Mentionsy Mentionsy
Lesspeach.pl
Lesspeach.pl

#43 Związek vs Social Media

11.01.2026 ·59 min 5 s

Czy social media mają wpływ na jakość naszego związku? A może to my nadajemy im zbyt dużą wagę? 🎙️W dzisiejszym odcinku bierzemy na warsztat temat związku vs social media. Zastanawiamy się, czy to, co publikujemy i robimy w internecie, mówi coś o naszym podejściu do relacji i lojalności wobec partnerki.❓Jeśli zastanawiałaś się kiedykolwiek czy lajki, obserwowanie innych dziewczyn i aktywność w DM-ach to już powód do zazdrości, albo gdzie jest granica tego, co fair na SM w trakcie trwania związku, to ten odcinek jest dla Ciebie!🔥Zapraszamy do odsłuchu 🎧 i odwiedzenia nas na naszych SM🤗

Raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy. Hejka, witajcie w kolejnym odcinku naszego podcastu. Lesspeach.pl. Tak, witają was Patka i Natka. Dzisiaj pozdrawiamy was serdecznie z mroźnych okolic Gdańska. Pierwszy Pierwszy wspólny zimowy spacer. Dokładnie i też pierwszy zimowy spacer, podczas którego będziemy nagrywać ten odcinek. Tak, stwierdziłyśmy, że już mamy dosyć też takiego, wiecie, trochę zimowego zasiadania na kanapie, bo tak nas to trochę usypia. Studyjna wersja. Tak, więc stwierdziłyśmy, że musimy wrócić troszkę do korzeni i tak jak zaczynając podcast, to sporo odcinków nagrywałyśmy na świeżym powietrzu, to stwierdziłyśmy, że dzisiaj zrobimy to samo. Tak, trochę inaczej się myśli, zwłaszcza, że my miałyśmy teraz przerwę około miesiąca, nie widziałyśmy się.

Tak, to jest nasza najdłuższa rozłąka, słuchajcie. To nie znaczy, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, bo to tak trochę jakby minął jeden dzień z drugiej strony. Tak. No ale przez to, że był ten czas świąteczny, sylwestrowy. Każda miała też swoje w sumie sprawy i nawet nie miałyśmy za dużo kontaktu. Nie, niezbyt. Ale to, co chcę powiedzieć, to, że ten czas sprzyjał spotkaniom towarzyskim, rodzinnym, więc wypadłyśmy może z takiej myślowy, typowej o naszych sprawach związkowych, czy też i podcastowych, a bardzo dużo takiej dobrej energii było rozdzielane na wszystkich ludzi. Nie wiem, czy tak miałaś.

I to mi na pewno tak w codzienności pomaga teraz. I bardziej może odświeżoną głowę mam też dzięki temu. I co? I święta, święta. Jak ci paty święta minęły? Bardzo dobrze. Tak jak powinno w sumie być, myślę. I rodzinnie, i spokojnie, i przyjemnie, i w zdrowiu przede wszystkim. A u mnie tak średnio z tym zdrowiem. To, że ja się też pochorowałam, to inna sprawa, ale... Ale to jest to, co mówiłyśmy, tak? Byłyśmy cały czas na takich pełnych obrotach pracy i organizm się trzymał. Poczuł w końcu trochę wolnego. I się postanowił rozchorować. Tak, odchorować sobie te wszystkie spiny zawodowe. Więc troszkę nas gdzieś tam przeziębienie dopadło, no ale wracamy.

U mnie Sylwester też był taki na spokojnie, spędziłyśmy sobie z moją partnerką. A to taki chyba taki nowy trend, nigdzie nie wychodzimy, siedzimy sami w domu. Nie wiem czy trend, ale my po prostu chciałyśmy od samego początku już jak rozmawialiśmy o Sylwestrze. Nie, ty wiedziałaś, że to modne. Tak, wszystko dla mody, wszystko dla mody. Ale tak, to był ważny moment jakiś taki, wiesz, dla mnie, że 0%, że tak powiem, wiesz, bezalkoholowo i tak dalej, to też są dla mnie nowe morza i oceany, że tak powiem, bo... Zawsze gdzieś tam, no ja tego alkoholu za bardzo nie piję, ale gdzieś tam się w moim towarzystwie, wiesz, czy w związkach przewijał.

