#54 Ogień i woda - PART 2!
Wracamy do naszych różnic – tym razem w praktyce. Czy ogień i woda naprawdę mogą działać na co dzień?Śledź nas: TikTok: @lesspeach.pl Instagram: @lesspeach.pl YouTube: @lesspeachMasz pytania lub chcesz się z nami skontaktować? Napisz do nas: [email protected]
Cześć kochane, witajcie w waszym upragnionym odcinku PART 2. Cieszymy się, że ochoczo pisałyście do nas w komentarzach i też w wiadomościach prywatnych i zainteresowała was nasza historia. No i co, lecimy dalej z tematem w takim razie. Tak, więc na czym to my skończyłyśmy? Na tym, jak nie ktoś przeszkadza przy Ogień i woda
No to historia jest taka, że jak ja właśnie pracowałam przy komputerze, siedzę sobie wiesz zamknięta na spokojnie, jestem w tym swoim hyper fokusie, skupiona, jestem w zadaniu totalnie i ona wchodzi do pokoju. I ja wiem, że ona wchodzi, bo po prostu się stęskniła i chce ze mną, wiesz, spędzić trochę czasu, coś tam mi opowiedzieć albo po prostu się przytulić. I ja jestem wtedy w takim totalnym rozdarciu, bo z jednej strony ja też chcę tego, chcę się przytulić i trochę czasu z nią spędzić, a z drugiej strony mam takie, kurczę, że ja wiem, że to mnie wybije. Tak. Totalnie, wiesz, z mojej pracy, z tego, na czym jestem skupiona. I jak wtedy się zachowujesz? Wiesz co, pierwszy moment chyba, pierwszą sytuację miałyśmy taką, że było to dla mnie jakieś takie, że czułam taki dyskomfort, ale powiedziałam jej po prostu, że powiedziałam o tym, jak się czuję, że jakby ja totalnie chcę spędzać z nią ten czas i się przytulić i tak dalej, bo też tego potrzebuję.
Ale umówiłyśmy się po prostu tak, że jak jestem w tym swoim deep worku, to ona mnie z tego nie będzie wybijać i ja z tego zaraz wyjdę, tylko muszę dokończyć to swoje zadanie i ja wtedy do niej wrócę. Tak, bo są po prostu taka kategoria ludzi, ja też do nich należę, że bardzo się denerwuję, jak ktoś w danym momencie mi przeszkodzi. I nawet w pracy też to widzę, że jak ja już skończyłam swoje, to taka już jestem wyluzowana, podchodzę sobie do ludzi i też widzę po ludziach, nie teraz. Czasami się ciężko złapać nawet na tym open space, żebyście oboje akurat byli w tym samym momencie przerwy między zadaniami. No ale ktoś, kto w taki sposób nie pracuje, wykonuje jakiś inny zawód, to może mieć problem, żeby zauważyć akurat te... I u nas właśnie tak jest, bo każda z nas ma inny charakter pracy i nie do końca... Może od razu, wiesz, kumamy te swoje właśnie zależności, a jak siedzę przy tej kompie, to chcę to skończyć i wtedy mogę się skupić na czymś innym.
Nam jest z tego powodu troszeczkę łatwiej. Tutaj tych różnic jest mniej i też jest podobieństwo w sposób, w jakim reagujemy. Pomimo tego, że ja wiem, że to jest upierdliwe kogoś odtrącać, odciągać od zadania, to czasami mi się też to zdarza. A dlaczego? Bo jestem niecierpliwa, bo już strasznie chcę coś powiedzieć i macham do niej rączką. Halo, mogę teraz? Widzę, że kątem oka obserwuję, a kąt oka ma. No ale jeszcze stara się, że nie, nie odciągniesz mnie od tego, udam, że nie widzę. No to ja jeszcze raz macham, jeszcze raz i no, ściąga słuchawkę, słucha, no co tam, okej, znam to, mnie też by to wkurzyło. Ja tylko chciałam powiedzieć, dobrze, także my to wiemy, że to tak działa, nie denerwujemy się na siebie, ale denerwujemy się na sam fakt, że ktoś nas odciąga.
