Mentionsy Mentionsy
Mam parę uwag
Mam parę uwag

Odcinek 122: "Sirât"

25.09.2025 ·57 min 30 s

W sto dwudziestym drugim odcinku podcastu "Mam parę uwag" rozmawiamy o filmie "Sirât" (reż. Oliver Laxe, 2025). Dlaczego nowe dzieło Olivera Laxe tak bardzo dzieli publiczność? Co sprawia, że trudno się o nim rozmawia? O czym świadczą wyliczanki podobnych filmów, w które bawią się widzowie? Czy ascetyczność formy jest tu wadą czy zaletą? Co mówi – bądź próbuje mówić – "Sirât" o współczesnym świecie? Rozmawiają Julia Taczanowska i Jakub Popielecki.

Filmy Tarkowskiego, prawda? Albo filmy Antonioniego, które mają jakąś taką filozoficzną nutę w sobie. Zwłaszcza za Bliski Point, bo tam raz, że masz ten motyw młodych i starcia pokoleń, nie? Młodego pokolenia, starego pokolenia. Dwa, że masz pustynię, nie? Bo masz te scenografie tej Doliny Śmierci Amerykańskiej i trzy, że na końcu coś wybucha. No tak, tak. Chociaż z kolei... Zaspailerowałem za Bliski Point, sorry. Chociaż z kolei ja bym wcale nie uważała, że tutaj są młodzi kontrastarzy, bo mi się wydaje, że oni wszyscy są mniej więcej w tym samym wieku i to jest też ciekawy aspekt. No nie, no Louis jest trochę starszy. Nie, moim zdaniem oni nie są. Oni po prostu są inaczej ubrani. Oni są po prostu inaczej uwzględnieni, a mi się wydaje, że oni są po prostu... Tak, że masz rację, ok, faktycznie, że większość z nich jest... Że młody jest chłopiec tylko, prawda?

I ci ludzie tam po prostu tańczący w takim, jakby masa tych ludzi, prawda? I potem właśnie najazd na naszych bohaterów, których... Jeszcze trochę do końca nie wiemy, że to będą... Ja w pierwszej chwili nie zajrzyłem, że te nazwiska to są nazwiska tych ludzi. Ja to drugim razem. Tak, bo nagle patrzysz, że okej, dobra, to są ci ludzie. Ale po prostu niesamowite. I tak jak mówiłam, wydaje mi się, że to są osoby w tym samym wieku, że oni są w tym samym wieku, co ten tata. Louise i tylko po prostu absolutnie zupełnie inna droga życiowa, inne historie i tak dalej. On wybrał t-shirt, a oni dziary. Oni dziary, tak. On wybrał kombi, a oni... No tak, te ciężarówy. Ciężarówę, tak to nazwiemy. Tak, tak. No to są takie ciężarówy, prawda?

Że ta droga do oświecenia jest drogą ascezy, też ascezy fabuły w tym filmie, ale ascezy polegającej na tym, na odrzucaniu... ziemskich dóbr, relacji, różnych połączeń. Na tym też polega na przykład medytacja. Jak medytujesz, to mówią ci, że ty sobie siedzisz, liczysz oddechy, raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy, cztery, pięć, tam do dziesięciu i w kółko. I pojawiają ci się obrazy w głowie, bo tak działa twój umysł. I praca polega na tym, żebyś ty to puszczała, takiego słowa się nazywa, puszczała. I oni też tu mają takie doświadczenie transcendentalne w tym filmie. Doświadczenie takie, ku oświeceniu, które polega na tym, że oni są powoli jakby obierani z kolejnych elementów świata. No i Louis jest obierany też po prostu z najbliższych.

No tak, tak, tak. I pytanie, co tam zostaje, jak on to przyjmie. Tak, tak, no bo to jest taki film jakby, no bo nie dość, że Louis prawda, traci syna, no to potem ta rodzina też traci siebie, prawda, bo to też jest tak powiedziane, że jest ten chłopczyk, który w pewnym momencie pyta się jednego z tych imprezowiczów, jakby co jest z swoją prawdziwą rodziną. I on mówi, moja prawdziwa rodzina to są ci ludzie tutaj, to jest moja rodzina, a nie tęsknisz za swoją, tu on chyba użył słowa prawdziwa rodzina, na co ten mówi, no nie, no, że jakby... To są moi ludzie. I jest coś takiego, że im zostają, ci ludzie też zostają odebrani. Czyli ta rodzina nawet, którą sobie zbudowali, też odchodzi.

Ja myślałem, że tu się film skończy i że to będzie film o tym, że okej, że nie ma spełnienia, ale możesz sobie po prostu czasem potańczyć. Tak, i oni właśnie, ten Louis bierze narkotyki i odpływa, i że ta żałoba, jakby ty masz wrażenie, że to jest jakieś takie tak taktyczne przejście dla niego, że on od tej wielkiej straty, bo on przecież tam się chciał zabić w pewnym momencie i tak dalej, że on... Wiesz, że on się jakby godzi z życiem, że tak właśnie o to wygląda wolność, powiedzmy, czy coś takiego. Ja aż tak idyllicznie tej sceny nie odebrałem, nawet w trakcie oglądania. Mi się wydawało, że to jest taki, że to jest scena o tym, że to jest jedyny happy end, jaki jest możliwy, że sobie możemy potańczyć.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.