A fajnie było po prostu bez czegoś takiego, że totalnie byłyśmy ze sobą i to było fajne. Bez takich... Taki, mówisz, jakościowy czas. Tak, bardzo jakościowy czas. No to fajnie. Ja tam troszkę poimprezowałam, ale to też nie był jakiś wielki bal, po prostu mocniejsze zaakcentowanie końca roku, jak to się śmieją teraz ludzie w internecie, z czego tu wielka afera, że Ziemia okrążyła Słońce, no i o Jezu. I pełny, znaczy ten obrót pełny zrobiła, no i co? No i słuchajcie. Teraz dni będą na szczęście dłuższe, więc ja się... To mnie trzyma... Jara mnie to. Tak, tak, tak, tak. Myślę, że będzie więcej energii. Naprawdę strasznie się człowiek rozleniwił przez ten czas ostatni.

A czy wy, jako w związku, macie jakieś inne swoje alter ego, jeżeli chodzi o social media? Że każda z was coś tam, albo, no ty wiemy, że publikujesz, tak? Ale jakie masz na to spojrzenie? Czy te światy powinny się łączyć, jak jesteście parą? Że powinnaś wiedzieć na przykład, co twoja partnerka publikuje, albo co lajkuje, co komentuje? Czy ciebie to w ogóle nie obchodzi? Powiem ci tak, może od początku. Moje podejście jest takie, że na pewno się zmieniło na przestrzeni lat. Na pewno zdecydowanie więcej publikowałam jeszcze kilka lat temu. Na pewno więcej prywaty wrzucałam do internetów i takim bieżącym życiem się dzieliłam dużo bardziej. Związek.pl.

Naprawdę u niektórych jesteś w stanie dojrzeć, jak ten cały dzień u tej osoby wygląda. Ja nie mam w zwyczaju teraz, znaczy chyba do tego stopnia nigdy nie miałam, ale nie dzielę się swoją prywatą do tego stopnia. Jakieś rzeczy, które wychodzą z założenia, że mogą wnieść jakąś wartość dla kogoś albo mogą kogoś zainspirować, zmotywować do czegoś, to takimi rzeczami się dzielę bardzo chętnie. Albo czymś, co mnie po prostu w życiu rozbawi. Albo jak są promki w biedronce. Aha. Ale nie mam potrzeby dzielenia się wszystkim z mojego życia. Jest sfera, którą zachowuję typowo dla siebie, dla swoich najbliższych, dla swojej partnerki, dla swojej rodziny i przyjaciół.

I te osoby, jak mają coś wiedzieć, to wiedzą i nie muszą się tego dowiadywać z Instagrama. Ale jak myślisz, co się zmieniło? Że teraz jesteś taka bardziej... Nie masz potrzeby takiej ekspozycji. Dojrzałam? A to myślisz, że jak ktoś tak publikuje, to jest niedojrzała, czy co? Ja mówię na swoim przykładzie. Nie oceniam, wiesz, innych osób, bo każdy może mieć jakieś inne pobudki do tego. Ale myślę, że to jest w dużej mierze też kwestia takiej dojrzałości i też może szacunku do siebie. Jest też takie powiedzenie, że im mniej o sobie mówisz, tym spokojniej żyjesz. Tak? Jest takie? Tak. Może przekręciłam tak, wiesz, nie powiedziałam słowa w słowo, tak jak to powinno brzmieć.

