Pięć morderstw Jablonskiego | 19.
W tym odcinku przybliżę Wam historię Philipa Jablonskiego. Życiorys tego mężczyzny, to opowieść o potworze, który wyrósł w cieniu przemocy i sam stał się uosobieniem przemocy. Jego ofiary zostały brutalnie pozbawione życia, pozostawiając swoje rodziny w rozpaczy. Ich losy przestrzegają, jak ważne jest poważne traktowanie sygnałów zagrożenia i chronienie potencjalnych ofiar przed sprawcami, którzy już raz okazali się niebezpieczni. Przypadek Jablonskiego pokazuje też, jak daleko może posunąć się człowiek owładnięty nienawiścią i żądzą okrucieństwa i jak ważne jest, by sprawiedliwość dosięgała nawet tych, którzy starają się ukryć swoje prawdziwe oblicze pod maską "łagodnego olbrzyma".
Następnie sięgnął po nóż i zadał nim szereg ciosów. Gdy Linda słabła od bólu, Philip zaczął dusić swoją partnerkę. Oplotł skórzany pas wokół jej szyi i ciągnął z całej siły dopóki Linda nie przestała się szamotać. Kiedy oprawca upewnił się, że ofiara już nie żyje, jego szał nie ustąpił. W akcie perwersyjnego triumfu rozerwał na niej ubranie. Bluzkę podciągnął do góry, a stanik rozerwał, odsłaniając bezwładne ciało. Miał satysfakcję ze zdobycia ukochanej, która śmiała go opuścić. Tego popołudnia Linda Kimball została znaleziona martwa w mieszkaniu. Jej zmasakrowane ciało, półnagie i pokryte krwią, nosiło ślady brutalnego pobicia, licznych ran kłutych, a ostatecznie uduszenia paskiem, który wciąż tkwił zaciśnięty na jej szyi.
Wiadomość o morderstwie młodej matki wstrząsnęła spokojną dotąd społecznością Palm Springs. Isobel Falp straciła córkę zaledwie kilkanaście dni po tym, jak cudem uniknęła gwałtu z rąk tego samego człowieka. Musiała ona teraz zaopiekować się maleńką wnuczką, która została sierotą. Policja szybko wytypowała głównego podejrzanego. Był nim oczywiście Filip Jablonski, partner ofiary, który rozpłynął się w powietrzu w dniu morderstwa. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania. Mężczyzna uciekł jednak z Kalifornii, by uniknąć aresztowania. Przez 11 dni pozostawał nieuchwytny. Kilka dni po zabójstwie Lindy, Jablonski dotarł aż do hrabstwa San Bernardino.
Podczas widzeń więzień był ujmująco spokojny, okazywał jej czułość, roztaczał wizję wspólnej przyszłości po wyjściu na wolność. Przedstawiał się jako ktoś, kto popełnił straszny błąd w życiu, ale pragnie się zmienić. Ku zaskoczeniu rodziny i znajomych Karol sprawy przybrały poważny obrót. W 1982 roku w murach więzienia stanowego San Quentin, gdzie Jablonski został przeniesiony, doszło do niezwykłej ceremonii. Karol Spadoni wyszła za mąż za Filipa Jablonskiego. Ślub odbył się w sali widzeń za kratami, podczas gdy skazaniet odsiadywał wyrok za brutalne zabójstwo poprzedniej partnerki. Zakochana Carol wierzyła, że miłość i wsparcie odmieni jego życie.
Carol czujnie obserwowała sytuację. Początkowo Philip starał się ugłaskać żonę, dzwonił do niej, pisał listy z zapewnieniami o miłości, próbował odwiedzać. Ona jednak unikała kontaktu, nie wpuszczała go do domu, unikała spotkań sam na sam. Jablonski zaczął rozumieć, że traci kontrolę nad Karol, tak jak wcześniej stracił Lindę. Pod tą powierzchowną uprzejmością i spokojem ekswięźnia znów narastał szał. Kolejnym celem mężczyzny stała się jednak 38-letnia Fatima Vann, jego koleżanka z kursu mechaniki samochodowej. Fatima niedawno przeżyła osobistą tragedię, zmarł bowiem jej mąż, zostawiając ją z dwójką nastoletnich córek.
