PODRÓŻ, KTÓRA ZAMIENIŁA SIĘ W KOSZMAR | TIM MCLEAN I VINCENT LI #177
Tim McLean jechał nocnym autobusem przez Kanadę, wracając z pracy na festynie. W pewnym momencie obok niego usiadł Vincent Li, zupełnie obcy mężczyzna, którego zachowanie nie wzbudzało żadnych podejrzeń. Minęło zaledwie kilka minut, a ta podróż zmieniła się w jeden z najbardziej przerażających ataków w historii kraju.📖“Niebezpieczna sieć” już w sprzedaży! Książkę zamówisz tutaj ➡️ https://bit.ly/46ia12I [autopromocja]Odcinek, o którym wspominam: https://youtu.be/SqjyoQfqGwQZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis✉️Współpraca: kryminalnehistorie@gmail.com----------------------------------------------------------------Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)☛ Sklep: https://kryminalnehistorie.com/sklep/ ☛ Facebook: https://www.facebook.com/kryminalne0historie☛ Grupa na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie☛ Instagram: https://www.instagram.com/kryminalne ☛ Youtube: https://www.youtube.com/kryminalnehistorie☛ Spotify: https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d ☛ Mail: [email protected] ✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:www.vimeo.com/smdesigns✔Montaż: Paulina Kulpińska✔Muzyka:Kai Engel - Great ExpectationsSlow HammersŹródła: https://docs.google.com/document/d/1HUBbqBf5A4Mugl85thF_1RyU2K85PfCaGkZUHGNrEEk/edit?usp=sharing
Po przejściu już w większości autobusu nagle zatrzymał się w rzędzie, w którym siedzieli Steven z żoną, a obok spał Tim. Vincent przez chwilę stał bez ruchu, potem podszedł do Tima i usiadł koło niego. To, że Vincent zmienił miejsce, potwierdził później także kierowca. Tim prawie tego nie zarejestrował, był zmęczony, chciał przespać resztę podróży. Nie przeczuwał, że grozi mu jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Dlaczego Vincent usiadł koło Tima? Na to pytanie odpowiedź przyszła później, dopiero podczas rozmów z psychiatrą. Powiedział, że zrobił to dlatego, że Tim skinał do niego głową. Zwykły, uprzejmy gest, który jednak przez niego został odczytany zupełnie inaczej.
I miał rację. Autobus jechał właśnie przez odcinek trasy około 70 km na zachód od Winnipeg. Za oknem nie działo się za wiele. I wtedy Steven dostrzegł nagły ruch. Zobaczył, jak Vincent sięga do swojej torby i wyciąga coś, co błysnęło w słabym świetle autobusu. To był moment, który później opisywał jako w cudzysłowie takie pęknięcia. Potem Vincent obrócił się w stronę Tima i Steven zdał sobie sprawę, co za chwilę się wydarzy. To był ułamek sekundy. Tim spał, nadal miał słuchawki na uszach, a głowę opartą o szybę. Nawet nie zdążył się podnieść. Steven krzyknął, żeby zatrzymać autobus.
W pierwszym odruchu Steven też chciał wybiec, ale wtedy zauważył, że koło Vincenta zostały uwięzione trzy osoby. Kobieta, jej kilkuletni syn i jego własna żona. Postanowił, że ruszy im na pomoc. Kiedy dotarł do swojej żony, ta próbowała przeskoczyć nad napastnikiem, ale upadła tuż obok siedzenia Tima. Wydawało się, że tylko sekundy dzieliły ją od śmiertelnego niebezpieczeństwa. Steven złapał ją i razem uciekli z autobusu. Pomógł także kobiecie z dzieckiem. W tamtej chwili każdy, absolutnie każdy, kto widział choć ułamek tego, co wydarzyło się na tylnych siedzeniach, wiedział jedno. Tim nie miał szans. Nie było sposobu, by go uratować.
Jakby nie widział niczego wokół. Nie okazywał żadnego strachu, żadnej złości. Nie było też z jego strony żadnej reakcji na dwie osoby z metalowym prętem, gotowe do walki. Jak wspomniał później Chris, to był wzrok człowieka, którego już tam nie ma. Po chwili wydarzyło się coś, czego nikt nie był w stanie sobie wyobrazić. Vincent uklęknął nad ciałem Tima. Ten widok, który docierał do pasażerów przez okna, sprawiał, że stali jak sparaliżowani. Później jeden z pasażerów przyznał, że nigdy w życiu nie czuł tak jednocześnie wściekłości i całkowitej bezsilności. W tym czasie oprócz Vincenta i Tima w autobusie był także Kristen, kierowca ciężarówki, jeden z pasażerów oraz dołączył do nich kierowca autobusu.
