Gdzie jesteś mój Duchu Święty? | Roman Horodycki
Dlaczego czasem nie słyszymy Boga? Dlaczego nie możemy dostać Jego odpowiedzi? Dlaczego w ogóle mamy problem, aby zwrócić się do Niego?Serdecznie zapraszamy do wysłuchania słowa Romana Horodyckiego na temat relacji z Bogiem.Roman na podstawie Biblii pokazuje, jaki jest Boży zamysł relacji z nami.
Witamy na kanale Kościoła Prawda Ewangelii w Warszawie. Dziękujemy, że jesteś z nami oraz dziękujemy wszystkim darczyńcom, którzy wspierają finansowo przesłanie Ewangelii Łaski Bożej. Dzisiejsze słowo ja nazwałem relacja z Bogiem przez łaskę. Albo inna nazwa, taka podnazwa, podtytuł. Gdzie jest mój Duch Święty? Gdzie jest mój ukochany, mój najbliższy przyjaciel? Gdzie jest ktoś, kto cały czas jest ze mną? Gdzie on jest? Czy kojarzycie, że czasem w naszym życiu my mamy tak, że jest nam ciężko otrzymać słowo od Boga?
że ciężko nam jest słyszeć Boga. Tak, czasem tak bywa, że czasem ciężko tak jakby przeżyć dotyk Boga, przeżyć Jego nadprzyrodzoność. A kto z was, kto z nas kiedyś doświadczył tego, że Bóg ciebie dotyka w jakikolwiek sposób? Podnieście proszę rękę. Czy kto z was doświadczył jego miłości albo słyszał, jak Bóg mówi do ciebie? Są takie osoby, jestem pewien. Natomiast nie wiem, czy wy tak macie, ale ja tak mam, że nie zawsze, ja mam takie wrażenie, że w życiu moim nie zawsze jest tak, że... Mam na wyciągnięcie ręki jego słowo.
Mam na myśli to słowo rema, nie słowo logos, które mam w Biblii, tylko to słowo, że ja go pytam o coś i on mi odpowiada. Że czasem, tak jakbym miał jakąś blokadę i nie mógł słyszeć jego słów. Wiecie, że sensem chrześcijaństwa jest relacja z Bogiem. Nie ma nic tak naprawdę najbardziej cennego w naszym życiu niż to, że my możemy kontaktować się z naszym Tatą w niebie. Nie ma czegoś takiego. Kiedy my mamy z nim relacje, to wtedy my przeżywamy najbardziej jakby szczęście, rozkwit. Wtedy my czujemy, że to dodaje nam skrzydeł, energii, kiedy on do nas mówi.
Ja faktycznie wychodzę na dwór, gdzieś tam idę i siedzi staruszek na ławce. I Duch Święty mówi mi, to jest On. Podejdź do Niego i powiedz Mu. I ja, no Boże. Ale myślę, ale jak On mówi, to jest taka słodkość jakaś, to jest jakaś taka ekscytacja, coś takiego wyjątkowego, tak jakby On osobiście maczał w to palce i tak jakby powoduje, że ja nagle zaczynam tak tego chcieć, to zrobić, co on mi każe, że nie wytrzymuję i podchodzę. Mimo moich, tego, że jestem introwertykiem i dla mnie podejść do człowieka, to szybciej w łeb sobie palnąć, to będzie prościej generalnie, aniż podejść do człowieka.
Ale są też momenty, kiedy ja w ogóle nie jestem benihinem. I w ogóle nie potrafię jakby w taki sposób funkcjonować. W sensie potrafię, ale tak jakbym miał jakąś blokadę. Tak, jakbym w ogóle nie wiedział. Wszystko zawsze u mnie przynajmniej wynika z tego, na ile ja jestem w tej relacji z Nim. na ile ja przeżywam Jego bliskość. I my czasem tak mamy, że nam ciężko jakby usłyszeć Słowo Boga. Ciężko jakby widzieć Go wyraźnie albo być przez Niego prowadzonym, albo być Nim tak napełniony, że jesteś aż podekscytowany.
