy
Mistrzowskie Rozmowy
Mistrzowskie Rozmowy

Strażak-nurek o poszukiwaniach pod wodą i presji czasu - Łukasz Pytelewski |#58

15.02.2026 ·1 godz 24 min

Z Łukaszem Pytelewskim rozmawiamy o służbie strażaka i nurka w grupie ratownictwa wodnego. O pracy tam, gdzie widoczność pod wodą to kilkanaście centymetrów. O decyzjach podejmowanych w sekundach. O czterech minutach, które potrafią zmienić wszystko.To rozmowa o tym, jak ratować, gdy nic nie widać.O akcjach, w których jedziesz z pełną świadomością, że presja czasu jest ogromna. O odpowiedzialności za ludzi, których wpuszczasz pod wodę.I o tym, co zostaje w głowie po takich działaniach.Łukasz od lat służy w Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu. Jest operatorem sprzętu specjalistycznego, kierowcą wozów bojowych i kierownikiem prac podwodnych. Brał udział w setkach akcji – od pożarów mieszkań po poszukiwania pod wodą.W odcinku usłyszysz m.in.:– jak wyglądają realne poszukiwania pod wodą– czym różni się presja pożaru od ciszy pod powierzchnią– jak działa zgrana zmiana w straży– jak radzić sobie z napięciem i stresem  dlaczego w tej służbie trzeba mieć naprawdę twardy charakterTo spokojna, szczera rozmowa o pracy, której większość z nas nigdy nie zobaczy od środka.🔔 Subskrybuj i włącz powiadomienia – to jedyny sposób, by nie przegapić najważniejszych rozmów💬 Masz coś do dodania? Napisz w komentarzu🧠 Znasz kogoś, kto powinien się tu pojawić? – daj znać📩 Współpraca, wsparcie, pomysł? – pisz śmiało: [email protected]☕ Jeśli czujesz, że ta rozmowa ma dla Ciebie wartość – możesz nas wesprzeć: buymeacoffee.com/mistrzowskie_rozmowy🏡 Partnerem odcinka jest Level Nieruchomości – firma, która od lat pomaga podejmować mądre decyzje mieszkaniowe i inwestycyjne w Elblągu i okolicach.📚 Jeśli interesuje Cię trening z głową – sprawdź książki i e-booki Artura Jobdy.🌟 10% zniżki z kodem: podcastmr🛒 Kupisz na: arturjobda.pl🪄 Shorts i Reelsy tworzymy z Submagic:• Auto-napisy, efekty, B-roll w minutę• Nielimitowane Shorts z długich filmów🌟 –10% zniżki z kodem: podcastmr🔗 Kupisz na: submagic.co

Skala, jak tam przyjechaliśmy i zobaczyliśmy te wszystkie przewalone drzewa, to jak to wszystko wygląda, to czegoś takiego jeszcze w życiu nie widziałem, nie? Jak ta wojnica przeszła. No to było coś takiego naprawdę niewiarygodnego. W straży jest bardzo wiele docinek, trzeba mieć naprawdę twardy charakter i my lubimy sobie podogryzać i to czasami ostro, nie? Mocno? Mocno. Uwierz mi, że trzeba mieć twardy charakter, żeby w tej formacji się dawać radę. No sam wiesz, najważniejsze, że mam cztery minuty po utracie oddechu, a teraz jeszcze gdzieś tam półtorej godziny, jeżeli ktoś przebywa pod wodą, no to małe prawdopodobieństwo jest kogoś uratowania. Więc jeżeli jadę do nurkowania, no to wiem, że jadę po prostu kogoś poszukać, który już nie żyje, żeby ta rodzina miała ewentualnie kogoś możliwość pochowania.

