Największe pragnienie serca | Edyta KPE
Często gubimy się w tym, czego naprawdę potrzebuje nasze serce. Szukamy spełnienia w wielu rzeczach – nawet tych dobrych – i czynimy z nich źródło życia, nadziei czy poczucia wartości.A co, jeśli prawdziwe źródło, którego tak bardzo szukamy, jest bliżej, niż myślimy?Zapraszamy do wysłuchania przesłania „Największe pragnienie ludzkiego serca”, które przypomina o tym, że to właśnie Bóg jest jedynym źródłem życia, które naprawdę może zaspokoić najgłębsze potrzeby człowieka.
Ale wiecie, Słowo Boże jest żywe i skuteczne i ono za każdym razem, kiedy czytasz to tysięczny raz, to On ci objawi tam nową rzecz. Dlatego, że tak działa Boże Słowo. Jana 4. Jana 4, od pierwszego wersetu. Następnie, gdy Jezus dowiedział się, że faryseurze usłyszeli, iż zyskuje On więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan, chociaż sam Jezus nie chrzcił, tylko Jego uczniowie, opuścił Judę i powrócił do Galilei. W drodze do Galilei Jezus musiał przejść przez Samarię. Po drodze mijał samarytańskie miasteczko o nazwie Sychar, położone obok pola, które Jakub przekazał swemu synowi Józefowi.
Znajdowała się tam studnia Jakuba. Jezus, więc zmęczony podróżą, usiadł przy tej studni. Było samo południe i wtedy z Samarii przyszła pewna kobieta. Chciała zaczerpnąć wody. Jezus poprosił, daj mi pić, bo właśnie jego uczniowie udali się do miasteczka na zakupy. Co się stało? – zapytała kobieta. Ty, Żyd, prosisz mnie, Samarytankę, o wodę. Żydzi bowiem nie utrzymują kontaktów z Samarytanami. Jezus powiedział, gdybyś znała dar Boga i wiedziała, kim jest Ten, który cię prosi , sama prosiłabyś Go, a On dałby ci wody żywej. Panie, zauważyła kobieta, nie masz nawet czerpaka, a studnia jest głęboka. Skąd więc masz tę żywą wodę? Czyżbyś Ty był większy od naszego ojca Jakuba, który nam dał tę studnię, sam z niej pił, jego synowie i jego stada?
Jezus odpowiedział, każdy, kto pije tę wodę, znowu będzie odczuwał pragnienie. Lecz ten, kto się napije mojej wody, nie zazna pragnienia na wieki. Woda, którą ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody tryskającej życiem wiecznym. Kobieta poprosiła, Panie daj mi tej wody, abym już więcej nie czuła pragnienia i nie przechodziła do tej studni. Jezus powiedział do niej, idź zawołaj swego męża i wróć tutaj. Wówczas kobieta wyznała, nie mam męża. Jezus na to, dobrze mówisz, męża nie masz. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem. Powiedziałaś prawdę. Panie, zauważyła kobieta, widzę, że jesteś prorokiem. Nasi ojcowie na tej górze oddawali cześć Bogu. Wy natomiast mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy to czcić.
Jezus powiedział, kobieto, wierz mi, nadchodzi godzina, że ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. Wy czcicie to, czego nie znacie. My czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów. Lecz nadchodzi godzina, a właściwie nadeszła, gdy prawdziwi czciciele będą czcili Ojca w duchu i w prawdzie. Takich właśnie czcicieli Ojciec sobie szuka. Bóg jest duchem, dlatego ci, którzy Go czczą, powinni Go czcić w duchu i w prawdzie. Kobieta powiedziała, wiem, że ma przyjść Mesjasz, to znaczy Chrystus. Gdy On przyjdzie, wszystko nam wyjaśni. Jezus na to, jestem Nim, ja, który z Tobą rozmawiam. Wtedy przyszli jego uczniowie i byli zaskoczeni, że rozmawia z kobietą. Żaden jednak nie powiedział, o co pytasz, ani dlaczego z nią rozmawiasz.
W 13 wersie Jezus odpowiedział. Każdy, kto pije tę wodę, znowu będzie odczuwał pragnienie. Lecz ten, kto się napije mojej wody, nie zazna pragnienia na wieki. Woda, którą ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody tryskającej życiem wiecznym. I to zdanie nie jest o wodzie ze studni. Jezus zaczyna prowadzić diagnozę życia Samarytanki, która próbuje napoić głębokie duchowe pragnienie czymś bardzo powierzchownym i nawet tego nie wie. Nawet tego nie wie. Zobaczcie, bo człowiek pije z relacji, z sukcesu, z wygody, z pieniędzy, z kontroli, z aktywności, z emocji, z bodźców, z pracy, a nawet z działania dla Boga.
