Mentionsy Mentionsy
Koroluk
Koroluk

AfD - normalna prawica czy potomkowie Adolfa?

05.09.2024 ·39 min 19 s · 1 rozdział · 1 sponsor

👉 Wesprzyj podcast: ⁠https://patronite.pl/koroluk Spis źródeł: https://justpaste.it/baovw

W roku 22 z liderowania partią zrezygnował Jörg Meuthen. I nie zgadniecie jak to uzasadnił. Tak, partia według niego skręcała w stronę totalitaryzmu i odrzucała porządek liberalnej demokracji. Jork opuścił partię. Na stanowisku współprzewodniczącego zastąpiła go Alice Weidel. Rok 22 to oczywiście także agresja Rosji na Ukrainę. Wojna wywołała spory polityczne co do skali pomocy Ukrainie, a także kryzys energetyczny, inflacyjny oraz uchodźczy. Poza Ukraińcami lawinowo wzrosła liczba azylantów z takich krajów jak Syria, Turcja i Afganistan. Samorządy nie radziły sobie z zakwaterowaniem i integracją przybyłych. A to wszystko dało paliwo AfD.

Partia stała się głosem protestu Niemców, którym coraz trudniej wytrwać do pierwszego, którzy czują się coraz mniej bezpiecznie na ulicach i którzy nie chcą pomagać Ukrainie, bo wolą wrócić do dobrych relacji z Rosją. Choć ciekawym paradoksem jest, że w landach, gdzie AfD ma najwyższe poparcie, jest akurat najmniej imigrantów. Społeczeństwo było także rozczarowane żonem Olafa Scholza. Koalicja Światłodrogowych, bo tak fikuśnie nazywa się koalicje centrolewicowców z SPD, liberałów z FDP oraz zielonych, no więc ta koalicja jest dość niespójna programowo, więc trudno jej prowadzić śmiałą politykę. Sporą siłę przebicia mają tam jednak zieloni i forsują oni rozwiązania ekologiczne, które niekoniecznie podobają się obywatelom, np. obowiązkową wymianę pieców.

Sprzeciwia się imigracji, zielonej polityce oraz lubi matuszkę Rosję. Nowe ugrupowanie zaczęło podkradać elektorat AFD we wschodnich landach. Landach, gdzie obie partie są bardzo silne. Dawne NRD słabiej rozgnięte od zachodu Niemiec oraz tęskniące nieco za rządami silnej ręki to podatny grunt dla ekstremizmów. Także w styczniu niemiecka prasa ujawniła, że członkowie AfD wzięli udział w tajnym spotkaniu skrajnej prawicy. Omawiali tam między innymi plan deportacji imigrantów. I nie tylko jakichś tam nielegalsów, co przyjechali tutaj wczoraj, ale także naturalizowanych Niemców oraz zwolenników liberalnej polityki migracyjnej. Łącznie chodziło o kilka milionów osób. No generalnie było ostro i media porównały to do planu nazistów, którzy onegdaj zamierzali wysiedlić Żydów na Madagaskar.

Widocznie uważa je za miasta niemieckie. Niemiecki dziennik Die Welt skomentował to następująco. Weidel kwestionuje granice wytyczone po roku 1945. Słowami Weidel przyraził się także niemiecki historyk Jens Christenwagner, który otwarcie mówi, że to krok w stronę odmowy uznania granic na Odrze i Nysie. A poza tym Weidel oczywiście sprzyja Putinowi. Integracja Ukrainy z NATO i Unią jest według niej sprzeczna z uzasadnionymi interesami Rosji, a krótko po wybuchu wojny lamentowała, że Ukraina nie zgodziła się na neutralność w zamian za pokój. Drugim formalnym liderem AfD jest Tino Krupala. Tino w roku 1918 udzielił wywiadu Nikolajowi Nerlingowi, ekstremiście skazanemu za negowanie Holokaustu.

W roku 1920 poleciał do Rosji i spotkał się z Ławrowem. Po roku 1922 wprawdzie był w stanie potępić agresję Rosji, ale jednocześnie jako winnych konfliktu wskazał NATO. Dał do zrozumienia, że traktuje Europę Środkowo-Wschodnią jako strefę wpływów Rosji, do której nie należy się wtrącać. Zareagował także histerią na zniszczenie gazociągu Nord Stream 2, który według niego powinien być czym prędzej naprawiony i uruchomiony. To dwoje formalnych przewodniczących. Być może jednak ważniejszy od nich jest ktoś inny. Biern Hecke, człowiek, którego Der Spiegel nazywa prawdziwym szefem AfD. Faktycznym liderem partii nazywają go także analitycy OSW oraz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Hecke kolegował się także z liderem NPD partii już jawnie neonazistowskiej. Zarzuca mu się również, że dawniej publikował pod pseudonimem w czasopispach NPD, gdzie miał wychwalać III Rzeszę. Na to akurat nie ma twardego dowodu, sam Hecke zaprzecza, aczkolwiek odmówił złożenia oświadczenia pod przysięgą wymaganego przez federalny zarząd AFD. Heke w zasadzie mówi wszystko, co może powiedzieć, aby przekazać nam, że jest neonaziolem, ale żeby jednocześnie nie trafić za kratki. Jest już na samej granicy i ten gość prawdopodobnie jest najważniejszą postacią w partii i zapewne w przyszłości będzie liderem AfD także formalnie. A poza tym, Heke jest zwykłą onucą. W jednym wywiadzie powiedział, że Rosja jest nadzieją i może się stać pionierem dla świata wolnych i suwerennych państw, wolnych od hegemonii.