Ale jest taka prawidłowość, że... Tak? Kurczę, nie pamiętam, kto mi to powiedział, ale na zasadzie, że wiesz co? Im mniej mówisz o swoim życiu, tym mniej ludzie są zazdrośni, zawistni. A w ten sposób? Tak. I nie zepsują ci tego, nie? I coś w tym jest, mam takie poczucie. Że trzymasz to dla siebie i to jest twoje zabezpieczone... Wiele rzeczy trzymam po prostu dla siebie i dla najbliższych. To czym chcę się dzielić, tym się dzielę. Jakimiś takimi, wiesz, rzeczami związanymi z fotografią, z bieganiem, z podróżami, z wypadami jakimiś, wiesz, w góry i tak dalej. To są takie rzeczy, którymi chcę się dzielić, ale wiesz, to co robimy na co dzień, to co robimy we dwie i tak dalej, to jest nasze.

Popatrzcie na mnie, bo teraz potrzebuję tej atencji jakiejś. To prawda i to jest kolejna kwestia, do której chciałam nawiązać, że teraz tak z perspektywy czasu, jak patrzę właśnie też na siebie, jakieś swoje zachowania i tak dalej, to na pewno w przyszłości potrzebowałam zdecydowanie więcej atencji od innych osób. Myślę, że to też było w dużej mierze związane z takim niższym poczuciem własnej wartości. Może to też była kwestia związana z tym, że, nie wiem jak to do końca powiedzieć, w takim kontekście, że taka atencja, którą dają ci ludzie w internecie, potrafi cię bardzo odwartościować, zwłaszcza jeśli nie masz tego w takim swoim życiu codziennym.

Tak, i nawet też się mówi, że jak ktoś bardzo dużo publikuje i tak nagle, to się zmieniło, że wcześniej był taki cichy, a nagle jest post za postem i wideo za wideo, no to oho, chyba się z kimś rozstała, albo oho. Ale ja nie myślę, że to jest coś złego, bo to... Nie no, każdy sobie radzi z emocjami na swój sposób. Dlatego mówię, ja oceniam siebie z perspektywy lat tutaj i widzę pewne zachowania u siebie i na tym przykładzie o tym mówię, bo na pewno mi to pomagało też na tamten moment. No właśnie, chcę to powiedzieć, że to też nie wynika z jakiejś próżności, czy ktoś bardzo potrzebuje atencji, ale na przykład po rozstaniu, wracam do tego, też zapełniamy jakąś pustkę, bo wcześniej dzieliłaś się z kimś tą codziennością, a teraz nagle nie ma z kim.

Internet jest takim pierwszym miejscem, gdzie właściwie bez wysiłku możesz zaspokoić tą potrzebę. Oczywiście. Tym bardziej, jeśli na przykład jesteś po jakimś, wiesz, burzliwym rozstaniu, tak, albo usłyszałaś dużo jakichś przykrych słów na swój temat, albo jakaś przykrość cię spotkała czy coś i dostaniesz jakieś dobre słowo. Nawet od kogoś w internecie, tak? Ale to naprawdę potrafi pomóc, wiesz, na takiej zasadzie, że a, kurczę, no może, może nie jestem taka zła. I okej, to może jest ktoś totalnie randomowy z internetu, ale czasami tak jest, że kurczę, nawet ktoś obcy jest w stanie powiedzieć ci coś miłego i tak sobie myślisz, że kurczę, miło. No i to jest takie lekarstwo na nasze ego, prawda?

W tym momencie. Oczywiście. I ja na przykład, no mówię, mi się też to zdarzyło, że jak byłam po rozstaniu, to nagle internet był moim takim światem rozrywki. I sobie właśnie czy z wakacji wrzucałam jakieś zdjęcia, czy jakiś tam post stawiłam. I u mnie to nie jest jakieś regularne i że mam to, wiesz, w nawyku, ale czułam taką potrzebę. A może podświadomie, żeby ktoś mnie zobaczył? A może, żeby ktoś skomentował? Więc po prostu taka ludzka trochę natura. Dostaliśmy kolejne narzędzie do tego, żeby sobie jakoś radzić społecznie, towarzysko. Wychodzić do ludzi w cudzysłowie, tylko online. Tak, więc ja nie myślę, że to jest coś tam strasznego. Nie, w zupełności nie jest to nic strasznego, tylko ja też zauważam, że zupełnie inaczej na przykład do tego podchodzę też jak jestem w związku, a zupełnie inaczej jak jestem wolna.