Człowiekiem, który zajmuje się tak naprawdę wszystkim w danym momencie, kiedy tego po prostu jest potrzeba. Jak wygląda odpowiedzialność na tym stanowisku? Największą odpowiedzialność zawsze ma dowódca. Wiadomo, no ale jeżeli jest się kierowcą, no to odpowiada za życie ratowników, których wiedzie do miejsca zdarzenia. Nie ma co się oszukiwać. Straż Pożarna do wszystkich zdarzeń jeździ zawsze na sygnałach. Są to zdarzenia, czasami są to błahe zdarzenia, bo jedziemy do przysłowiowego kota na drzewie, a czasami faktycznie jest to zdarzenie, które wymaga pośpiechu i opanowania w trakcie prowadzenia tego pojazdu. Nie są to lekkie auta, bo też to są samochody ciężarowe, mają wodę w sobie, zbiorniki z wodą, no i trzeba posiadać jakąś tam umiejętność prowadzenia tych pojazdów, więc odpowiedzialność jest za ludzi przede wszystkim w tym pojeździe, no i za sprzęt, który się prowadzi.

Równolegle jesteś naczelnikiem i wiceprezesem OSP? Tak, to prawda. Co ci daje ta druga perspektywa? Wiesz co, jest to mała jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej. Można powiedzieć, że od tego się zaczęło. Wujek tam mój był gospodarzem, czyli pełnił funkcję takiego gospodarza, czyli zajmował się, opiekował tą jednostką Ochotniczej Straży Pożarnej. Jak tam tylko skończyłem 16 lat, to mnie wciągnął do tej remizy. No i od tego się tak zaczęło, taka zajawka Strażą Pożarną. Nie, że tam od małego dziecka chciałem i marzyłem być strażakiem, bo tak raczej nie było, przynajmniej nie pamiętam. Ale jak wujek mnie tak w to wciągnął, no to zacząłem się tym troszkę interesować, potem jakiś pierwszy kurs w tej Ochotniczej Straży Pożarnej, potem drugi, kolejny, trzeci, czwarty. No i gdzieś tam w wieku tych 18 lat pomyślałem, że może warto byłoby tym strażakiem zostać, jakiś tam cel sobie obrać w życiu, żeby do tego dojść.

Co jest największym obciążeniem w tej roli? Czas, ludzie, odpowiedzialność? Chyba czas. Czas jest najważniejszy. Wiadomo, że pośpiech nie sprzyja, nie pomaga, no ale bez tego pośpiechu to może być już za późno. Czy stres na powierzchni jest chaotyczny, czy bardziej taki kontrolowany? Ja bardziej kontroluję stres pod powierzchnią wody, jak na powierzchni. Tutaj nerwy mi troszkę gorzej opanować, ale pod wodą się, jakby to powiedzieć, delikatnie uspokajam. Jak doświadczenie PSP przekłada się na twoją właśnie rolę w OSP? Wiesz co, na pewno chłopaki, którzy są w tej Ochotniczej Straży Pożarnej, wiadomo, że to są najczęściej na terenach wiejskich, no to mają takie trochę inne spostrzeżenie na strażaków z Państwowej Straży Pożarnej.

Ktoś mówi, no mam kolegę z państwówki, tak to do mnie brzmi, tak to nazwijmy. A różnica tak naprawdę między tymi dwoma to jaka jest? Wiesz co, są jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej nawet i w naszym powiecie, które mają ogromne doświadczenie, czyli chłopacy, którzy pracują w tych jednostkach mają bardzo dużo zdarzeń, jeżdżą do wielu zdarzeń i mają ogrom sprzętu, mają nowe samochody, nowy sprzęt. I te, jakby powiedzieć, te wyszkolenie nie odbiega, można powiedzieć, od wyszkolenia strażaków Państwowej Straży Pożarnej. Jest nawet na tym samym poziomie, tylko z racji ilości prowadzonych działań są troszkę mniej obyci, że tak to określmy, nie? Ale doświadczenie mają na pewno. Przede wszystkim są też przez nas szkolenie. Odbywają się szkolenia u nas w jednostkach. Komory dymowe się odbywają u nas w jednostce.

