Masakra rodziny Sharp- Domek nr 28 w Keddie
W nocy z 11 na 12 kwietnia 1981 roku w Keddie w Kalifornii doszło do jednej z najbardziej zagadkowych zbrodni w historii tego niewielkiego miasteczka.W domku numer 28 znaleziono zamordowanych Sue Sharp, jej syna Johna i jego przyjaciela Danę Wingate’a. Dwójka dzieci Sue przeżyła i to właśnie ich obecność sprawiła, że sprawa od początku rodziła więcej pytań niż odpowiedzi.Co wydarzyło się tamtej nocy? Kto wszedł do domku Sharpów i dlaczego? Dlaczego śledztwo przez lata nie przyniosło odpowiedzi, a sprawa obrosła teoriami, które do dziś budzą kontrowersje?W tym odcinku KRIPSZOŁ – Z Archiwum Mroku wracamy do wydarzeń z Keddie, odtwarzamy znane fakty i przyglądamy się temu, co wiadomo, oraz temu, co wciąż pozostaje niewyjaśnione.Keddie. Domek numer 28. Jedna noc, która do dziś nie doczekała się pełnej odpowiedzi.
Ośrodek wypoczynkowy, na który składało się kilkanaście domków kempingowych rozrzuconych wzdłuż zalesionego zbocza wyglądał jak wycięty z turystycznego folderu. Cisza była tam wszechobecna, przerywana jedynie szumem pobliskiego strumienia i trzaskiem gałązek pod stopami leśnych zwierząt. Tego ranka ta wszechogarniająca cisza miała jednak zupełnie inny wymiar. Ciężki, złowrogi, niemal namacalny. Wisiała nad doliną jak zapowiedź katastrofy. O godzinie siódmej czternastoletnia Sheila Sharp wracała do domu po nocy spędzonej u sąsiadów z domku nr 16, państwa Miks, u których nocowała wraz z przyjaciółką. Szła żwirową, nierówną drogą, niosąc w dłoniach ubrania na kolejny dzień szkoły.
Kiedy jej oczy po kilku sekundach przystosowały się do słabego światła wpadającego przez okna, ujrzała makabryczną panoramę rzezi. Na podłodze salonu leżały trzy skrępowane, bezwładne ciała. Ofiarami były osoby, które jeszcze kilka godzin wcześniej żyły, oddychały i planowały nadchodzący tydzień. Wśród ofiar znaleźli się 36-letnia Sue Sharp, jej 15-letni syn John oraz jego 17-letni przyjaciel Dana Hall-Wintage, który pechowo zatrzymał się w domku na tę jedną, feralną noc. Zostali oby zwładnieni w środku nocy, a następnie poddani brutalnemu, metodycznemu katowaniu. Ich ciała były spętane za pomocą grubego czarnego kabla elektrycznego oraz medycznej taśmy przylepnej, owiniętej wielokrotnie wokół ich kończyn i tułowi, uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
Sue Sharp leżała na podłodze salonu częściowo przykryta kocem, co w toku śledztwa mogło świadczyć o makabrycznej próbie częściowego ukrycia jej ciała przed wzrokiem ewentualnych osób lub o tym, że brutalny atak nastąpił niespodziewanie, gdy kobieta spała lub odpoczywała na kanapie przed snem. Jej twarz i głowa nosiły ślady tak potężnych, miażdżących, powtarzalnych uderzeń, że medyk sądowy w oficjalnym protokole sekcji zwłok musiał zanotować rozległe, gwiaździste pęknięcia kości czaszki oraz całkowite, doszczętne zmasakrowanie tkanek miękkich twarzy czaszki, które uniemożliwiło szybką identyfikację wizualną. Jako narzędzia zbrodni oprawcy celowo wykorzystali co najmniej dwa różne przedmioty o ogromnej sile destrukcyjnej.
Ciężki młot kowalski lub budowlany o szerokim obuchu oraz ostry nóż o długim, wytrzymałym i giętkim ostrzu. Ślady krwi pokrywały nie tylko podłogę i zniszczone meble, ale również ściany oraz sufit salonu, co dowodziło z matematyczną i fizyczną pewnością, że oprawcy zadawali ciosty z nieludzką, bestialską siłą. Stojąc lub klęcząc nad bezbronnymi, skrępowanymi ofiarami i wykonując pełne zamachy z intencją całkowitego zniszczenia życia. Obok zmasakrowanej Sue leżał jej 15-letni syn John. Chłopak również został bezwzględnie skrępowany i poddany potężnej, niszczycielskiej przemocy fizycznej, która nie dawała mu żadnych szans na ratunek. Bezpośrednią przyczyną zgonu wszystkich trzech osób były rozległe katastrofalne urazy głowy połączone z głębokimi, śmiertelnymi ranami kłutymi i ciętymi szyi oraz klatki piersiowej, które doprowadziły do natychmiastowego zgonu w wyniku masowego, niekontrolowanego krwotoku wewnętrznego i doszczętnego uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego.
