Mentionsy Mentionsy
Ludzie, którzy zmienili świat
Ludzie, którzy zmienili świat

Neil Armstrong. Droga do programu Apollo | CZĘŚĆ 1

31.05.2023 ·1 godz 0 min · 9 rozdziałów

Neil Armstrong marzył o byciu pilotem od najmłodszych lat. Chciał być najlepszy w swojej dziedzinie. Jego umiejętności pilotowania bardzo szybko zostały srodze przetestowane. W ogniu wojny pokazał swój talent, zapowiadając się na kogoś niezwykłego. W tym odcinku, jak i kolejnym, przyjrzymy się jego biografii, doglądając jednocześnie jak wyglądały programy kosmiczne USA, prowadzące do lądowania na księżycu i jak to się stało, że to właśnie Neil Armstrong stał się tym PIERWSZYM. facebook.com/ludziektorzyzmieniliswiat buycoffee.to/wiktorhofman patronite.pl/wiktorhofman Utwór wykorzystany w odcinku: Ruth Etting, Ben Selvin - "Dancing with Tears in My Eyes" (1930): https://youtu.be/ulrEwSEIgko

0:00 · Podsumowanie i powitanie 2

Powiemy dzisiaj i podczas kolejnego odcinka, jak do tego doszło. Jak to się stało, że to Neil Armstrong był tym, który postawił jako pierwszy nogę na jedynym naturalnym satelicie Ziemi. Kłaniam się Wam nisko. Nazywam się Wiktor Hofman, a to mój podcast o wielomówiącej nazwie Ludzie, którzy zmienili świat. Kontynuujemy historię podboju kosmosu. Przyznacie, że zaczęło się niewinnie. Od szkiców w notesie. Od teorii lotu. Mogliśmy dowiedzieć się jak wyglądały pierwsze loty z balonem, z barankiem i kogutem na pokładzie, czy pierwsze loty z szybowcami. Słyszeliśmy też o pierwszych samolotach braci Wright, którzy odbywali swoje kilkunasto, kilkudziesięciosekundowe, rewolucyjne loty.

Byliśmy pod wrażeniem odwagi Charlesa Lindberga, który przeleciał nad całym Atlantykiem, lądując w Paryżu. Zapartym tchem obserwowaliśmy nieprawdopodobny wyczyn Jurija Gagarina, który na szczycie rakiety, na chwilę przed lotem, jeszcze nucił sobie rosyjskie przeboje, by niedługo później okrążyć na orbicie całą Ziemię. Ten cios Spowodował wielką mobilizację Amerykanów, która doprowadziła do lądowania na Księżycu, do ich jedynej słusznej odpowiedzi dla Związku Radzieckiego. Biografią Neila Armstronga w dwóch kolejnych odcinkach tego podcastu chcemy zwieńczyć historię podboju nieba i kosmosu, historię niezwykle dla mnie przyjemną do opowiadania i niesamowicie ciekawą.

5:12 · Płomienne przemówienie Kennedyego 2

Nie ma wątpliwości, że misje Apollo to nie najdoskonalej zorganizowana w historii seria kłamstw. To się działo. Ludzie niedługo powrócą do lotów na Księżyc i wokół Księżyca, lecz bez wątpienia nie będą to pierwsze osoby, które się tam pojawią. I mówię to na początku, żebyście nie myśleli, że będę brał podczas tych odcinków lądowanie na Księżycu w wątpliwość, że będę mówił, że Neil Armstrong mógł nie być tym pierwszym, że będę zadawał pytania. W następnym odcinku powiem o kilku popularnych teoriach i pytaniach zadawanych przez ludzi, którzy z jakichś powodów nie chcą w to wierzyć, lecz uważam to za czysto opcjonalne i zrobię to tylko dla świętego spokoju i profilaktycznie.

Przejdźmy do naszego bohatera. Nasza historia zaczyna się na farmie w stanie Ohio w mieście Wapakoneta 5 sierpnia 1930 roku. Właśnie wtedy rodzi się Neil Alden Armstrong, syn Stefana i Violi, zajmującej się dobrymi dziećmi, bowiem Neil miał dwójkę młodszego rodzeństwa, siostrę June i brata Deana. Nie musimy mieć z tyłu głowy, że swoje dzieciństwo spędził głównie w łapa Connetta, bo z rodziną bardzo często się przeprowadzali. Wszystko przez pracę ojca, który był poważnym urzędnikiem, audytorem stanu Ohio, więc możemy skupić się właśnie na tym stanie.