I czasem to jest dlatego, najczęściej w ogóle to jest dlatego, że bardziej my widzimy siebie w naszym życiu, niż widzimy Jego. I Słowo Boże o tym mówi. I chcę, żebyśmy odnieśli się do Słowa Bożego. Ja go dzisiaj starałem się, tak na ile potrafiłem, zbadać te wersety, gdzieś tam pokopać głębiej. Pewnie znacie te wersety. Rzymian, 12 rozdział, od pierwszego do drugiego wersetu. Proszę więc was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali wasze ciała jako ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu. To jest wasza rozumna służba. A nie dostosowujcie się do tego świata, ale przymięcie się przez odnowienie waszego umysłu, abyście mogli rozeznać, co jest dobrą, przyjemną i doskonałą wolą Boga.
A więc czasem my nie potrafimy mieć tą bliską relację z Duchem Świętym, jakkolwiek ona przyjawia się w twoim życiu, bo ona niekoniecznie musi się przyjawiać, że ty podchodzisz do staruszków na ulicy. Ona może się przyjawiać, że ty po prostu masz z nim tak bliski kontakt, że wy razem tańczycie ze sobą. Tak jak Timothy Keller pięknie pisze o tym, że Trójca Święta, ona tańczy ze sobą. Ona jest ciągle w nieustannym tańcu, do którego Bóg zaprasza ciebie przez swoją łaskę, ale zaraz do tego dojdziemy. Ale czasem my nie widzimy tego i on tu mówi, że... bo my jesteśmy dostosowani do tego świata, więc my nie umiemy rozeznać, tak jak tu jest napisane.
O Boże, jaki ty jesteś niesamowity. I kiedy ty nie masz tego kontaktu takiego z Nim, no to wtedy ty nie masz jak mieć relację z Nim. I Słowo Boże bardzo wyraźnie pokazuje nam, co należałoby zrobić, żeby to zmienić. I ono zaczyna od tego pierwszego wersetu, gdzie mówi, proszę was bracia, przez miłosierdzie Boga, abyście składali wasze ciała jako ofiarę żywą. I teraz, panie kochane, no... No i jak to? Składać ciało jako ofiarę żywą. Przecież Jezus jest naszą ofiarą. Przecież nie po to Jezus umarł na krzyżu i był barankiem Bożym, który gładzi grzech tego świata, żebym teraz ja miał również składać swoje ciało jako ofiarę żywą.
I on mówi, aby składać wasze ciała jako ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu. I potem on mówi, to jest wasza rozumna służba. I teraz chciałbym, żebyśmy zobaczyli parę słów, które bardziej nam wyjaśnią, o co Kaman, jaka w ogóle tutaj jest głębia w tym wersecie, żebyśmy nie patrzyli tak, wiecie, powierzchownie. Przeczytaliśmy, mamy stereotyp, mamy pamięć tego wersetu i lecimy dalej. Jak ja mam składać ciało jako ofiarę żywą? A, to pewnie chodzi o uwielbienie, że ja przychodzę do kościoła na uwielbienie, uwielbiam Boga. I to jest składanie mojego ciała jako ofiarę żywą, no bo ciało jest żywe, ja chwalę Boga i to jest moja ofiara chwały dla Boga. Owszem, jak najbardziej tak również jest. Natomiast chciałbym, żebyśmy zobaczyli w kontekście, bo potem on mówi, nie dostosowujcie się do tego świata.
Ja mam ciało, ja udostępniam siebie Bogu. I to jest moja rozumna służba. I teraz tu jest napisane, że rozumna, i to słowo rozumna z greki to jest logikos. Kojarzy się wam z czymś? Logika, logikos. Dokładnie ono się tłumaczy mądra, mądra służba, rozsądna albo logiczna. Na czym polega logika tego, co tu jest napisane, aby składać swoje ciała, udostępniać swoje ciała jako ofiarę żywą. On mówi i potem on używa słowa służba, wasza logiczna służba albo wasza rozsądna służba. I to słowo służba, latrea, to jest posługa w świątyni.
