Mentionsy Mentionsy
Materiał dowodowy
Materiał dowodowy

Rekordowe odszkodowanie ws. “SKÓRY”? MIESZKO R. wciąż w szpitalu psychiatrycznym I RAPORT KRYMINALNY

06.10.2025 ·18 min 40 s

Podcast kryminalny Radia ZET "Materiał dowodowy". Zaprasza Mateusz Kapera

Wtedy przez dwa i pół miesiąca nie mogłem się tam dostać. Nie mogłem się dostać do mojego mieszkania, gdzie gniło wszystko, w lodówce, gdzie wszystko to, gdzie poprzewracali wszystko, wynieśli wszystko, proszę pana, meble, przesuwali, poniszczyli, klauki pourywane, wszystko pourywane, ściany tak skute, że aż można prawie było widać do sąsiada. Rozmowę z ojcem Roberta Janczewskiego przeprowadziłem kilka lat temu i umieściłem ją w reportażu. Skóra była pierwszą sprawą, którą zająłem się w podcaście Materiał Dowodowy. Do tej pory najwyższe odszkodowanie i zadośćuczynienie otrzymał Tomasz Komenda, skazany niesłusznie za gwałt i morderstwo.

Jak go pierwszy raz zaarrestowali i później po pięciu godzinach go wypuścili, to przyszedł do domu i zachowywał się jak szalony. Płakał, głową nawet uderzył o ścianę, rozdił dwie szklanki i płakał i mówił co się stało. Będzie ponowny proces w sprawie policjantów, którzy uczestniczyli w tragicznej interwencji policyjnej. Zginął wówczas 36-letni Tomasz Kramek, cierpiący na schizofrenię paranoidalną. Dramat wydarzył się latem 2020 roku w Lublinie. W pierwszej instancji Sąd Rejonowy w Świdniku uniewinnił od zarzutów przekroczenia uprawnień i nieumyślnego spowodowania śmierci dziś już byłych policjantów Arkadiusza K. oraz Wojciecha K. Sąd uznał, że doszło do tragedii, ale nie przyczynili się do niej policjanci, bo interwencję przeprowadzili w prawidłowy sposób.

Później policjanci, jeden z nich, ponieważ cały czas Tomasz Kramek był bardzo pobudzony, jeden z nich usiadł mu na nogi, a drugi próbował założyć kajdanki. Z nieprawomocnym uniewinnieniem dwóch byłych już policjantów, którzy zatrzymali Tomasza Kramka, nie mogła pogodzić się siostra pokrzywdzonego Anna Kramek-Khatka. Złożyła do sądu apelację i jak się okazało skuteczną. Sąd apelacyjny uchylił wyrok uniewinniający oskarżonych i nakazał przeprowadzenie powtórnego procesu w tej sprawie. Uchylenie jest niezbędne z tej przyczyny, że sąd odwoławczy nie może zmienić wyroku uniewinniającego wskazując. A w tym konkretnym stanie dowodowym Sąd Odwoławczy uważa, że są podstawy do tego, by przyjąć, że oskarżeni wyczerpali swoim zachowaniem znamiona zarzuconych im przestępstw.

Z tego powodu policjanci powinni zachować szczególną ostrożność. Są dowody, w tym również wyjaśnienia oskarżonych, z których wynika, że pan prosił, żeby go nie przyciskać, bo ma trudności z oddychaniem. W pewnym momencie zaczął charczeć, słyszeli to również inni świadkowie i mało tego zaczął toczyć pianem. To są oczywiste objawy tego, że dzieje się coś bardzo niedobrego, co może zagrażać przynajmniej zdrowiu, a jak się okazało też życiu pana pokrzywdzonego. Według sądu apelacyjnego obaj funkcjonariusze przekroczyli swoje uprawnienia, a konsekwencją ich działania była śmierć Tomasza. Jest światełko gdzieś tam nadzieja, że

Że może rzeczywiście, znaczy że może tym razem, może to bardziej dogłębnie będzie sprawdzane. Na tym momentu jestem usatysfakcjonowana na tą chwilę i widzę tak jakby gdzieś jakąś szansę na to, że sprawiedliwość jednak istnieje i że nasza prawda wyjdzie na jakiejś, że będzie wyrok wskazujący. Mówiła Anna Kramek-Katka, reporterowi Radio ZPL, Piotrowi Kozłowskiemu. Siostra Tomasza Kramka liczy na sprawiedliwy proces i wyrok skazujący dla policjantów. Ich adwokaci przekonują, że będą starali się ponownie udowodnić niewinność swoich klientów. Będziemy lansowali wersję uniewinnienia oskarżonych od popełnienia zarzucanych czynników. Mówił mecenas Stanisław Estreich, obrońca oskarżonego Arkadiusza K. Tomasz Kramek zmarł w wakacje 2020 roku.