10:00 · Historia podboju kosmosu 5

To tylko pokazuje, jak strasznie ambitny był Neil. Chciał być najlepszy w swojej dziedzinie. Nic dziwnego, że kierunek studiów, który wybrał, miał związek z lotnictwem, a dokładnie z inżynierią lotnictwa. Zaczął je w 1947 roku na Purdue University. Nie wiem, jak się to wymawia. Jednocześnie zobowiązując się do służby w marynarce wojennej jako lotnik. I rzeczywiście, po dwóch latach, jeszcze jako osiemnastolatek, dostał zawiadomienie o przydziale do marynarki. Dwa odcinki temu mówiłem o okresie 1947-1949. W kosmos zostały wystrzelone pierwsze żywe organizmy, muszki owocowe, myszy czy małpy, co zwróciło też oczywiście uwagę Neila Armstronga.

I być może to wtedy zaczęła kiełkować u niego myśl, by osiągnąć coś w kosmosie. Oczywiście technologia jeszcze na to nie pozwalała, nie mógł jeszcze mieć konkretnych marzeń, ale na Ziemi lotnicy osiągnęli już prawie wszystko, więc trzeba celować wyżej. Armstrong w marynarce wojennej zaczął być poddawany licznym szkoleniom. Okres ten niesamowicie go zahartował na przyszłość. Pokazał też, że kadet Armstrong jest niezwykle obiecujący nie tylko jako pilot. Przytoczę fragment książki autobiografii Armstronga, na którą się już też przed chwilą powoływałem. Tytuł to pierwszy człowiek. Szkolenie obejmowało pływanie w basenie na dystansie półtora kilometra i torturę zwaną wielofazowym treningiem awaryjnym albo maczanką pacana.

Kadet w skafandrze lotniczym ze spadochronem na plecach był przypinany do fotela i w atrapie kabiny zjeżdżał po szynach do basenu. Pod wodą musiał się odpiąć, odrzucić osłonę kabiny, wydostać się z niej i wypłynąć na powierzchnię zanim zacznie się topić. Wielu potrzebowało pomocy płetwonurków, by przeżyć maczankę, ale Armstrong zaliczył ten test bez żadnych kłopotów. Koniec cytatu. Nic dziwnego, że po takich szkoleniach niejeden lotnik morski był w przyszłości idealnym kandydatem na astronautę, bo zaliczył niejedną ciężką próbę. Spora część przyszłych astronautów wywodziła się właśnie z marynarki wojennej.

Fakt ten dawał komunistom początkowo sporą przewagę w tej wojnie. Bardzo szybko wojska północno-koreańskie podbijały kolejne tereny. Aż za szybko, bo pojawiły się problemy z korytarzami zaopatrzeniowymi. Po pierwszej większej kontrofensywie sił południowo-koreańsko-amerykańskich udało się odeprzeć atak, co spowodowało wsparcie wojsk północy przez Chiny. Z czasem do walk dołączyły siły ONZ, które uznały Koreę Północną i Chiny za agresora. Latem 1951 roku do Korei wysłano Neila Armstronga. Do jego zadań należały eskorta większych samolotów, np. bombowców czy samolotów, które fotografowały otoczenie, ale też niszczenie systemu transportowego sił północno-koreańskich, np. tory kolejowe czy mosty.

Co ciekawe, po tej misji Neil miał usłyszeć bardzo dużo pochwał, że do ostatniej sekundy zachował zimną krew. Z tego będzie znany. Jego umiejętności zostały przetestowane bardzo brutalnie, a chłopaki z eskadry zaczęli darzyć 21-latka, tak młodego chłopaka, jeszcze większym szacunkiem. W ciągu jakiegoś miesiąca Neil potrafił spełnić aż 23 misje. Był to bardzo pracowity, no i bardzo niebezpieczny czas dla naszego bohatera. Łącznie podczas wojny w Korei Armstrong stawił się do dyspozycji 78 razy. Podczas 78 misji wyleciał jakieś 121 godzin w najróżniejszych warunkach, często pod ostrzałem, manewrując między pułapkami wroga.

