Psychiatra uwierzył w opętanie #145
Chcesz dodatkowy odcinek? Słuchaj i obserwuj Krzyk Horror Podcast, zostaw ⭐⭐⭐⭐⭐ i wyślij link z znajomym, którzy lubią takie historie. Lekarz, który całe życie ufał nauce, zobaczył coś, czego nie potrafił już wyjaśnić. Im dłużej badał ten przypadek, tym bardziej zacierała się granica między chorobą psychiczną a czymś znacznie gorszym. Co zobaczyć doktor Richard Gallagher?
Krótkich, intensywnych i naprawdę niepokojących. Jeśli chcesz dodatkowy odcinek w najbliższą środę, polub ten film, obserwuj Krzyk Horror Podcast i zostaw komentarz. Napisz, co sądzisz o tej historii albo jakie tematy chcesz usłyszeć na Halloween. Jeśli pod tym filmem pojawi się minimum 70 komentarzy, dorzucam kolejny epizod. A teraz wracamy do dzisiejszej historii. To miała być rutynowa konsultacja, ale jej finał był rodem z horroru. Był początek lat 90., a w Stanach Zjednoczonych trwała tzw. panika satanistyczna. W mediach i policyjnych raportach aż roiło się od historii o ukrytych kultach i mrocznych rytuałach. Kiedy ksiądz poprosił doktora Richarda Gallaghera o przyjrzenie się kobiecie proszącej o egzorcyzm, lekarz zakładał, że ma przed sobą kolejną ofiarę masowej histerii lub osobę z poważnymi zaburzeniami osobowości.
Zgodził się, bo od lat wyznawał zasadę, że rolą psychiatry jest chronić chorych przed szukaniem ratunków magii. Lekarz wykonał serię standardowych testów. Szukał śladów psychozy, schizofrenii albo dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości, w którym umysł tworzy nowe osobowości, aby poradzić sobie z bólem. Kiedy jednak zebrał wyniki, jego ocena okazała się inna niż wszyscy zakładali. Gallagher przekazał egzorcyście ostateczną diagnozę. Julia nie wykazywała objawów żadnej znanej medycynie choroby psychicznej. Była całkowicie poczytalna. To właśnie to orzeczenie uruchomiło lawinę. Osoba, którą zaczął badać, nie pasowała do żadnego podręcznika. Przedstawił ją jako Julia, kobieta w średnim wieku. Inteligentna, samodzielna, jak opisywał ją dr Gallagher, chwilami wręcz ujmująca.
Jednocześnie ubierała się w ciemne szaty, a oczy obrysowywała czarnym cieniem aż do skroni. Sama nazywała siebie arcykapłanką, a czasem wręcz królową satanistycznej grupy. Wychowała się w katolickiej rodzinie, ale w dorosłości, jak sama stwierdziła, zawarła pakt z siłami ciemności. Ten pakt miał jej dać paranormalne zdolności, ale jednocześnie, jak twierdziła, otworzył w niej drzwi dla czegoś obcego i wrogiego. Zgłosiła się do kościoła, bo chciała pozbyć się tego, co ją niszczyło, ale w tym samym czasie bała się utracić mocy, którą zyskała. Gallagher wspominał, że Julia mówiła mu wprost. Nikt nie rodzi się obdarzony. Ja dostałam tę moc od szatana. Kobieta była rozdarta. Chciała uwolnienia, ale nie była gotowa na wyrzeczenie się mrocznego daru.
Do grupy został też zaproszony dr Richard Gallagher, który początkowo był tylko zewnętrznym konsultantem. Jego rola miała się zmienić. Nie był już tylko psychiatrą, który ocenia pacjenta z bezpiecznego dystansu. Miał stać się naocznym świadkiem. Zgodził się, choć jak sam przyznawał, niechętnie. W wywiadach powtarzał. Nie zgłosiłem się do tej pracy na ochotnika i nie sądzę, by był to dobry pomysł. Uważał, że jego zadaniem było pozostanie sceptykiem, kimś kto będzie patrzył na wszystko chłodnym okiem nauki, nawet jeśli inni ulegną emocjom. Zespół potrzebował jego sceptycyzmu jako kotwicy gwarancji, że nie pomylą objawów choroby z manifestacją sił nadprzyrodzonych. Przez następne miesiące dr Gallagher uczestniczył w spotkaniach z Julią, prowadził z nią rozmowy, obserwował jej zachowanie.