A teraz mam wrażenie, że trochę tak. Bo co może stanowić problem? Jeżeli ktoś... Rozumiesz, to jest jakby kolejna cegiełka w związku. Tak. Z którą się trzeba może rozprawić albo i nie. Ale wziąć pod uwagę na pewno. Jak ja teraz zaczęłam ten podcast... To był pierwszy raz, kiedy ta moja ekspozycja była tak duża, zresztą śmiejemy się do tej pory z tego, że ja nie publikuję za wiele, a teraz nagle wszystkie myśli idą w ether. Tak i słuchajcie, paradoks jest teraz taki wręcz, że to Patty jest tą osobą, która ciśnie, żeby coś publikować, bo ja zawsze jestem zajęta czymkolwiek innym, tylko nie tym, a to Patty do mnie pisze, ej słuchaj, może coś wstawimy, może coś wrzucimy, może coś opublikujemy. Tracimy się z pola widzenia.

A ja cały czas chcę być w kontakcie jednak z wami, no bo ktoś poświęca swój czas i odpala nasz podcast. To super, ale też chcemy jakby pogłębiać te relacje, można tak powiedzieć. No i taki to jest proces. No ale kiedy to zaczęłam, to... Nie spodziewałam się, że dla mojej potencjalnej partnerki przyszłej może to być jakiś wyznacznik, czy ona będzie ze mną mogła być w związku, no bo przecież mówię różne rzeczy, a może będę mówiła też o niej, prawda? No eks to wiemy, eks w opisie mamy, że to jest blokada od samego początku, pół żartem, pół serio, ale ta nowa partnerka, no to niekoniecznie musi się z tym czuć okej, prawda?

No oczywiście, ja myślę, że tak patrząc od drugiej strony to też nie jest łatwe, bo jeśli ktoś wiąże się z osobami, które są bardziej publiczne, mniej lub bardziej, no to muszą się liczyć z tym, że gdzieś... Jakaś cząstka tej prywatności będzie w jakiś sposób obnażana. Tak. Mniej lub bardziej. To w zależności od tego, jak ktoś intensywnie działa w tych social mediach. Ja mogę na swoim przykładzie powiedzieć, że moja partnerka jest osobą, która można powiedzieć, że nie publikuje nic. Więc... Na pewno jest to dla niej jakieś wyzwanie. Myślę, że kiedyś, nie myślę, tylko miałyśmy kiedyś taką rozmowę, w której usłyszałam właśnie, że ona nie chce się dzielić właśnie jakąś naszą prywatnością i tak dalej.

No i rozmawiałyśmy o tym właśnie w tym kontekście. Ja naszą prywatnością też nie, bo bardzo szanuję to, że to jest takie nasze i nie chcę się tym z innymi dzielić. I tłumaczyłam jej to właśnie w taki sposób, że ja dzielę się rzeczami, które każdy miałby okazję zaobserwować na przykład w miejscu publicznym. Taką masz zasadę. Jakieś, wiesz, tego typu rzeczy, albo właśnie takie rzeczy, jak mówiłam, że coś jest związane, wiesz, tu z bieganiem, tu z jakimiś podróżami, coś, czym mogę, wiesz, kogoś w jakiś sposób coś podpowiedzieć, jakiegoś tipa sprzedać, wiesz, czymś zainspirować, tego typu rzeczy. No albo jakieś takie śmieszne, tak?