Pije. I na chwilę jest lepiej. Na chwilę. A potem znowu mu się chce pić. Potem znowu czuje pragnienie. Jeremiasza 2,13 mówi Gdyż mój lud popełnił dwojakie zło, mnie, źródło wód żywych, opuścili, a wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe, które wody zatrzymać nie mogą. I Bóg mówi, problem człowieka nie polega na tym, że jest spragniony, że ma głębokie pragnienie w swoim życiu, ale problem polega na tym, że człowiek opuszcza źródło i zaczyna kopać swoje własne cysterny.
Świetnie, niech mi da tej wody. Czy wy myśleliście, że ona prosi o duchową wodę? Ona w ogóle tego nie zajarzyła, że to jest duchowa woda. Po prostu Jezus mówi o czymś wiecznym, a ona to rozumie przez wygodę, ulgę, brak codziennego trudu. I bardzo często jest tak, że ja też słysząc duchowe rzeczy zaczynam je interpretować naturalnie. Tak jakby nie mogę się, wiecie, duchowo do tego połączyć, tylko zaczynam to interpretować przez moje zmysły. I na przykład czytam sobie, że Bóg daje mi pokój, który przewyższa wszelki mój umysł, a ja sobie myślę, hmm, a ja bym chciała tak na przykład mieć mniej stresu.
Albo na przykład Bóg chce mówić do mnie o żywym życiu, a ja na przykład wolałabym usłyszeć, jak mieć lepsze samopoczucie. Albo chcę słyszeć o tym, jak mieć lepsze samopoczucie. Albo Bóg mówi do mnie o źródle, a ja bym wolała, żeby On mi dał takie gotowe rozwiązanie mojego problemu, a nie mówił do mnie o źródle. Albo Bóg mówi do mnie o życiu w duchu, a ja zaczynam szukać metody. Albo On mówi do mnie o przemianie, a ja sobie myślę, o, ja bym tak chciała ulgi. Rozumiecie, że my zaczynamy te duchowe rzeczy interpretować zupełnie inaczej. I w I Koryntian 2,14 jest napisane, że człowiek zmysłowy, czyli ten psychikos,
Tylko w sposób duchowy, czyli Czyli rzeczy boże nie są odczuwalne i konstruowane intelektualnie. One są rozpoznawane tylko i wyłącznie przez twojego ducha. I to jest ta zasada poznania. Przez objawienie. Przez objawienie. I zobaczcie, Samarytanka, ona nie jest ignorantką. Czy ci uczniowie, którzy później, wiecie, przynieśli to jedzenie i mówią jedz, jedz. Uczniowie, oni też nie są głupi, oni po prostu nie mieli Ducha Świętego, którego dzisiaj ty masz i który mówi do twojego ducha, ale ty nadal możesz patrzeć na rzeczy i na życie w sposób zmysłowy, pomimo że masz dzisiaj Ducha Świętego.
Bo duchowego pragnienia nie da się zaspokoić powierzchownie. Można je na chwilę zagłuszyć, ale nie można się napoić. Napoić. No i słuchajcie, Jezus wierci. On idzie, wiecie, tam głęboko, nie? Pokazuje jej to jej prawdziwe pragnienie. I co robi wtedy Samarytanka? Od razu zmienia temat i mówi, panie, zauważyła kobieta, widzę, że jesteś prorokiem, nasi ojcowie na tej górze oddawali cześć Bogu, wy natomiast mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy to czcić. Jezus powiedział, kobieto, wierz mi, nadchodzi godzina, ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci ojcu.
Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów. I zobaczcie, kiedy Jezus dotyka jej życia, Kiedy dotyka głęboko, ona natychmiast przechodzi w inny temat. Pyk i wskakuje sobie. I oczywiście to może być ucieczka, ale Jezus i tak robi dalej swoją niesamowitą robotę w tej rozmowie. Bo wtedy, kiedy bardzo często, kiedy Bóg zaczyna dotykać, wiecie wiercić tam głęboko i my zaczynamy się czuć bardzo niewygodnie, to my sobie z chęcią znajdziemy coś innego, żeby tylko się z tym nie kontaktować. Teorie, dyskusje, jakiś religijny spór, jakąś formę, jakieś fajne fizyczne miejsce, jakiś system wierzeń, jakąś mega fajną teologię, coś odkryjemy, albo jak powinno być, zawsze coś sobie znajdziemy, a On nas wierci.
I potem Jezus mówi te ważne słowa. Bóg jest duchem. Dlatego ci, którzy go czczą, powinni to czynić w duchu i w prawdzie. I wiecie, to wiecie, nie chcę tego mówić, bo wiecie, a jak nie wiecie, to możecie doczytać, że pomiędzy Żydami a Samarytanami był ogromny konflikt etniczny, religijny, kulturalny. Generalnie państwo się nie lubili. Bo Samarytanie tam uznawali tylko część tory i oni wierzyli, że prawdziwym oddawaniem, prawdziwym miejscem do oddawania czci Bogu jest góra Garyzim albo Gerasim, tam zależy od tłumaczeń, i oni tam mieli swoją świątynię. Żydzi natomiast wierzyli, że jedynym prawdziwym miejscem jest Rozolima i że na górze Syjon.
