Janusz i Grażynka w RMF FM. Błasztu... Ale święta były piękne. I widzisz Grażynka... No i nie grzmie wyjątkowo dzisiaj, bo jakaś zmęczona jest. A powinnaś. Nagle, słuchaj, Iga przestała... No przecież słucham, no. Krzyczysz mi nad uchem, to co mam robić? Sorry, Iga przestała być pierwszą rakietą w Polsce. Teraz ruska rakieta jest najważniejsza, ta z pod Bydgoszczy. Ona mogła przenosić głowicę jądrową. Po pół roku żeśmy się dowiedzieli, bo ktoś przypadkowo znalazł w lesie. Ja wiem kto. Kto? Ale ci zawsze można wkręcić. Daj spokój Janusz, będziesz się taką byle jaką rakietą przejmował. Przecież ta rakieta nawet nie wybuchła.
Spadła to spadła i po co to drążyć, no? Nic się nie dzieje przecież. Dzieje, właśnie dzieje. 16 grudnia przeleciała rakieta, spadła, trochę szukali, ale zrezygnowali. Boże, może doszli do wniosku, że to Mikołaj leci na święta? To co będą świętemu przeszkadzać w robocie? Poza tym Błaszczu powiedział mi wyraźnie. Co? On mi powiedział tak, bo on testuje karmę kotu prezesu, nie? I on mi mówi tak. Grażynka, daj spokój, o co ta afera? Takie rakiety to można kupić w każdym sklepie z rakietami. Mogły je wypuścić na przykład, i tu się zamyślił, dla zabawy zupełnie, dzieci z przyjaznej Laponii. Skąd? Nie widzisz, że to jest na rękę Tuskowi i Niemcom? Zresztą, to pewnie Tusk sam wypuścił te rakiety. No, na pewno.
Ruscy czekają na awanturę, czekają, czekają, czekają i co? I nico, ty stara, do nico. Putler to się tak rozchorował z niecierpliwości po prostu, że aż sobowtóra wystawił. A my co? A my Janusz. Nic. Właśnie Grażyna, my nic. I o to chodzi. No i słuchaj, co za goście, co za w ogóle luzaki, myślał sobie dalej Putin, no nie? Że nic w ogóle nie zareagowali, że im ta rakieta jebudu jebudu w lacy spada, a my nic, łamiemy się opłatkiem i czekamy na Mikołaja. To już nie mamy ich czym postraszyć, pomyślał tak Putin na pewno. I wtedy Błaszczu zapewnił Polsce bezpieczeństwo. Nie robiąc kompletnie nic! To jest taki nasz chimar z dalekiego zasięgu! To jest nasz izraelski proc Dawida!
Ściemniacz! Mojca! Może Grażyna i nasz kraj jest dykty i kremówek, ale przynajmniej jest kiepsko chroniony. Przecież jak przyleci rakieta uzbrojona w głowicę, to... Nie bój się, Janusz! Polska ma procedury w przypadku ataku jądrowego. Procedury? Grażyna, my nie potrafiliśmy przez dwa tygodnie zareagować na zdechłe ryby w rzece. To o czym my mówimy? My mamy procedury. Mamy. O czym my mówimy? O rakiecie. Tylko nikt nie wie, gdzie one są. O, się znajdzie. Spokojnie.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.