Od 2006 roku leczył się na schizofrenię paranoidalną. Według siostry mężczyzny, Anny, Tomasz nigdy nie był agresywny ani nie stanowił zagrożenia dla innych osób. 25 sierpnia 2020 roku po południu po wizycie u swojego wujka miał wrócić do domu. Nigdy jednak tam nie dotarł. Po wyjściu z mieszkania zaczął zaczepiać przypadkowych ludzi na ulicy w Lublinie. Krzyczał i był pobudzony. Jeden ze świadków zadzwonił po policję. Na miejsce przyjechał patrol w nieoznakowanym radiowozie. Interwencję podjęli nieumundurowani policjanci. Aspirant sztabowy Arkadiusz K. oraz sierżant sztabowy Wojciech K. Na ulicy zauważyli Tomasza, który chwilę wcześniej kopnął napotkaną kobietę.

Gdy funkcjonariusze chcieli zatrzymać mężczyznę, ten krzyknął, że jest chory psychicznie i zaczął uciekać. Udało im się jednak go dość szybko dogonić. Ostatecznie policjanci obezwładnili Tomasza, założyli mu kajdanki, a także dociskali kolanem do ziemi. Świadkowie, którzy widzieli interwencję mówili, że mężczyzna prosił o pomoc i skarżył się, że brakuje mu powietrza. W pewnym momencie zatrzymany przestał oddychać. Policjanci gdy się zorientowali zaczęli reanimację. Wcześniej jednak musieli mężczyznę rozkuć i przewrócić na plecy, a to zabrało cenne minuty. Zespół pogotowia, który przyjechał na miejsce stwierdził zgon. Policjanci po interwencji zakończonej śmiercią zatrzymanego pożegnali się ze służbą.

Arkadiusz K. przeszedł na emeryturę, Wojciech K. został zwolniony przez komendanta. Obaj byli doświadczonymi funkcjonariuszami. Pierwszy miał za sobą 22 lata służby, drugi 8. Sprawa śmierci Tomasza Kramka wstrząsnęła opinią publiczną. Pochyliło się nad nią nawet Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, które analizowało zgony 111 osób, które w latach 2018-2023 zmarły podczas policyjnych interwencji. Niewiele z nich miało swój finał w sądzie. Sprawa Tomasza Kramka jest jedną z nielicznych. Cały czas śledzi ją dziennikarz Radio ZPL Piotr Kozłowski. Zaglądajcie na nasz portal. Będę również wracał do tej sprawy w podcaście Materiał dowodowy.

Starszy mężczyzna zmarł następnego dnia w szpitalu z powodu rozległych oparzeń. U młodszego stwierdzono niemal całkowite zwęglenie ciała. Mateusz Kasiak, Radio Zet. Najbardziej agresywny był Tomasz B., który uderzył też jedną z ofiar krzesłem w tułów. Moment uderzenia został uwieczniony na nagraniu z monitoringu w pobliżu klatki wejściowej do kamienicy. Według relacji świadka agresorzy mieli nad sobą nie panować, a Tomasz B. dostał tu cytat jakiejś białej gorączki. Prokuratura rejonowa w Chełmie skierowała akt oskarżenia w tej sprawie do Sądu Okręgowego w Lublinie. Śledczy postawili dwóm braciom B, Tomaszowi i Krzysztofowi, a także ich znajomemu Piotrowi B, zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Ich ofiarami byli mężczyźni w wieku 42 i 66 lat. Prokuratura oskarżyła trzech mężczyzn również o sprowadzenie zagrożenia życia i zdrowia wielu osób poprzez pożar mieszkania w kamienicy przy ulicy Narutowicza w Chełmie. Według prokuratury bezpośrednią przyczyną śmierci pokrzywdzonych było ich podpalenie, a oskarżenie, jak stwierdzili śledczy, celowo rozciągali w czasie moment pozbawienia życia pokrzywdzonych, czerpiąc z tego patologiczną przyjemność z zadawania im cierpienia połączonego z towarzyską konsumpcją alkoholu. Oskarżeni byli wielokrotnie wcześniej karani. Bracia B, Tomasz i Krzysztof nie przyznali się do zarzucanych im czynów i odmówili składania wyjaśnień. Zaś Piotr B nie przyznał się do współudziału w zabójstwie, a jedynie do pobicia i nieudzielenia pomocy.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.