Sufczyce w gminie Oleśnica
Ten epizod był kluczowym dla twórczości Stefana Żeromskiego. To on zaważył na tym, że do dziś podziwiamy dzieła naszego słynnego pisarza, a mogło być zupełnie inaczej. I to właśnie tej miejscowości poświęcimy większość naszego programu. Sufczyce, w gminie Oleśnica będą bohaterem naszego programu. Zapraszamy Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz.
MOC HISTORII Dzień dobry, witamy Państwa jak zwykle w niedzielę tuż po południu. Cezary Jastrzębski. Z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz. Dziś wybierzemy się do miejscowości Sufczyce. Niektórzy może mieliby problem z wymówieniem tej nazwy, pewnie do nazwy jeszcze wrócimy w gminie Oleśnica, ale dziś postanowiliśmy historię naszej miejscowości rozpocząć od końca, co raczej nam się do tej pory nie zdarzało, to z prostego powodu. Jesteśmy w miejscowości, która jest związana z pewnym epizodem naszego słynnego pisarza Stefana Żeromskiego. W tym roku obchodzimy setną rocznicę jego śmierci.
Dziś mamy 16 listopada, a ta setna rocznica już za 4 dni. Warto podkreślić, że mamy rok 2025, który jest także rokiem Stefana Żeromskiego. A jednocześnie można by właściwie tak powiedzieć, że być może nawet o Żeromskim byśmy zbyt wiele nie mówili, gdyby okazało się, że wydarzenie związane z Sufczycami źle się skończyło. Bo rzeczywiście Żeromski pisał w swoich dziennikach wprost o tym, że zastanawiał się i to brał to poważnie pod uwagę, czy czasami nie grozi mu śmierć związana właśnie z pewnym wydarzeniem, które tam miało miejsce. Dlatego też mamy relacje w dziennikach. Które pisarz pisał zanim jeszcze stał się sławnym literatem.
Więc rzeczywiście te wydarzenia z jego osobistego życia, z opowieści, które słyszał, to wszystko był materiał literacki, nad którym pracował. W związku z tym, gdyby być może zabrał się kiedyś za te swoje dzienniki też, to tam niejedna interesująca historia mogłaby powstać. Dla nas ważne jest to, że nasze Sufczyce, niewielka przecież miejscowość, podobnie jak wiele innych niewielkich świętokrzyskich miejscowości, które znalazły się na kartach dzienników, ma taki ważny moment dziejowy. I znajdujemy rzeczywiście w dziennikach bardzo dużo takich odniesień do naszego regionu. Dlatego też ten rok Stefana Żeromskiego jest dla nas ważny i wiele różnych uroczystości związanych jest choćby właśnie z tą...
Dokładną setną rocznicą śmierci pisarza i jeszcze nie raz pewno będziemy mówić o tym, że czujemy taką wielką więź, tak jak on mówił o naszym regionie, że tu jest przecież jego najściślejsza ojczyzna i my tym samym pojęciem też się dzisiaj posługujemy. Żeby mówić o tym przywiązaniu do rodzinnych okolic, do rodzinnego regionu. Dlatego też ważne są te Sufczyce. No i ten fragment dzienników, może taki trochę długi, ale też na tym walor przecież polega prozy Żeromskiego, że to są takie malarskie przedstawienia. To są takie frazy, w których widzimy wyraźnie... Za pomocą tego kwiecistego, wspaniałego języka pisarza to wszystko, co chciał nam przekazać, więc rzeczywiście i ta cała sytuacja związana z niebezpieczeństwem, które go dotknęło, też jest tak naprowadzana.
