Mentionsy Mentionsy
KrymiKrąg
KrymiKrąg

ZAGINIĘCIE, KTÓRE WSTRZĄSNĘŁO MIASTEM! Joanna Surowiecka | KrymiKrąg #114

04.10.2025 ·33 min 42 s

7 czerwca 2006 roku, w słoneczny poranek, 20-letnia studentka z Czechowic-Dziedzic wyrusza na dworzec — ma zdawać pierwszy egzamin na uczelni. Do celu nigdy jednak nie dotrze. Jej telefon milknie, ślady gasną w zaroślach wokół peronu, a trop prowadzi donikąd. Rodzina, przyjaciele, policja — wszyscy próbują dociec prawdy.Lata mijają. Śledztwo się ślimaczy, wątpliwości mnożą, a z mroków czasu zaczyna wyłaniać się cień jednego człowieka. Telefon Joanny trafia… do żony podejrzanego. Czy właśnie ten detal złamał milczenie zbrodniarza? W listopadzie 2010 roku zwłoki zostają odkryte — ukryte, zakopane, zapomniane. W trakcie procesu ujawniają się mroczne kulisy: błędy śledczych, upór rodziny ofiary, tożsamość sprawcy.W tym odcinku:• Prześledzimy każdy krok tamtego poranka — od porannej wiadomości SMS aż po milczenie Joanny.• Odkryjemy elementy, które w końcu sprowadziły śledczych z powrotem na właściwe tory: telefon, zeznania i wytrwałość bliskich.• Zastanowimy się nad tym, co naprawdę znaczy „błąd w śledztwie” i ilu z nas pozostaje ofiarą systemowych niedoskonałości.Jeśli lubisz historie o prawdziwych zbrodniach, o ludziach, którzy nie odpuszczają, i o cienkiej granicy między milczeniem a przyznaniem — wysłuchaj go, zanim czas o tej sprawie zapomni.Patronitehttps://patronite.pl/krymikragMateriały źródłowe:https://docs.google.com/document/d/14lvIeDKY5ep9FwM3SE2xCyetYv_4ZxVtx-sqEIyaZ6s/edit?usp=sharingPOLUB ❗ SKOMENTUJ ❗ SUBSKRYBUJ ❗

O tej sprawie dowiedziałam się przy realizacji odcinka o zaginięciu Karoliny Wróbel. Karolina wyszła z domu, podobno do pobliskiego sklepu i do dzisiaj nie wróciła. To zaginięcie, podobnie jak i wydarzenia z czerwca 2006 roku, wstrząsnęły mieszkańcami Czechowic dziedzic. Wówczas zaginęła inna młoda kobieta, 20-letnia Joanna Surowiecka. Prawda o jej losach wyszła na jaw, ale po blisko pięciu latach. Zapraszam na jej historię. Muzyka Ten odcinek powstał m.in. dzięki wsparciu Ogni w Krymikręgu na Patronite. Dołącz do nich już teraz na patronite.pl i stań się częścią tego projektu.

Zostań moim patronem. Joanna Surowiecka urodziła się 29 czerwca 1986 roku. Mieszkała w Czechowicach-Dziedzicach, po szkole średniej podjęła studia, wybrała Górnośląską Wyższą Szkołę Handlową w Katowicach. 7 czerwca 2006 roku miał być dniem jak każdy inny. Joanna wyszła z domu przy ulicy Renarda o godzinie 8.30, może 8.35, szła pieszo zmierzając do dworca kolejowego Goczałkowice-Zdrój. Planowała dojechać pociągiem do Katowic. Pociąg odjeżdżał o godzinie 9.02. Był to czas zaliczeń i egzaminów. Joanna zamierzała podejść do pierwszego egzaminu na kierunku turystyka.

Ponadto pojawił się świadek, który właśnie w tym miejscu, właściwie to jako ostatnia zweryfikowana osoba, widział idącą w stronę Goczałkowic Zdroju Joannę Surowiecką. Zapewne w związku z podsumowaniem właśnie ten konkretny obszar został obrany jako właściwy teren do kontynuacji poszukiwań. Próbowano nagłośnić sprawę zaginięcia, przepytywano przechodniów, a kartki ze zdjęciem Joanny informacjami o poszukiwaniach można było zobaczyć nie tylko w Czechowicach-Dziedzicach i okolicznych miejscowościach, a znacznie dalej, bo pojawiły się w całej Polsce, ale i w wielu europejskich miastach. Joanna to dziewczyna o szczupłej budowie ciała, wzroście 172 cm, wadze około 55 kg, w długich, czarnych, prostych włosach i piwnych oczach.

Później za sprawą Rady Miasta Czechowice-Dziedzice została ona zwiększona do 20 tys. zł. Rodzice Joanny, a w szczególności jej tata, naciskał na służby, by stale monitorowały i kontrolowały to, co się dzieje z telefonem córki. Przeczucie, instynkt, może intuicja? Niemniej w 2010 roku we wrześniu złożył oficjalne pismo w tej sprawie. Choć przez początkowy okres, około roku, może półtora, telefon był monitorowany, policja zaprzestała sprawdzania jego aktywności. W międzyczasie pojawiły się doniesienia dotyczące logowania. Telefon miał być na terenie Niemiec, ale lokalny operator odpowiedział, że szczegółowe informacje może przekazać jedynie na wniosek prokuratury. Trafiono na ten ślad za sprawą kuzyna Joanny.

Namierzając telefon po unikalnym numerze aparatu ustalono, że był on aktywny, uwaga, od czterech miesięcy. Policja bardzo szybko dotarła do człowieka, który z niego korzystał. Miała go pewna kobieta. Tłumaczyła, że był to prezent od męża, a on przywiózł ten konkretny model z zagranicy. Niczego nieświadoma, korzystała z prezentu jak gdyby nigdy nic. Nie pozostawało już nic innego, jak przeprowadzić rozmowę z Markiem. Marek, czyli mąż wspomnianej kobiety, miał wówczas 32 lata. Na co dzień mieszkał w Goczałkowicach Zdroju, czyli mniej więcej 7-8 kilometrów od Czechowic-Dziedzic. Podejmował się różnych prac, również w delegacjach, ale w 2006 roku pracował w jednym z lokalnych barów nad zdrojowym stawem w swojej rodzinnej miejscowości.

Ciało było w stanie, który to uniemożliwiał. Joannę pożegnało grono bliskich jej osób 8 stycznia 2011 roku w rodzinnych Czechowicach-Dziedzicach. Proces rozpoczął się przed sądem okręgowym w Katowicach. Marek Z. podczas rozpraw twierdził, że źle się czuje, prosił o możliwość opuszczenia sali. Trafił nawet do szpitala. Na pytanie odpowiadał często bez ładu i składu. Nie był precyzyjny. W pewnym momencie poprosił o kontynuowanie procesu bez niego. Sąd się zgodził. Z kolei rodzina Joanny występowała w roli oskarżycieli posiłkowych. Domagali się jego dożywotniej izolacji od społeczeństwa. Wyrok zapadł już w 2012 roku, dokładnie 1 marca. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał Marka Z. na 25 lat pozbawienia wolności.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.