Mentionsy Mentionsy
Krymisfera
Krymisfera

W drodze do pracy - Krymisfera #12

07.03.2022 ·21 min 46 s · 5 rozdziałów

Bożena Świderska, 52-letnia mieszkanka Tych, znika bez śladu. Kilka dni temu minęło 12 lat. Co stało się w drodze do pracy? Gdzie jest pani Bożena? Zapraszam do wysłuchania podcastu. Krzysztof Cerkaski  ------------------  kontakt: [email protected]  ------------------ video on YT

0:00 · Opis sylwetki i rodziny 5

Jest rok 2009. Tychy. 125-tysięczne miasto na Śląsku, w południowej części Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, kilkanaście kilometrów na południe od Katowic. Tutaj, w dzielnicy Paprocany, na osiedlu Zuzanna, zwanym też osiedlem Z, mieszka małżeństwo Świderskie. 52-letnia Bożena i jej mąż Bogumił. Para jest 9 lat po ślubie, ale znają się prawie dwa razy dłużej. Nie mają dzieci. Jedyna ciąża, w jaką pani Bożena zaszła już po czterdziestce, zakończyła się poronieniem.

Mieszkają więc sami w niewielkim mieszkaniu w bloku przy ulicy Zaremby 13 na osiedlu Z. Pani Bożena to wesoła, niezwykle ciepła, pogodna i wykształcona kobieta. Jako dziecko uczyła się gry na pianinie. Prywatne lekcje muzyki bardzo lubiła, przynosiły jej wiele satysfakcji. Muzyka i gra na instrumencie była jej pasją. Jako pełnoletnia już kobieta wybrała jednak zupełnie inną ścieżkę kariery, daleką od artystycznej. Po szkole średniej poszła na Akademię Ekonomiczną w Katowicach, by pięć lat później uzyskać dyplom tej uczelni na Wydziale Ekonomii.

Aktualnie pracuje jako kierowniczka kadr w firmie należącej zresztą do jej kuzyna w Katowicach. Na kierowniczym stanowisku zarabia dobrze. Do domowego budżetu dokłada się również Bogumił, który jest kierowcą karetki pogotowia. Małżeństwo prowadzi więc spokojne, stabilne życie. Ich status spokojnie pozwala realizować nie tylko te podstawowe potrzeby. Pani Bożena jako dobrze wysoko wykształcona kobieta biegle posługuje się dwoma językami obcymi. Angielskim i rosyjskim. W stopniu komunikatywnym również niemieckim.

Ten swego rodzaju dar niewątpliwie ułatwia parze podróże po całym świecie. Dla państwa świderskich podróże to zresztą ulubiona forma spędzania wolnego czasu. Kiedy tylko jest sposobność, pakują walizki i wraz z innym zaprzyjaźnionym małżeństwem ruszają w świat wypocząć albo po prostu pozwiedzać. Na krajowe wycieczki z kolei często wybierają się z rodzicami pani Bożeny, Genowefą i Franciszkiem. Bożena jest jedyną córką państwa myślińskich. Ci, pomimo podeszłego już wieku, wciąż są aktywnymi ludźmi i również chętnie oddają się uciechom podróży.

Bożena zawsze miała bardzo dobry kontakt z rodzicami. I tak pozostało do dziś. Mają bieżący, codzienny kontakt. Codziennie do siebie telefonują, córka ponadto często rodziców odwiedza, bo ci mieszkają zaledwie 4 km dalej, również w Tychach, bliżej centrum miasta, przy ulicy Grota Roweckiego. Pani Bożena jako pięćdziesięciokilkulatka, pięćdziesięciodwulatka, za sprawą swej niewątpliwej pogody, ducha, wiecznego uśmiechu i takiego ciepłego usposobienia, staje się nawet obiektem westchnień swojego sąsiada, który początkowo anonimowo śleje wiadomości, a kiedy już wychodzi na jaw kim jest, nie szczędzi SMS-owych komplementów i usilnie prosi o spotkanie.

5:12 · Urlop i zaginięcie 4

Następnego dnia, w poniedziałek, Bożena i Bogumił przychodzą do Genowefy i Franciszka na obiad, około południa. Spędzają wspólnie 4 godziny, do około 16. To ostatni dzień urlopu pani Bożeni. Na zajutrz, 1 września, wraca do pracy. Dodatkowo będzie to pierwszy dzień pracy jej nowej pracownicy w wydziale. Będzie ją przyjmować, wprowadzać. Zależy jej na eleganckim wyglądzie. Idzie więc jeszcze tego dnia do fryzjera, do którego zresztą już wcześniej się umówiła. O 20 wieczorem jest już z powrotem w mieszkaniu u boku męża Bogumiła, przy Zaremby 13. Zasiada do swojego serialu na TVP2.

