Mentionsy Mentionsy
Kościół Prawda Ewangelii
Kościół Prawda Ewangelii

Największe pragnienie serca | Edyta KPE

11.06.2026 ·1 godz 11 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Często gubimy się w tym, czego naprawdę potrzebuje nasze serce. Szukamy spełnienia w wielu rzeczach – nawet tych dobrych – i czynimy z nich źródło życia, nadziei czy poczucia wartości.A co, jeśli prawdziwe źródło, którego tak bardzo szukamy, jest bliżej, niż myślimy?Zapraszamy do wysłuchania przesłania „Największe pragnienie ludzkiego serca”, które przypomina o tym, że to właśnie Bóg jest jedynym źródłem życia, które naprawdę może zaspokoić najgłębsze potrzeby człowieka.

Znajdowała się tam studnia Jakuba. Jezus, więc zmęczony podróżą, usiadł przy tej studni. Było samo południe i wtedy z Samarii przyszła pewna kobieta. Chciała zaczerpnąć wody. Jezus poprosił, daj mi pić, bo właśnie jego uczniowie udali się do miasteczka na zakupy. Co się stało? – zapytała kobieta. Ty, Żyd, prosisz mnie, Samarytankę, o wodę. Żydzi bowiem nie utrzymują kontaktów z Samarytanami. Jezus powiedział, gdybyś znała dar Boga i wiedziała, kim jest Ten, który cię prosi , sama prosiłabyś Go, a On dałby ci wody żywej. Panie, zauważyła kobieta, nie masz nawet czerpaka, a studnia jest głęboka. Skąd więc masz tę żywą wodę? Czyżbyś Ty był większy od naszego ojca Jakuba, który nam dał tę studnię, sam z niej pił, jego synowie i jego stada?

Jeden sieje, a drugi żnie. Ja was posłałem, abyście żeli to, nad czym się nie trudziliście. Inni wykonali ciężką pracę, a wy korzystacie z ich strudu. Jezus przychodzi do studni. Słuchajcie, i bynajmniej naprawdę nie po to, żeby się napić. Nie po to, żeby się napić. To jest przy okazji. To nie był Jego cel. On wiedział, że tam przyjdzie Samarytanka. I na powierzchni wszystko jest zwyczajne. Jest zmęczenie, jest pragnienie, jest woda, jest codzienność, są różne czynności. I zaczyna się rozmowa. Ale Jezus bardzo szybko pokazuje, że pod jej fizycznym pragnieniem, to po co przyszła, jest głębsza rzeczywistość.

W 13 wersie Jezus odpowiedział. Każdy, kto pije tę wodę, znowu będzie odczuwał pragnienie. Lecz ten, kto się napije mojej wody, nie zazna pragnienia na wieki. Woda, którą ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody tryskającej życiem wiecznym. I to zdanie nie jest o wodzie ze studni. Jezus zaczyna prowadzić diagnozę życia Samarytanki, która próbuje napoić głębokie duchowe pragnienie czymś bardzo powierzchownym i nawet tego nie wie. Nawet tego nie wie. Zobaczcie, bo człowiek pije z relacji, z sukcesu, z wygody, z pieniędzy, z kontroli, z aktywności, z emocji, z bodźców, z pracy, a nawet z działania dla Boga.

I teraz. Samarytanka myśli naturalnie, patrzy na to co widzi, tak jak ja wczoraj ten sweterek, a Jezus mówi głębiej. I Jana 4,15. Kobieta prosiła, Panie daj mi tej wody, żebym już nie czuła pragnienia i nie przechodziła do tej studni. Czyli Jezus zaczyna jej mówić o duchowym źródle życia, a ona słyszy praktyczne rozwiązania. Ona sobie myśli, o świetnie, to jak on mi da tej wody, to ja już nie będę musiała do tej studni przechodzić. Przecież ona w ogóle nie myśli o tym, że to jest duchowe. Ona myśli sobie, fajnie, nie będę pragnąć, to mnie nie będzie męczyć, nie będę musiała tej wody dźwigać.