Doktor Richard Gallagher dobrze znał te zasady. Kiedy zaczął uczestniczyć w spotkaniach z Julią, postanowił przyłożyć do nich miarę współczesnej psychiatrii. Początkowo obserwował u niej stany, które z klinicznego punktu widzenia wyglądały jak głęboki trans. Julia zastygała, traciła kontakt z otoczeniem, a z jej ust zaczynały wydobywać się dźwięki, które zebranym wydawały się niemożliwe do naśladowania przez człowieka. Jej głos zmieniał barwę, stawał się niski, gardłowy, czasem męski. Dla doświadczonego psychiatry taki obraz to klasyczny, niemal podręcznikowy przykład dysocjacji.
mechanizmu obronnego, w którym umysł odcina się od traumy, tworząc odrębne tożsamości. To diagnoza, którą łatwo udowodnić w gabinecie. Jednak kolejne zjawiska, na które powoływał się Gallagher, zaczęły wykraczać poza ten bezpieczny medyczny schemat. Julia zaczęła spełniać kryterium wiedzy ukrytej. Lekarz twierdził, że pacjentka potrafiła podać precyzyjne, intymne szczegóły z życia członków zespołu. Znała ich słabości, wymieniała imiona krewnych, których nigdy nie spotkała. Podczas jednego ze spotkań spojrzała na Gallaghera i opisała dokładny rodzaj nowotworu – raka jajnika, na który wiele lat wcześniej zmarła jego matka. Inny przypadek, który stał się fundamentem tej legendy, dotyczył kotów. Według relacji lekarza w środku nocy dwa zazwyczaj spokojne, domowe zwierzaki rzuciły się na siebie z niezwykłą furią.
Nikt poza domownikami o tym nie wiedział. Następnego ranka Julia, która znajdowała się w innym mieście, zapytała mimochodem o nocną awanturę zwierząt. Znała szczegóły zdarzenia, w którym nie uczestniczyła. Najbardziej niepokojący incydent miał jednak miejsce bez jej fizycznego udziału. Zespół, do którego należał psychiatra, musiał organizować spotkania i ustalać terminy. Robili to przez telefon. Według wspomnień doktora Gallaghera, podczas jednej z takich rozmów z prowadzącym sprawę egzorcystą, w słuchawce nagle rozległy się zakłócenia. Pomiędzy słowami obu mężczyzn wdarł się trzeci głos. Był to ten sam gardłowy, drwiący ton, który słyszeli podczas transów pacjentki. Kobieta znajdowała się wtedy setki kilometrów od nich. To właśnie te relacje sprawiły, że historia Julii obiegła świat.
Brak w tej historii obiektywnych świadków z zewnątrz, Doktor Richard Gallagher opowiadał o zdarzeniach, które miały udowodnić istnienie zjawisk paranormalnych, ale zapomniał, że sam stał się częścią grupy, która wierzyła w te zjawiska jeszcze przed rozpoczęciem badań. Kiedy kilka osób spotyka się w zamkniętym pokoju wyłącznie po to, aby walczyć z demonem, każde niewyjaśnione słowo staje się proroctwem, a każde farknięcie – manifestacją zła. Psychiatra z Yale przestał diagnozować kobietę z bezpiecznego dystansu. Stał się uczestnikiem rytuału. Uwierzył, że ma do czynienia z siłą, której nie można zmierzyć statoskopem. Ale słowa i anegdoty mogły zostać zniekształcone przez upływ czasu i ludzkie oczekiwania. Aby ostatecznie zweryfikować kryteria z XVII-wiecznego rytuału, zespół musiał doprowadzić do fizycznej konfrontacji ze złem.
Był ciepły czerwcowy wieczór na początku lat 90. Gdzieś w Stanach Zjednoczonych w prywatnym domu przygotowano kaplicę. Zebrała się tam niewielka grupa ludzi. Było tam kilku katolickich księży, zakonnice, wolontariusze i dr Richard Gallagher. Mierzący blisko 2 metry psychiatra, otoczony ludźmi w sutannach i habitach, stanowił wyraźny kontrast. Wszyscy zgromadzili się tam w jednym celu. W środku znajdowała się Julia. Była ubrana w ciemne szaty. Przypominała postać z mrocznej baśni. Czekała na rozpoczęcie rytuału. Wykluczono u niej chorobę psychiczną. Uznano, że spełnia wszystkie kryteria opętania. W związku z tym nadszedł czas, aby rzucić wyzwanie temu, co, jak wierzyli zebrani, przejęło nad nią kontrolę.