W tak zwanym międzyczasie kontaktuje się jeszcze telefonicznie z matką. Pomimo, że tego dnia się widziały na obiedzie, to obowiązkowo jeszcze trzeba porozmawiać wieczorową porą, podsumować dzień i upewnić się, że wszystko w porządku. Bożena pracuje w Katowicach, w dzielnicy Piotrowice, na południowych obrzeżach stolicy województwa śląskiego. Do pracy ma 15 km. Bezpośrednie połączenie do Piotrowic zapewnia jej autobus linii 36. A jeśli na niego nie zdąży, jeśli nie zdąży na wcześniejszy autobus, który kilka przystanków dalej umożliwi jej przesiadkę w 36, opcją alternatywną dla Bożeny staje się podróż autobusem linii 4 do przystanku Czułów droga do Kostuchny.

To jest przystanek znajdujący się jeszcze w granicach administracyjnych Tych, ale już 4 km od celu. Tam wchodzi na wiadukt, na wylotówkę z miasta, by złapać okazję do Katowic. Świderscy mają taki umówiony zwyczaj, że pani Bożena, wchodząc do pracy, puszcza mężowi sygnał na telefon, co jest takim umownym znakiem, że szczęśliwie dotarła i jest już w pracy. Pierwszego dnia po urlopie, 1 września 2009 roku, pani Bożena zakłada czarną sukienkę w drobne kwiaty, beżowe bolerko, bierze torebkę i standardowo, jak zawsze do pracy, dużą granatową torbę z logo swojej Alma Mater Akademii Ekonomicznej i o 6.20 wychodzi do pracy.

Pierwsza myśl jest taka, że prawdopodobnie telefon Bożeny się rozładował i dlatego ani ona nie mogła poinformować męża, że dotarła do pracy, ani on teraz nie może się dodzwonić. Nigdy wcześniej się to jednak nie zdarzało, więc aby ostatecznie się uspokoić, postanawia zadzwonić do jej pracy. Uzyskuje jednak odwrotny efekt, bowiem dowiaduje się, że pani Bożena wciąż do pracy nie dotarła. Niepokój momentalnie się nasilił, bo Gumił wsiada do samochodu i postanawia poszukać żony na trasie, którą codziennie pokonywała. Nie przynosi to żadnego skutku.

10:24 · Poszukiwania i podejrzenia 4

Jedzie do teściów i informuje ich o całej sprawie. Razem z panią Genowefą oddzwania w szpitale, jednak w żadnej placówce nikt kobiety nie zarejestrował. Nie było też żadnych przyjęć kobiet o nieustalonej tożsamości. Mocno zaniepokojeni udają się na policję, aby zgłosić zaginięcie. Funkcjonariusz przyjmujący zgłoszenie w przypływie szczerości do mniemań sugeruje, że zaginiona uciekła do kochanka. Bliscy oczywiście nie biorą takiej ewentualności pod uwagę. Ani nie dopuszczają możliwości istnienia kochanka, ani nie dopuszczają takiej opcji, jakoby pani Bożena zdecydowała się uciec i zerwać kontakt z rodzicami, z którymi była bardzo zżyta.

Nie zachowałaby się tak irracjonalnie i w gruncie rzeczy egoistycznie. Czując, że musiało stać się coś złego, a policja lekceważy sprawę, postanowili działać na własną rękę. Bogumił w zaistniałej sytuacji bezpośrednio po urlopie poszedł na zwolnienie lekarskie, umotywowane silnym stresem, i mógł poświęcić się poszukiwaniu żony. W poszukiwaniach pani Bożeny uczestniczą też współpracownicy kobiety. Przeszukali między innymi okoliczne lasy. Na terenie całego Śląska rozwieszono przeszło 3000 plakatów z wizerunkiem zaginionej i prośbą o kontakt w razie jakiejkolwiek wiedzy o losie zaginionej.

Matka 52-latki wskutek niemałej desperacji i wyrazu bezsilności kontaktuje się aż z trzema jasnowidzami. Jeden z nich jednoznacznie podważa stwierdzenie, jakoby Bożena po raz ostatni wyszła z domu o poranku 1 września. Utrzymuje, że stało się to dzień wcześniej, późnym wieczorem, gdy było ciemno. W tajemniczych, bo niejako wykluczających się słowach opisuje również sposób, czy też okoliczności, w jakich pani Bożena zaginęła. Dobrowolnie, ale nie z własnej woli. Od jasnowidza dowiaduje się ponadto, że zaginiona jedynaczka żyje, tylko znajduje się w stanie głębokiej nieświadomości i kompletnie nie potrafi się odnaleźć.