20:00 · Loty Neil'a Armstronga 6

25 marca 1952 roku wrócił do Stanów Zjednoczonych. Ze wzruszeniem dojrzał kalifornijskie wybrzeża, wiedząc, że udało mu się przeżyć i że jest już w domu. W maju następnego roku 22-letni Armstrong, odznaczony wieloma medalami za służbę dla kraju, został awansowany na porucznika, przechodząc jednocześnie do eskadry rezerwowej. Wrócił też na uczelnię, aktywnie spędzając tam czas. Latał w lokalnym klubie lotniczym, zajmował się produkcją dwóch uczelnianych musicali, grał też w tamtejszym zespole. Mniej więcej w tym okresie poznał uczącą się ekonomii Janet Elizabeth Sharon, którą która w styczniu 1956 roku, 28 stycznia, stała się panią Armstrong.

Badaniami nad lotami w kosmos. Armstrong zawsze podziwiał organizację NICA i chciał do niej wstąpić, bo był pod wrażeniem ich pracy. Chciał teraz być dla nich pilotem doświadczalnym. Chciał oblatywać prototypy, co miało sprzyjać opracowywaniu samolotów o jeszcze większych osiągach, z jeszcze większymi, zatrważającymi możliwościami. Innymi słowy, chciał przysłużyć się do rozwoju technologii. Marzyło mu się przekroczyć barierę dźwięku. NACA skierowała jego aplikację gdzieś indziej, by po krótkim czasie pracy tamże w końcu został zatrudniony w bazie w Edwards na pustyni Mojave.

To właśnie w tej bazie lotniczej lądował Chuck Jagger w napędzanym silnikiem rakietowym Bell X-1 po pokonaniu po raz pierwszy w historii bariery dźwięku. Więc jest to zasłużone miejsce dla światowego lotnictwa. Takie rzeczy się tam działy. Jako pilot-oblatywacz Armstrong Musiał dokonywać najróżniejszych eksperymentów w najniebezpieczniejszych maszynach. Na przykład badał stateczność w ponaddźwiękowym locie. Latał samolotami ze zmyślnymi projektami skrzydeł czy ze zmyślnymi ustawieniami. Dostawał się samolotem tak wysoko, jak tylko się udało. Wykonywał skomplikowane manewry. Wszystko w imię nauki. Ale trzeba to podkreślić.

Jak mówiliśmy sobie wcześniej, to był ciężki czas dla USA i ciężki cios. Obywatele zastanawiali się, jak to się stało, że to tamtym się udało, no jak, no to nie pasuje. Nie było już żartów. Trzeba było zakasać rękawy. W 1958 roku NACA zmieniono na NASA. W nazwie dodano słowo kosmos. Doskonale wiemy, co to oznacza. Dzielnie pracując dla NACA i walcząc w Korei, Armstrong z bardzo dobrym CV mógł liczyć na pracę właśnie dla nowo powstałej agencji. Niewątpliwie przydał im by się ktoś o jego umiejętnościach pilotowania, do tego z talentem inżynieryjnym.

To już w ogóle. Jednak parę lat później Ameryka otrzymała kolejny cios. Stany Zjednoczone podzieliły się na tych, którzy ucieszyli się z sukcesu człowieka i na tych, którzy poczuli się upokorzeni przez Związek Radziecki. Yuri Gagarin okrążył Ziemię podczas lotu orbitalnego. Został tym samym pierwszym człowiekiem w kosmosie. W Edwards zaczęto prowadzić badania, które jeszcze bardziej miały się przysłużyć lotom w kosmos. Dlatego Armstrong zasiadł za sterami takiej maszyny jak North American X-15. Za pomocą tego samolotu z napędem rakietowym, który wygląda praktycznie jak rakieta, Neil osiągnie 6587 km na godzinę. Jakoś pięciokrotnie pokona prędkość dźwięku.

Pokazuje to, co on wyrabiał w przestworzach. Samolot mógł zbić się nawet na ponad 100 km wysokości. Pilot doświadczalny Joe Walker, przyjaciel Neala, osiągał nawet 107 km wysokości, co można powiedzieć daje nam w praktyce lot kosmiczny, jakby patrzeć przez pryzmat granicy ustanowionej na linii Carmana. Ale działo się to już wyraźnie po locie Gagarina podczas innych misji kosmicznych, więc tak się o tym nie mówi. W każdym razie badania przeprowadzane przez pilotów doświadczalnych, takich jak Armstrong, miały bezpośredni wpływ na misje kosmiczne. Jednak podczas jego wzmożonych prac i dni sukcesów pojawiały się też niestety dni smutku.

