Mentionsy Mentionsy
Kryminatorium w RMF FM
Kryminatorium w RMF FM

Dorwać bestię: Francisco Pereira

28.05.2023 ·9 min 33 s

Dorwać bestię w RMF FM. Imię i nazwisko. Francisco de Assis Pereira. Pseudonim. Maniak z parku. Miejsce i czas działalności. Brazylia 1997 i 1998 rok. Liczba ofiar. 11. Skazany na 268 lat więzienia. 29 listopada 1967 roku był niezwykle radosnym dniem w rodzinie Pereirów. To właśnie tego dnia przyszedł na świat jej nowy członek. Pereirowie byli bardzo religijni, dlatego właśnie nadali dziecku imię na cześć włoskiego świętego Franciszka z Asyżu, Francisco de Assis. Pereirę nie charakteryzowało poszanowanie dla wszystkich żywych istot.

Wręcz przeciwnie, stał się on jednym z najgroźniejszych seryjnych morderców w historii Brazylii. Przyczyn jego niezdrowej seksualnej obsesji można się dopatrywać już we wczesnym dzieciństwie. Francisco z jednej strony wychowywany był przez gorliwie wierzących rodziców, a z drugiej strony często zostawiany pod opieką ciotki, która molestowała chłopaka seksualnie. Lubisz sobie popatrzeć na gołą ciocię, prawda? Każdy facet lubi cycki, nawet taki młody jak ty. A jak będziesz grzeczny, to może nie tylko popatrzysz. Doświadczenia z ciotką odcisnęły stałe piętno na psychice Pereiry. To przez nie z jednej strony obsesyjnie myślał o piersiach, a z drugiej strony fantazjował także na temat seksu z mężczyznami. Gdy osiągnął pełnoletność, do spełnienia tych drugich fantazji gorąco zachęcał go jego szef.

Wiem, że o tym myślisz, dlatego musisz sam się przekonać. Ale ja chętnie będę twoim przewodnikiem. Oczywiście tylko jeśli jesteś na to gotowy. Francisco związał się ze swoim przełożonym i przez kilka miesięcy czuł się szczęśliwy. Jednak mieszanka wynikającego z religijnego wychowania poczucia winy i pragnienia coraz mocniejszych wrażeń seksualnych okazała się mieszanką wybuchową. Pereira zaczął pakować się w coraz groźniejsze sytuacje, przez które nabawił się kolejnych seksualnych traum. Już po aresztowaniu opowiadał o związku z pewnym mężczyzną, który wywarł na niego wpływ równie wielki co lata wcześniej jego ciotka. Byliśmy razem tylko kilka tygodni.

Zeznania kobiet, które je przeżyły, dokładnie odzwierciedlały sposób, w jaki wcześniej Pereira znęcał się nad swoją współlokatorką. Gwałty i pobicia szybko jednak przestały wystarczać i by w pełni zaspokoić swoje żądze, Francisco de Assis zaczął mordować. Wabienie ofiar przychodziło mu z łatwością, był pewnym siebie ekstrawertykiem z darem przekonywania. Na cel obierał sobie kobiety, które sam opisywał tak. Wybierałem smutne kobiety, takie ze spuszczoną głową. Podchodziłem, zaczynałem rozmowę, a potem pozwalałem im się wygadać. Mówiły o problemach z facetami, trudnościach w pracy, chorych rodzicach. Kiedy już opowiedziały mi trochę o sobie, przechodziłem dalej. Zazwyczaj Pereira przed swoimi ofiarami udawał łowcę talentów, szukającego przyszłych modelek do reklam biżuterii czy kosmetyków.

Kuzynka poradziła kobiecie, żeby ta nie ufała nieznajomemu i wróciła do domu. Powiedziała, że właśnie tak zrobi, ale jeszcze tego wieczora zaginął po niej wszelki słuch. Jej zwłoki znaleziono 16 stycznia. Na jej ciele widoczne były ślady gwałtu i duszenia sznurówkami do butów. Niemal w identyczny sposób zginęło 10 innych kobiet. W tym Elisangela Francisco da Silva, Selma Ferreira Queiroz i Patricia Gonzalez Marinho. Kolejną rzeczą, w której Francisco da Assis był niezwykle skuteczny, to unikanie aresztowania. Chociaż jak na seryjnego morderca i gwałciciela wykazywał się czasem bezmyślnością, Gdy rozpoczął pracę jako kurier motocyklowy, kask niezbędny do wykonywania pracy kupił wykorzystując czek wystawiony na jedną z jego wcześniejszych ofiar, Isadorę Frenkel.