I ja lubię przewodzić. Jak byliśmy razem w Portugalii, to pamiętasz, że ja czasami oddawałam tą władzę tobie, ale... Po tym jak ja na przykład nic nie organizowałam, to były pretensje, czemu ja nic nie organizuję. Że też są oczekiwania w stosunku do mnie, bo ludzie się też przyzwyczaili, że ja taka jestem. No i teraz to też jest trudne się dopasować z taką osobą, no bo ja myślę, na tyle ile się już poznałyśmy, że ona raczej będzie chętnie te moje pomysły realizowała, z jakimś tam wskazaniem swoich potrzeb, ale ja mam raczej wrażenie, że będę ja takim przewodnikiem. Natomiast może się mylę, to się jeszcze może okazać. Ale jeżeli chodzi o jakąś taką spontaniczność czy planowanie, wydaje mi się, że tutaj obie jesteśmy takie, że wolimy zaplanować na przykład. Ok. Wiedzieć w konkretny termin, gdzie mniej więcej lecimy, to chyba obie mamy podobnie.
To jest raczej moja rola. Ja ją raczej przejmuję i lubię być takim przewodnikiem. Widzę, że ona też czerpie z tego przyjemność, jak ja coś zaplanuję. Ale są też takie momenty, w których ja totalnie chętnie oddaję pałeczkę, jeśli wiem, że to jest taki wyjazd, który gdzieś tam jest też bliski jej. I tutaj na przykład wyjazd mój urodzinowy był taki, że tutaj totalnie jakby to zostawiłam. I mówię, okej, planuj. I ona zaplanowała, zaklepała nocleg, zaplanowała jak każdy dzień będzie wyglądał, co będziemy robić, gdzie będziemy chodzić i tak dalej, bo był to wypad w góry. To jest gdzieś tam bliskie jej i ja bardzo tutaj pałeczkę jej chętnie oddaję, żeby ona też mogła jakby mieć okazję do tego, żeby też coś mi pokazać.
Tak. Wiesz o co chodzi. To bardzo dużo ściąga z pleców, no i z głowy. Bo tak jak byłyśmy wcześniej w Dolomitach, czy w Rzymie, czy coś, no to to były wycieczki stricte zaplanowane przeze mnie od A do Z. Ale też nawet w tych Dolomitach, gdzie wiesz, nocowałyśmy przecież w samochodzie i tak dalej, to był taki wyjazd, żeby jak najwięcej po prostu zobaczyć. To też zmieniały się nam te decyzje czasami z dnia na dzień, bo jednak po drodze zobaczyłyśmy coś fajnego, nie? W ogóle fajnie się podróżuje, kiedy no wiesz, że ktoś czuwa nad całym planem, ale ty też nie nakładasz jemu właśnie odpowiedzialności za wszystko. Jak my pojechałyśmy do Portugalii i ja ci powiedziałam, moje oczekiwania są takie, że będę spała w hotelu, a ty powiedziałeś, dobra, ty gadasz, będziemy spały w samochodzie.
Jak to? Zaufaj mi, ja znam się na takich podróżach i będzie okej. Nie było łatwo oddać wcale takiej kontroli. Mówię, Boże, jak ja w tym samochodzie będę, te łazienki będą daleko. Ale mówię, dobra, ufam Ci. Na pewno będzie fajnie. Będzie to wyjście z mojej strefy komfortu, będzie to coś nowego, czego jeszcze nie doświadczyłam. I tak, tu Ci oddam kontrolę, że to może będzie takie nosowanie w dziczy. Ale później starałam się jednak brać też udział w tym planowaniu, szukaniu noclegu i tak dalej, i tak dalej, więc... To było fajne, bo ja nie czułam takiego ciężaru, odpowiedzialności, ale mogłam w którejś tam chwili dołączyć do tego planu i pomóc go zrealizować. I to też nie było tak, że ja Cię postawiłam po prostu przed faktem dokonanym, tylko jednak to ostateczne miejsce podjęłyśmy decyzję razem, że dobra, to zostajemy tutaj, bo i wszystko było, ta infrastruktura cała, sanitariaty i tak dalej, wszystko, żeby nam obu... Też był ten kompromis osiągnięty, żebym ja totalnej dzicze nie musiała jednak...
Rano się gdzieś tam oporządzać. W krzaczorach. Więc tak, to jest taki fajny przykład, dlatego że ja bym tak też to widziała w związku. Fajnie, że masz pomysł, ja ci ufam, ale ja jestem przy tobie, jestem twoim wsparciem. Nawet jak twój plan się do końca nie chce zrealizować z jakichś tam powodów, to się nic nie dzieje, zmieniamy go razem i dalej będzie fajnie. Żeby tu sobie tak nie podkopywać sobie tego. I to jest, powiem Ci, bardzo ważne i to ma wpływ na taki ogólny potem odbiór danego wyjazdu. Bo w przeszłości to miałam takie sytuacje, że czasami wypadnie coś nagle, nagła jakaś zmiana czy coś. Albo po prostu chcesz jednak zobaczyć coś innego, bo uznałaś, że to będzie fajniejsze.