30:00 · Loty w Korei 4

Cześć Neil, tu Dickie. Jesteś jeszcze zainteresowany grupą astronautów? Tak jest, proszę pana. Od razu odpowiedział Armstrong. To zostałeś przyjęty. Zaczynamy od razu. Oczywiście nie było łatwo dostać się do NASA jako astronauta, ale osiągnięcia głównie związane z oblatywaniem w bazie w Edwards oraz liczne odznaczenia i rekomendacje jego przełożonych zadecydowały o tym, że Neil Armstrong został w końcu kandydatem na lot w kosmos. Jego aplikacja na to nie lada stanowisko, przyszła jakiś tydzień za późno, ale i tak wzięto go pod uwagę, dorzucając jego zgłoszenie do innych w ostatniej chwili, jakby po znajomości. Gdyby ktoś kurczliwie trzymałby się zasad rekrutacji, to Armstrong możliwe, że straciłby swoją szansę.

Znamy to z historii o Gagarinie. Astronauci byli poddawani wibracjom, przeciążeniom znanej nam z filmów ogromnej wirówce, hałasom i prędkościom. Symulowano im stan nieważkości czy grawitację, jakiej mieli doświadczyć na Księżycu. Musieli również przetrwać najróżniejsze próby pod wodą. Potrzeba było pełnego skupienia i wytrwałości, dlatego że nadszedł czas na projekt Gemini, korzystający z osiągnięć i badań programu Mercury, który jednocześnie był niezbędny do odpalenia programu Apollo. Projekt Gemini był fundamentem dla wyścigu na Księżyc. Symulował etapy kolejnego większego programu. Wracając do naszego bohatera. Spośród wszystkich astronautów, Armstrong wyraźnie się wyróżniał swoją sumiennością i wiedzą inżynieryjną.

Sukces Neala jako dowódcy tej misji miał być jednocześnie przepustką do innych, jeszcze bardziej prestiżowych, ale też trudniejszych misji. Załogę Gemini 8 ogłoszono 3 tygodnie po misji Gemini 5. Obok dowodzącego Neala Armstronga miał zasiąść David Scott, który podczas tego wydarzenia miał jeszcze odbyć spacer kosmiczny. Załogi tego programu z założenia zawsze miały być dwuosobowe, dlatego nazwa Gemini, czyli bliźnięta. Dla obu panów był to pierwszy lot w kosmos. Miał on mieć swój początek na przylądku Canaveral na Florydzie w centrum kosmicznym imienia Johna Kennedy'ego.

Następnie trzeba było to idealnie wykonać. Astronauci, gdy tylko dostrzegają, a dżinę wykrzykują, jest przepiękna, fantastyczna. Neil zabiera się za dokowanie. Było perfekcyjne. Po 6 godzinach i 33 minutach od startu Gemini 8 i Agena zostały ze sobą połączone na niskiej orbicie okołoziemskiej. To było ogromne osiągnięcie dla ludzkości. Neil Armstrong był tego kluczową postacią. To miał być dopiero początek misji. Jeszcze sporo było do zrobienia. Nagle David Scott zgłasza. Call'em.

40:00 · Problem z Aginą 6

Pojawiały się odchylenia we wszystkie strony, jak w żyroskopie. Neil Armstrong powie później, że obraz przed oczami zaczął mu się rozmazywać. Trzeba było działać natychmiast. Nasz bohater jednak zrobił użytek ze swojej niesamowitej cechy, jaką było opanowanie. Z tego był znany. Uznał, że jedynym wyjściem z tej sytuacji jest użycie zapasowego systemu sterowania RCS, który służył do wejścia w atmosferę Ziemi. Trudno było, gdy widziało się potrójnie, odpalić odpowiedni przycisk spośród wielu, które się tam znajdowały, ale udało się to. Było to ogromne ryzyko, bo trzeba było jeszcze wrócić, a przez to statek walcząc o stabilizację straciłby dużo paliwa, więc trzeba było wracać od razu.