Aby zapewnić rodzinie lepszą przyszłość postanowiła więc dokształcić się i zdobyć zawód. Na zajęciach z mechaniki była jedną z nielicznych kobiet, co przyciągało uwagę kolegów, w tym Filipa. Znali się z widzenia, zamieniali czasem kilka słów o prozaicznych sprawach związanych z kursem. Jablonski szybko wyczuł, że Fatima jest życzliwą, ciepłą osobą, a jednocześnie samotną i pogrążoną w żałobie. Zaoferował jej podwiezienie do domu po zajęciach, na co kobieta przystała. Philip wywiózł Fatimę na odludzie, w pustynne tereny nieopodal Indio. Było późne popołudnie, słońce chyliło się ku zachodowi, gdy na uboczu drogi doszło do potwornej zbrodni.
Trudno odtworzyć dokładną sekwencję wydarzeń. Wiadomo jednak, że Jablonski zaatakował swą pasażerkę z Nienacka. Strzelił do Fatimy z broni palnej. Ciężko ranna kobieta nie miała szans ucieczki. Philip wykorzystał sytuację, by zrealizować swoje najgorsze sadystyczne fantazje. Zaciągnął bezwładne ciało ofiary nieco dalej od drogi, do płytkiego rowu pośród piasków pustyni. Tam dokonał gwałtu, najprawdopodobniej już na nieprzytomnej lub umierającej kobiecie. Jego żądza przemocy i śmierci była jednak nienasycona. Następnie wyciągnął nóż, którym zaczął masakrować ciało Fatim Van. Zadawał dziesiątki ciosów.
Jego szaleństwo koncentrowało się szczególnie na miejscach intymnych ofiary. Okolice krocza zarówno z przodu jak i z tyłu ciała nosiły ślady bestialskich pchnięć nożem. Jakby tego było mało, zwyrodnialec odciął swojej ofierze uszy oraz amputował jej sutki. W szale okaleczania dźgał również oczy zamordowanej. Krew Fatimy wsiąkała w piasek, a Jablonski postanowił na koniec zostawić makabryczny podpis. Na plecach kobiety wyciął długim nożem zdanie I love Jesus , a słowo love przedstawił symbolem serca, niczym dziwaczne graffiti wyryte w ludzkiej skórze. Trudno dociec co kierowało mordercom przy tym akcie.
Ostatecznie udało się ustalić, że martwa kobieta to Fatima Van, mieszkanka pobliskiego Rancho Mirage, matka dwóch dziewcząt. Rodzina zgłosiła jej zaginięcie, gdy poprzedniego wieczoru nie wróciła do domu. Wieść o odkryciu zwłok rzuciła na pobliskich Fatimy straszliwy mrok. Jej córki i krewni byli zdruzgotani. Policja rozpoczęła dochodzenie, zabezpieczając każdy ślad na miejscu zdarzenia. W piachu znaleziono odciski opon oraz ślady butów. Wstępnie uznano, że ofiara mogła zostać zabita gdzie indziej i porzucona w tym miejscu, bądź biorąc pod uwagę charakter obrażeń, że sprawca pozostawał na miejscu przez dłuższą chwilę, zaspokajając swe chore impulsy.
Ktokolwiek to zrobił, musiał być niezwykle groźnym psychopatą. Na razie jednak nic nie wskazywało na Jablonskiego. Wszak formalnie przestrzegał on warunków zwolnienia i powinien przebywać wiele mil dalej, w Indio, gdzie meldował się u kuratora. Córka Fatimy Van, 19-letnia Jolanda, wkrótce miała się dowiedzieć, że jej matka została zamordowana. Kilka tygodni wcześniej doświadczyła proroczego snu. Śniło jej się, że ktoś chce zabić jej matkę. Dziewczyna obudziła się z krzykiem i pobiegła do sypialni Fatimy, by ją ostrzec. Matka uspokajała ją, mówiąc, że to tylko zły sen. Wkrótce potem poznała Filipa Jablonskiego. Fatima przedstawiła córce swojego znajomego z klasy, lecz Jolanda już wówczas poczuła dziwny niepokój.
Jak wspominała po latach, Jablonski emanował czymś złowrogim. Sposób w jaki patrzył na jej matkę wywoływał u niej dreszcz. Bez namysłu wypaliła do niego wprost. Jeśli coś stanie się mojej mamie, przyjdę po ciebie. Philip zripostował z lodowatym spokojem. Nie musisz się martwić o mnie. Martw się raczej, że to ona może zrobić krzywdę mnie. Jolanda odparła ostrzegawczo. Nie będzie problemu. Jeśli ty jej nie tkniesz, ona ciebie też nie. To krótkie spotkanie pozostawiło ją z silnym przekonaniem, że w Filipie jest coś bardzo złego. Przeczucie nastolatki niestety wkrótce się sprawdziło. Niespełna miesiąc później Fatima nie żyła, a Jolanda została sierotą.