A w przyszłości miałam po prostu takie, że ktoś potrafił strzelić na mnie focha o to, że nagle plan się zmienił. Takie obrażanie się jest najgorsze, kurczę. To jest najgorsze. Teraz jest fajne to, że gdzieś tam widzę, że się uzupełniamy. Jesteśmy otwarte na siebie i ja też dużo korzystam z tego jej spokoju. Bo myślę, że wielokrotnie na jakiejś wycieczce ja zrobiłabym coś tak totalnie jak narwaniec, ale przez to, że ona mi daje takie poczucie bezpieczeństwa, jakiegoś takiego spokoju, to ja najpierw przemyślę i sama przeanalizuję, czy na pewno to będzie dobre rozwiązanie. Także gdzieś tam dużo się od siebie uczymy też nawzajem i to jest fajne.
Co ci chcę jeszcze powiedzieć? Na przykład, to ja zauważyłam, jeżeli chodzi o różnice w charakterach, właśnie w temperamencie, że Zazwyczaj oczekuję w związku od osoby podobnej do mnie, że jeżeli coś jej mówię, to ona to zapamięta. Jeżeli coś jest dla mnie ważne, to ona będzie ten temat ze mną drążyć. Jeżeli ja wchodzę z jakimś tematem i żywo o czymś opowiadam, ona od razu podejmuje temat i od razu jest, wiesz, super, ale nam się gada i w ogóle ekstra. Tutaj są różnice takie. Dzień dobry.
Ale co mnie tak fajnie zaskoczyło w byciu z osobą różną ode mnie, że ona pamięta wszystko, co ja do niej mówię. I to, że ona w danym momencie tego tematu nie poruszyła, to nie znaczy, że ona właśnie nie zapamiętała, nie słuchała mnie z uwagą. I też mam na to przykład, że mówiła mi o jakiejś ważnej sprawie dla mnie i pamiętam, że wtedy ta rozmowa była taka spokojna, wyważona. Ona przyjęła to do świadomości i tak jakby temat się zamknął. Tak jak mówię, ja nie poczułam wielkiego odrzucenia, tylko tak sobie pomyślałam, a może to nie jest takie istotne dla mnie. Natomiast miesiąc później, gdzie ja tego tematu w ogóle nie poruszałam, ona wraca sama do tego tematu i mówi, jak ci z tym idzie, jaki progres, czy już coś z tym zrobiłaś, jakie masz nastawienie do tego.
I to było dla mnie przykładem, że naprawdę jest uważność na moją osobę. Co podkreślam, Nie zawsze ta reakcja w danym momencie świadczy o nastawieniu do nas. Bo to w jej głowie zostało i pewnie naturalnie do tego wróciła, bo wiedziała, że to jest dla mnie ważne. Więc tutaj te różnice tak wyglądały. A powiedz mi jeszcze takie z życia przykłady. Ty jesteś szybka w życiu i szybka na drodze? No chyba tak. Myślę, że można tak powiedzieć. Z jazdą to na pewno jest między nami różnica, bo ona jest bardziej spokojnym kierowcą, zrównoważonym. A ja czasami się nie zorientuję, że to przekroczyło prędkość.
No ale dobrze, wracając do alegorii samochodowej. Ja też czasami, no wiecie, jestem takim typem kierowcy, który jak jest radosny, to będzie śpiał w aucie. Jak jestem poddenerwowana, będę trochę jechać szybciej. Jak jestem śpiąca, to przegapię światło. No to tak, nie? Czyli to, jaką mam emocje, taka jestem też za kierownicą. Ale też miałam sytuację, w której tak jechałam, co to nie ja, tu wymijam, tutaj tego, nie? Jazda solo, bo jak jedziesz z kimś, to ta osoba trochę się czuje jak ta, wiesz, przerzucana kartofel na siedzeniu. No i tak zdarzyło mi się o tym zapomnieć, tak sobie jechałam, ale faktycznie byłam wtedy jakoś tak poddenerwowana. No i ta moja dziewczyna mówi, czuję lekki tutaj niepokój na drodze, czy możemy troszeczkę zwolnić?