Chcieli wyrwać Tima z rąk napastnika, ale kiedy Vincent zorientował się co się dzieje, nagle rzucił się w ich stronę i zaczął wymachiwać nożem. To sprawiło, że czuli, że są bezbronni, że muszą się wycofać. Byli pewni już, że nie ma żadnych szans, aby wydostać stamtąd Tima. Zdali też sobie sprawę z tego, że jeśli Vincent wyjdzie na zewnątrz, to zaczną ginąć kolejne osoby. Dlatego Chris w sekundę podjął decyzję, która później przez lata go prześladowała. Razem z drugim mężczyzną zablokował drzwi autobusu metalowym prętem, regulując je od zewnątrz. Powiedział, że to była najgorsza decyzja, jaką podjął w życiu, ale jeśli on by wyszedł, to zabiłby więcej osób.
Chwilę później ktoś dodał, że ma też nożyczki. W tym czasie Vincent cały czas chodził po autobusie i wracał do ciała. Wykonywał kolejne działania, które przerażały coraz bardziej. W pewnym momencie było niemal pewne, że Vincent zaczął spożywać części ciała Tima. Czas płynął, a nic się nie działo. Świadkowie, w tym policjanci, obserwowali jak napastnik dosłownie zjada swoją ofiarę. Nikt nic nie robił. Nikt nie wiedział, co zrobić. W końcu o 21.00 na miejscu pojawili się negocjatorzy i oddział taktyczny.
Policja ustaliła jedno. Pasażerowie są bezpieczni i nikt poza Vincentem nie ma dostępu do środka. Z kolei każda próba wejścia mogłaby zakończyć się tragedią. Dlatego przyjęto taktykę przeczekania. Mijały już cztery godziny, kiedy obserwowali Vincenta, który na przemian chodził tam i z powrotem, a potem wracał do ciała Tima i konsumował kolejny kawałek. W pewnym momencie słychać było, jak powiedział głośno, że musi zostać w autobusie na zawsze. Policjanci wspominali później, że była to dla nich jedna z najtrudniejszych decyzji, z jakimi przyszło im się zmierzyć. Nie mogli pomóc Timowi, nie mogli wejść, bo ryzykowaliby kolejne życia.
Musieli patrzeć, czekać i mieć nadzieję, że w końcu pojawi się jakakolwiek szansa na zatrzymanie napastnika. W tym czasie świadkowie, którzy stali na poboczu, patrzyli na autobus z rosnącym przerażeniem. Wszyscy byli przekonani, że policja natychmiast wkroczy do środka, ale nic takiego nie następowało. Chris, kierowca ciężarówki, który jako pierwszy pobiegł do autobusu, przyznał później, że dosłownie błagał funkcjonariuszy o podjęcie działania. Tłumaczył im, że przecież mają sprzęt, gaz, możliwość wybicia szyb i wejścia tylnym wyjściem. W jego głosie czuć było rozpacz i wściekłość. Miał poczucie, że każda minuta to jakby zwiększanie tego braku szacunku w stosunku do ciała Tima.
Chris mówił, że później ten obraz wracał do niego latami i to było coś, czego nie potrafił wyrzucić z pamięci. Vincent patrzył przez szybę spokojnie, niemal obojętnie, a w ręku trzymał głowę Tima. Zachowywał się tak, jakby pokazywał im dowód wykonania czegoś, co uważał za swój obowiązek. Nie było w nim gniewu, triumfu, strachu. Tylko pusta, nieobecna twarz człowieka, który nawet nie miał pojęcia, co tak naprawdę robi. Znów zapanowała kompletna cisza. Ludzie stali w małych grupach, obejmując się ramionami, próbując opanować drżenie ciała. Niektórzy płakali, inni wymiotowali, a większość wpatrywała się w duże przednie okna autobusu, obserwując każdy ruch Vincenta.
