Wiesz, że znalazłam dzisiaj pięć giera na ulicy? Pięć groszy? Czy sieć pięć gier? Pięć giera, czyli pięć groszy. U nas się mówi o pięć gerta. Tak? Okej. No, więc mój spacer w trakcie deszczu, bo może zaczniemy segmentem pogodowym, tak jak ostatnio. Alekt pogodowy. że niestety śnieg się stopił i musiałam dzisiaj wracać, a raczej iść do pracy w deszczu, ale przynajmniej znalazłam pięć gier. Pięć gier to. Fajnie by było, żeby był kod, tak jak w Simsach, no nie? Na te wszystkie giery. I chciałam Cię zapytać, mimo że ja znam odpowiedź na to pytanie, jak Ty mówisz na kod, który się wpisuje w Simsach?
Przydałaby się taki Motherlode. Nie, to mi nie przechodzi w ogóle przez gardło. Dla mnie zawsze będzie mod Herlode. A robiłaś tak w Simsach, że wpisywałaś to mod Herlode i stawiałaś na przykład jakąś figurkę na Enter, żeby cały czas farmiło hajs? Na przykład po obiedzie się przechodziło już prawie nieskończoność i już można było... No, bo to tam jakąś określoną tylko liczbę z Simoleonów dawało, nie? W ogóle ja jakoś w wieku 26 lat zainstalowałam Simsy, zrobiłam domek, robiłam go tydzień, bo robiłam 3 godziny jedno pomieszczenie i wyłączyłam. I już nigdy więcej do tego nie wróciłam, bo to już nie ma sensu. Dlatego ta gra, co mi pokazywałeś, ta z budowaniem domków, wydaje się super. Już nie pamiętam, jak się nazywa. Też nie pamiętam, jak się nazywa, ale tam tylko budujesz zamki.
No, super. Czyli Simsy bez tego, co nie lubię, czyli sterowania ludźmi. A ja lubiłem w sumie. Tak? A robiłeś rodziny na przykład swoich kumpli, czy nie wiem, nauczycielek, czy coś tam? Nie. Ja bardziej zawsze robiłem jedną postać i sobie ją po prostu grałem. Tak zrobiłem z Simsami trójką, że kupiłem na premierę, stworzyłem postać, która nazywa się Aydan Chimney. Bardzo często tworzę taką postać, bo wydaje mi się to bardzo dźwięczne imię i nazwisko. Aydan Chimney. Też na przykład w Fifie często karierę zawodnika robi Aydana Chimney. On jest zawsze taki niski, ciemnoskóry, skrzydłowy, taki szybki, już niski, szybki, taki biegasz. Tak mi się kojarzy Aydan Chimney. I zrobiłem tak samo takiego z irokezem typa.
Zrobiłem mu karierę gwiazdy roka, ale pograłem dosłownie 5 do max 10 godzin i wyłączyłem już więcej, nie włączyłem tych Simsów. Jakby ta gra już wtedy wszystko, co mogła zaoferować, to już było. Ale myślisz, że Simsy w dzisiejszych czasach mają rację bytu? No mają, to jest dalej spoko gra. No nie wiem, mam wrażenie, że właśnie już coraz mniej osób gra w te Simsy. Że nie ma takiego szału, jak był tamte 10 lat temu, bo to jest ogólnie stara gra, tak naprawdę. Stary ten koncept drugiego życia, nie? Tak. No nie wiem, wydaje mi się, że dalej ludzie grają i to jest taka gra dla dziewczyn, więc myślę, że dziewczyny będą w to pykać dalej. Teraz masz te Inzoy niby, ale to nie wiem jak to tam chodzi, bo już totalnie się nie interesowałem.
Jednak Simsy to Simsy. Nie, właśnie Simsy były chyba fajniejsze, dlatego że były takie... To był taki osobny świat trochę, że te inzoi to chce być takie bardzo realistyczne, a właśnie w Simsach było fajne to, że nie wiem, jak tam ktoś zmarł, to śmierć przychodziła, Grey Reaper po prostu przychodził, albo że jakieś duchy tam były, jakieś takie dziwne rzeczy, że oni mieli właśnie swój język, jakieś takie swoje, swoje całe uniwersum. W ogóle jest całe uniwersum Simsów. Ja myślę, że właśnie to główny sukces tego, że oni byli autori ironiczni i bazowali właśnie na tym, że samoświadomi. Moja ulubiona Nawet nie wiem co. A znasz tą pastę? Z Simsów? Przeczytać ci? Jest bardzo krótka. O, to będzie na żywo ten Imaginarium.