Dokładnie to chodzi o... posługę kapłańską według prawa mojżeszowego albo księgi kapłańskiej. On używa tego sformułowania. Nie chodzi o służbę, że ty służysz w kawiarni. On nie mówi o tego typu służbie tutaj. On dokładnie używa sformułowania, które dotyczyło tego, że oni, lewici, oni służyli... brali udział w tamtejszych nabożeństwach, składając jakby siebie, dopasowując się do tego, żeby służyć Bogu w czasie ich rytuałów. I teraz to nie oznacza, że On mówi was, ej, wróćcie do prawa mojżeszowego i zacznijcie teraz praktykować te same rzeczy. On również nie mówi tutaj, ej, to chodźcie na nabożeństwa i na nabożeństwach składajcie swoje ofiary, swoje ciała jako ofiary żywą.
On po prostu podaje alegorię. On mówi, tak jak oni poświęcali się w tej służbie w świątyni, to tak samo wy bądźcie gotowi do tego, żeby nie upodabniać się do tego świata, że twoje ciało będzie udostępnione dla Boga. Że Bóg może użyć twojego ciała. I on dalej mówi, w ten sposób ty nie dostosujesz się do tego świata. Jeśli ty w swojej postawie będziesz gotowy do tego. Panie. Ja rozumiem to, że ja mam relację z tobą. Albo załóżmy, ja nie słyszę ciebie, ja nie widzę, nie doświadczam. To znaczy, że ja jestem skupiony na sobie zbytnio.
Bo on mówi, logiką królestwa tego świata jest to, że ty tańczysz tak, jak ci gra świat. Ty, kiedy chorujesz, od razu się stresujesz. Logiką Królestwa jest to, że ty logicznie dla Królestwa Bożego jest to, że ty, kiedy przychodzi jakiś moment twojego takiego, wiecie, funkcjonowania w tym świecie, to ty odbierasz, logiczne jest to, okej, ja nie słyszę Boga, okej, ja idę w kierunku tego, żeby moje ciało było udostępnione dla Niego. Z tych wersetów, ja tak rozumiem to i to działa w moim życiu. Najlepsze momenty, tak naprawdę, kiedy dzieje się coś złego, w moim życiu były wtedy, kiedy ja przychodziłem i udostępniałem moje ciało.
I wtedy On rozwiązywał moje problemy. To było niesamowite. I ten werset, szukajcie Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Jeszcze jako drugi świadek potwierdza to. A więc my nie dostosowujemy się przez to, że udostępniamy nasze ciała do tego świata, tylko dostosowujemy się do tego, jak mówi Boże Królestwo i przemieniamy... Nasz umysł przez odnowienie, przechodzi odnowienie umysłu do naszego życia, żebyśmy mogli rozeznać, tu jest napisane. I potem my czytamy, że co jest dobrą, przyjemną i doskonałą wolą Boga. I zawsze my myśleliśmy w kategoriach, okej, ja rozeznaję wolę Boga dla mnie.
Natomiast Słowo Boże tutaj mówi tak naprawdę nie o tym, że co jest dla mnie przyjemne i dobre w kontekście, ok, gdzie ja mam pójść, do tej kawiarni czy do tamtej, co będzie bardziej dla mnie lepsze, co będzie bardziej jakby doskonalsze, tak, i ja to rozpoznaję. Nie, chodzi o to, że tym dobrym, tym przyjemnym i tą doskonałą wolą Boga było, aby Jezus umarł na krzyżu. My rozpoznajemy przede wszystkim śmierć Jezusa na krzyżu. Ona jest dla mnie dobra. Ona dla mnie jest przyjemna. Ona daje mi doskonałość. I teraz to jest cały taniec, do którego cię bardzo serdecznie zachęcam.