To było jak koszmar, tylko nie można się było z niego obudzić. Psychiatra, który później badał Vincenta, tłumaczył, że był on wtedy całkowicie podporządkowany głosom w swojej głowie i wierzył, że musi tak zrobić, że musi podzielić ciało Tima na kawałki, bo inaczej Tim mógłby powrócić do życia i go zaatakować. Każde jego działanie było napędzane strachem przed czymś, czego nikt inny nie widział. Z boku wyglądało to jak jakiś obłęd, a w jego głowie było to przetrwanie. Nawet wtedy policja nic nie zrobiła. Nadal trzymali się swojej decyzji. Mieli czekać.
W autobusie znajdowały się plastikowe torby, w których Vincent umieścił części ciała swojej ofiary. Niektóre części znaleziono też w jego kieszeniach. Nie odnaleziono oczu ani części serca Tima. I choć później Vincent stanowczo temu zaprzeczał, śledczy zakładali, że zostały całkowicie zjedzone. Po kilku godzinach, które dla świadków trwały jak wieczność, policja wreszcie zakończyła oblężenie. Autobus został zabezpieczony. Vincent trafił w ręce funkcjonariuszy i zachowywał się spokojnie. Dalej wydawał się być odcięty od otoczenia. Ostatecznie pasażerów zabrano do oddziału policji w Brandon, gdzie każdy z nich musiał złożyć zeznania.
Jeszcze zanim skończyła się noc, o zdarzeniu mówiły już największe stacje w Kanadzie, a zaraz po nich media ze Stanów i reszty świata. Ale była jedna informacja, której nie ujawniono na tym etapie. Kim była ofiara? Matka Tima, Carol, dowiedziała się o tragedii nie od policji, nie od nikogo z bliskich, ale właśnie z telewizji. Zobaczyła w wiadomościach relacje z ataku w autobusie Greyhound i natychmiast poczuła ucisk w żołądku. Mimo to następnego dnia poszła do pracy jak zwykle. Gotowała posiłki dla seniorów. Co chwilę jednak dopadało ją złe przeczucie, ale starała się je od siebie odsuwać. Powtarzała w myślach, że Tim na pewno jest już na miejscu.
Jeden ze świadków powiedział słowa, które media cytowały potem przez wiele dni. Powtarzał, że napastnik wyglądał, jakby nie widział nikogo poza Timem. Nie było w nim gniewu, niczego, był jak robot. Po prostu zgnął tego chłopaka. Wieczorem, kiedy Karol wróciła z pracy, ponownie włączyła wiadomości. Wraz z bliskimi usiadła przed telewizorem i próbowała właściwie zrozumieć, co wydarzyło się na trasie transkanadyjskiej. Myślami była wtedy z bliskimi ofiarę. Pomodliła się za nią. Nie wiedziała, że mowa o jej własnym dziecku. Gdy wiadomości o ataku w autousie obiegły już cały kraj, do domu Tima zaczęli przychodzić jego znajomi. Pytali, czy jego rodzice mają jakieś wieści.
Też jako pierwsi zasugerowali, że to przypadkiem nie był Tim. Jego ojciec nie chciał w to wierzyć, ale w końcu usiadł przed komputerem. Otworzył pierwszą stronę z wiadomościami i zobaczył nagłówki, które czytali już chyba wszyscy. Nie było tam żadnego nazwiska, ale był opis i pasował do Tima. W końcu zaczął podejrzewać, że chodzi właśnie o niego. Kiedy podzielił się tą informacją z Carol, kobieta nie chciała w to uwierzyć. Twierdziła, że to nie może być prawda, że Tim miał wrócić do Winnipeg i że to jest jakaś pomyłka. Że przecież miał tylko 22 lata. Tłumaczyła też sobie, że z pewnością policja by ją odwiedziła, przekazaliby jej taką informację.
W rozmowach z psychiatrą wielokrotnie pytał, czy w Kanadzie grozi mu kara śmierci. Nie rozumiał przepisów ani systemu. Żył przekonaniem, że ktoś zaplanował jego egzekucję i że na nią zasługuje. Był wręcz zdziwiony, kiedy lekarz powiedział mu, że kara śmierci w Kanadzie już nie istnieje. Mówił wtedy, że czuje się odpowiedzialny, bo jego ręce to zrobiły. A jednocześnie wciąż trzymał się przekonania, że działał pod wpływem rozkazów. W cudzysłowie, zabij albo zostaniesz zabity. Kiedy psychiatra dalej pytał go o przyczynę zabójstwa Tima, odpowiedział, że był naprawdę przerażony, że pamięta, jak mu odciął głowę, ale wierzył, że jest kosmitą i głosy kazały mu go zabić.