Gdy tylko policjanci dowiedzieli się o tym, wezwali Pereirę na przesłuchanie. Mężczyzna jednak z łatwością się wyłgał. Cóż, Izadora sama dała mi ten czek. Była mi winna pieniądze jeszcze zanim stało się to, co się stało. Początkowo nie chciałem go używać, ale potrzebowałem kasku do pracy, a to były pieniądze, które miałem pod ręką. Nie myślałem, że będą z tego kłopoty. Policjanci uwierzyli w tę opowieść i wypuścili Franciska na wolność. Jednak gdy pewnego dnia zgłosiła się do nich jedna z niedoszłych ofiar, maniaka z parku, szybko sobie przypomnieli o dziwnym facecie od czeku. Na ulicy zaczepił mnie mężczyzna. Był przystojny, ale wyglądał jakby przechodził załamanie nerwowe. Próbował mnie namówić, żebym została modelką i poszła z nim na sesję, ale coś mi się w nim nie podobało.

Dał mi wizytówkę, tyle że to wizytówka do firmy kurierskiej. Wszystko to jakieś dziwne, ale pomyślałam, że to może ten maniak z parku. Śledczym wystarczył jeden rzut oka na wizytówkę, by rozpoznać firmę i przypomnieć sobie Franciska. Nie zwlekając ani chwili, zadzwonili pod numer z wizytówki, żeby wypytać o podejrzane zachowanie Franciska. Telefon odebrał jego szef. Francisco de Asis Pereira. Tak, pracuje tu taki, ale dzisiaj wyszedł wcześniej. Mówił, że zostawia notkę wyjaśniającą. Mogę wam sprawdzić, co napisał. Na biurku Pereira zostawił gazetę z portretem pamięciowym maniaka z parku. Wizerunek ten był niezwykle zbliżony do faktycznego wyglądu Pereiry.

Tuż pod zdjęciem morderca na bas grał kilka słów. Przepraszam, że wyszedłem tak nagle i bez pożegnania, ale moja podróż z tą firmą właśnie się skończyła. Ucieczka Pereiry trwała 23 dni, mimo że policjanci znali już dokładnie jego tożsamość, a wszystkie gazety rozpisywały się o poszukiwanym mężczyźnie. Francisco całkiem skutecznie unikał aresztowania. Wpadł 4 sierpnia 1998 roku, gdy ryba Grzało Carlos Villaverde, od którego Pereira wynajął pokój, rozpoznał twarz swojego sublokatora w telewizyjnej kronice kryminalnej. Po aresztowaniu morderca wskazał miejsce ukrycia zwłoku ofiar, których policji nie udało się wcześniej znaleźć. Opowiedział także o licznych gwałtach, których dokonał zanim zaczął mordować.

Nie był to jednak koniec rewelacji Pereiry. Musicie mi uwierzyć, gdy robiłem te rzeczy, to nie byłem ja. Kierowała mną zła siła. To ona chciała, żebym to robił. Ale dobrze, dobrze, że mnie złapaliście, bo to zło chciało, żebym zaczął jeść moje ofiary. W więzieniu Pereira stał się dość nietypowym rekordzistą. Jest skazańcem, który otrzymał najwięcej listów miłosnych w historii brazylijskiego więziennictwa. Jedna z kobiet z listów stała się nawet żoną Francisca de Assis Pereiry. Usaria, bo tak ma na imię, dokładała wielu starań, by doprowadzić do uwolnienia jej męża. Nie wszyscy są jednak tak szybcy, by wybaczyć mordercy. Podczas zamieszek w 2000 roku czterech współwięźniów próbowało bezskutecznie zamordować Francisco, a 76% Brazylijczyków wskazywało jego sprawę jako jedną z najbardziej pamiętnych w historii kraju.

Mimo, że za swoje zbrodnie Francisco de Assis Pereira usłyszał wyrok 268 lat więzienia, to zgodnie z brazylijskim prawem maksymalna długość jego pobytu w więzieniu to 30 lat. Mężczyzna wyjdzie zatem na wolność w 2028 roku. Sprawa ta budzi niemałe kontrowersje zarówno wśród opinii publicznej, jak i psychiatrów. Wielu z tych ostatnich przejawia podobny pogląd. Nie mam wątpliwości, że ze względu na jego psychopatyczną, zaburzoną osobowość, gdy tylko wyjdzie na wolność, znów zacznie krzywdzić ludzi. Tego człowieka nie zreformuje żadne więzienie ani szpital. Poznaj sekrety największych zbrodniarzy świata. Dorwać bestię w RMF FM.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.