A ja mówię, ale ja nawet nie przekroczam prędkości. No ale wiesz, taka jest ta jazda, jakaś niespokojna, jakiś taki dyskomfort mam przez ciebie, nie? No rozumiem. Więc dobrze, że była na tyle, wiesz, spokojna i zrównoważona i potrafiła mi to też przekazać, a nie, że się wściekła i tak, no już to się rozpędź, no jeszcze może szybciej jedź, bo wtedy bym się jeszcze wkurzyła bardziej może, nie? A tu było takie grzecznie powiedziane, że no to jest troszeczkę niepokojące, co robisz teraz? Ja tak teraz pomyślałam, wiesz, o takiej zwykłej codzienności, jak chociażby jedzenie posiłków. Ja też przywykłam do tego, że to jest gdzieś robione w biegu, gdzieś tam mimochodem, jak jestem na przykład w domu i pracuję, to często brałam, nie wiem, zrobiłam sobie szybko jakąś kanapkę i siadałam z nią do kompa i trochę pracowałam, tu zagryzam kanapką, tu coś tam, tu coś tam.
No to są ewidentnie jakieś złe nawyki po prostu. Tak. A przy niej nauczyłam się zauważać to, że te nawyki nie są dobre. I to mi się podoba, że my naprawdę uczymy się od siebie i to ma taki pozytywny wpływ na nas nawzajem, bo ja dzięki temu, wiesz, jak ona jest w domu, to ja ten posiłek z nią, normalnie przy stole. Ogień i woda. Jest inaczej i zauważam, jak to pozytywnie na mnie działa.
No tak. Nie w przerwie między innymi tematami. Wspólne posiłki zawsze były ważne i w budowaniu więzi i dla rodziny i tak dalej. I żeby się zatrzymać na chwilę. Ale to tak opowiadasz, że tu się nauczyłaś tego, a tu masz taki dobry nawyk od niej z tym wcześniejszym kładzeniem się spać. A tak sobie zaczęłam myśleć, czy one się od nas czegoś nauczyły? Czy one od nas przyjęły coś więcej takiego? Myślę, że tak. Trzeba byłoby się zapytać pewnie, ale... Trzeba byłoby się zapytać, ale to co myślę, że tak na pierwszy rzut oka to... Może takiego właśnie luzu i spontaniczności. Ty myślisz, że się nauczyła twoja partnerka. Tak, tak, tak. Myślę, że to jest coś, co mogły obie gdzieś tam bardziej od nas pochłonąć, bo jeśli tutaj mówimy o tym, że one są takie, wiesz, bardziej poukładane, bardziej takie spokojne, stonowane i tak dalej, to myślę, że to jest coś, co one mogły od nas przejąć.
To jest mój poziom empatii. I tak sobie myślę, że ja już nie wspomnę o zwierzętach i jakichś tam cierpiących innych istotach. Bardzo przeżywam. No i teraz jesteś z drugą osobą, która też jest wrażliwa. Co może pójść nie tak? Ja, mi się wydaje, że ja robię interpretacje bardzo często różnych sytuacji i emocji. Ja sobie bardzo często dopowiadam coś. Mam takie zasoby, co bym mogła sobie dopasować, że ja sobie dużo dopasuję. I zdarza mi się, że ta moja dziewczyna, która jest bardziej taka tu opanowana w tych emocjach, powie mi, teraz to już pojechałaś, teraz to już sobie dopowiedziałaś, teraz to już jest twoja interpretacja. Poczekaj, zatrzymam się. Może, może, ale to nie jest możliwe, że tak sobie pomyślałaś, a ona, nie, trzymajmy się faktów, tak nie powiedziałam.
I tak nie pomyślałam. Czy ty też miałeś takie sytuacje? To ja w drugą stronę chyba to mam. Ta nauka, ten przykład, to raczej z mojej strony częściej pada ten komunikat, że może jest jakaś nadinterpretacja. Ale wszystko jest właśnie ku temu, że... Znaczy prowadzi to do tego, że jeszcze więcej rozmawiamy ze sobą. Ale poczekaj, bo ja się pogubiłam. Ty interpretowujesz, czy ona? Nie, ona. Aha, okej, dobrze zrozumiałam. I to właśnie nie jest, wiesz, z taką pretensją, że uuu, bo coś tam źle zrozumiałaś i tak dalej, tylko to prowadzi nas właśnie do jeszcze głębszej rozmowy i zrozumienia siebie nawzajem. Dlatego ja tak dużo plusów chyba w tym widzę, wiesz, że to naprawdę jest takie... Wyważone dzięki temu.
Ogień i woda. Próbować zrozumieć, jeżeli nam zależy na tym związku i na tej osobie. Czyli podsumowując, różnice nie zawsze będą przeszkodą. Przeciwieństwa mogą się i będą się przyciągać. To na pewno jest trudne, na pewno jest niewygodne. Miejscami tak. I czasami... Bo zdarzasz się z czymś nowym. Tak, zdarzasz się z czymś nowym. To jest wyjście z jakiejś twojej strefy komfortu. Czujesz się tak, coś mi tu nie pasuje, coś mnie tutaj gniecie.
