Mentionsy Mentionsy
Kryminatorium
Kryminatorium

Morderstwo Versace. Ostatnie 5 minut Gianniego | 413.

16.02.2026 ·36 min 35 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Lipcowy poranek w Miami Beach. Gianni Versace wychodzi po kawę i kilka magazynów – jak co dzień. Kilka minut później świat mody zatrzymuje się na zawsze. Co wydarzyło się na marmurowych schodach luksusowej willi? Dlaczego nie działały kamery i kto czekał po drugiej stronie ulicy? To historia o sławie, rutynie i pięciu minutach, które zmieniły wszystko.

To zdjęcie jest nieodłącznym elementem tej historii. Gdy trafiam na nie w internecie, gdy media co jakiś czas przypominają tamte wydarzenia, w wielu artykułach pojawia się właśnie ten kadr. Fragment schodów, policyjna taśma, porzucony klapek. Niby nic. Niepozorne ujęcie, które stało się symbolem sprawy, o której za chwilę opowiem. Zostało wykonane 15 lipca 1997 roku, przed tą piękną willą w Miami Beach. To właśnie tam zakończyło się życie jednego z najbardziej wpływowych ludzi świata mody. Dziś wracamy do tej sprawy. Sprawy Gianniego Versace. Projektanta, który zbudował imperium, a zginął na progu własnego domu.

2 grudnia 1946 roku w Reggio di Calabria, miasteczku położonym na południowym krańcu Włoch, na świat przyszedł Giovanni Maria Versace. Był czwartym dzieckiem Franceschi i Antonia. Ona prowadziła niewielką pracownię krawiecką połączoną ze sklepem odzieżowym. On zajmował się handlem węglem. Choć nie należeli do ludzi zamożnych, robili wszystko, by ich dzieciom nigdy nie zabrakło rodzinnego ciepła i poczucia bezpieczeństwa. W domu Versace panowała raczej surowa dyscyplina, ale też bliskość. W czterech ścianach zawsze można było liczyć na zrozumienie i wzajemne wsparcie.

Gianni od najmłodszych lat wyróżniał się ponadprzeciętną wrażliwością. Czuł mocniej, widział więcej. Zamiast biegać z rówieśnikami po podwórku, on godzinami obserwował dłonie swojej matki, jak z precyzją i skupieniem przeszywają kolejne warstwy tkanin. Był świadkiem tego, jak z pozornie zwyczajnych materiałów powstaje coś absolutnie wyjątkowego. To właśnie tam, w tej małej pracowni Franceschi, chłonął świat mody. Nie tej z wybiegów, ale tej prawdziwej, rzemieślniczej. W dzieciństwie doświadczył też bolesnej straty, która na zawsze odcisnęła na nim piętno. Gdy miał zaledwie kilka lat, zmarła jego najstarsza siostra, Tina.

Dziewczynka odeszła nagle z powodu źle leczonego tężca. Po tym wydarzeniu Gianni jeszcze bardziej zamknął się w sobie. Wtedy znów ukojenie przyniosło mu obserwowanie matki przy pracy. Zainteresowanie modą nie było jednak przelotną fascynacją kilkuletniego chłopca. Francesca szybko dostrzegła, że jej syn ma prawdziwy talent. Gdy Gianni miał zaledwie 9 lat, zaprojektował swoją pierwszą sukienkę. Ostatnie 5 minut Gianni Versace. Ostatnie 5 minut Gianni Versace.

Jego sukienki są magiczne. W szkole Gianni jednak nie błyszczał, nie był prymusem, ale miał jasno określony cel. Chciał tworzyć. Fascynowało go dziedzictwo Calabrii i rozpoczął nawet studia architektoniczne, ale nawet one nie oderwały go od krawiectwa. Nadal pomagał matce w pracowni. Nadal każdego dnia obserwował jak ze skrawków materiałów powstają prawdziwe dzieła sztuki krawieckiej. I to właśnie tam zaczął dojrzewać geniusz, który już niedługo miał całkowicie odmienić oblicze światowej mody. W wieku 26 lat Gianni podjął decyzję, która zaważyła na całym jego życiu.