Wiele lat później wyznała, że do dziś nawiedza ją tamten proroczy sen i rozmowa z potworem, który odebrał jej matkę. Tymczasem Jablonski był już w drodze na północ Kalifornii, by dopełnić swoje zemsty na żonie i teściowej. Po zabójstwie Fatimy przejechał kilkaset kilometrów z południowych pustyn Indio aż do spokojnego Burlingame, gdzie mieszkała Carol i Eva. Podróż musiała zająć wiele godzin, ale żądza krwi dodawała mu determinacji. We wtorek 23 kwietnia 1991 roku dom przy Sanchez Street w Barlingame pogrążony był w ciszy. Carol Spadoni nie pojawiła się tego dnia w pracy, ani nie kontaktowała się z przyjaciółmi, co było do niej niepodobne.
Zabrał ze sobą kilka osobistych przedmiotów ofiar, prawdopodobnie jako swoiste trofea. Miał też bardzo osobliwy zwyczaj, o którym wspomniałem już wcześniej. Mężczyzna prowadził swego rodzaju rejest zbrodni. W swoim aucie trzymał skórzany pasek, na którym wpisywał imiona ofiar i daty ich śmierci. Już po aresztowaniu okaże się, że na pasku tym widniały wyryte nazwiska i daty. Fatima, 22 kwietnia 1991 Palm Desert. Karol, 23 kwietnia 1991 i Ewa, 23 kwietnia 1991 Barlingame. To świadczyło o tym, że Jablonski świadomie kolekcjonował wspomnienia swoich makabrycznych czynów.
Później potwierdzono, że wystrzelone z niej pociski odpowiadały tym wyjętym z ciał Margie Rogers i Ewy Petersen. Po drugie natrafiono na krwawe ślady i dowody rzeczowe należące do ofiar. Były tam na przykład dokumenty tożsamości, w tym legitymacja Fatimy Vann. Po trzecie odkryto przerażające notatki i zapiski, które Jablonski ze sobą wiózł. Wspomniany skórzany pasek z wyrytymi imionami ofiar i datami ich śmierci stanowił jakby osobisty rejestr jego dokonań. Ponadto w aucie znajdował się magnetofon z kasetą. Philip opowiadał na taśmie o tym co zrobił Karol i Ewie. Z makabrycznymi szczegółami opisywał jak mordował żonę i gwałcił teściową.
Dalej relacjonował morderstwo Fatimy Vann. Chełpił się jak wykorzystał i okaleczył jej ciało. Wreszcie wspomniał o kobiecie na stacji Viuta. Mówił o starszej kobiecie na trakstopie i o tym jak strzelił do niej a potem dotykał jej ciała. Taki autentyczny pamiętnik mordercy stanowił dowód niemal przyznania się do winy. Można powiedzieć, że Jablonski sam dostarczył prokuraturze najważniejszych dowodów, by go skazać. Podczas zatrzymania Philip odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień dotyczących zarzutów. W celi w Kansas zachowywał się spokojnie, wręcz pogodnie przyjmując swój los. Szeryf Nyland z Utah, który wraz z detektywem McGannem przyjechał przysłuchać go w sprawie Margie Rogers, opisywał go jako zdumiewająco opanowanego i cichego.
Sprawa sądowa rozgrywała się przede wszystkim w Kalifornii, gdzie doszło do zamordowania Carol Spadoni, Ewy Peterson i Fatimy Vann. To tamtejsi prokuratorzy w hrabstwach San Mateo oraz Riverside szykowali najcięższe zarzuty. Władze Utah również przygotowały akt oskarżenia za zamordowanie Margie Rogers, ale wobec perspektywy procesu w Kalifornii zdecydowano się poczekać. Jeśli Kalifornia wymierzy karę śmierci, inne jurysdykcje mogą odstąpić od własnych procesów, by nie mnożyć postępowań. W czerwcu 1991 roku wielka ława przysięgłych w San Mateo Canty sporządziła akt oskarżenia przeciwko Jablonskiemu za zabójstwo Karol i Ewy.