Myślę, że tak. Po pierwsze, jest to trochę jej ucieczka. Kiedy prawda zaczyna dotykać naszego serca, to przechodzimy na poziom teorii, dyskusji, abstrakcji. Ale to nie jest tylko unik. Ja myślę, że ona ma też bardzo prawdziwe duchowe pytanie. Bo ona chce naprawdę wiedzieć, gdzie znajdzie Boga. To na której górze ja znajdę tego Boga? Bo ona mówi, widzę, że jesteś prorokiem, czyli w niej Jezus, wiecie, tak jakby dokopuje się i tam się dokopał, bo ona nagle mówi, no to gdzie tego Boga? Czyli coś już tam jej głęboko poruszył, tak? To gdzie ja mogę tego Boga spotkać?
Na tej górze czy na tej górze? I w tym momencie Jezus na tamte czasy robi coś rewolucyjnego, bo to jest wbrew religii, wbrew prawu, wbrew tym wszystkim wierzeniom, które wtedy były. I On mówi, nadchodzi godzina, Że ani na tej, ani na tamtej górze, ale nadchodzi godzina, gdzie relacja z Bogiem nie będzie oparta na geografii, na fizycznej świątyni, na miejscu, na systemie, na rytuale, na niczym. Dlatego, że co? Że Bóg jest duchem. Że jest nieograniczonym miejscem, że nie jest zamknięty w systemie. Że nie jest własnością jednej jakiejś grupy ludzi.
I on mówi w prawdzie, w duchu i w prawdzie, czyli z poziomu twojego wewnętrznego życia będziesz miała kontakt z Bogiem. I w prawdzie, czyli realnie, bez iluzji, bez religijnej maski, tylko w objawieniu Boga takim, jakim On naprawdę jest. Poznasz Go prawdziwie. I zobaczcie, to co się dzieje, to w pewnym momencie, kiedy Jezus dotyka jej bardzo głębokiego pragnienia, to ona nagle tam odkrywa, że ale to ja chcę jednak poznać tę prawdę, gdzie ja spotkam Boga. I Jezus cały czas wierci głębiej,
Bo ja nie rozumiałam, co się dzieje. I patrząc, wiecie, powierzchownie, ja mogłabym powiedzieć, no po prostu muszę, nie wiem, nauczyć się rozmawiać z moim mężem, nie umiem z moim mężem rozmawiać. Ale ja wiedziałam, że jedyną osobą, która może mi powiedzieć prawdę o tym, co się dzieje, jest Jezus. I wiecie, ja pamiętam noce, kiedy ja już po prostu nie chciałam męczyć mojego męża i ja szłam do łazienki, zamykałam się w tej łazience i mówiłam, Boże, ja nie szukam swego. Wiecie, zdanie nie szukam swego, to ja powiedziałam chyba miliony razy. Ale wiecie, że on to słyszał, to jest niesamowite, bo ja mówiłam, ja chcę usłyszeć prawdę. Jeżeli ja coś tutaj źle robię, to ja chcę usłyszeć prawdę.
Weź to zaklej. Który człowiek jest w stanie to zrobić? Żaden. To jest tylko i wyłącznie Boży cud, że Bóg mnie zaczął uczyć o tym, kim ja jestem. I po wielu latach mój mąż powiedział to, co mnie najbardziej przy Tobie trzyma, to to, że wiem, że świetnie poradziłabyś sobie beze mnie. I to jest cud. I teraz zobaczcie, Gdzie my jakby powierzchownie próbujemy gasić te pragnienia? Podam wam kilka przykładów bardzo praktycznych. Samotność.
Bo cisza zaczyna go boleć. Cisza go boli. Ale pod tą pustką może być w ogóle utrata kontaktu z Bogiem, ze sobą albo jakiś brak sensu, brak znaczenia, martwota i znowu odcięcie od źródła. Wiecie, niektórych ludzi naprawdę przeraża cisza, bo wtedy zaczynają po pierwsze słyszeć pragnienia swojej duszy, a co gorsza własnego ducha. Potrzeba bycia kochanym. Człowiek myśli, jeśli ktoś mnie pokocha, wreszcie będę pełna, wartościowa, wreszcie. I wiecie, ludzka miłość jest naprawdę piękna, ale drugi człowiek nie został stworzony do tego, żeby być dla ciebie źródłem.