Spakował się i wyjechał do Mediolanu. Miasta, które już za chwilę miało stać się światową stolicą mody. Opuścił rodzinne strony, nie mając przy sobie nic oprócz talentu i determinacji. Na miejscu szybko zwrócił na siebie uwagę. Jego projekty wyróżniały się na tle tego, co znane i bezpieczne. Versace śmiało łączył klasyczne formy z nietypowymi detalami. Jego estetyka była świeża i bardzo prowokacyjna, a on wyjątkowo pewny siebie. Zainteresowanie jego nazwiskiem rosło z każdym sezonem, aż w końcu stało się jednym z najgłośniejszych w świecie mody. W 1978 roku Gianni postanowił pójść o krok dalej i założył własny dom mody.

Do Mediolanu ściągnął rodzeństwo. Brat, Santo zajął się finansami, natomiast siostra, Donatella, została jego muzą, inspiracją i dyrektorką kreatywną. Tak narodziła się marka Versace. Debiutancka kolekcja nie przeszła bez echa. Była odważna i bezkompromisowa, i wyraźnie inna. Styl Versace'ego był nie do pomylenia. Wyrazisty, zmysłowy i pełen koloru. Gianni potrzebował zaledwie chwili, by wstrząsnąć światem mody. Przełamywał konwencje, a według niektórych przekraczał granice. Ubierał kobiety tak, jakby każda z nich była boginią. Nie wszystkim się to jednak podobało.

Wkrótce w jego życiu pojawił się ktoś jeszcze. Ktoś, kto miał towarzyszyć mu przez kolejne lata. W 1982 roku Gianni spotkał młodszego o 14 lat modela i projektanta Antonio D'Amico. Poznali się przez wspólnych znajomych i niemal od razu zostali parą. Od tej pory byli nierozłączni, zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym. Choć Versace nie ukrywał swojej orientacji wśród bliskich, unikał publicznych deklaracji. Miał świadomość, że zbyt otwarte życie osobiste mogłoby uderzyć w jego matkę i pozycję zawodową. Mimo to nie pozostawał obojętny.

Po cichu i bez rozgłosu wspierał osoby chore na HIV i AIDS. Przekazywał darowizny, organizował pomoc i finansował leczenie. W połowie lat 90., zmęczony blastiem fleszy i tempem życia w światowych stolicach mody, Versace postanowił, że potrzebuje odmiany. Jako swoją przestrzeń wybrał Miami Beach, a konkretnie dzielnicę South Beach. W roku 1992 kupił tam willę inspirowaną pałacem zbudowanym przez Krzysztofa Kolumba nazwaną Casa Casuarina.

Ten śródziemnomorski budynek pełen mozaik, marmurów i sztuki idealnie wpisywał się w estetykę projektanta. Na renowację i rozbudowę wydał łącznie 30 milionów dolarów. Dodał nowe skrzydło, ogród oraz luksusowy basen wyłożony 24-karatowym złotem. Nad całością czuwała efektowna mozaika z wizerunkiem meduzy, symbolem domu Mody Versace. Willa o powierzchni ponad 2000 m2 mieściła 10 sypialni i 11 łazienek. Była przystanią i miejscem, do którego tłumnie nadciągali przyjaciele projektantów.

Za tym ogromnym sukcesem kryły się jednak także cierpienia. W 1996 roku u Gianniego zdiagnozowano nowotwór ucha środkowego. Choroba zmusiła go do wycofania się z życia publicznego. Przez ostatnie dwa lata rzadko się pokazywał. Czas spędzał zamknięty w swoim mieszkaniu, a według niektórych przygotowywał firmę na swoją nieobecność. Spodziewał się wszystkiego, łącznie ze swoim odejściem. Mówiono, że to Donatella ma przejąć stery. A jednak latem 1997 roku wszystko wskazywało na to, że Gianni wraca do formy. Był uśmiechnięty, pewny siebie i pełen planów na przyszłość.

5 lipca 1997 roku, po zakończeniu pokazów w Paryżu i innych obowiązkach zawodowych w Nowym Jorku, Gianni Versace wraz ze swoim partnerem wrócił do Miami Beach. To właśnie tam, w swojej luksusowej willi, planował spędzić najbliższe dwa tygodnie. Kolejne dni upływały mu w spokojnej rutynie. Trochę pracował, spotykał się z przyjaciółmi, przyjmował gości. W końcu nadszedł 15 lipca. Dzień, w którym miała miejsce jedna z najbardziej szokujących zbrodni w historii świata mody. Na zegarze było zaledwie kilka minut po godzinie 3 nad ranem. Jednak Gianni już nie spał.

