Lewackie Pitolenie o gównifikacji internetu.
Send a textUwaga: to jest opóźniony odcinek który miał iść trzy tygodnie temu. Relacja z Ukrainy jeszcze się robi. W tym odcinku #Tomek i #Magda znowu narzekają. Tym razem narzekają na to, że dziś już nie te internety co kiedyś. Bo kiedyś to były internety, a dziś już nie ma internetów. Rozmawiają o tym, jak firmy psują sprawnie działające usługi i zastanawiaja się, czy jest to robione celowo, żeby wpychać nam jak najwięcej AI-owego gówna?W podkaście wykorzystano fragment skeczu kabaretu Mumio: https://www.youtube.com/watch?v=ulE7UMIMZFs* * * Nazwa tej audycji jest nieco ironiczna. Takimi słowami oburzeni prawicowi czytelnicy podsumowywali kiedyś artykuły w prowadzonym przez Maćka i Tomka portalu Gazeta Elektroniczna. Choć jednak serca mamy bardziej po lewej niż po prawej, to załoga podkastu różni się w swoich poglądach, co pozwala nam toczyć dyskusje i spory które - mamy nadzieję - są interesujące również dla naszych słuchaczy. Jako że postanowiliśmy oddzielić nasze pitolenie od mądrego gadania, które często prezentują zapraszani przez nas goście, nasze wywiady będą teraz ukazywać się w serii Mądrze Gada. Rozsianą po świecie ekipę przygotowującą te podkasty tworzą: Alex Cetera - archeolog z Londynu Magdalena Lasota - fotografka i przedsiębiorca z Wrocławia Adam "Beret" Mańczuk - nomad, żeglarz, hippis i programista pomieszkujący wszedzie po trochu. Tomasz Oryński - niezależny dziennikarz i kierowca ciężarówki mieszkający w Helsinkach Maciej Przybycień - dawniej redaktor prasy polonijnej a dziś barman i programista żyjący w Edynburgu Dariusz Wójcicki - project manager z branży IT mieszkający w Warszawie W pierwszym okresie działania podkastu współpracowała z nami także Martyna Sokołowska, dziennikarka z Sanoka.Kontakt: [email protected]
I weźmy sobie takie jakieś Facebook czy inne social media, to na początku, kiedy oni tworzą, to tworzą to w taki sposób, żeby ludzi do tego zachęcać, żeby ludzie tam przychodzili, żeby im tam było dobrze, żeby to dla nich działało, żeby to spełniało ich oczekiwania i tak dalej. W momencie, kiedy już nazbiera się taka masa krytyczna, że ludzie stamtąd nie uciekną, no bo gdzie uciekniesz z Facebooka? Wszyscy są na Facebooku, nie? Więc wielu ludzi, nawet jakby już nie chciało tam być, to wciąż jednak jest, choćby dlatego, że inni znajomi tam są. To w tym momencie, oni zaczynają tych ludzi sprzedawać tym filmom marketingowym. I już przestają się martwić o to, że ty przyszłaś tam oglądać zdjęcia kotków swojej koleżanki.
Nie. Oni ci będą pokazywać reklamy tych, którzy za te reklamy zapłacili. I w tym momencie zaczynają uzależniać firmy od tego internetu, bo znowu, jeśli twojego biznesu nie ma na Facebooku, to go jest trudno znaleźć w internecie. Coraz więcej firm stwierdza, że to jest za duży koszt trzymać sobie Własną stronę internetową i zamiast tego prowadzą sobie biznesy na Facebooku. Bardzo często tak jest, że jak szukasz jakiejś małej kawiarenki, jest link z adresem tej kawiarenki, a jak w niego klikasz, to lądujesz na ich stronie na Facebooku czy na Instagramie. No a jak już te wszystkie firmy zaczynają się uzależniać od tego systemu, to wtedy taka strona przestaje dbać również o nie i zaczyna robić dobrze swoim inwestorom.
Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę. Ile minęło czasu? 15 lat? 20? No, jak policzymy, może 25, jak policzymy jakieś nasze klasy, Grono czy MySpace, to było wcześniej. Ale właśnie wcześniej to było inaczej, bo wcześniej te dawniejsze strony to były narzędzia dla nas. Dziś już tak nie jest. Wejdź sobie na Facebooka i zobacz, co tam się teraz dzieje. Ja może nawet to zrobię w tym momencie. Otworzę i zobaczymy, co dzieje się na tym Facebooku. Bo po prostu... Naprawdę, to jest już medium, z którego się nie da korzystać. Ja konto na Facebooku mam cały czas, natomiast faktycznie ja z niego nie korzystam. Znaczy nie korzystam, że jak mam konto, no to w jakiś sposób korzystam.
Natomiast nie korzystam w ten sposób, nie mam powiadomień, nie mam informacji. Bardzo często jest tak, że osoby, które obserwowałam gdzieś, ich informacje od nich znikają mi w zalewie innych informacji. I to nie jest w zalewie tylko Reklam, bo oczywiście reklam jest od groma, jest tego tak dużo, że czasami nie wiem co oglądam, nie wiem gdzie ja jestem, bo to nie jest mój Facebook. Ja tych reklam nie chcę oglądać, a już najbardziej mi wkurza jak mam reklamy typu parówek, gdzie tylko to powoduje, że ja wyłączam jako wegetarianka, nie chcę tego oglądać. Więc już skoro mnie obserwują, skoro
Niech przynajmniej te reklamy spersonalizują tak, żeby nie budziły we mnie obrzydzenia, a to tak nie ma, bo ta firma zapłaciła, więc ta firma po prostu będzie mi wyświetlana, tak wpychana w gardło, mimo że tego sobie nie życzę. To już nawet nie chodzi o to, że ta reklama jest niechciana, tylko ta reklama jest dla mnie Wbrew moim oczekiwaniom, ja nie chodzę w sklepach na działy mięsne z jakiegoś powodu, a nagle mi wpychają reklamy tego, co ja w życiu zwykłym takim unikam. I ta ilość reklam, która powoduje... Ten Facebook jest dla mnie nie do użytku. Ja Facebooka już nie... Ja właśnie zrobiłem ten eksperyment. I ja mam taką wtyczkę, która mi wyrzuca z linii czasu rzeczy, których nie obserwuję, ale zostawia ślad, że tu było.
Więc na 20 rzeczy, na których Facebook chciał mi pokazać, 11 musiało zostać schowane. Natomiast jeśli chodzi o tą reklamę palówek, to to jest to, że niby te algorytmy są takie mądre, ale tak naprawdę są głupie. Oglądałaś jakąś, nie wiem, sałatkę na Facebooku, więc teraz Facebook mówi, no sałatkę chcę, no to przecież sama nie zje, bo 90% użytkowników sałatki to je z kotletem. To jej teraz będziemy pokazywać reklamy kotleta. No ja ostatnio kliknąłem w jakąś wiadomość o jakimś tam wypadku we Wrocławiu, I teraz widzę, że mam wysyp, jakieś takie są strony, jakiś miejski reporter czy coś tam. Mam miejski reporter Sulechów, miejski reporter Siedlce.
No oczywiście, bo skoro chciałem zobaczyć, co się dzieje we Wrocławiu, to na pewno teraz będę chciał zobaczyć podobne strony ze wszystkich innych miast w Polsce, nie? No i to tak działa, nie? Nie, bo mam wrażenie, że te w ogóle algorytmy Nie są dopasowane do ludzi, ale tak jak mówiłeś, po prostu my za to nie płacimy. Używając Facebooka za to nie płacimy, więc my nie jesteśmy ważni. My po prostu fizycznie nie jesteśmy ważni, bo jesteśmy już masą. Może gdyby nas nie było, gdyby było zamiast kilkuset milionów czy tam miliardów użytkowników, gdyby było kilkaset tysięcy, to może by o nas bardziej dbali.