Powoli, powoli rozwija się i raptem mamy rzeczywiście wielkie zagrożenie i taką sytuację, że rzeczywiście różnie się to wszystko mogło skończyć. Tym bardziej właśnie możemy powiedzieć o Sufczycach i tej historii, która kończy się z happy endem, a równie dobrze mogła skończyć się tragicznie i naszego pisarza po prostu by nie było, nie byłoby jego twórczości. Najzwyczajniej w świecie rzeczywiście tak oddaje to w swoich dziennikach, kiedy przypomina wydarzenia z lat 1888-1889. Był wtedy gubernerem w Oleśnicy, czyli na południu regionu świętokrzyskiego. Tam w tej Oleśnicy przyjmował go dziedzic Gustaw Zaborowski i wraz z synami Gustawa Zaborowskiego, czyli Janem
Starszym od niego Jarosławem oraz młodszym Henrykiem. Zresztą w aktach metrykalnych ten Henryk Zaborowski jest zapisany pod rokiem 1876. Żeromski Był u córki Gustawa Zaborowskiego, już była zamężną kobietą, mieszkała w Kotuszowie, czyli w pobliżu Szydłowa i przebywali tam, nawet nocowali w Kotuszowie, a następnie wracali i 28 stycznia Żeromski opisuje sytuację, która miała miejsce właśnie w Sufczycach i pisze tak. O dwunastej ruszyliśmy z powrotem, czyli z tego Kotuszowa.
Zimniej było niż wczoraj. W ostrym powietrzu polatywały drobniutkie płatki śniegowe. Mieszały się z iskrami mrozu, jaki zwiewał z lodówki wicher północny. Wiatr ten dmienie ustannie z niezmienną złośliwością, ze skowyczeniem usypiającym. Nosy się czerwienią, każdy zatopiony w półsenność otula się w swój futerał. Aby prędzej. W nizinach skręca się na bliższą drogę zwaną na Sufczyce. Sufczyce to nazwa, której używano wcześniej w odniesieniu do naszych Sufczyc, ale wiadomo, że chodzi o naszą miejscowość. Czyli na bliższą drogę zwaną na Sufczyce. Ja jednak radzę jechać na strzelce.
Przejedziemy tego, mówi Michał. Michał to był furman, pojazd był zaprzężony w dwa konie. Więc ten furman mówi, a co bliżej, to przecie tego, on używał tego sformułowania, tego, więc nieustannie Żeromski to przytacza. I potem ano. No więc rzeczywiście zgodzono się. Jedziemy na Sufczyce. Pod Sufczycami płynie rzeka wpadająca do olbrzymiego stawu na Brodach. Zresztą do dzisiaj te okolice obfitują właśnie w różnego rodzaju zbiorniki. A Brody to jest część dzisiejsza wsi. Przejeżdża się ją w bród w tym miejscu, gdzie tworzy ona szeroką szyję kilkowiorstowego cielska stawu. Wiorsta to mniej więcej kilometr, troszeczkę więcej niż kilometr, jednostka rosyjska.
Chociaż, tak jak wspomnieliśmy przed chwilą, z chałup, czyli z Sufczyc, wysuwają się chłopi, stają, przypatrują się, wreszcie biegną. Jeden z drągiem, drugi z żerdzią, trzeci z siekierą. Wreszcie biegnie ich gromada z drągami. Przybiegają nad brzeg, stają i patrzą. Leniwo i powoli bierze jeden z nich drąg i idzie ku wózkowi. Lód łamie się pod nim. Idzie po pas w wodzie, idzie i bije w lód drągiem. Za pierwszym robi to samo drugi i trzeci i czwarty. Przychodzą do pysków końskich i starają się obrywać krawędź lodu. Lecz robota ta nie udaje się.
Panie, woła do mnie chłop, ja pana wyniosę na brzeg, bo to na nic. A bo mię udźwigniecie? Hej, hej, nie bój się pan nic. No i okazało się, że rzeczywiście jeden z mieszkańców Sufczyc, czyli człowiek, który się nazywał Rędziński, wyniósł Stefana Żeromskiego, no ale to wszystko trwało. Jak oceniał później Żeromski, który podarował Rędzińskiemu rubla za to, że go, jak sam pisarz napisał w dziennikach, wybawił go od śmierci. To oceniał, że około godziny przebywał w wodzie ten Rędziński. Jeśli się przegląda Dokumentację metrykalną to nie wiadomo, o którego Rędzińskiego chodzi, ponieważ pisarz nie przytoczył jego imienia, a nawet odwrotnie wspominał, że Jan Zaborowski we dworze przy herbacie mówił tak o tym Rędzińskim, że kradnie jucha z lasu pasie na łąkach.