Zszedł do salonu, by zadzwonić do swojego biura w Mediolanie. Przez kilkanaście minut rozmawiał z przyjacielem, odpowiedzialnym za wyszukiwanie tkanin do kolejnej kolekcji. Po tej rozmowie wrócił do łóżka, by złapać jeszcze kilka godzin snu. Ale nie mógł zasnąć. O 6 rano znów był na nogach. Około 8.15 zaczął szykować się do wyjścia. Założył biało-szare shorty w kratkę, czarną koszulę i sportowe sandały. Chwycił portfel i opuścił rezydencję. Przed willą spotkał dozorcę, który wracał właśnie z poranną prasą. Zapytał swojego pracodawcę, czy może przynieść coś jeszcze, ale Gianni podziękował i odpowiedział, że załatwi to sam.

Zapowiedział, że wróci za kilka minut. Ruszył bulwarem na południe. Tam, gdzie Ocean Drive, pełna jest kafejek i restauracji z ogródkami na świeżym powietrzu. Swoje kroki skierował do News Cafe, lokalu otwartego przez całą dobę. To było jego miejsce. Podczas każdego pobytu w South Beach zaglądał tam, by przejrzeć amerykańskie i zagraniczne czasopisma. Tym razem kupił kawę i wybrał 5 magazynów. Ekspedientka zapakowała zakupy w brązową papierową torbę i podała mu ją przez ladę. O godzinie 8.29 Versace ruszył z powrotem w stronę rezydencji.

Ostatnie 5 minut. Pierwszy pocisk trafił z lewej strony szyi, nieco poniżej ucha. Przerwał rdzeń kręgowy i przeszył szyję na wylot. Odbity fragment pocisku uderzył w przelatującego w tym momencie gołębie. Gdy Gianni upadł na posadzkę, morderca wystrzelił ponownie, tym razem celując w twarz. Pocisk trafił obok nosa i utkwił w czaszce. W tym samym czasie w rezydencji budził się Antonio. Gdy zasiadł do śniadania usłyszał dwa głośne wystrzały.

Podbiegł do okna i zobaczył Gianniego leżącego na schodach. Krew spływała już po stopniach na chodniku. Obok ciała leżała papierowa torba z czasopismami. Antonio rzucił się obok ukochanego i zaczął szlochać. Tymczasem przyjaciel rodziny składający wówczas wizytę w rezydencji Versace dostrzegł w oddali kobietę, która przeglądała się całemu zajściu. Zapytał ją, czy widziała kto to zrobił. Dziewczyna przytaknęła i wskazała kierunek, w którym napastnik uciekł. Mężczyzna rzucił się w pościg, ale po chwili zauważył, że zabójca wciąż ma przy sobie broń. Przypomniał sobie, że niedaleko widział policyjny patrol, pobiegł więc by wezwać pomoc.

Strzały oddano z bardzo bliskiej odległości. Nie ma wątpliwości, że były to typowe strzały egzekucyjne. Sprawca dokładnie wiedział, co robi. W tym czasie na miejscu zbrodni pojawiła się już karetka pogotowie. Ratownice natychmiast podjęli walkę o życie, ale tuż po przewiezieniu do szpitala stwierdzono zgon. O śmierci poinformowało rodzeństwo Versace. O godzinie 3.30 nad ranem Donatella i Santo wylądowali w Miami, gdzie od razu poszli do posiadłości Gianniego. Przed wejściem na teren posesji zastali ołtarz z kwiatów i świeczek. Na frontowych schodach budynku wciąż widoczna była plama po świeżo zmytej krwi.

W środku nocy, gdy spod rezydencji odjechały w końcu samochody stacji telewizyjnych, Donatella wykradła się na zewnątrz, by ucałować miejsce, w którym jej brat spotkał się ze swoim zabójcą. Dzień później rodzeństwo i partner Gianniego wsiedli na pokład samolotu lecącego do Mediolanu. Na kolanach Santa spoczywała skrzynka z brązu, a w niej prochy brata. Rodzeństwo nie mogło pogodzić się z tą stratą. Donatella nieustannie powtarzała, że Gianni został zabity jak bezdomny pies. Chciała oddać mu hołd i zorganizować iście książęcy pogrzeb. Swoim współpracownikom poleciła więc przejrzeć nagrania z pogrzebów koronowanych głów w poszukiwaniu inspiracji.