Tylko w sposób duchowy, czyli Czyli rzeczy boże nie są odczuwalne i konstruowane intelektualnie. One są rozpoznawane tylko i wyłącznie przez twojego ducha. I to jest ta zasada poznania. Przez objawienie. Przez objawienie. I zobaczcie, Samarytanka, ona nie jest ignorantką. Czy ci uczniowie, którzy później, wiecie, przynieśli to jedzenie i mówią jedz, jedz. Uczniowie, oni też nie są głupi, oni po prostu nie mieli Ducha Świętego, którego dzisiaj ty masz i który mówi do twojego ducha, ale ty nadal możesz patrzeć na rzeczy i na życie w sposób zmysłowy, pomimo że masz dzisiaj Ducha Świętego.

To jest problem człowieka naturalnego. Słyszy o rzeczach ducha, ale próbuje je rozumieć narzędziami duszy i zmysłów. Więc naprawdę można stać obok Jezusa, tak jak Samarytanka, słuchać słów Jezusa i nadal rozumieć Go na poziomie wody, chleba, wygody, ulgi, tych przyziemnych rzeczy. My dzisiaj Mamy Ducha Świętego, który mieszka w nas i On wnosi do naszego życia umysł Chrystusa. Dla mnie umysł Chrystusa to jest coś niewiarygodnego. Więc my możemy pojmować rzeczy w duchowy sposób, ale nasz ten naturalny, cielesny umysł zawsze się wpycha jako pierwszy.

Wiecie, bo my to znamy, to jest dla nas bliskie. On się wpycha zawsze jako pierwszy. I kiedy, zobaczcie, w tym piętnastym, ta Samarytanka mówi, no to daj mi tej wody, ej, to nie będę musiała chodzić do tej studni, super będzie. I co robi Jezus? Jezus się nie poddaje i mówi do niej, idź zawołaj męża. Zmienia temat, w ogóle nie mówi o wodzie, mówi, idź zawołaj męża. I ona później mówi mu, nie mam męża. On mówi, tak, dobrze mówisz, bo miałaś pięciu. Ale żaden nie jest twoim mężem. Powiedziałaś prawdę. I zobaczcie, ona mówi o wodzie, o jakiejś wygodzie, a Jezus zaczyna dotykać jej najgłębszego pragnienia, czyli relacji.

Bo duchowego pragnienia nie da się zaspokoić powierzchownie. Można je na chwilę zagłuszyć, ale nie można się napoić. Napoić. No i słuchajcie, Jezus wierci. On idzie, wiecie, tam głęboko, nie? Pokazuje jej to jej prawdziwe pragnienie. I co robi wtedy Samarytanka? Od razu zmienia temat i mówi, panie, zauważyła kobieta, widzę, że jesteś prorokiem, nasi ojcowie na tej górze oddawali cześć Bogu, wy natomiast mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy to czcić. Jezus powiedział, kobieto, wierz mi, nadchodzi godzina, ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci ojcu.

I potem Jezus mówi te ważne słowa. Bóg jest duchem. Dlatego ci, którzy go czczą, powinni to czynić w duchu i w prawdzie. I wiecie, to wiecie, nie chcę tego mówić, bo wiecie, a jak nie wiecie, to możecie doczytać, że pomiędzy Żydami a Samarytanami był ogromny konflikt etniczny, religijny, kulturalny. Generalnie państwo się nie lubili. Bo Samarytanie tam uznawali tylko część tory i oni wierzyli, że prawdziwym oddawaniem, prawdziwym miejscem do oddawania czci Bogu jest góra Garyzim albo Gerasim, tam zależy od tłumaczeń, i oni tam mieli swoją świątynię. Żydzi natomiast wierzyli, że jedynym prawdziwym miejscem jest Rozolima i że na górze Syjon.