A jednocześnie mamy taką interesującą historię, która dotyczy Stanisława Góry, Sufczyc. Żeromski uczył tego Stanisława Górę, ponieważ, tak jak zapisał w dziennikach, Staszek miał straśną ochotę do książki. I w związku z tym, no, Żeromski dodatkowo go tam przyuczał. To jest oczywiście pierwowzór Andrzeja Radka, jeden z pierwowzorów też Andrzeja Radka z syzyfowych prac, więc te obserwacje są dla nas ważne. I teraz, jeśli przeglądamy dokumentację metrykalną, to Stanisław Góra, ten mający straszną ochotę do książek, urodził się w 1876 roku. W tym samym roku co ten Heniuś, którego nauczycielem był Żeromski.
Był synem Pawła i Julianny Rędzińskiej, więc jego matka była z Rędzińskich. Mało tego, to kiedy Stanisław Góra żenił się w 1901 roku z Katarzyną Plewą, on miał wtedy 25 lat, ślub odbył się w Sufczycach, bo ona też pochodziła, Katarzyna pochodziła z Sufczyc, była młodsza od niego znacznie, bo miała 16 lat. To wtedy na ich ślubie świadkiem był Piotr Rędziński, mający 40 lat. Więc ten Staszek, którego uczy Żeromski, Rędziński, który wybawia Żeromskiego, nie wiemy jak miał na imię, ale niewykluczone, że chodzi o tego Piotra właśnie. Skoro on jest związany jako świadek z tym Staszkiem, a Rędzińska Juliana jest matką Staszka Góry.
Można jeszcze dodać do tego, że Piotr, gdyby to rzeczywiście on był tym wybawcą, ożenił się z Antoniną Pyzik i oni w latach 1886-1909 mieli ośmioro dzieci, więc wielodzietna rodzina. Natomiast Staszek Góra, nie ma później już jakichś dokumentów, ale z tego jego małżeństwa zawartego w 1901 roku urodziło się dziecko, które zmarło w 1902. To dziecko miało na imię Jan. Zwróćmy więc uwagę na to, że jeszcze jest sporo do wyjaśnienia różnych historii, ale nie ulega wątpliwości, że niewielka miejscowość jaką są Sufczyce zapisała się bardzo mocno w pamięci Stefana Żeromskiego i okazuje się, że mimo pracy wielu badaczy
Zaczęliśmy od Stefana Żeromskiego nie bez przyczyny, bo mamy rok pisarza, mamy setną rocznicę jego śmierci, ale jesteśmy w Sufczycach, których historia jest bardzo odległa, bo mamy tutaj ślady kultur prehistorycznych. Czyli teraz się bardzo oddalimy w czasie, ponieważ rzeczywiście trzeba sięgnąć do pradziejów. Ta okolica, jak wspominaliśmy, gmina Oleśnica, ona była obiektem zainteresowania archeologów już bardzo dawno. W XIX wieku już tutaj szukano różnych śladów, bo na nie po prostu natrafiano, więc budziła zainteresowanie. No i słynny archeolog, który badał też bardzo intensywnie nasz region, Erasm Majewski. Niekiedy o nim wspominaliśmy, jeszcze pewno nieraz o nim powiemy.
Ponieważ rzeczywiście te jego badania sprzed ponad stu lat były bardzo ważne dla nas i nawet dzisiaj, kiedy archeolodzy wykonują tak zwane AZP, czyli archeologiczne zdjęcie Polski, kiedy chodzą i z powierzchni ziemi zbierają to, co zwraca ich uwagę, to oni idą tropem tych naszych poprzedników. Czyli sprawdzają sobie inwentarze, sprawdzają publikacje. I idą w te miejsca, które zostały wskazane przez naszych poprzedników, w tym właśnie przez Erasma Majewskiego. Niestety w samych Sufczycach akurat Majewski nie odkrył niczego interesującego. W okolicy najbliższej tak, bardzo dużo, ale niestety tutaj Nie, tym niemniej nie oznacza to, że nie ma tutaj bardzo ciekawego archeologicznie terenu, ponieważ mamy już na podstawie tych naszych współczesnych badań informacje i znaleziska, które dotyczą wielu kultur zajmujących te okolice sufczyckie.