I dlatego często taka osoba oczekuje od swojego partnera, partnerki, żony, męża tego, czego tylko Bóg jest w stanie dotknąć i zmienić. Bo żaden człowiek nie uniesie ciężaru bycia źródłem życia dla drugiego człowieka. Nie ma szans. Ta osoba zamęczy tego kogoś. Ja bym zamęczyła mojego męża. Ciągłe szukanie sukcesu. Człowiek myśli, jeśli coś osiągnę, to wreszcie udowodnię. I na chwilę gasi pragnienie. Ma jeden sukces, zgasił pragnienie.
Ale potem to wraca i jest jeszcze większe. I to się nie kończy. Bo pod sukcesem bardzo często kryje się ogromna dziura wartości potwierdzania własnego istnienia. I człowiek goni za tym, goni za poczuciem, że życie naprawdę coś znaczy i to, co on robi, też znaczy. Nawet nasza cudowna religijność może być popękaną cysterną. Bo możemy chodzić do Kościoła, możemy służyć, możemy działać, czytać Biblię, robić rzeczy dla Boga i nadal żyć obok źródła. I naprawdę można być blisko Kościoła, w Kościele, ale nie w źródle.
Ale to chodzi o to, że ja nie mam się zatrzymać na powierzchni tych rzeczy. Nie mam widzieć wody, tylko mam widzieć moje duchowe pragnienie. Nie mam widzieć jedzenia, ale mam pytać, jakiego pokarmu brakuje mojemu duchowi, że ja tak się czuję. Nie mam widzieć, nie mam szukać jakiejś formy w Kościele. Tylko ja mam szukać tego, żeby każdy człowiek w Kościele mógł się spotkać z Bogiem w duchu i w prawdzie. A to się zaczyna ode mnie. To się zaczyna od każdego z was.
W czym jest Twoje źródło? Co Bóg Ci objawia? Co naprawdę w Tobie jest spragnione? Gdzie jest to życie? Co pochodzi od Ojca? Czego Twój Duch szuka? Człowiek duchowy nie ignoruje rzeczy widzialnych. On po prostu nie pozwala, żeby widzialne było tym ostatnim poziomem rzeczywistości, na którym on żyje. Rozumiecie? Nie mogę na to pozwolić, żeby to... Ja żyłam przez lata, myślę, że od dzieciństwa, w ogromnym lęku przed wystąpieniami publicznymi. Ogromnym.
Widzimy brak głodu Boga u ludzi, no to najpierw się załamujemy, a potem mówimy, dobra, musimy ich jakoś napompować. Widzimy kryzys, szukamy jakiejś techniki, wiecie. I to nie znaczy, że działania są złe, to nie znaczy, że dobra organizacja, programy, to jest wszystko cudowne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy próbują zastąpić nam źródło. A my potrzebujemy źródła. Nie chcę kopać cystern w moim życiu. Opuścili mnie źródło żywej wody, aby wykopać sobie cysterny.
Bo on jest życiem. Duchowy głód, słuchajcie, nie rośnie od samego braku Boga. Ale od kosztowania Boga, bo Ty go kosztujesz i chcesz jeszcze. Pragnienie i głód się różnią. Mam też na myśli, żeby zrobić kazanie o głodzie, bo zobaczcie, pragnienie pojawia się wtedy, kiedy nie pijesz. Ale głód, kiedy długo nie jesz, to głód zanika, bo wyłączają się te ośrodki w mózgu dotyczące głodu. Kiedy długo nie jesz, już nie czujesz głodu. Więc to są dwa różne zjawiska. Głód pojawia ci się wtedy, jak jesz regularnie, przychodzi godzina 14, to jest mój pierwszy posiłek, 14, chce mi się jeść.
Dostała coś więcej niż to, po co przyszła. Rozumiecie? My przychodzimy do Boga, przepraszam, z takimi naszymi pierdółkami, a On chce ci udzielić ze swojego ducha. I ja, wiecie, z tą bluzeczką spraną, po prostu On chce mi udzielić ze swojego ducha, swojej radości. Kiedy człowiek spotyka źródło, zaczyna rozumieć, że całe życie szukał czegoś głębszego niż rzeczy, po które przychodził. I zobacz, ona idzie do ludzi.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Dziękujemy, że byłeś z nami oraz dziękujemy wszystkim darczyńcom, którzy wspierają finansowo przesłanie Ewangelii Łaski Bożej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Dziękujemy, że byłeś z nami oraz dziękujemy wszystkim darczyńcom, którzy wspierają finansowo przesłanie Ewangelii Łaski Bożej."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
A co, jeśli prawdziwe źródło, którego tak bardzo szukamy, jest bliżej, niż myślimy?
Zapraszamy do wysłuchania przesłania „Największe pragnienie ludzkiego serca”, które przypomina o tym, że to właśnie Bóg jest jedynym źródłem życia, które naprawdę może zaspokoić najgłębsze potrzeby człowieka.