Ale jak tego właśnie nie porzucisz, tylko podejmiesz te rękawice i spróbujesz z tym podziałać, to potem naprawdę jest fajna też taka satysfakcja, że udało się coś wspólnie wypracować. I że z każdym następnym razem już jest inaczej, już jest lepiej. Uczymy się siebie i wiemy, który guzik wcisnąć, żeby zadziałało. Nie mówię tu o manipulacji drugą osobą, mówię o zrozumieniu własnych potrzeb. To ten twój zwrot, że wciskanie guzika, to zawsze mnie jakoś tak wyzwala, bo do tej pory miałam właśnie takie doświadczenia, że ta druga strona wciskała ten guzik... Czerwony. Czerwony, tak. Odpowiedzialny za to, że on wie, gdzie nacisnąć, żeby mnie zranić albo wkurzyć. A tutaj jest naciskanie tego guzika, żeby zadziałało, żeby coś ulepszyć i to jest taka miła odmiana.
Nie mówię, że od początku była miła, bo wprawiała mnie w jakiś taki dyskomfort, czasami wręcz osłupienie, ale w ogólnym rozrachunku widzę naprawdę mega dużo plusów z tego. Tak więc po prostu te różnice potrafią być pięknym uzupełnieniem, a nie przeszkodą. My tego doświadczamy teraz każdego dnia i tak jak powiedziałaś, to nie zawsze jest wygodne i miłe i przyjemne, ale to nie świadczy tak naprawdę o jakości naszej relacji. Oczywiście. To jest tylko proces, to jest budowanie. Żadna z nas też nie jest łatwym człowiekiem. Każdy ma swoje. I to jest fajne, że my uczymy się drugiej strony, ale uczymy się też siebie samych w ten sposób.
Oczywiście. I jesteśmy otwarte też na to, żeby też coś zmieniać w sobie, a nie tylko oczekiwać, że to ta druga strona ma się zmienić albo coś tam poprawić. Tak i niejednokrotnie oczy się otwierają na różne sprawy, że w życiu bym tak nie podeszła do tego tematu albo nigdy bym tak tego nie zinterpretowała, a tu każdy z nas jest inny i tak różny, że ojej, to też tak można i to nie znaczy, że ktoś jest gorszy. To prawda, bo powiem Ci, że w wielu sytuacjach tak miałam, że gdzieś mnie to tam zatrzymało, jakaś myśl i sama jej powiedziałam, o wiesz co, to dobrze, że mówisz, bo ja nawet nie pomyślałam, że tak można. Ogień i woda
Tak, ale myślę, że tutaj też duże znaczenie ma to, że gdzieś tam mamy jakieś takie, znaczy nie wiem jak twoje odczucia, ale... Ja mam takie, duże takie poczucie bezpieczeństwa przy niej i to mi pomaga w tym, że nawet jak ona mi coś powie, czy nie wiem, coś by zwróciła mi na coś uwagę i tak dalej, to ja nie odbieram tego jako atak. Ja odbieram to z jej strony jako taką życzliwość. Ja nie zakładam, że ona ma złe intencje i chce mi dowalić, tylko zakładam, że ona mi mówi coś, bo chce właśnie... Ulepszyć naszą relację, poprawić coś w naszej komunikacji.
Tak i jeszcze jako taką zachętę, jak ktoś na przykład teraz spotyka z taką właśnie zupełnie inną osobą od samego siebie, od samej siebie, to też jest fajne to, że my ucząc się, poznając tę osobę, cały czas będziemy ciekawi co jest dalej. Tak. Bo nie wiesz, bo nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego. No bo wszystkie twoje reakcje, które ty rozpoznajesz i które znasz podobnych do siebie osób, no to są w miarę przewidywalne. A tutaj, ale mówię w takim pozytywnym kontekście, nie że ktoś jest nieprzewidywalny i nagle zrobi ci kuku, ale że możesz się naprawdę nieraz zaskoczyć i to ci daje takie... Jestem ciekawa, co jeszcze kiedyś mi pokaże. Tak. I to powoduje, tak jak często mówimy, że w związku wkrada się rutyna.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wracamy do naszych różnic – tym razem w praktyce. Czy ogień i woda naprawdę mogą działać na co dzień?
Śledź nas:
TikTok: @lesspeach.pl Instagram: @lesspeach.pl YouTube: @lesspeachMasz pytania lub chcesz się z nami skontaktować?
Napisz do nas: [email protected]