No dokładnie, bo to jest już ten późniejszy etap tej gówni pochyłej. Natomiast ja na przykład zwróciłem uwagę na takie rzeczy, że tam się pojawiają zmiany, które ja Ja nie jestem w stanie sobie wyobrazić, do czego one są potrzebne komukolwiek. Na przykład tam z boku tego Facebooka masz ten czat i kiedyś miałeś na tym czacie swoich znajomych i tak dalej. Chociaż być może to dlatego, że większość ludzi już nie siedzi na tym Facebooku i byłoby ich tam mało. I ja teraz, jak sporadycznie, chcę z kimś porozmawiać na tym czacie Messengera, bo z kim tylko się da, to się wynoszę na jakieś inne, najchętniej na Signala, ale też tam na WhatsAppy, Vibery i inne czaty. To mam tam mnóstwo ludzi, z którymi owszem kiedyś rozmawiałem, więc mam tam kogoś, z kim na kempingu razem byłem 13 lat temu i żeśmy się wymienili tamtymi kontaktami i jak szedłem do sklepu, to ich pytałem, czy coś chcą ze sklepu, a potem żeśmy się
Wykasowali ze znajomych. Już nie jesteśmy wśród znajomych. Albo są ludzie, których w ogóle nigdy nie miałem znajomych. Jacyś ludzie, którzy coś ode mnie kiedyś kupili na jakimś Facebook Marketplace kilka lat temu. Albo na przykład kobieta z tej firmy, która tutaj w Finlandii mnie oszukała, była moją pierwszą pracą. Ja tą pracę znalazłem przez ogłoszenie na Facebooku, więc parę rzeczy tam mieliśmy na Facebooku i to był nasz cały kontakt. Nie mamy się w znajomych i tak dalej. Ona ciągle jest aktywna, ciągle ją mam na tym czacie, a firma zbankrutowała, więc bardzo jej dobrze, bo widać nawet okradanie kierowców i oszczędzanie na naprawach ciężarówek nie wystarczyło, żeby się utrzymać na rynku.
Choć, nie wiem, być może gdyby kupowali więcej tych indywidualnych tablic rejestracyjnych dla swoich ciurzełowych, może by dali radę. No ale żarty na bok. Więc to są takie zmiany, które tylko człowieka wkurzają. Też jest to na przykład, że Facebook bardzo źle działa z przeglądarki. Ja świadomie nie chcę mieć aplikacji Facebooka na komórce i nie mam, ale sporadycznie bardzo, wiesz, jak mi się bardzo nudzi, to zajrzę do tego Facebooka i na przykład jest praktycznie niemożliwe, żeby cokolwiek napisać w jakiejś dyskusji na Facebooku czy coś, bo to tam źle dodaje, nie widać
Co piszesz, bo na przykład się robi czarne na czarnym i tak dalej. Ja jestem przekonany, że to jest zrobione specjalnie tak, żeby było to jak najbardziej zle zoptymalizowane, żeby cię zmusić do instalacji ich przeglądarki, nie? Nie do końca. A wiesz dlaczego? Bo ja mam apkę Facebooka, która działa tak strasznie, że po prostu czasami się chce płakać. Najbardziej wkurza mnie to, jak Ktoś odpowiada na mój komentarz, chce zobaczyć co odpowiedział i ja nie mogę tego znaleźć. Pojawia mi się tylko informacja i nie jestem w stanie tego fizycznie odnaleźć, bo na przykład jak wchodzę w komentarze to się pojawiają najpopularniejsze. Możliwe, że mój komentarz najpopularniejszy nie jest, a jeszcze potrafi zrobić w ten sposób, że jak te najpopularniejsze oglądasz, to może być tak, że jest dyskusja i on ci co drugi komentarz wywali, bo uzna, że nie jest polajkowany wystarczającą ilość razy.
To jest kolejna rzecz, której Facebook czy Instagram, chociaż Facebook i Instagram to jest dokładnie to samo, które te społecznościówki nie chcą kontrolować, bo dla nich liczy się klikalność. Im więcej klikalności, tym więcej wyświetleń i reklam. Im więcej wyświetleń i reklam, tym więcej pieniędzy itd. A dużo większy ruch jest jak ludzie się żrą, niż jak sobie kadzą i mówią, że ty jesteś fajny, a ty jesteś miły. Dokładnie tak. No bo nikogo nie interesuje to, że ktoś powie o jakiejś aktorce, że wygląda zarypiście i super ją zobaczy, ale jak ktoś powie, o to ta łajza, która jest taka siaka i owaka, to nagle się okaże, że to jest bardziej interesujące. No. Ale wiesz, to jest też tak, że te algorytmy tutaj mogą być ręcznie sterowane i Elon Musk na przykład, on nimi ręcznie steruje.