Potem dodał, że teraz w to nie wierzy i jest mu naprawdę przykro. Gdy zapytano go, co powiedziałby rodzinie Tima, odpowiedział, że zrobiłby wszystko, by cofnąć czas, prosiłby o wybaczenie, ale wie, że trudno byłoby to zaakceptować. Po 19 spotkaniach i pełnym badaniu psychiatrycznym lekarz przygotował opinię dla sądu. Stawką było to, czy Vincent zostanie uznany za zdolnego do ponoszenia odpowiedzialności karnej. Psychiatrzy byli zgodni. W chwili ataku Vincent Lee był w głębokim epizodzie schizofrenii paranoidalnej. Nie rozumiał, co robi, działał pod wpływem głosów i przekonania, że Tim w jego zniekształconej wizji świata stanowi dla niego śmiertelne zagrożenie.
Nie dlatego, że nie zrobił tego, co zrobił, ale dlatego, że w tamtym momencie nie był zdolny świadomie dokonać wyboru między dobrym a złem. Zamiast więc wyroku pozbawienia wolności zapadła decyzja o umieszczeniu go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Miał być tam leczony bezterminowo z obowiązkową coroczną oceną stanu zdrowia. W praktyce oznaczało to jedno. Formalnie nie miał wyroku karnego i nie trafił do więzienia. Więc w teorii mógł zostać wypuszczony, jeśli komisja uznałaby, że przestał być zagrożeniem. Dla rodziny Thima ta decyzja brzmiała jak dodatkowy cios. Nie mogli pogodzić się z tym, że ten człowiek pewnego dnia może wyjść na wolność.
Mówili wprost, że w ich oczach powinien ponieść konsekwencje, niezależnie od choroby czy diagnozy. Matka Tima powtarzała, że w tym autobusie tylko jedna osoba trzymała nóż. Sprawca nie może wyjść na wolność po kilku latach leczenia. Po śmierci syna Karol założyła fundację. Domagała się też zmian w prawie. Chciałaby każdy, kto odbierze życie drugiemu człowiekowi, nigdy nie odzyskał wolności. Nawet jeśli podczas procesu zostanie uznany za niepoczytalnego. Ojciec Tima mówił, że sama myśl o tym, że Vincent mógłby kiedyś wyjść ze szpitala jest dla niego nie do zniesienia. Pokazał dziennikarzom tatuaż z twarzą syna, który wytatuował sobie na piersi.
Koszmary były tak realistyczne, że Kaylee unikała podróży autobusami. Nie była nawet w stanie wejść do środka. Chris, kierowca ciężarówki, który próbował wejść do pojazdu, nie wrócił już do dawnego życia. Mówił, że od tamtej nocy czuje, jakby za plecami cały czas ktoś stał. Zmienił pracę, unikał dużych skupisk ludzi, stracił poczucie bezpieczeństwa, które wcześniej uważał za oczywiste. Najtrudniej było rodzinie Tima. Wieczorami zbierali się razem, próbując znaleźć jakiekolwiek ukojenie. Ale żadne słowa nie były w stanie wyjaśnić tego, dlaczego Tim zginął w taki sposób. Od nocy jego śmierci ich życie podzieliło się na dwie części – przed i po.
Po zakończeniu postępowania karnego rodzina mężczyzny nie pogodziła się z werdyktem. Wnieśli więc pozew cywilny na kwotę 150 tysięcy dolarów, kierując go przeciwko trzem stronom – Greyhoundowi, rządowi Kanady i Vincentowi Lee. Skreślali jednak, że tu nie chodzi o pieniądze, a o odpowiedzialność. Chcieli, by ktokolwiek usłyszał, że zawiódł, żeby na przyszłość podobne tragedie się już nie wydarzyły. Znalazłam informację, że w 2018 roku sprawa cywilna nadal była w zawieszeniu. Nie ruszała do przodu i nie przynosiła żadnych odpowiedzi. Nie dała więc rodzinie poczucia sprawiedliwości. Po tragedii życie bliskich Tima posypało się na wiele sposobów, a jednym z najtrudniejszych wątków był ten, o którym media mówiły bardzo ostrożnie.