Zarzucono mu dwa morderstwa pierwszego stopnia ze specjalnymi okolicznościami, popełnienie więcej niż jednego morderstwa oraz popełnienie morderstwa podczas gwałtu i sodomii. Dotyczyło to śmierci Ewy Peterson, gdzie dowody wskazywały na napaść seksualną. Dodatkowo oskarżono go o użycie broni palnej przy popełnieniu tych zbrodni oraz o wcześniejsze poważne przestępstwa. Sprawa Fatimy Vann została przekazana władzom hrabstwa Riverside. Tam osobno go oskarżono o zabójstwo 22 kwietnia 1991 roku. Istniała możliwość połączenia tych spraw, ale ostatecznie skupiono się najpierw na procesie za zbrodnie w Burlingame, uznając je za wystarczające dla orzeczenia najsurowszej kary.
Dwunastu przysięgłych jednomyślnie uznało, że za tak potworne zbrodnie Jablonski powinien zapłacić najwyższą cenę. Gdy odczytywano decyzję, na sali rozpraw panowała cisza. Sam skazaniec nie okazał reakcji. Siedział ze spuszczoną głową, jakby pogrążony we własnych myślach. Sędzia dodatkowo za każde morderstwo orzekł pięcioletnie wyroki za użycie broni, ale zawieszone jako mniej istotne przy karze głównej. Podkreślił w uzasadnieniu, że okrucieństwo czynów oskarżonego jest niewypowiedziane i że społeczeństwo musi być przed nim trwale chronione. Zaraz po skazaniu Jablonski został przetransportowany do więzienia San Quentin i tam umieszczony w celi śmierci wraz z innymi skazańcami oczekującymi na egzekucję w Kalifornii.
Sprawy Fatimy Vann i Margie Rogers nigdy nie doczekały się osobnych procesów. W Kalifornii uznano, że nie ma potrzeby sądzić go za śmierć Fatimy, choć formalnie akt oskarżenia istniał. Podobnie w Utah, gdzie dopięto dowodowo jego winę, ale odstąpiono od rozprawy. Rodzinom tych ofiar wystarczył fakt, że winowajca otrzymał już wyrok śmierci. Mimo to nazwiska Fatimy i Margie nie zostały zapomniane. Pojawiały się w dokumentach i mediach jako część katalogu zbrodni Jablonskiego. Po procesie Philip nie zniknął jednak z przestrzeni publicznej. W amerykańskim systemie każdy wyrok śmierci jest z automatu apelowany do Sądu Najwyższego danego stanu. Jego obrońcy twierdzili między innymi, że użycie taśmy audio z jego nagraniami zbytnio wpłynęło na emocje jury.
Philip Jablonski nie został stracony. Kalifornia od 2006 roku de facto zawiesiła wykonywanie kary śmierci wskutek kolejnych sporów prawnych wokół jej konstytucyjności. Mężczyzna spędził za kratami 28 lat po swoim aresztowaniu. Nigdy nie wyraził skruchy. W listach do znajomych bagatelizował swoje czyny lub w ogóle ich nie poruszał. Miał dwoje własnych dzieci, córkę Megan z Lindą Kimball oraz dziecko z Jane Sanders, ale relacje z nimi praktycznie nie istniały. Pozostawił po sobie w życiu wielu osób tylko ból i traumę. 27 grudnia 2019 roku strażnicy w więzienni podczas porannego obchodu znaleźli 73-letniego Jablonskiego nieprzytomnego w jego celi w San Quentin.
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku przybliżę Wam historię Philipa Jablonskiego. Życiorys tego mężczyzny, to opowieść o potworze, który wyrósł w cieniu przemocy i sam stał się uosobieniem przemocy. Jego ofiary zostały brutalnie pozbawione życia, pozostawiając swoje rodziny w rozpaczy. Ich losy przestrzegają, jak ważne jest poważne traktowanie sygnałów zagrożenia i chronienie potencjalnych ofiar przed sprawcami, którzy już raz okazali się niebezpieczni. Przypadek Jablonskiego pokazuje też, jak daleko może posunąć się człowiek owładnięty nienawiścią i żądzą okrucieństwa i jak ważne jest, by sprawiedliwość dosięgała nawet tych, którzy starają się ukryć swoje prawdziwe oblicze pod maską "łagodnego olbrzyma".