On nawet jak grog coś napisze, sprawdzi jakieś dane i te dane są niezgodne z poglądami Muska, to on mówi, zaraz poprawimy. Dwa dni później już grog kłamie i twierdzi, że prawica jest najfajniejsza. No i niedawno na przykład było śledztwo Sky News. Które pokazuje jak bardzo te algorytmy na Facebooku, przepraszam, na tym X-ie jego, sterują dyskusję w tą stronę, żeby wszyscy prawicowi byli dużo bardziej widoczni i mieli dużo bardziej większy wpływ na wszystkich innych. I tutaj, wiesz, pokazuje na przykład, że
Znikają mi trochę z radaru, bo w tym momencie ja nie wiem, co się u nich dzieje. Czasami nawet zapominam do nich napisać, bo nie ukrywajmy, że jednak kiedyś Facebook pozwalał mi tak podejrzeć, że ta koleżanka ma nowego pieska, to mogłabym ją zacząć mieć i powiedzieć, ale fajny, słodziak i może chodźmy razem na spacer. Teraz tego nie mam i tego mi chyba najbardziej brakuje. No tak, tylko ja myślę, że wielu lewicowych... Ja jestem ostatnio najbardziej aktywny na mastodonie. To jest to social media takie... Oddolne, niekorporacyjne, bez algorytmów i tak dalej. I tam jest bardzo dużo, w mojej banieczce przynajmniej, nadreprezentacji osób lewicowych. To jest taki troszkę internet, który ma taki klimat tych starych czasów, jak na Ircu na przykład się siedziało, że najwięcej to z jakichś komputerowych nerdów.
Więc ja myślę, że to też się bierze stąd. Ja na przykład też bardzo jestem mało aktywny na Facebooku. Ostatnio bardziej, bo siedzę w domu na zwolnieniu i mi się nudzi, ale generalnie już od lat w porównaniu do tego, co kiedyś się działo na tym Facebooku, to jestem tam znacznie mniej aktywny. Na Twitterze praktycznie w ogóle nie bywam. Na tym Bluesky'u jestem, bo tam jest większość moich brytyjskich czytelników i jest tam całkiem fajne to moje Otoczenie, bo są to ludzie, którzy przyszli tam za mną, czy koło mnie z Twittera, ale też dowiemy, że może ten bluzka jest dopiero na samej górze tej gówni pochyłej, ale prawda jest taka, że aż mnie czasami takie żenada bierze, jak słyszę tam jakieś pienie, jak ludzi zachwycają, och, ten bluzka jest taki wspaniały, mamy z powrotem wolny internet.
To jest właśnie to, że tak, to są koszta, ale przecież te serwery wszystkie i tak dalej, no to najwięcej energii, najwięcej tego miejsca, to zżerają te narzędzia AI, których powiedzmy sobie szczerze, ani nie chcemy, ani nie potrzebujemy, wiesz. Przecież ten Facebook jak popatrzysz, to to już się pojawiają... Opinie, że jest to już element wstępny tej teorii martwego internetu. Przecież pół Facebooka to są jakieś boty umieszczające wygenerowane przez AI obrazki z wygenerowanymi przez AI treściami w rodzaju o jestem tam staruszką, która wyszydełkowała gówno na
I tą zbiórkę chciałem rozreklamować, więc zacząłem działać ostro na wszystkich social media, na których jestem. Więc zacząłem od Facebooka. Mam tam jakichś 900 znajomych. 24 godziny od umieszczenia tam informacji w mojej zbiórce miałem 11 osób, które podały ją dalej i 8 jakichś tam reakcji, lajków, serduszek i tak dalej. Poprosiłem też znajomych, żeby mi ją podali dalej. Poprosiłem Kamila Mirowskiego, który był u nas w podcaście jako specjalista w social mediów, chyba dostał dwa lajki. Poprosiłem dwoje dziennikarzy, polskiego i brytyjskiego, też dostali po jednym lajku przez 24 godziny. Na Twitterze mam wciąż 8 tysięcy obserwujących.