Kiedy i dlaczego zdecydowałeś się na specjalistyczną grupę wodno-nurkową? Oto to ja już wiedziałem od razu, że chciałbym być nurkiem w straży. Wiesz co, jak podjąłem decyzję, że chciałbym pójść do straży, to byłem jeszcze w techniku mechanicznym, bo uczyłem się w techniku mechanicznym w Elblągu. No to już jak skończyłem 18 lat, gdzieś tam pierwsze zarobione pieniądze wydałem na kurs nurkowania w Elblągskim Centrum Nurkowym. No i tak sobie pomyślałem, że jak zacząłem nurkować i iść po tych szczeblach nurkowych uprawnień cywilnych, no to to było coś, co mi się naprawdę podobało. Dla mnie to było... Ja się czułem jak ryba w wodzie, tak naprawdę, nie? Pod tą wodą. I stwierdziłem, że to jest to, co bym chciał w życiu robić, nie? To nurkowanie. Podobało mi się to bardzo.

No i to był tak... Jakby to określić? Jeden z elementów, który do tej straży mnie... Nie wiem, no... Ściągnął tak naprawdę, nie? Jak wyglądała twoja droga nurka w straży? Straż Droga Nurka też jest określona przepisami, czyli jeżeli masz uprawnienia cywilne, jesteś weryfikowany przez starszych kolegów z grupy nurkowej, czy potrafisz faktycznie nurkować, czy masz jakiekolwiek doświadczenie, jedziesz na kurs młodszego nurka do ośrodka szkolenia, jest to albo w Bornym Solinowie, tutaj w naszych okolicach, jeżeli chodzi o północną Polskę, bądź w ośrodku szkolenia Państwowej Straży Pożarnej w Gudkowie, to jest w Olsztynie. I tam po dwóch tygodniach kursu otrzymujesz tytuł Moczego Nurka MSWiA.

Nie ma jakichś takich dodatkowych testy, jakieś takie legendarne takie są do straży testy, że jest to bardzo ciężko i jako nurek nie ma? Wiesz co, jest taki test weryfikacyjny, czyli nurek instruktor bierze tych przyszłych kandydatów ze sobą na basen. Najpierw weryfikuje, czy faktycznie chłopaki potrafią zrobić tam parę ćwiczeń, które wynikają z nurkowania cywilnego, bo wszystkie te uprawnienia to są... Po części brane z nurkowania cywilnego, czyli jakaś tam wymiana maski pod wodą, jakaś tam wymiana automatu, przepłynięcie pod wodą jakiejś tam odległości. No i to wtedy po prostu weryfikuje ten nurek instruktor, czy ten człowiek faktycznie się nadaje, czy nie. No nie ma jakiegoś tam niewiarygodnie jak ciężkiego testu. Tak przynajmniej się wydaje dla mnie. To nie jest jak coś niewiarygodnie ciężkiego.

To jest dla każdego normalnego zjadacza chleba prosta sprawa do zrobienia. A na normalnego takiego strażaka od właśnie gaszenia pożarów, tak według mnie, taki standardowy obraz, to ciężkie były te testy, egzaminy? Wiesz co, od kiedy ja się przyjąłem do służby, to chyba się to zmieniło za dwukrotnie, albo nawet trzykrotnie, te testy, nabór do Państwowej Straży Pożarnej. Ogólnie rzecz biorąc, jak ja chciałem się dostać do straży, to w technikum Pomyślałem sobie, że nie chcę iść do straży bezpośrednio tutaj na nabór, tylko chciałbym pójść do jakiejś szkoły. Znalazłem sobie szkołę aspirantów w Poznaniu i tam złożyłem po maturze dokumenty.

Równolegle złożyłem jeszcze, jakby mi się tam nie powiodło, do oficerskiej szkoły wojsk lądowych we Wrocławiu. No i pojechałem tam. Dzień po dniu tak naprawdę miałem. Na razie miałem w Poznaniu, a kolejnego dnia miałem we Wrocławiu w tej oficerskiej szkole wojsk lądowych też nabór. No niestety nie udało mi się ani tu, ani tu. Więc pozostało mi nic innego, jak tylko bezpośrednio się dostać w naborze w komendzie w Elblągu. Ciężkie były testy? Sprawnościowe? Nie, nie. Powiem ci, że W tamtych czasach, bo teraz obserwuję to jaka jest młodzież i jacy ludzie chcą przyjść do straży bądź przychodzą, oczywiście nie uliczając nikomu, ale i widzę, że teraz w modzie jest na przykład prowadzenie kursów czy szkoleń do naborów w Państwowej Straży Pożarnej i do policji, nie?