A więc, co wtedy się naprawia? Naprawia się ten problem, że ty już nie skupiasz się na sobie. I wtedy, kiedy miałbyś mieć ten kontakt z Bogiem, skoro Ty jesteś czysty, skoro jesteś sprawiedliwy, doskonały w Jego oczach, to znaczy, że nie ma na Twojej drodze niczego, co by przeszkodziło Ci stanąć przed Nim i mieć relację. Wielokrotnie ja miałem tak, że ok, jakby staję na modlitwie na przykład, nie wiem, być może też tak mieliście, staję na modlitwie i zaczynam zastanawiać się, no dobra, to co teraz? Panie kochany, no tak, dobra, to przeczytam może jeden rozdział Biblii. Dobra, to na głos go przeczytam. Czytam, czytam i dalej czuję taki beton.
Gdzie jest Bóg, który potrafi naprawdę działać? Ja mówię o mnie teraz. Potem myślę, dobra. Nie zadziałało. Panie, ale staram się być szczery. Ale i tak ciężko mi się przebić przez moje myśli w trakcie tej modlitwy, żeby zacząć słyszeć Boga. Więc co robię? Dobra, odpalę uwielbienie. Odpalam uwielbienie. Pieśniopisarze, Mateo i Sprawiedliwy. Zaczynam śpiewać to... I coraz bardziej, coraz bardziej zaczynam mój umysł dostosowywać, że on nie skupia się na mnie. Nie wiem, czy tak macie, ale bywa tak, że zaczynasz się modlić i właśnie wtedy zaczynasz myśleć o milionach różnych spraw twojego życia, które masz załatwić.
Kontaktu z Nim, modlitwy z Nim, bycie z Nim. Ani myślenie o Kościele teraz, jak ja mogę, co ja tam mam zrobić. Ani o powołaniu. Na te rzeczy Bóg też ma czas dla Ciebie. Więc i czasem tak jakby nie umiem dobić się do niego. Posłuchaj, to nie jest kwestia tego, że ty masz do niego się dobić, złamać, przyłamać ścianę, rozorać w duchu, nie wiem, co tam jeszcze, poruszyć niebo, złamać beton nad niebem i ziemią. Różne są opcje polityczne, że tak powiem, kościelno-polityczne, co ty miałbyś zrobić. Ktoś krzykiem wymusza... wymusza i że to niby wtedy jakby niebo się otwiera.
I dlatego teraz przejdźmy do tego kolejnego kroku. My zobaczyliśmy to, że najlepszym rozwiązaniem na to, żeby usłyszeć, słyszeć Jego i zacząć mieć relację z Nim, jeśli już nic nie działa w twoim życiu, to jest to, żeby udostępnić swoje ciało jako ofiarę żywą dla Niego. Wtedy ty otwierasz się na to, żeby nie być skupiony na siebie, bo ciało jako ofiara, na przykład służby w kościele, na przykład pomaganie innym, dawanie miłości innym, to powoduje, że tak naprawdę ty już nie skupiasz się na siebie, bo skupiasz się na innych. A więc, kiedy skupiasz się na innych, już jest chwała Bogu, jesteś w domu, bo nie skupiasz się na sobie.
Wtedy przymieniasz umysł przez odnowienie, bo wiesz, jaka jest jego ofiara i zaczynasz rozeznawać tą ofiarę, co jest dobre, przyjemne i doskonałe. A w tobie on już założył to, czym jest ta wola Boża dla twojego życia konkretnie. Bo on najpierw cię oczyszcza, najpierw likwiduje twoją skazę, żeby potem poprowadzić ciebie w twoje powołanie. I czasem jest tak, że... Ciężko jest zacząć rozmowę z Bogiem, jakby w ogóle przyjść do Niego, bo tak jakby blokuje mnie coś, nie wiem, czy macie to w swoim życiu, że blokuje ciebie, mnie coś i ty nawet nie wiesz, co to jest.