Którzy mieszkali na terytorium naszego kraju dzisiejszego. Czyli, że to są ci, którzy zatrzymali się w tym odwiecznym marszu nomadów, tych koczowników, którzy za stadami zwierząt szli, tak jak mówiliśmy o tych łowcach reniferów, choćby w Rydnie. Oni się zatrzymali. Doszło do tej rewolucji neolitycznej, do rozwoju rolnictwa. I to są właśnie przedstawiciele tej kultury, którzy w Sufczycach pozostawili ślady po sobie. Dlatego to jest dla nas niezwykle istotne, bo to buduje całą taką układankę dotyczącą przeszłości w kategoriach nie tylko niewielkiej miejscowości, nie tylko gminy, powiatu czy naszego województwa, ale w kategoriach całego kraju i w kategoriach całego kontynentu europejskiego.
Przesuwała się rocznie w takim tempie około 4 km. No to wydaje się, że bardzo powoli, jak my spacery urządzamy, ale z punktu widzenia archeologicznego, to to jest szalone tempo. To jest po prostu ekspresowe tempo ekspansji właśnie tej kultury. Więc niezwykle interesująca, przy czym też Musimy pamiętać, że na przykład te ślady, które tu znajdujemy w Sufczycach, one na pewno były tymczasowe, ponieważ osady polegały na tym, że oni wtedy mieszkali przez około 15 lat. Na jednym miejscu, potem przenosili się w nowe, no bo chodzi o to, że oczywiście mieli te ziemie, które się nadawały pod uprawę.
Wyjałowiona była po pewnym okresie ziemia, trzeba było przenieść się w nowe miejsce i wracali do tego samego, w którym już wcześniej przebywali, mniej więcej w kolejnych pokoleniach, czyli po 45 albo po 60 latach. Niewykluczone więc, że w Sufczycach też tak było. Że te ślady, które odnajdujemy, one nie są jednorodne, tylko na przykład to jest jedno pokolenie, a potem wnukowie wkroczyli z powrotem do Sufczyc. Ciekawe więc kwestie, które wiążą się też z taką ideą, jest taka idea mózgu społecznego, oczywiście przez amerykańskich uczonych sformułowana. Która polega na tym, że okazało się, iż w dziejach mamy taką powtarzającą się sytuację jednej grupy ludzkiej, jeśli chodzi o liczebność, która najlepiej funkcjonuje.
Więc zwróćmy uwagę, że właściwie mówimy o pradziejach, ale tak jakbyśmy mówili w ogóle o gatunku ludzkim. I Sufczyce są doskonałym przykładem właśnie na takie paralele, które tworzymy, kiedy teoretycznie o odległych czasach rozmawiamy. To jest więc jedna, ale oczywiście są jeszcze inne i ciekawe sprawy, które z tymi kolejnymi kulturami w Sufczycach się wiążą. Wspomnieliśmy o jednej z tych kultur prehistorycznych, czyli kulturze ceramiki wstęgowej rytej, która jest prehistoryczna, ale jednak mamy jej odzwierciedlenia w naszych czasach. Z tym, że jeżeli mówimy o Sufczycach, no to są jeszcze inne. I są te ślady po kolejnej kulturze, czyli chronologicznie młodszej, ale też naddunajskiej, czyli kulturze pucharów lejkowatych.
Ta nazwa bierze się od takiego charakterystycznego wygięcia brzuśca, żeby dobrze się wylewało czy wysypywało to, co w naczyniach było przechowywane. Kołnierz był tak charakterystycznie rozchylony. I to jest kultura reprezentowana wspaniale przecież, bo Słonowice koło Kazimierze Wielkiej czy Ćmielów, W pobliżu Ostrowca. I nasze krzemionki. To są właśnie ludzie tej kultury. Więc mamy odniesienia światowe, a w Sufczycach też mamy znaleziska po tej właśnie kulturze. Więc można rzeczywiście tu być bardzo zadowolonym, że również i ślady tej kultury tutaj odnaleziono. No i potem jest już młodsza kultura, już nie neolityczna, nie kamienia, tylko kultura brązu.
