Mentionsy Mentionsy
Kryminalne opowieści
Kryminalne opowieści

Grupa Bacy. Śląsk - Kryminalne opowieści

29.07.2022 ·13 min 19 s

Grupa przebierańców. Łódź - Kryminalne opowieści Kryminalne opowieści - podcast Patryka Szulca, dziennikarza śledczego i autora kanału YouTube Podejrzani. > YouTube: https://www.youtube.com/c/PodejrzaniTV/ > Facebook: https://facebook.com/podejrzani.tv/ > Instagram: https://instagram.com/kryminalne_opowiesci/

Obok Janusza T. pseudonim Krakowiak i Marka B. pseudonim Ogryzek. Jego grupę rozbito, bo policji udało się zorganizować prowokację. Kontrolowany zakup środków odurzających. Oczywiście w tamtym czasie ograniczone możliwości policji, konkurencja w półświatku, kulejące rozwiązania prawne i kształtujące się dopiero po przemianach ustrojowych państwo, w tym gospodarka, powodowały, że mało który gang skupiał się tylko na jednym wycinku przestępczej działalności. Raz, że więksi gracze szybko wchłonęliby takie mniejsze grupy, a dwa, nikt nie chciał się ograniczać, skoro mógł zarabiać więcej i więcej. Co za tym idzie, ludzie Bacy wymuszali też haracze od przedsiębiorców czy zastraszali konkurencję.

Mieli posługiwać się bronią palną, co spowodowało, że sąd uznał ich później za grupę przestępczą o charakterze zbrojnym. Marek C., pseudonim Baca, do aresztu trafił w 1999 roku. Choć jego gang działał dalej. Podejrzewano go wtedy właśnie o kierowanie od 1997 roku narkotykowym gangiem zbrojnym i wymuszenia haraczy. Za kratkami znalazło się też kilku jego współpracowników. Przestępcy mieli działać między innymi na terenie Cieszyna, Skoczowa, Wisły i innych miejscowości na terenie Śląska. W styczniu 2001 roku Sąd Rejonowy w Katowicach postanowił zwolnić z aresztu jednego z członków grupy Gabriela B., pochodzącego z Cieszyna. Wcześniej dość szczegółowo opowiedział śledczym o tym, jak zastraszał dilerów środków odurzających, którzy nie chcieli pracować dla Bacy.

Gdy któryś z nich wybitnie nie dawał się przekonać, Gabriel B. niszczył mu samochód. Na przykład wbijając mu w dach kilof. Skład orzekający uznał, że skoro B przyznał się do winy, a w dodatku ma stałe miejsce zameldowania, to nie będzie mataczył i nie ma potrzeby stosowania wobec niego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję. Tym bardziej, że siedem innych osób zatrzymanych do sprawy gangu Bacy znalazło się jednak za kratkami. Próżnię powstałą po marku C w sektorze handlu środkami odurzającymi miał wypełnić niejaki Marcin M, pseudonim Marcepan, mieszkający niegdyś w Stanach Zjednoczonych, który po powrocie do Polski stał na klubowych bramkach i zajmował się twardą windykacją.

Prokuratura udowodniła winę gangsterom w dużej mierze w oparciu o zeznania świadka koronnego Marka W. 11 osób skazano na kary od roku do 5 lat pozbawienia wolności za handel takimi środkami odurzającymi jak amfetamina, kokaina, haszysz czy tabletki ekstazji. W tym samym czasie do Sądu Rejonowego w Cieszynie trafił kolejny akt oskarżenia wobec pięciu innych dilerów z gangu Bacy. Groziło im do 10 lat pozbawienia wolności. We wrześniu 2002 roku proces Bacy i kilkunastu innych osób przed Bielskim Sądem wciąż trwał. Doszło wówczas do dość nietypowej sytuacji, bo jeden z oskarżonych, Marcin B., pseudonim Hochla, Odmówił odpowiedzi na pytania stawiane mu przed sądem i nie przyznał się do winy, ale jednocześnie potwierdził wyjaśnienia, które złożył na etapie śledztwa.

Wynikało z nich, że Hochla był członkiem gangu Bacy. Stał się nim dzięki wspomnianemu Markowi Wu, późniejszemu świadkowi koronnemu, który poznał go właśnie z Bacą. Do spotkań dochodziło w jednej z siłowni na terenie Cieszyna. Marcin B. potrzebował wtedy pieniędzy, bo stracił pracę, ale na początku nie wiedział, że może zacząć zarabiać, handlując środkami odurzającymi. Potem dostawał do rozprowadzania tabletki Ekstazji od Jacka J. Hochla stwierdził, że rozpoczęcie współpracy z Bacą było błędem. Podobne zdanie wyraził potem Jacek J., choć też odmówił odpowiedzi na stawiane mu pytania i nie przyznał się do winy, a jedynie potwierdził swoje zeznania ze śledztwa, odczytane na sali sądowej. Wtedy powiedział zdecydowanie więcej.

Jacek J. był ochroniarzem w Agencji Towarzyskiej Wiwa w Wiśle. Pracował dla Bacy. Poznali się także w siłowni w Cieszynie. Jednocześnie miał kontakty z pewnym cieszyńskim policjantem, którego informował o tym, kto bywa w Wiwie. A bywał tam regularnie właśnie Baca, Który pierwszego razu wyraził swoje niezadowolenie z tego, że Jacek J współpracuje z policją. Wprost groził mu pobiciem. Gdy J posłuchał Marka C, zaczął awansować w strukturze gangu. Nie stał już na bramce w agencji towarzyskiej. Zajął się wymuszaniem haraczy. On też, jak wymieniany wcześniej Gabriel B., wobec niepokornych dilerów wbijał kilof w dachy samochodów należących do właścicieli lokali, którzy nie chcieli płacić za ochronę.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.