Odkrycie ciał w salonie było jednak dopiero makabrycznym początkiem koszmaru. Prawdziwy, mrożący krew w żyłach szok i psychiczny paraliż nadszedł chwilę później, kiedy technicy i policjanci, stąpając ostrożnie w kałużach krwi, zaczęli dokładnie przeszukiwać pozostałe, skryte w głębi pomieszczenia niewielkiego parterowego budynku. Za cienką, przepuszczającą każdy dźwięk ścianką działową, która oddzielała strefę dzienną od prywatnej części mieszkalnej, znajdował się mały, ciasny pokój sypialny. W tym pomieszczeniu, odizolowanym od miejsca krwawej rzezi zaledwie lichej grubości drzwiami ze sklejki, w swoich łóżkach spała trójka małych, bezbronnych dzieci. Dwunastoletni Greg Sharp, jego ośmioletni brat Rick oraz ich pięcioletni przyjaciel Justin Woods, który tej nocy spędzał u nich wizytę w ramach koleżeńskiego spotkania.
W toku prowadzonych w kolejnych dniach rozmów z mieszkańcami osady, na jawę wyszło, że Sue Sharp była osobą prowadzącą specyficzny, niezależny tryb życia jak na standardy tej małej, zamkniętej społeczności. Po bolesnym rozstaniu z mężem, Jamesem Sharpem, przeprowadziła się do Keddie szukając nowego początku i niezależności dla siebie i dzieci. W małej, niezwykle konserwatywnej i hermetycznej społeczności górskiej jej postawa budziła skrajne opinie, plotki, a nierzadko także sąsiedzką niechęć. Dom nr 28 stale tętnił życiem. Odwiedzali go różni znajomi, nastolatki, osoby z zewnątrz. Relacje panujące między mieszkańcami osady były napięte z powodu plotek o konfliktach obyczajowych, które w tak małym miejscu urastały do rangi gigantycznych problemów.
Mówiono o lokalnych podziemnych kręgach handlu narkotykami, o powiązaniach z brutalnymi gangami motocyklowymi, a nawet o celowym kryciu sprawców przez wysoko postawionych urzędników hrabstwa Plamas, którzy z niewyjaśnionych przyczyn unikali stawiania kropki nad i w stosunku do głównych podejrzanych. Jednak żaden z tych wątków nie potrafił wyjaśnić najbardziej bolesnego i mrożącego krew w żyłach elementu całej tej układanki. Głównym elementem, który przez dekady spędzał sen z powiek kolejnym pokoleniom detektywów, był los najmłodszej córki Sue Sharp, dwunastoletniej Tiny Sharp. Gdy poranek 12 kwietnia odsłonił zmasakrowane ciała Sue, Johna i Dady na podłodze salonu, technicy kryminalistyczni dokładnie przeszukali cały domek.
Rejon ten został natychmiast otoczony kordonem policji. Badania antropologiczne oraz weryfikacja kartoteki stomatologicznej przeprowadzone w Laboratorium Medycyny Sądowej nie pozostawiły złudzeń. Odnalezione szczątki należały do poszukiwanej od trzech lat Tiny Sharp. Odkrycie to udowodniło w sposób bezsporny i okrutny, że sprawcy zbrodni w domku nr 28 zamordowali trzy osoby w salonie, ale z niepojętych przyczyn postanowili zabrać dwunastoletnią Tinę ze sobą. Dziewczynka została porwana żywcem z własnego domu lub wywieziona ciężko ranna w głąb dzikich, mrocznych lasów północnej Kalifornii. To tam, z dala od jakichkolwiek świadków, w całkowitej izolacji, oprawcy dokończyli swój krwawy proceder wywożąc ciało dziesiątki kilometrów dalej i porzucając je na żar leśnej zwierzynie, by w ten sposób skutecznie zatrzeć ślady i zablokować działania organów ścigania.
Mężczyzna o mrocznej, kryminalnej przeszłości, powiązany z kręgami zorganizowanej przestępczości w innych Stanach, który spędził w osadzie Keddie zaledwie kilkanaście dni przed tragiczną nocą. Relacje między Martinem Smartem a Sue Sharp były napięte na tle obyczajowym. Żona Smarta, Merlin, zaprzyjaźniła się z Sue, a w okresie poprzedzającym zbrodnię często rozmawiała z nią o swoim trudnym, pełnym przemocy domowej i konfliktu w małżeństwie. Według relacji świadków Sue Sharp miała doradzać Merlin natychmiastowe rozstanie z mężem i rozpoczęcie nowego życia. Dla porywczego, zazdrosnego i wybuchowego Smarta była to bezpośrednia ingerencja w jego sprawy rodzinne oraz powód do głębokiej nienawiści wobec kobiety z domku nr 28. Co niezwykle istotne, już w pierwszych dniach po odkryciu morderstw, Martin Smart zgłosił organom ścigania fakt tajemniczego zaginięcia jednego ze swoich narzędzi pracy – ciężkiego młota budowlanego.