Po zamordowaniu Gianniego Versace śledczy natychmiast rozpoczęli intensywne dochodzenie. Kluczowym dowodem stały się nagrania z kamer monitoringu zarejestrowane w okolicach rezydencji projektanta, które uchwyciły postać tajemniczego mężczyzny. Jednym z pierwszych scenariuszy, które rozważaliśmy, był motyw zlecenia związany z działaniami zorganizowanej przestępczości, w tym mafii. Podstawą takiego założenia była obecność martwego gołębia w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca zdarzenia. Taki znak często interpretowany jest jako symbol mafijnego zabójstwa, mający przesłać określoną wiadomość. Po dokładnej analizie ustaliliśmy jednak, że ptak nie był elementem celowo umieszczonym na miejscu zdarzenia.

Ostatnie dwa miesiące spędził więc w maleńkim pokoju wyposażonym w telewizor i kuchenkę. Nie prosił nawet o włączenie telefonu. W pokoju nie przyjmował żadnych gości, ani nie korzystał z oferowanego przez personel serwisu. W pierwszych dniach lipca, gdy kończyły mu się już pieniądze, w pobliskim Lombardzie zastawił 50 dolarową złotą monetę z orłem, którą ukradł jednemu ze swoich kochanków. Po wizycie w Lombardzie nie wrócił jednak do hotelu. Cały weekend mieszkał w czerwonej półciężarówce, zaparkowanej kilka przecznic od rezydencji Versace.

Piątek 11 lipca 1997 roku mężczyzna odpowiadający rysopisowi poszukiwanego pojawił się w popularnym klubie gejowskim zlokalizowanym w odległości około 5 minut spacerem od rezydencji Versace. Świadek, pracownik baru, zeznał, że klient zamówił jedynie szklankę wody, a następnie poprosił o papierosa. Z jego zachowania wynikało, że może być osobą przyzwyczajoną do manipulowania ludźmi. Zachowanie to określono jako typowe dla kanciarzy i męskich prostytutek. Po pewnym czasie mężczyzna zagaił rozmowę z osobą siedzącą przy sąsiednim stoliku. Na pytanie czym się zajmuje, miał odpowiedzieć, jestem seryjnym mordercą.

Chwilę później z uśmiechem dodał, że to był żart i oddalił się z lokalu, nie zostawiając po sobie żadnego śladu. Jak się okazało, nie kłamał. Mężczyzna był na celowniku władz już przed zabójstwem projektanta. 12 czerwca 1997 roku, czyli miesiąc przed śmiercią Versace, został on oficjalnie wpisany na listę 10 najbardziej poszukiwanych osób FBI. Było to efektem serii brutalnych morderstw, Ostatnie 5 minut Gianni Versace. Ostatnie 5 minut Gianni Versace.

Ostatnie 5 minut Gianni Versace. Ostatnie 5 minut Gianni Versace. Ostatnie 5 minut Gianni Versace. Ostatnie 5 minut Gianni Versace. Ostatnie 5 minut Ofiarą padł starszy milioner i deweloper, który został zamordowany we własnym domu w Chicago.

Wydano za nim list gończy. W krajowych wiadomościach już wtedy pojawiła się informacja, że zabójca porusza się charakterystycznym Lexusem, a mimo to udało mu się przejechać ponad 1200 kilometrów kompletnie niezauważonym i dokonać kolejnych morderstw. Kolejną jego ofiarą był opiekun cmentarza, którego Andrew zabił ze względów czysto praktycznych. Po tym jak jego dotychczasowy środek transportu został namierzony, potrzebował nowego auta. Ostatnim przystankiem na jego morderczej trasie było już Miami, a obiektem Gianni Versace.

Im bardziej przyglądaliśmy się profilowi sprawcy, coraz wyraźniej wyłaniał się obraz człowieka głęboko zaburzonego. Był narcystyczny, impulsywny i kompletnie niezdolny do empatii. W jego zachowaniu dominowały cechy sadyzmu seksualnego. To co go fascynowało, miało często przemocowy i bardzo brutalny charakter. Miał skłonność do manipulacji, kłamał bez mrugnięcia okiem i kreował się na kogoś kim nie był. Nie miał pieniędzy, był wyrzucany z kolejnych mieszkań. Wszyscy dotychczasowi sponsorzy zerwali z nim kontakt. Ostatnie 5 minut Gianni Versace. Ostatnie 5 minut

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.