Więc to takie trochę dla mnie jest niezrozumiałe. Ja troszkę bardziej się spiąłem, codziennie wieczorem biegałem, abstrahując codziennie, no bo nie pamiętam, to faktycznie było co drugi czy co trzeci, ale po prostu widziałem zero alkoholu, Tak, bo wiadomo, żadnych weekendów, imprezek, bieganie, podciągania na drążku, bo to był kilometr drążek i chyba pięćdziesiątka w pierwszym moim naborze, bo na pierwszym naborze mi się niestety nie udało. No to jeżeli chodzi o element sprawności fizycznej, to stałem bardzo dobrze, no i udało mi się dostać, przejść ten cały etap rekrutacji, ale z racji mojego wieku, czyli miałem tylko chyba 20 lat czy 21, już nie pamiętam, pani psycholog w Olsztynie na badaniach lekarskich stwierdziła, że się jeszcze do służby nie nadaje, bo jestem za młody. No i to skreśliło mnie, o tak. Troszkę się podłamałem i mówię, kurczę, no to kiedy mam do tej straży?

No mówię, no chyba jesteś niepoważny nie. Ja mówię, no weź przestań, przecież my znać ile lat razem nurkujemy. Nie i już, nie pozwalam ci, nie zgadzam się na takie coś. No i teraz z jego punktu widzenia wiem, co miał na myśli, no bo jeżeli teraz ja bym miał komuś wyrazić zgodę na takie coś, a ponoszę za niego odpowiedzialność, a najboże, by coś się stało, a znamy przypadek z Trójmiasta, gdzie tam ten poet von Nurek z Państwowej Straży Pożarnej stracił życie podczas poszukiwania tego chłopaka z wojska, no to jest odpowiedzialność ogromna, no bo... Tam chyba ten kierownik prac podwodnych z tego co pamiętam jakieś zarzuty odnośnie tych działań ma postawione. Chłopak-nurek zginął podczas tych działań. No to w pełni rozumiem wtedy.

Po prostu musiałeś ten kurs... Przejść. Najczęściej to trwa od tygodnia czasu, taki kurs nurkowy. No i ty godzin trochę pod tą wodą musiałeś wypływać. No to ludzie, którzy przychodzą do straży i mają uprawnienia nurkowe, to raczej są już ludzie, którzy potrafią nurkować, nie? No powiem Ci, że to wymaga troszeczkę czasu, to kilka tygodni. Tak. No w zależności pewnie też jeszcze od klimatu, w jakim robiłeś, bo najczęściej zaczynałeś się z zajęciami basenowymi. Tam o basenie to nie mówię, bardziej mówię o wodach otwartych, w których się nurkuje, nie? No ale dużo jest zajęć basenowych, te wszystkie początkowe ćwiczenia, nauka tego nurkowania. Brałeś udział w działaniach po nawałnicy w Rytlu w 2017 roku.

Pracowaliśmy od świtu do zmierzchu tak naprawdę, więc pamiętam tylko, że trochę czasu temu było, ale pamiętam taki miły akcent, jak nas zakwaterowali w noclegu z Wojskową Strażą Pożarną, która też przyjechała usuwać te skutki tej nawałnicy i idziemy się wykąpać w tym środku, gdzie byliśmy w takim lesie, zero prądu. Z latarkami, no i pod prysznic, po całym dniu ciężkiej pracy, nie? Chłopaki tam upoceni, bo oni w tym koszu te drzewa piłowali. Ja byłem akurat operatorem, ale wiadomo, zmienialiśmy się. No to... i zimna woda, nie? Jedyne, o czym marzę, to gorący prysznic, a to zimna woda.