Treść tej korespondencji przez lata miała budzić skrajne kontrowersje, gniew opinii publicznej oraz mrozić krew w żyłach każdego śledczego, który analizował tę sprawę już po latach. W liście skierowanym bezpośrednio do żony, Martin Smart zawarł zdania, które dla każdego trzeźwo myślącego człowieka brzmiały jak jednoznaczna, niepodważalna deklaracja winy. Napisał dosłownie Zastanówmy się nad wagą tych słów. Cztery osoby. Sue Sharp, jej syn John, Dana Shawn Wintage oraz dwunastoletnia Tina, której ciała w tamtym momencie jeszcze nie odnaleziono, a jej los oficjalnie pozostawał zagadką.
Przez dekady leżał zapomniany w policyjnych archiwach, traktowany przez lokalnych stróżów prawa nie jako potencjalne przyznanie się do masowego morderstwa, lecz jako zwykły domowy spór małżeński. Burza w szklance wody między skłóconymi sąsiadami. To jednak nie wszystko. W toku wznawionych po latach przez niezależnych badaczy i emerytowanych detektywów dochodzeń na jaw wyszły kolejne porażające fakty rzucające światło na psychikę Martina Smarta. Okazało się, że w okresie po zbrodni Smart uczęszczał na sesje terapeutyczne do kliniki dla weteranów w Reno w stanie Nevada. Tam, w gabinecie psychoterapeuty pod wpływem stresu i wyrzutów sumienia, miał wprost przyznać się do zamordowania Sue Sharp oraz jej córki Tiny. Co ciekawe, w trakcie sesji twierdził, że nie brał bezpośredniego udziału w zabójstwie chłopców, co mogło sugerować obecność wspólników lub podział ról podczas samej egzekucji.
Zmieniający się na przestrzeni lat śledczy odkrywali w archiwach kolejne zniszczone dowody. Taśmę z anonimowym zgłoszeniem o miejscu ukrycia szczątków Tiny Sharp, odnaleziony dopiero w 2016 roku w wyschniętym zbiorniku wodnym Młotkowalski oraz ślady biologiczne z taśmy medycznej. Badania wykazały obecność profilu DNA nieznanego mężczyzny, Co otworzyło nowy rozdział w poszukiwaniu sprawcy. Martin Smart zmarł w roku 2000, a John Bubet w 1988. Żaden z nich nie usłyszał wyroku. Kiedy patrzymy na historię, która rozegrała się w nocy z 11 na 12 kwietnia 1981 roku w osadzie Keddie, stajemy twarzą w twarz z najciemniejszą stroną ludzkiej natury.
Budynek nr 28 już dawno zniknął z powierzchni ziemi. W 2004 roku władze lokalne zdecydowały o wyburzeniu zniszczonego przez czas i przesiąkniętego tragiczną historią domku kempingowego. Dziś w tym miejscu nie ma już nic poza pustą polaną, zarastającą paprocią i młodym lasem. Pamiątka po tamtej nocy została fizycznie starta z mapy Keddie. Ale pamięci nie da się wyburzyć spychaczem. Sue, John, Dana i odnaleziona po latach w odległych lasach Tina nie doczekali się sprawiedliwości przed sądem. Główni podejrzani, Martin Smart i John Bobet odeszli z tego świata zabierając sekrety tej nocy do grobów. Ich sprawiedliwość dopadła pozaziemskim wymiarem kary, lecz dla żyjących, dla osieroconej Shili i braci, którzy tamtej nocy cudem ocaleli w sąsiednim pokoju, poczucie domknięcia nigdy nie nadeszło.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W nocy z 11 na 12 kwietnia 1981 roku w Keddie w Kalifornii doszło do jednej z najbardziej zagadkowych zbrodni w historii tego niewielkiego miasteczka.
W domku numer 28 znaleziono zamordowanych Sue Sharp, jej syna Johna i jego przyjaciela Danę Wingate’a. Dwójka dzieci Sue przeżyła i to właśnie ich obecność sprawiła, że sprawa od początku rodziła więcej pytań niż odpowiedzi.
Co wydarzyło się tamtej nocy? Kto wszedł do domku Sharpów i dlaczego? Dlaczego śledztwo przez lata nie przyniosło odpowiedzi, a sprawa obrosła teoriami, które do dziś budzą kontrowersje?
W tym odcinku KRIPSZOŁ – Z Archiwum Mroku wracamy do wydarzeń z Keddie, odtwarzamy znane fakty i przyglądamy się temu, co wiadomo, oraz temu, co wciąż pozostaje niewyjaśnione.
Keddie. Domek numer 28. Jedna noc, która do dziś nie doczekała się pełnej odpowiedzi.