Cześć widzowie! Pierwszą postacią jaką robię w Simsach jest zawsze Goblin Malarz. Zielonoskóry, obleśnie, tłusty artysta, samotnik z fobią społeczną. Urządzam mu w piwnicy mały przytulny kącik ze sztalugą, kibelkiem, lodówką, łóżkiem, prysznicem i koszem na śmieci, po czym zamykam go tam i usuwam jedyne schody na górę. Jego jedynym zajęciem jest malowanie obrazów. Całymi dniami tylko maluje i maluje i staje się w tym coraz lepszy, aż w końcu jego obrazy są warte kupy kasy. Zaglądam do niego co kilka minut, żeby sprzedać to, co zdążył namalować, po czym wracam do normalnej gry. Pozostałe Simsy cieszą się bogactwem niewiadomego pochodzenia i nigdy nie dowiedzą się prawdy o plugawej istocie żyjącej tuż pod ich stopami. Jak gdzieś słyszałam, ale nie wiem czy to jest prawda, że jak osiągniesz pewien poziom charyzmy i pewien poziom pisarstwa, to możesz sobie stworzyć księgę swojego życia i ona działa w taki magiczny sposób, że jak czytasz jakiś tam fragment, możesz wybrać fragment i na przykład cię przenosi, tylko nie wiem czy to na pewien czas, czy już na zawsze, na przykład na kilka minut.
W Simsach są takie easter eggi różne i ciekawe rozwiązania, które można odkrywać. Tam właśnie jest całe potężne lore. Tego słowa mi brakowało. Jakiego? Że easter egga, że mój ulubiony easter egg, który znalazłam to jak kupowałam książki kucharskie. O wiem, przypomniałam sobie dlaczego ja zrezygnowałam z tych simsów, bo one w pewnym momencie zaczęły przypominać za bardzo te prawdziwe życie, że ja chcąc zrobić obiad to musiałam iść i kupić, a to jest coś od czego ja uciekam w prawdziwym życiu, więc to mnie tak po prostu straumatyzowało, że ja stwierdziłam nie, nara wychodzę po prostu stąd. A wracając do tego easter egga, to jak szukałam właśnie książek kucharskich, żeby się podszkolić, to znalazłam książkę, którą napisał Robert Maggłowicz.
Maggłowicz, no ale to musi być jakiś polski ten. To tylko polska interpretacja, to jak w Shreku, nie? Tak, tak, tak, zdecydowanie. Więc to tylko pokazuje, jak bardzo ludzie się starają. Podczas tworzenia tej gry, nawet jeżeli chodzi o dublaż. Super. Tłumaczę lokalizację polską. Ale a propos tego zielonego stworka. Przypomniał mi się jeszcze jak kiedyś przez Simsy moja koleżanka musiała wymieniać matrycę w laptopie. Bo byliśmy na zimowisku i właśnie grała w Simsy i dla Becky robiliśmy jakieś tam różne postacie po prostu, nie? I takiego Mareczka. Chcieliśmy zrobić i chyba daliśmy mu zieloną mordę, bo tam można było, wiesz, jakieś tam takie właśnie tego typu rzeczy. I on się tak wkurzył, że no coś tam się po prostu odpalił, nie?
I chciał chyba, żeby ona jakby zamknąć jej komputer w trakcie jak ona grała, jak robiliśmy te postaci. I on w jedną stronę zaczął zamykać ten, wiesz, górę od laptopa, a ona w drugą, nie? I pękła. O nie! No, także przez Simsy. Ja przez Simsy straumatyzowałam jedną osobę, która była poza domem, a ja siedziałam i grałam w Simsy i nagle ta osoba dostaje smsa o treści pies zmarł. Napisałam po tym, jak się skleiłam, jak to brzmi. A mi było tak przykro, bo miałam dalmatyńczyka. Ja byłam zajęta inną rodziną, zapomniałam, że to trzeba wyłączyć jakby w czasie rzeczywistym, kontynuację czasu.
I on mi zmarł i ja nawet nie widziałam. No i już był on po prostu stary. Ale był duchem, więc miło. Przychodził. Mi się wydaje, że Simsy trochę zjadło ich żądza pieniądza i... Żądza pieniądza. DZWOŃCIE NA POLICJĘ. I się z nim zgadzam, że to jest mało atrakcyjna rozgrywka.
No tak, to nie jest grywalne w sumie. W sensie podstawka Simsów, jak już jest tak dużo tych dodatków, to ona już nie jest atrakcyjna. Dla mnie po 30 godzinach, 20-30 godzinach w tej grze to już jest wszystko. I wtedy sobie już tylko robię jakąś bekę, drabinkę usuwam z basenu. Takie rzeczy, bo to już jest nuda. Ja to lubiłam robić zawsze dramy. I Paweł też tak gra. To co, segment pogodowy mamy zaliczony, segment growy mamy zaliczony. Jeszcze tylko trzeba ponarzekać, powspominać i będzie ok podcast. A propos narzekania, jak Ci smakował burger trwala?
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wczytuję opis odcinka ...