Jeżeli chodzi o ratowników medycznych, to faktycznie oni mają troszkę cięższy orzech do zgryzienia niż my, no bo jednak Straż Pożarna ma największe poważanie wśród społeczeństwa. Nawet jeżeli ktoś jest pijany i my do niego przyjeżdżamy, to raczej, wiesz, no tak, traktują nas lepiej, jak całą resztę, czy policjantów, czy właśnie ratowników medycznych. Chociaż nie wiem, czemu tych ratowników medycznych tak oni źle traktują. Ale znam historię z ratownikami medycznymi, bo mam wielu kolegów ratowników medycznych, którzy też są w służbie w Straży Pożarnej, no i narzekają, że tych faktycznie, tam jeden kolega kiedyś nawet został uderzony, więc jest takich tych nieprzyjemnych dla nich zdarzeń. Ja pamiętam osobiście taką sytuację. Kiedyś byliśmy wezwani do jednego zdarzenia. Było to otwarcie mieszkania. Pani dzwoniła na swojego syna, który tam się awanturował w domu.

Tylko my też wiesz, ktoś może nie znać kontekstu naszej rozmowy, ktoś może nie znać z czego my się śmiejemy. U nas w Straży jest bardzo wiele docinek. Trzeba mieć naprawdę twardy charakter i my lubimy sobie podogryzać i to czasami ostro. Mocno? Mocno. Uwierz mi, że trzeba mieć twardy charakter, żeby w tej formacji się dawać radę. No dobra, a czy w PSP i OSP jest przestrzeń na rozmowę o emocjach? Jest, oczywiście, że tak. Oczywiście, że jest. Nie zrozum mnie tego tak, że my o tym w ogóle nie rozmawiamy, bo jeżeli faktycznie jest jakieś traumatyczne zdarzenie, to pamiętam takie sytuacje, że szef zmiany wołał nas w jednym pomieszczeniu i rozmawiał o tym. Chłopaki, działania były tak i tak wykonane.

Nie wiem czego bym się mógł spodziewać i jak to może wyglądać. Takiej sytuacji w życiu nigdy nie miałem. Znaczy się, że wyciągałem samochód, ale nikogo w nim nie było, tak. Jak rodzina reaguje na Twoją służbę? Mama się wypytuje często, co tam w straży, jak służba. Mówię, spokojnie. Mówi, nic się nie działo? Mówię, nic. Nie opowiadam, wiesz, raczej staram się im tego zaoszczędzić, takich przykrych sytuacji. Jak taki jest dzień jak teraz, czyli mamy tą cofkę, czyli jest bardzo mocno wiecznie, no to powiem, kurczę, wiesz co, całą noc jeździliśmy do tych powalonych drzew, całą noc układaliśmy te rękawy, czy tam całe popołudnie, nawet nie było czasu, żeby cokolwiek zjeść albo się napić, no to wtedy to tam trochę może mi pożałuję.

Tu gdzieś mi kurczę coś migrowało po tej głowie, tu mnie cała, wiesz, całe czoło mnie bolało, tam jakiś pęcherzyk powietrza się zebrał, nie mogłem się przedmuchać, no to była tragedia. I po tej sytuacji wiedziałem, że nigdy więcej nie wejdę z chorymi zatokami do wody, nie? Co najbardziej zmieniło się w tobie przez te lata? Odnośnie czego? No tak w Tobie jako charakter, jak jesteś ratownikiem, ratujesz komuś domy, życie, poszukujesz. Jak człowiek przychodził jako tamten dwudziestodwutrzylatek do służby, no to był tą strażą zafascynowany, że jest wyjazd, jadę.