Pozostali dwa jasnowidze zgodni są w jednym podstawowym. Kobieta żyje. Rodzina po tych wizytach zaczyna wysyłać dziesiątki listów do schronisk, ośrodków dla bezdomnych i przyklasztornych domów opieki. Wszyscy wierzą, że Bożena żyje, ale żadnych zadowalających wieści wciąż nie ma. Policja nie pozostaje zupełnie bezczynna. Funkcjonariuszom udaje się dotrzeć do kobiety, która twierdzi, że feralnego poranka jechała z zaginioną autobusem linii 4. Kobieta ta pracowała na Akademii Ekonomicznej w Katowicach, dlatego dobrze kojarzyła współpasażerkę, która często miała przy sobie torbę z logo tejże uczelni.

14:00 · Badania i wyniki 4

Potwierdziła również inne elementy garderoby Bożeny tego dnia, a nawet fakt opuszczenia autobusu na przystanku Czułów droga do Kostuchy. Zgodnie ze zwyczajem Bożeny Świderskiej oznaczało to, że następnie musiała się udać schodami na wiadukt, by w kolejnym kroku złapać okazję do Katowic. I wszystko stałoby się w miarę klarowne i można byłoby zredukować ilość możliwych scenariuszy, gdyby nie zeznania kierowcy autobusu linii nr 4, który zeznał, że tego dnia, 1 września, podczas tego konkretnego kursu w ogóle nie zatrzymywał się na przystanku Czułów droga do Kostuchny.

Jest to tzw. przystanek na żądanie, a wówczas takiego żądania w ogóle nie było. Co więcej, osoby, które dzień w dzień wyjeżdżają rano do pracy z przystanku w Tychach, tego przy osiedlu Z, przy ulicy Sikorskiego, zeznały, że tego dnia pani Bożeny na tym przystanku w ogóle nie widzieli. W toku śledztwa gruntownie sprawdzany jest oczywiście mąż Bożeny. Trzeba tu zaznaczyć, że nawet matka zaginionej za najbardziej prawdopodobne uznaje, że to właśnie jej zięć może mieć coś wspólnego ze zniknięciem córki. Otwarcie przyznaje to Michałowi Fajbusiewiczowi w magazynie kryminalnym 997.

Pani Genowefa jest najbardziej zaangażowaną osobą w poszukiwanie Bożeny. Widząc bezradność policji, a wręcz jej bardzo ograniczone działanie w tej sprawie, wynajmuje firmę detektywistyczną, która poddaje Bogumiła badaniu wariografem. W sumie mają miejsce trzy podejścia. Pierwsze badanie zostaje przerwane, bo mężczyzna nie jest w stanie odpowiadać na pytania. Przerywa badanie sam. Wynik kolejnego, powtórzonego niecały miesiąc później, nie jest dla Bogu miła pomyślny. Ten tłumaczy, że to przez głęboki stres, jaki w trakcie badania mu towarzyszył.

Przeprowadzone zostaje więc kolejne, trzecie badanie i dopiero to wyklucza udział męża w zaginięciu Bożenu. Na jego sprawstwo nie wskazuje również dokładne przeszukanie mieszkania przy Zarembie 13 pod kątem ewentualnych śladów krwi. Żadnych śladów bowiem nie znaleziono. W trakcie postępowania przesłuchany zostaje również Adorator Bożeny, który kilka miesięcy przed zaginięciem wysyłał jej SMSy, ale i on zostaje oczyszczony z podejrzeń. Genowefa Myślińska dla ochrony praw majątkowych i niemajątkowych córki zostaje ustanowiona kuratorem sądowym, czyli przedstawicielem prawnym Bożeny.

17:36 · Nowa relacja mąża 2

W 2012 roku, trzy lata po zaginięciu Bożeny, w wieku 82 lat, odchodzi z tego świata Franciszek Myśliński, nie doczekawszy żadnych wieści o losach swojego jedynego dziecka. Prokuratura umarza śledztwo i nic nie wskazuje na to, że podejmie je na nowo. Pani Genowefa w 2016 roku składa wniosek o ponowne wszczęcie postępowania, jednak zostaje on odrzucony. Pomimo wielu wysiłków i szerokiego nagłośnienia sprawy w mediach, m.in. w ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, czy we wspomnianym już magazynie kryminalnym 997 Michała Fajbusiewicza, a w kolejnych latach także z archiwum 997 i 997 Fajbusiewicz na tropie, do dziś nie wiadomo, co stało się z Bożeną Świderską.

Prawdopodobnie jest to kolejna ze spraw, które kwalifikują się do tak zwanej ciemnej listy zabójstw. Czy zatem należy uznać, że nie żyje i odpuścić poszukiwania? Zapomnieć i tym samym dać dowód na to, że istnieje zbrodnia doskonała? Kilka dni temu minęło 12 lat od zaginięcia. Czy jest nadzieja, że Bożena Świderska żyje?

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.