Nie wiem, czy tak macie, że po prostu tak jakby wszystko niby jest okej, niby głową znam, Wiem, jaka jest prawda Ewangelii, że tak jakby rozumiem, wszystko rozumiem, już w kościele tych kazań nasłuchałem się tak, panie kochany, ale kiedy mam porozmawiać z Bogiem, to tak jakby, okej, to jak, no i co, i tak po prostu mam do Niego coś powiedzieć i czekać, że On mi odpowie? Tak po prostu? Nie, to się nie uda. I rezygnujemy. Macie tak? Ja tak mam, wielokrotnie tak miałem. I tak naprawdę, dlaczego my tak postępujemy, że my nie możemy tak jakby uwierzyć w to, że ja w tym konkretnym momencie mogę porozmawiać z Bogiem. My nie wierzymy często w takie rzeczy, bo my znów myślimy w kategoriach, ze mną jest coś nie tak.
Ja mam jakąś skazę w sobie. mam jakiś niedobór, mam jakieś odłożone na bok, ukryte coś, co mnie definiuje jako tego, które się nie nadaje do relacji z Bogiem. Czyli teoretycznie najpierw ja powinienem się oczyścić, jakoś naprawić, na przykład pójść do kościoła i ofiarę złożyć w postaci mojego ciała. Żeby to się zmieniło. Więc do czego ja namawiam? Żeby nie traktować składanie swojego ciała w ofierze jako zadośćuczynienie wobec ofiary Jezusa, w kontekście relacji z Nim. To tylko pomaga tobie, ale to nie definiuje ciebie.
To, że ty składasz swojego ciała jako ofiarę żywą. Ty nie możesz zacząć bazować nad tym, że ponieważ ja służę, to ja automatycznie mogę mieć relację z Bogiem. Relację z Bogiem ty możesz mieć w każdej sekundzie swojego życia, niezależnie od tego, czy służysz Bogu, czy nie. Składanie ciała w ofierze to jest jedynie sposób na to, że ty poświęcasz się, wychodząc z algorytmu schematu tego świata i stawiając siebie w miejscu Jego Królestwa, tak jakbyś miał odprawiać nabożeństwo dla twojego Pana. Ale to samo w sobie, to nie jest czymś, co powoduje, że dzięki temu ty stajesz się godny, aby rozmawiać z Bogiem.
Nie dlatego stajesz się godny, aby rozmawiać z Bogiem, tylko dlatego, że Jezus umarł zamiast ciebie na krzyżu i swoją ofiarą dokonał tego w twoim życiu. Ale przejdźmy do tego po kolei. Czasem my... Chcąc mieć relację z Bogiem, nie mamy tej relacji, dlatego że w naszej podświadomości, w tej ukrytej pamięci jakiejś tam, Edytka wie, jaka to jest, nieświadomej pamięci, my jesteśmy przekonani, że nosimy skazę, że nosimy wstyd, że nosimy jakiś ciężar niedoskonałości i my nawet nie umiemy tego nazwać. Nie umiemy tego jakby wydostać z siebie, wytłumaczyć to nawet samemu sobie.
My po prostu to czujemy. I właśnie to, właśnie to blokuje nas, aby właśnie w tej sekundzie życia porozmawiać z Jezusem. My myślimy, a najpierw się uświęcę. A, najpierw pójdę do kościoła. A, najpierw, nie wiem, złożę jakieś, nie wiem, ofiarę złożę w kościele. Albo najpierw jakiś tam pomodlę. Pójdę, stanę na modlitwę tam, nie wiem, poczytam najpierw Biblię, chociaż jeden rozdział. Bo tak po prostu teraz zapytać o coś Boga i usłyszeć Go, to nie jest możliwe. My tak myślimy. No to jest w takiej podświadomości. I wtedy... Wiecie, konkretnie jest o tym napisane też, bardzo ciekawie zresztą, w Jeremiasza, drugi rozdział, 22 werset, tam jest napisane tak.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Serdecznie zapraszamy do wysłuchania słowa Romana Horodyckiego na temat relacji z Bogiem.
Roman na podstawie Biblii pokazuje, jaki jest Boży zamysł relacji z nami.