No bo to akurat, wiesz, poczucie humoru mamy podobne i bardzo się z wielu rzeczy potrafimy śmiać i takimi rzeczami jak najbardziej, wiesz, chcemy, znaczy ja chcę i o tym rozmawiałyśmy wspólnie, że no takie coś jest okej. Na pewno... Nie, wiesz, nie dzielę się jakimiś rzeczami typu, no nie wiem, czym się dzieliłam kiedyś, a czym się nie dzielę teraz. Na przykład, wiesz, zdjęcie z randki, tak, czy coś, no to jest takie nasze, tak. Jakby ktoś nas gdzieś na mieście zobaczył, no to okej, widzi nas na mieście, ale nie wie jaki jest, wiesz, cel tego spotkania czy tego wyjścia, tak. Ja nie muszę wstawiać zdjęcia, że o, patrzcie, jestem z moją dziewczyną na randce albo, wiesz, za każdym razem foodies, tak.

No tak. Ale to ustaliłyście po prostu między sobą, bo tutaj chcę podkreślić, że my nie oceniamy nikogo, co ktoś robi, bo jeżeli wstawia takie coś, no to może obie strony chcą tego. Oczywiście. I sprawia im to radość i przyjemność. Ja mówię tylko na swoim przykładzie. Ty jakby dostałaś jasny komunikat od partnerki. Czego wolałabym nie publikować? Oczywiście. I jest to w zgodzie z tobą i dlatego obie tego nie robicie. I to jest okej, bo jakby trzymacie się tych ustanowionych granic. Tak. A tych różnych punktów, które można przeoczyć albo przeskoczyć, albo że może dojść do jakichś nadużyć, jest sporo. Bo ty mówisz o publikacji, a są też inne aktywności typu lajkowanie, serduszkowanie. Są. To też może stanowić pewien kłopot w związku.

W związku jak najbardziej. Tym bardziej, że tak jak mówiłyśmy, są sytuacje, które możemy na własnym przykładzie też powiedzieć, jak byłyśmy w związku i jak byłyśmy singielkami. I ja sama na swoim przykładzie też mogę powiedzieć, że ja gro dziewczyn poznałam właśnie przez internet. Czy też kilka osób przez samego Instagrama. I zaczęło się właśnie od niewinnego lajkowania, serduszkowania czy jakichś totalnie, wiesz, koleżeńskich wiadomości, tak? No, a teraz jesteś w związku i niekoniecznie tak lajkujesz, niekoniecznie tak szukasz jakiegoś kontaktu. Nie, ale to też, wiesz, jest różnica między szukaniem kontaktu, a lajkowaniem, tak, bo, wiesz, jak spodoba mi się jakiś tam post, czy właśnie o coś związanego z moimi zainteresowaniami, czy coś, to oczywiście, że to, wiesz, zalajkuję jakiś ten, ale nic nie ma takiego podtekstu, wiesz, typowo, nie wiem, flirtującego, czy jakiegoś prywatnego, indywidualnego, na zasadzie, że ja lajkuję, bo, nie wiem...

Jakaś laska mi się spodobała, czy coś tam, tak? No ale jak to rozróżnić? No bo załóżmy taką sytuację, że, no dobrze, powiedzmy twoja czy moja dziewczyna lajkuje notorycznie bardzo dużo postów, ale jest jakiś schemat w tym, ponieważ są to zawsze piękne i młode dziewczyny, na przykład. Jak to zauważyć? No wiesz, rozróżnić, czy to już jest zdrada, czy po prostu nie to jest tylko Instagram? Ojej, o co robisz aferę? Jakie masz ty podejście do tego? Kiedyś byłam... Bardzo zazdrosna o takie rzeczy, myślę. Myślę, że to też właśnie w dużej mierze wynikało z mojej właśnie braku pewności siebie. Teraz zdecydowanie mam większą pewność siebie i fakt, że moja dziewczyna by coś tam polajkowała, to nie jest dla mnie żaden problem, bo to, że ona polajkuje jakiejś dziewczynie, to nic nie zmienia między nami.