W tym obrazie jest jednak poważna skaza, bo kiedy w 2008 roku dr Richard Gallagher po raz pierwszy opisywał tę scenę, pisał o niej w pierwszej osobie liczby mnogiej. Czytelnik odnosi wrażenie, że psychiatra tam był, w tej samej dusznej kaplicy i na własne oczy widział unoszące się ciało pacjentki. Czytelnik zaufał autorytetowi naukowca, który ręczył za ten cud. Jednak 8 lat później Gallagher napisał esej dla Washington Post. Broniąc w nim swojej pracy, odsłonił kluczowy szczegół, który wcześniej umykał w narracji. Wyznał, że był bardzo zapracowanym człowiekiem i nie mógł uczestniczyć we wszystkich spotkaniach. Przyznał wprost, sam nigdy nie widział lewitacji Julii. Najbardziej spektakularny dowód w całej tej historii, jedyne zjawisko, którego w żaden sposób nie potrafiłaby wyjaśnić fizjologia i psychologia, opierał się na relacjach z drugiej ręki.
W 2017 roku na łamach magazynu Skeptical Inquirer ukazała się polemika z twierdzeniami doktora Gallaghera. Jej autorami była grupa psychologów klinicznych pod kierownictwem nieżyjącego już Scotta Lilenfelda, jednego z najbardziej znanych badaczy pseudonauki w psychoterapii. Zespół ten wziął pod lupę dowody zgromadzone wokół przypadku Julii i wykazał, że do ich wyjaśnienia wcale nie potrzebujemy demonologii. Wystarczy znajomość podstawowych mechanizmów, którymi na co dzień posługuje się nasz mózg. Weźmy pierwszy koronny dowód – wiedzę o rzeczach ukrytych. Jak to możliwe, że pacjentka trafnie punktowała słabości członków zespołu albo wiedziała o chorobie matki psychiatry? Psychologowie wskazują na dwie powszechne techniki, od lat stosowane przez wróżbitów, jasnowidzów i iluzjonistów.
Pierwsza to tak zwany zimny odczyt. Polega na rzucaniu ogólnikowych, ale mocno brzmiących stwierdzeń, które pasują niemal do każdego, a następnie uważnym obserwowaniu reakcji rozmówcy. Jeśli Julia wytykała księdzu pychę, to jak trzeźwo zauważyli krytycy, nadmierna pycha nie jest niczym rzadkim ani nadprzyrodzonym. Z kolei wiedza o zmarłych krewnych to tak zwany gorący odczyt, czyli zdobywanie informacji przed spotkaniem zwykłymi kanałami. Doktor Gallagher był postacią znaną, profesorem wywodzącą się z duszej rodziny. Werze przed internetem, nekrologii drukowano w lokalnej prasie i odczytywano w parafiach. Znalezienie informacji o czyjejś chorobie z przeszłości wymagało trochę czasu, ale z pewnością nie wymagało paktu z diabłem. A co z testem wody święconej?
Współczesna medycyna ma w swoim arsenale diagnozy, które bywają znacznie bardziej przerażające niż stare ludowe legendy o diabłach. Zdrada naszego ciała potrafi wyglądać jak prawdziwe opętanie. Kiedy w latach 90. dr Richard Gallagher ostatecznie zamknął teczkę medyczną Julii i przekazał jej sprawę duchownym, psychiatria wcale nie stanęła w miejscu. Przez kolejne dekady nauka powoli, ale nieustępliwie odbierała demonom kolejne terytoria, udowodniając, że to, co przez wieki brano za ingerencję sił ciemności, ma swoje źródło w fascynującym i kruchym ludzkim organizmie. Nawet jeśli początkowo wykluczono u pacjentki schizofrenię, Czy klasyczne dysocjacyjne zaburzenie tożsamości?
Tymczasem jej mózg po prostu płonie, niszczony jest przez własne przeciwciała. Zanim dr Dalmał odkrył ten mechanizm, wiele z tych młodych kobiet odsyłano do szpitali psychiatrycznych z diagnozą ostrej schizofrenii, a w społeczeństwach silnie religijnych uważano je zaś za przeklęte. Dziś dzięki immunoterapii większość z nich można uratować. Nie mamy dostępu do dokumentacji medycznej Julii. Nie możemy jednoznacznie stwierdzić czy cierpiała na zaburzenie transu, niezdiagnozowaną chorobę autoimmunologiczną, postępującego guza, czy też jej stan był wynikiem innych uszkodzeń neurologicznych. Brakuje nam wyników rezonansu, badań krwi czy zapisów fal mózgowych z tamtego okresu. Wiemy jednak co się dzieje, gdy nauka kapituluje zbyt wcześnie. Doktor Richard Gallagher uważał, że oddając Julię w ręce egzorcystów, chroni ją przed niepotrzebnym leczeniem.