Spór o opiekę nad synem Tima. Chłopiec urodził się 21 grudnia 2008 roku, pięć miesięcy po śmierci mężczyzna. Jego matka Colleen była dziewczyną Tima i od początku to właśnie ona sprawowała nad nim opiekę. Ale w 2009 roku rozpoczął się spór sądowy między nią a rodziną Tima. Nie podawano publicznie szczegółów, dlaczego obie strony walczyły o opiekę. Nie ujawniono też, dlaczego babcia chłopca, matka Tima, postanowiła walczyć o prawa do opieki nad nim. Wiadomo tylko, że obie rodziny miały zupełnie różne wizje tego, gdzie dziecko powinno dorastać. Przez lata ten konflikt toczył się w sądzie i poza nim.
W styczniu 2015 roku po serii postanowień i kontroli chłopiec zamieszkał z rodziną Tima. Rok później, w 2016 roku, dziadkowie otrzymali pełną prawną opiekę. Matka Tima mówiła wtedy, że wnuk jest dla niej darem od Boga. Czymś, co jej syn zostawił jej na świecie. Powodem, by rano wstać z łóżka. A co w tym czasie działo się z Vincentem? Po wyroku, jak wspominałam, trafił do zamkniętego oddziału psychiatrycznego. Dwa lata później komisja rewizyjna, która co roku oceniała jego stan, uznała, że może zacząć wychodzić na krótko na teren ośrodka pod nadzorem pracowników. Dla opinii publicznej była to dosyć szokująca wiadomość.
W trakcie rozmowy też cały czas nie zaprzeczał i nie tłumaczył, ani nie uciekał od odpowiedzialności. Mówił jasno, że to on jest winien i nie wie, czy kiedykolwiek będzie mógł być szczęśliwy. Opowiadał też, jak wygląda jego życie w szpitalu, jak leki usypiają go na długie godziny, jak ponichtyje i od nowa uczy się radzenia sobie ze stresem. Przyznał, że dziś wie, czym jest schizofrenia i że to, co zrobił, było złem, które wynikało z choroby. Jeszcze raz też przeprosił rodzinę Tima, a zwłaszcza jego matkę. Dodał, że gdyby mógł, to zrobiłby dla nich wszystko, co tylko możliwe. Na koniec rozmowy dodał, że boi się jednego, że kiedyś wyjdzie, przestanie brać leki i wszystko wróci.
Jak się można domyślić, w opinii publicznej ta decyzja wywołała burzę. Matka Tima napisała wtedy tylko na Facebooku, że nie ma słów. Potem dziękowała ludziom za wsparcie, ale też apelowała, by nie odpuszczać i domagać się zmian w prawie. Od lat powtarzała, że system zawiodł. Najpierw jej syna, potem świadków, a teraz ich wszystkich ponownie. Komisja broniła swojej decyzji. Jej przewodniczący tłumaczył, że panel opiera się na raportach psychiatrycznych, opiniach terapeutów, dokumentacji medycznej, a każdy wniosek był analizowany przez specjalistów. Ale nikogo to nie uspokoiło. Dla wielu osób fakt był prosty. Człowiek, który zabił 22-latka, wyszedł na wolność.
Pokazano wszystkie 24 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Tim McLean jechał nocnym autobusem przez Kanadę, wracając z pracy na festynie. W pewnym momencie obok niego usiadł Vincent Li, zupełnie obcy mężczyzna, którego zachowanie nie wzbudzało żadnych podejrzeń. Minęło zaledwie kilka minut, a ta podróż zmieniła się w jeden z najbardziej przerażających ataków w historii kraju.
📖“Niebezpieczna sieć” już w sprzedaży! Książkę zamówisz tutaj ➡️ https://bit.ly/46ia12I [autopromocja]
Odcinek, o którym wspominam: https://youtu.be/SqjyoQfqGwQ
ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------
☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie
📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis
✉️Współpraca: [email protected]
----------------------------------------------------------------
Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)
☛ Sklep: https://kryminalnehistorie.com/sklep/
☛ Facebook: https://www.facebook.com/kryminalne0historie
☛ Grupa na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie
☛ Instagram: https://www.instagram.com/kryminalne
☛ Youtube: https://www.youtube.com/kryminalnehistorie
☛ Spotify: https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d
☛ Mail: [email protected]
✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:www.vimeo.com/smdesigns
✔Montaż: Paulina Kulpińska
✔Muzyka:
Kai Engel - Great Expectations
Slow Hammers
Źródła: https://docs.google.com/document/d/1HUBbqBf5A4Mugl85thF_1RyU2K85PfCaGkZUHGNrEEk/edit?usp=sharing