No jest takie, kolekcjonalnie mówiąc, spięcie dupy, nie? Czyli trzeba się zebrać, szybko ubrać i wyjechać jak najprędzej i być jak najprędzej na miejscu, żeby komuś pomóc. No ale jak słyszę, że mamy u wiążonego jaskółeczkę pod rynną, no to już sobie myślę, Jezus Maria, jakby ktoś nie mógł wziąć tej drabiny i tej jaskółce pomóc. U nas w straży jest tak, że do każdego zdarzenia jedziemy na sygnałach. Ja mam wrażenie, że jak ja do tej jaskółki na sygnałach, to większe zagrożenie na drodze stwarzam dla tych innych użytkowników ruchu, bo ludzie, uwierz mi, że są spanikowani i bardzo wiele osób nie wie, co zrobić w danym momencie, jeżeli jedzie wóz pożarniczy, duży wóz pożarniczy na sygnałach. Wiadomo, my też to rozgraniczamy. Do jaskółki jedziemy inaczej i do pożaru w domu jedziemy inaczej, ale użytkownicy ruchu, wiadomo, są niedzielni kierowcy i są normalni kierowcy, więc...

Jedni wiedzą co zrobić, a drudzy troszkę jednak nie do końca wiedzą co grać, nie? Więc no to może być, no wiesz, no możesz kogoś wystraszyć tak tak naprawdę mówiąc, nie? Jakie było najbardziej absurdalne wezwanie w jakim uczestniczyłeś? Wiesz co, ja nie uczestniczyłem w tym, ale na naszej jednostce mieli chłopaki z tej zmiany, na której teraz jestem i na niej pracuję, mieli wyjazd do koguta na drzewie. Koguta na drzewie? No. I można przyjmować takie? Straż Pożarna jedzie na takie wezwanie? Wiesz co, jeżeli zadzwonisz na 112, I powiesz, że jest uwięziony kogut na drzewie i nie może zejść, no to 112 to zgłoszenie przyjmie i przekaże je dalej.

Tam też niestety Państwu cały dom spłonął, całe poddasze. Jeżeli chodzi o czyjś prywatny budynek, a firmę, bo to też trzeba rozróżnić takie zdarzenia. Coś jeszcze jest takiego, o co nie zapytałem, a mógłbyś dorzucić o pracy strażaka? Kurczę, wiesz... Chyba nie. Powiem ci, że ciekawe pytania zadałeś. Chyba wiele ludziom rozwieje kilka wątpliwości, które się rodzą podczas zadawania różnych pytań. Nie pytasz o takie, jakie są zarobki, bo to naprawdę nie ma jakiegoś większego znaczenia, bo jak ktoś idzie do pracy, do straży, to nie myśli o tym, ile będzie zarabiał, tylko po prostu tym strażakiem chce być tak naprawdę.

System pracy w straży jest dobry, praca jest naprawdę bardzo ciekawa. W służbę możesz mieć coś innego, nie masz tej monotonii. No i tyle. Jeżeli ktoś poszukuje takiej pracy, w której nie będzie cały czas musiał przekładać elementów na taśmie i fabryce, a jest twardy psychicznie i dobrze sobie radzi ze stresem, to to jest dla niego robota. Jakie mity największe słyszałeś o Straży Pożarnej? Coś, co ludzie mówili, a wcale to się nie ma do... To ty mi właśnie powiedz, jakie ty słyszałeś, to ja ci mogę rozwiać takie... Kurczę, jakie ja mity? Hm... Teraz ja powiem, dobre pytanie.

Ciężko by było bez straży pożarnej, jakby każdy sobie samemu miał gasić mieszkanie albo wyciągać coś z wody. No zdecydowanie tak, zdecydowanie tak. No Straż Pożarna od bardzo wielu lat istnieje. Szczerze mówiąc nie zagłębiałem się nigdy w genezę, nie wiem jak długo, ale pierwsze chyba to nawet zaprzęgi były konne. Nawet u nas na jednostce mamy taką dorożkę zrestaurowaną. Wyciągnęliśmy ją kiedyś z jednego z garaży, stała tam wepchnięta w samym końcu. No i taki zaprzęg konny nawet gdzieś na jakichś filmikach historycznych Można zobaczyć, że takie rzeczy były. Jest taki? Stoi w Elblągu? Jest. Na ulicy Browarnej pod taką wiatą. Z kolegami go odrestaurowaliśmy na odejście naszego byłego dowódcy jednostki, pana Tomka.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.