Zespół wierzył, że walczy o jej duszę, jednak z każdym kolejnym rytuałem kobieta stawała się coraz bardziej wycofana. Z jednej strony chciała ulgi, z drugiej wciąż uważała, że mroczny pakt daje jej realną władzę i nadnaturalne zdolności, z których nie potrafiła zrezygnować. Bała się też sekty, w której funkcjonowała. W pewnym momencie po prostu przestała przychodzić. Egzorcyzmy zostały przerwane. Mniej więcej po roku od tego zdarzenia telefon doktora Gallaghera zadzwonił. W słuchawce odezwała się Julia. Poprosiła psychiatra, aby wstawił się za nią u egzorcysty, ponieważ chciała wrócić do przerwanych rytuałów. Kiedy lekarz zapytał o powód tej nagłej zmiany, kobieta odpowiedziała krótko – umiera na raka. Gallagher obiecał omówić jej powrót z zespołem duchownych, ale postawił jeden warunek.
Jako lekarz musiał skontaktować się z jej onkologiem i potwierdzić diagnozę. Julia już nigdy więcej się nie odezwała. Tak kończy się historia jednego z najsłynniejszych amerykańskich opętań. Bez wielkiego hollywoodzkiego wyzwolenia. Bez triumfu dobra nad złem. Doktor Gallagher uważa, że pacjentka zmarła, zabierając swój mroczny sekret do grobu. Nie znamy jej prawdziwego imienia. Nie wiemy, gdzie została pochowana ani na co tak naprawdę zmarła. Po Julii pozostała zaledwie opowieść psychiatry, który uznał jej przypadek za ostateczny dowód na istnienie demonów. Aby jednak w pełni zrozumieć, co mogło wydarzyć się w umyśle pacjentki, musimy wyjść poza ramy kościoła. Wbrew pozorom, to niekatolicyzm napędza dzisiejszą falę opętań na świecie.
Wygodnie jest wierzyć, że zostaliśmy zaatakowani, niż zaakceptować fakt, że po prostu nie radzimy sobie. Dzisiaj porzuciliśmy większość z tych dawnych mitów. Ciemność za oknem rozpraszają elektryczne latarnie, a nauka wyjaśnia większość zjawisk, które przyprawiały naszych przodków odreszcze. Ale ten sam pierwotny lęk wciąż w nas jest. Zjawisko demonicznego opętania funkcjonuje dzisiaj tak jak dawne legendy o wilkołakach. Daje nam złudzenie, że to co niszczy człowieka przychodzi całkowicie z zewnątrz. Zwalnia nas z konieczności mierzenia się z tym jak krucha jest nasza biologia i jak niewiele wciąż wiemy o własnym mózgu. Sam doktor Richard Gallagher, który spędził ponad ćwierć wieku na badaniu rzekomych opętań, cytował kiedyś św. Tomasza Zakwinu, który twierdził, że zdecydowana większość zła i nieszczęścia nie pochodzi od demonów, lecz z naszej ludzkiej kruchości.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do historii Julii, opieki psychiatry Richarda Gallaghera i jej potencjalnego opętania.
Opis pierwszych testów i diagnozy doktora Richarda Gallaghera, które nie pasują do żadnego znanego stanu psychicznego.
Zestawienie zespół egzorcyzmów, w skład którego weszli duchowni i psychiatra, aby badać Julię.
Opis rytuału i zjawisk paranormalnych, takich jak lewitacja i obcy język, które przekonują zespół.
Analiza krytyczna zdań doktora Gallaghera i propozycje naukowe wyjaśniające zjawiska Julii.
Podsumowanie i refleksja na temat konsekwencji opętania Julii i potrzeby nauki o naszej własnej biologii.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Chcesz dodatkowy odcinek?
Słuchaj i obserwuj Krzyk Horror Podcast, zostaw ⭐⭐⭐⭐⭐ i wyślij link z znajomym, którzy lubią takie historie.
Lekarz, który całe życie ufał nauce, zobaczył coś, czego nie potrafił już wyjaśnić. Im dłużej badał ten przypadek, tym bardziej zacierała się granica między chorobą psychiczną a czymś znacznie gorszym. Co zobaczyć doktor Richard Gallagher?