Czyli oni mieli 73 razy więcej followersów niż ja, a wyszli na tym blue sky'u 8 razy gorzej. I to moim zdaniem pokazuje, że ta cała energia, te całe moce przeliczeniowe, o których mówisz, idą na rzeczy, których my nie potrzebujemy albo sobie ich nawet wręcz nie życzymy. Nie wchodzę często na Facebooka, bo to już Ci powiedziałam, natomiast Twoja zbiorka mi się nigdzie absolutnie nie wyświetliła. Mamy się wiele znajomych, prawda? A nadal nigdzie... Gdyby nie to, że się ze mną skontaktowałeś bezpośrednio, ja bym o tej zbiórce nie wiedziała. No. W ogóle mi się ona nie wyświetliła, ja o niej nie wiedziałam ze strony internetowej.
Może dlatego, że po prostu nie zapłaciłeś. Ale to też nie działa, bo... Ale trochę dziwne byłoby płacić za to, żeby się komuś wyświetliła informacja o zbiórce. No z jednej strony tak, a z drugiej strony to też nie działa. Bryckie Listy, ten czeski portal, w którym ja pisuję, oni próbowali kiedyś reklamować na Facebooku. Tam ktoś się prawie doktoryzował z tego i dali sobie spokój. Nie warto. Ja parę razy coś tam próbowałem, tak eksperymentalnie. Tu wrzucałem 50 pędzów, tam wrzucałem funta, jakoś tam te suwaczki ustawiałem, żeby się to ludziom pokazywało. Kiedy już myślałem, że coś tam zaczyna działać, to wtedy mieliśmy w jednym ze wcześniejszych odcinków naszego podcastu, mieliśmy pana Józefa Piniora jakoś tam.
Taki ważny gość, to może fajniej by było rozreklamować, żeby ten post doszedł do większej ilości ludzi. Więc wykupiłem jakąś taką większą reklamę, chyba z 10 funtów wydałem na nią czy coś. I skończyło się, że spędziłem kilka godzin wyrzynając komentarze obrażające Pana Piniora. Absolutnie nie przełożyło się to ani na ściągalność podcastu, ani na polubienia strony i tak dalej. Bo Facebook, owszem, pokazał to ludziom za moje pieniądze, ludziom, którzy zapewne byli tutaj wskazywani na to, że mogą się angażować. I ci ludzie przyszli i zaczęli mnie tam i pana Piniora wyzywać. No i Facebookowi to przyniosło zadowolenie, bo nie dość, że zarobił ode mnie pieniądze, to jeszcze miał ruch na portalu, nie?
Ta nienawiść, o której teraz mówisz, często bezpodstawna, jest dla mnie przerażająca. Tak, ale ja teraz mówię od tej strony, czysto, że tak powiem, tej kwestii reklamowej. Ty płacisz Facebookowi, ale nie jest w interesie Facebooka wypchnąć tych użytników poza środowisko Facebooka, żeby słuchali mojego podcastu. Bo nawet jeśli oni pójdą posłuchać tego podcastu i wszyscy przyjdą i napiszą, o jaki wspaniały podcast, To i tak nie daje takiego engagementu jak ktoś kto przyjdzie w ogóle nie słuchając podcastu i zacznie się żreć z kimś innym czy pan Pinior jest zdrajcą czy tylko złodziejem na przykład. I to jest właśnie ten problem i dlatego nie ma sensu po prostu reklamować.
To nie są ludzie, którym się mój post gdzieś tam w przelocie pokazał między reklamą kiełbasy a parówki, nie? Tak jak u ciebie na tym Facebooku. To są ludzie po prostu, którzy chcą mnie czytać i czytają. I ja dlatego tam się czuję no jak w takim starym internecie właśnie za czasów tych IRC-ów. I tak dalej. Pytanie kiedy się zepsują. To jest martwiące. Oni się nie zepsują, bo oni nie są firmą. Jeszcze. To jest tak jakby powiedzieć e-mail się popsuje. Jak Ci się nie podoba na gmailu, to sobie możesz wziąć stary komputer, postawić w piwnicy i mieć własny serwer. Gdzie oni mają swoje serwery?