I w związku z tym nawet takie niewielkie znaleziska jak w Sufczycach, Pojedyncze często odgrywają wielką rolę, ponieważ w pewnym momencie wszystko to zaczynamy łączyć. A jeszcze może zrobi to za nas sztuczna inteligencja, no to już będzie wspaniale. Szybciutko to po prostu w ciągu trzech sekund wykona. Łączymy to wszystko, więc nie jest tak, że pojedyncze znalezisko nie odgrywa. KONIEC!
Więc jest taka, zdaniem językoznawców, używana kiedyś nazwa osobowa Suchla i być może, że właśnie to był ten człowiek. Od którego jego współrodowcy albo też jego poddani byli właśnie tak nazywani. Czyli mieszkający tutaj od tego imienia Suchla byli nazywani. No bo te Suchcice czy Suchcicze, bo i tak zapisywano, to są najstarsze formy zapisu, a potem językoznawcy przypominają na przykład, że Sowa Sufka. Że zmienia się brzmienie określeń pewnych, no i były Suchcice, a się stały Sufczyce. W naturalny sposób uległo to zmianie. I te najstarsze wzmianki to jest 1466 rok, kiedy w rodzinie Oleśnickich doszło do podziału słynnej rodzinie Oleśnickich, tak, to o tej rodzinie mówimy, która w tym czasie zajmowała wiodącą pozycję w naszym kraju.
To były trzy pokolenia tej rodziny, w tym między innymi słynny Pierwszy kardynał polski Zbigniew Oleśnicki, jego brat Jan zwany Głowaczem, który gromadził całą fortunę rodową. I potem jego synem był Andrzej, który się pisał z Oleśnicy i Pińczowa. Posługiwał się oczywiście herbem demno, więc i tak był zapisywany i tak. I podczas tego podziału w 1466 Andrzej stał się właścicielem Sufczyc. I mamy już go wymienionego jako tego pierwszego właściciela, co potwierdził oczywiście Jan Długosz, który w Księdze Uposażeń Diecezji Krakowskiej wspomniał o tym, że Sufczyce należą do parafii Oleśnica.
A dziedzicem jest Andrzej z Oleśnicy, herbu Dębno, że są w wiosce łany kmiece. Niestety nie podał ile, ale poinformował, że z tych łanów kmiecych dziesięcina snopowa i konopna jest płacona kościołowi w Oleśnicy, a wartość całej tej dziesięciny wynosi 6 marek. W XVI wieku, bo to był wiek XV, w XVI wieku okazało się, że nasze Sufczyce należały do parafii w pobliskich Strzelcach, ponieważ kościół w Oleśnicy został przejęty w wyniku reformacji lub uległ jakiemuś zniszczeniu, tak do końca tego nie wiemy, i przez pewien czas istniała parafia w pobliskich Strzelcach. I wtedy w XVI wieku zapisywano, że nasze Sufczyce należą do parafii Strzelce.
To był też czas, kiedy kolejny krewny Bo Andrzej nie miał dzieci, tylko jego krewny Jan, zwany Bochotnickim, bo się z Bochotnicy, z terenu Lubelszczyzny pisał. On był właścicielem naszych Sufczyc, ale on też, mimo że dwa razy się żenił, też nie miał potomstwa, więc później wioska przeszła w ręce innych rodów. I my wiemy, że między innymi pojawili się Lanskorońscy, którzy tutaj dość długo, bo zdaje się, że od 16 wieku aż do połowy XVIII wieku. Oni byli właścicielami, a potem byli kalinowscy, o których my czytamy w takim rejestrze diecezji, między innymi o Ignacym Kalinowskim, że on był właścicielem. Przy czym coś mi się tutaj nie zgadza, to by trzeba dokładnie przebadać, ponieważ Ignacy Kalinowski, herbu Kalinowa, czyli taki ich własny herb, który wygląda w ten sposób, że pośrodku na czerwonym polu jest srebrna
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.