O to pyta Jezus. Religia pyta, na której górze? A Jezus pyta, czy twoje wnętrze naprawdę pije ze źródła? I zobaczcie, Jezus, jak spotyka się z Samarytanką, to nie potępia w ogóle jej pragnienia. Nie potępia jej pragnienia, nie potępia ją za to, że ona miała tych pięciu mężów. Tylko On mówi, twoje pragnienie jest głębsze, moja droga, niż ty myślisz. I my bardzo często błędnie interpretujemy te nasze własne pragnienia. I myślimy, że potrzebujemy ulgi, albo potrzebujemy miłości, albo potrzebujemy sukcesu, albo potrzebujemy odpoczynku.

A nasz duch po prostu krzyczy o źródło życia. Krzyczy o źródło życia. Co się dzieje, że my utykamy w tym, co jest widzialne? Bo to jest problem. My utykamy w tym, co jest widzialne. To jest dokładnie to, co Samarytanka. Ona widzi wodę. Uczniowie widzą jedzenie. Poszli do miasta kupić to jedzenie, przynoszą mu jedzenie. Oni widzą jedzenie. Religijni ludzie widzą górę, widzą podziały pomiędzy Żydami i Samarytanami, a Jezus widzi głębokie pragnienie życia, widzi źródło, które jest tylko w Nim, On widzi ducha i prawdę, On widzi wolę Ojca, On widzi żniwo, On widzi, On po prostu patrzy i widzi tam coś zupełnie innego.

I Samarytanka nie dostała sposobu na poradzenie sobie ze swoim pragnieniem. Nie stało się to dlatego, że Jezus przeanalizował jej życie. Ale przełom następuje, kiedy Jezus jej się objawia. On się jej objawia. Bo człowieka nie zmienia diagnoza jego problemów. Człowieka nawet nie przemienia duchowa wiedza. Nie przemienia. Kiedy ja czuję, że jest mi pusto, nie słucham kazań.

No bo zwykle o tej godzinie jem. Więc żeby mieć głód, musisz go kosztować. Zobaczcie, co się dalej dzieje w historii Samarytanki. 28.30. Kobieta natomiast zostawiła swój dzban, pobiegła do miasta i zaczęła rozpowiadać. Kiedy ona słyszy, ja jestem, jest to głębokie duchowe doświadczenie, to objawienie, ona mówi w nosie z tym dzbanem. Przyszła po wodę, odchodzi bez dzbana. To nie znaczy, że fizyczna woda nie jest jej potrzebna. To znaczy, że spotkała coś głębszego niż to, po co przyszła.

Oni jakby kilka leveli wyżej, bo oni przecież cały czas z Jezusem chodzą. Samarytanka pierwszy raz w życiu Go spotkała. 31. Tymczasem uczniowie prosili Go, nauczycielu zjedz coś. On im jednak odpowiedział, ja mam do jedzenia pokarm, którego wy nie znacie. Uczniowie pytali więc siebie nawzajem, czy ktoś mu przyniósł coś do jedzenia? Wtedy Jezus odpowiedział, moim pokarmem jest wypełnienie woli tego, który mnie posłał i dokonanie jego dzieła. I dzieje się dokładnie to samo. Samarytanka myślała o fizycznej wodzie, uczniowie myśleli o fizycznym jedzeniu. A Jezus mówi, nie, to nie jest mój pokarm. To jest moim pokarmem, jest pełnić wolę tego, który mnie posłał i wykonywać jego dzieło.

Więc kochani, zobaczcie. Samarytanka widziała wodę. Uczniowie widzieli jedzenie. Religijni ludzie widzieli górę. A Jezus patrzył głębiej. Widział jej duchowe pragnienie. Widział ducha, widział prawdę, widział wolę Ojca i widział żniwo. I to naprawdę nie jest problem, że mnie coś uciska albo, że ja czegoś pragnę. I czuję posuchę albo pustkę. Pamiętam taki moment w moim życiu, kiedy czułam taką pustkę, że tak wołałam do Ducha Świętego, żeby mnie napoił, że przez trzy miesiące Duch Święty budził mnie między drugą a trzecią w nocy.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.