Ja wiem, co nas łączy. Co do siebie czujemy i ona przecież może śmiało powiedzieć, że ta dziewczyna jest ładna, że ta dziewczyna ma fajne ciało czy coś tam i okej, no to jest fakt, ona stwierdza fakty. To nie świadczy od razu o tym, że o Boże ona by coś chciała z tą dziewczyną czy coś. To są dwie różne rzeczy w moim odczuciu. No ale skąd wiesz, żeby nic nie chciała? Bo dla mnie samo to, że polubi jakiś post, to o tym nie świadczy. Przede wszystkim, wiesz, ja nawet nie mam w ogóle w sobie chęci i czasu na to, żeby sprawdzać, co moja dziewczyna lajkuje i w jaki sposób. To jest kwestia związana też z zaufaniem i z tym, co do siebie czujemy. Więc to jest osobna kwestia, ale jeśli nie byłoby to tylko właśnie jakieś lajkowanie, tylko wyszłoby, że ona szuka, wiesz, w jakiś sposób, że właśnie zagaduje do tych dziewczyn.

A one mogą zagadywać ją i ona odpowiada. Jak one będą zagadywać, no to to jest też, zawsze musimy spojrzeć na to, że no nie mamy wpływu na osoby trzecie, tak? Dokładnie. Nie wiemy jak ktoś się zachowa w sieci. I to, że ktoś do niej napisze, to jest jedno. Pytanie jest, jak ona na to zareaguje. Dokładnie. Liczy się reakcja tej twojej partnerki, partnera, co w zasadzie, jaka pobudka jest, dlaczego odpisuje, dlaczego reaguje w ogóle na to. Bo związek to jest już odpowiedzialność, tak? Już nie jesteśmy same. Oczywiście. Można powiedzieć, ale ty mnie ograniczasz, czy coś takiego. No nie do końca, bo będąc w związku, musimy się liczyć z emocjami, uczuciami drugiej strony. Ja myślę, że przede wszystkim, Patti, tutaj jak zaczynamy takie rozmowy, to myślę, że to, co jest najważniejsze, to właśnie rozmowa w związku, ustalenie sobie też to, jak rozumiemy pewne rzeczy, bo czym dla ciebie jest ograniczanie?

Myślę, że to każdy powinien sobie ustalić, jakie są granice, co dla ciebie jest ok, co już jest przekroczeniem tej granicy, co sprawia cię w dyskomfort. Ale nie wydaje mi się, że jak się ludzie zaczynają spotykać, to to jest pierwszy temat, który poruszają. Słuchaj, a jakie masz podejście do Instagrama? Zazwyczaj pytamy się, jakie masz podejście do rodziny, do religii, do dzieci, tak? Czy chciałbyś kiedyś psa, chciałabyś kiedyś kota? O tym się często rozmawia, a właśnie znowu wracamy do tego, że Internet stał się już taką częścią naszego życia, że też może wpływać na jakość i na komfort tej drugiej strony, na obie strony. No i powiedzmy, że na początku nie poruszacie takich tematów, ale z czasem to wychodzi. Dla mnie, ja mówię, że ktoś może powiedzieć, słuchaj, to jest mój Instagram, to jest, ja sobie robię, co chcę, ja sobie lajkuję, co chcę.

Nie ograniczaj mnie. Ja ciebie kocham, z tobą jestem, ty też sobie możesz robić, co chcesz. Jeżeli obie strony się na to zgodzą, okej, ale jeżeli, ja mam taką zasadę i takie przekonanie, że jeżeli moja dziewczyna powiedziałaby mi, słuchaj, a widzę, że cały czas tam lajkujesz jakieś dziewczyny, no nie? Mhm. Być może nic to nie znaczy i nie szukasz flirtu, nie szukasz romansu i nie jest to ucieczka ode mnie, ale to sprawia, że czuję się niedobrze i niekomfortowo. Czy mogłabyś przestać? I ja wychodzę z założenia, że to jest takie znowu poświęcenie swojego ego, że jeżeli sprawia mi to przyjemność, ale dla mojej dziewczyny jest to niewygodne, to ja jednak postawię na to, że dla mojej dziewczyny jest to niewygodne. I zrezygnuję z tego, bo jestem w stanie poświęcić taką rozrywkę.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.