Bo wiesz, ja używam Linuxa jako głównego komputera od czasów studiów na fizyce, czyli prawie już ćwierć wieku i owszem czasami gdzieś tam on bywa taki niedopolerowany tu czy ówdzie, ale Ale ja nie mam takich problemów, że mi ktoś tam wmusza jakieś, jak w Windows z kolei słyszę, że teraz wmusza jakieś aktualizacje, które ludziom wciskają, jakieś niechciane systemy AI i tak dalej. Ja nie mam takich problemów, ja jednak jakąś kontrolę nad tym Linuxem mam. I to jest tak samo z tymi social mediami. Zamiast kopać się z koniem, walczyć tam, gdzie jesteś nikim, przecież na tego Facebooka, to powinniśmy po prostu się wynieść tam, gdzie mamy kontrolę nad tym, co się dzieje. Znaczy wieś, ja akurat pracuję na Macu, więc mam system Apple'a, bo jakby on jest dedykowany do Maca i nie ukrywam, że do grafik jednak Maci są fajne, są silne i sobie dają radę.
I to akurat ma tą wyższość, że ty zabierasz ze sobą wszystkich swoich followersów i wszystkich tych, których ty obserwujesz, więc to nie jest takie bolesne przeniesienie się z tego jednego serwera na drugie. Jak chcesz zrezygnować z Facebooka, to wszystko, nawet twoja historia i tak dalej, po prostu ginie. No i ja tutaj się dowiedziałem, ja się od jakiegoś dłuższego czasu już zastanawiam, czy w ogóle nie skasować na Facebooku tego konta, no ale niestety nie mogę, choćby również dlatego, że z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu w Finlandii pracy się szuka w mojej branży na grupach na Facebooku. No więc muszę mieć to konto na Facebooku. No i ostatnio, oczywiście wtedy, kiedy miałem zakładać tą zbiórkę, Facebook mnie zablokował i napisał, że moje konto nie spełnia standardów społeczności w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i zażądał ode mnie numeru telefonicznego, który miałem, bo używam tego dwustopniowego logowania, a potem zażądał, żebym mu wysłał selfik, żeby udowodnić, że ja to ja.
Co mnie dosyć rozbawiło, Pokazuje to, jak bezmyślne są te argumenty, bo jako że jesteś moich znajomych, to pewnie wiesz, że ja nie mam profilowego i nigdy nie miałem i nie znajdziesz na Facebooku jak ja wyglądam, bo nawet jak ktoś przypadkiem wklei jakieś zdjęcie zbiorcze, na którym ja się gdzieś tam zapałętam, to wszyscy moi znajomi wiedzą od lat, że mnie tagować nie wolno. Ja próbowałem się od tego odwołać, ale nie ma w ogóle żadnych możliwości. To jest zautomatyzowana procedura i tyle. Więc poszedłem sobie na tę stronę This person does not exist, wygenerowałem jakieś zdjęcie mężczyzny, akurat mi wyszedł jakiś hindus i wkleiłem to zdjęcie. No i dwa dni później mi odblokowali moje konto, już jestem bezpieczny, cyberbezpieczeństwo, standardy społeczności, super.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Send a text
Uwaga: to jest opóźniony odcinek który miał iść trzy tygodnie temu. Relacja z Ukrainy jeszcze się robi.
W tym odcinku #Tomek i #Magda znowu narzekają. Tym razem narzekają na to, że dziś już nie te internety co kiedyś. Bo kiedyś to były internety, a dziś już nie ma internetów.
Rozmawiają o tym, jak firmy psują sprawnie działające usługi i zastanawiaja się, czy jest to robione celowo, żeby wpychać nam jak najwięcej AI-owego gówna?
W podkaście wykorzystano fragment skeczu kabaretu Mumio: https://www.youtube.com/watch?v=ulE7UMIMZFs
* * *
Nazwa tej audycji jest nieco ironiczna. Takimi słowami oburzeni prawicowi czytelnicy podsumowywali kiedyś artykuły w prowadzonym przez Maćka i Tomka portalu Gazeta Elektroniczna. Choć jednak serca mamy bardziej po lewej niż po prawej, to załoga podkastu różni się w swoich poglądach, co pozwala nam toczyć dyskusje i spory które - mamy nadzieję - są interesujące również dla naszych słuchaczy.
Jako że postanowiliśmy oddzielić nasze pitolenie od mądrego gadania, które często prezentują zapraszani przez nas goście, nasze wywiady będą teraz ukazywać się w serii Mądrze Gada.
Rozsianą po świecie ekipę przygotowującą te podkasty tworzą:
W pierwszym okresie działania podkastu współpracowała z nami także Martyna Sokołowska, dziennikarka z Sanoka.
Kontakt: [email protected]