Prasa wykorzystywała fakt awaryjnego powrotu na Ziemię, rozpisując się często nieprzychylnie. Niektóre artykuły bardzo denerwowały naszego bohatera, bo zawsze łatwo było wysnuć błędne wnioski. Owszem, misja nie zakończyła się pełnym sukcesem, bo np. pilot Scott nie doświadczył spaceru kosmicznego. Misja ta nie trwała też pełnych trzech dni, ale doszło pierwszy raz w historii do połączenia dwóch statków na orbicie. I było to coś wybitnego. Byli też tacy, którzy to winą obarczyli Neila Armstronga, który był dowódcą tej misji. Np. dlaczego odłączył Aginę? Może gdyby pozostał w jedności ze statkiem, konsekwencje byłyby mniejsze? Jednak prawda jest taka, że opanowany i wytrwały Armstrong uratował załodze życie.

W ogromnym chaosie, praktycznie już tracąc przytomność, był w stanie kliknąć odpowiedni przycisk i podjąć odpowiednią decyzję. Jeszcze w tym wszystkim zachował trzeźwość umysłu w manewrowaniu statkiem i kontrolą nad spalaniem paliwa. Nie zapominajmy, po prostu nie wiedział, co jest przyczyną tych problemów. Trzeba było działać szybko setki kilometrów nad Ziemią. Więc spisał się świetnie. Załoga wróciła cała i zdrowa. Zespół oceny misji Gemini 8 NASA po przeanalizowaniu całej misji stwierdził, że załoga, zacytuję, wykazała się nadzwyczajnymi umiejętnościami pilotażu, dzięki którym przezwyciężyła bardzo poważny problem i doprowadziła do bezpiecznego lądowania statku. Tym samym Armstrong i Scott mogli być spokojni, że w przyszłości ich umiejętności będą jeszcze wykorzystane.

Mówię tu o najważniejszym projekcie Apollo, chociaż Armstrong został jeszcze rezerwowym dowódcą podczas misji Gemini 11. Wielu Amerykanów, zwłaszcza z okolic, z których Neil pochodzi, ze stanu Ohio, uważało tak samo jak zespół oceny misji. Przygotowywano dla niego szereg imprez powitalnych. W łapa koneta powitali go jak bohatera narodowego, bo rzeczywiście takim był. Radość Neala była wyraźnie ograniczona. Czuł po tym wszystkim niedosyt. W łapa koneta wyraźnie wyszła na jaw jego kolejna cecha – skromność. Nie był typem showmana, kogoś niezwykle pewnego siebie, jak po jakimś czasie Gagarin czy Cheetof. Armstrong wyraził przed tłumem dumę, że jest częścią tej społeczności, co oczywiście bardzo się wszystkim spodobało.

Neil szybko wrócił do pracy w roli rezerwowego. Misje Gemini 9 i 10 miały na celu powtórzenie tego, co nie do końca udało się podczas misji Armstronga. Dochodziło podczas nich do spacerów kosmicznych, czego nie doświadczył David Scott. Na spacer kosmiczny na około półtorej godziny udał się Mike Collins. Podczas ostatniej misji programu Gemini, Gemini 12, Jim Lowell i Buzz Aldrin przebywali na orbicie od 11 do 15 listopada. Wykonano wtedy 59 okrążeń Ziemi. Po tej misji NASA stwierdziło, że wszystkie cele programu zostały spełnione i można było zabrać się za Apollo. Najważniejsze, te najbardziej obiecujące względem Apollo rekordy programu Gemini to

Choć nie wszystko szło zgodnie z planem, obu mocarstwom do pewnego momentu przy okazji kosmicznego wyścigu nie wydarzyły się tragedie związane ze śmiercią kosmonautów. Śmierć zwierząt? Owszem, i to na samym początku wielokrotnie. Ale do 1967 roku nie zginął żaden człowiek związany z programami kosmicznymi podczas samych misji czy przygotowań do nich. Z problemów wykaraskał się Gagarin. Z problemów wykaraskał się Armstrong, ratując przy okazji Davida Scotta. Ale 1967 rok miał być tym, który pokazał ogromną cenę wyścigu kosmicznego. Był to rok, który pod presją czasu przyniósł też pierwsze ofiary.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.