Obiecał także, że jeśli kiedyś zostanie kanclerzem, to pierwszą wizytę zagraniczną złoży do Rosji. Aleksandr Gauland to jeden z założycieli AFD, a w latach 2017-2019 był współprzewodniczącym partii. Obecnie zaś jest jej honorowym przewodniczącym i posłem Bundestagu. Jak wejdziecie na stronę AFD i zakładkę z zarządem partii, to jego morda wyskoczy Wam na samej górze. Gauland w roku 2017 powiedział, że Niemcy mają być prawodumni ze swoich żołnierzy walczących w obu wojnach światowych. Czyli, że Niemcy mogą być dumni z Wehrmachtu. W roku 18 Gauland bagatelizował nazistowski okres niemieckiej historii. Nazwał rządy Hitlera, cytuję, zaledwie ptasią kupą w ponad tysiącletniej niemieckiej historii sukcesów.

Kra jednak nie spuścił stonu. W czerwcu udzielił wywiadu, w którym zachwycał się przeszłością swojego dziadka z NSDAP i stwierdził, że członkowie NSDAP byli niewinnymi obywatelami, a nie nazistami. W czerwcu KRA uzyskał reelekcję. Dalej jest europosłem, choć już niezrzeszonym. Nie zmienia to jednak faktu, że przez lata należał do elity partyjnej. Petry Bystroń był deputowanym do Bundestagu, a od kilku miesięcy jest europosłem. Był jednym z liderów listy AfD w wyborach europejskich. Z Bystroniem spotkał się kiedyś Grzegorz Braun. Występowali razem na jednej konferencji w Niemczech, gdzie apelowali o zniesienie sankcji na Rosję. W innej konferencji organizowanej przez Bystronia uczestniczył także Roman Fritz z partii Brauna.

Bystroniem w lutym zachwycał się Cezary Gmyz. Poseł do Bundestagu Petr Bystroń jest Czechem i wypróbowanym przyjacielem Polski, jednym z nielicznych w Bundestagu władających językiem polskim. Stara mądrość głosi, że jeśli jakimś politykiem zachwyca się prawicowy publicysta, to najpewniej ten polityk jest proputinowskim czopkiem. No i patrzcie. Dwa miesiące po zachwytach Gmyza czeski kontrwywiad ujawnił, że Bystroń przyjął łapówkę od Rosjan w zamian za reprezentowanie interesów Kremla w europarlamencie. A ten pan to Jerk Urban, szef struktury AFD w Saksonii i kandydat na premiera tego landu w ostatnich wyborach. W roku 1918 gratulował on Putinowi zwycięstwa w wyborach. Same wybory w Rosji określił jako demokratyczne i wolne, chwalił Putina za przywrócenie Rosjanom dumy narodowej i apelował o zniesienie sankcji na Rosję.

Po wygranych wyborach kandydat znajdzie się pod naszą całkowitą kontrolą. Rosja wsparła go także w kampanii. Członkini Landstagu w Bawarii Elena Ruhn opublikowała zdjęcie Hitlera z dopiskiem Adolf wróć, Niemcy cię potrzebują. Nie wyleciała za to z partii. Za to w marcu tego roku wraz z dwójką innych polityków AFD udała się na zaproszenie Kremla do Rosji, aby obserwować, czytaj, legitymizować tamtejsze wybory prezydenckie. Faktycznie obserwatorzy z OBWE nie zostali wpuszczeni. Bo ogólnie trzeba wam wiedzieć, że politycy AfD lubią jeździć do Rosji. Wizytowali okupowany przez Rosję Krym, a już po wybuchu pełnoskolowej wojny odwiedzili okupowany przez Rosję wschód Ukrainy. Rok temu powiązany z AFD magazyn Kompakt wydał specjalny numer pt. Przemilczona wina Polski, a w nim pojawiły się takie artykuły jak Niemcy za drutem kolczastym, śmierć w polskich obozach internowania, pobrzękiwania szablą z Warszawy, polskie plany wojny przeciw Niemcom, przestępstwo stulecia, ucieczka i wypędzenie z terenów wschodnich, piekło Łambinowic, najgorszy polski obóz koncentracyjny.

AfD w swoim programie sprzeciwia się także nauczaniu gender studies, budowaniu meczetów, postuluje drastyczne ograniczenie imigracji oraz przywrócenie poboru dla mężczyzn w wieku od 18 do 25 lat. Nas jednak najbardziej powinny interesować kwestie geopolityczne. No i tutaj jest ciekawie. AfD chce przeprowadzić referendum w sprawie wyjścia ze strefy euro. Grozi także opuszczeniem struktur samej Unii, jeśli ta nie będzie spełniać ich oczekiwań co do decentralizacji. No i wreszcie Rosja. Oni się nawet nie kryją. AfD jasno napisała w programie, że opowiada się za poprawą stosunków z Rosją i zniesieniem wszelkich sankcji.

Nie wiemy. Ogólnie rok 22 przeobraził całą niemiecką politykę, czego nie chce zauważyć Menzen. Oczywiście Merkel ma sporo załoszami w kwestii gazociągów Nord Stream, ale i tak nie stała nawet blisko AfD. Na przykład Merkel po roku 14 nałożyła sankcje na Rosję. Sankcje, którym nawet teraz sprzeciwia się AfD. No i wreszcie Mentzen wymienia Olafa Scholza, a to już narracja dla kompletnych matołków. Przy wszystkich zastrzeżeniach co do kunktatorstwa Scholza, przy całej słusznej krytyce tego, że nie chce wysłać tych Taurusów, to jedrak Niemcy pomagają Ukrainie. Według statystyk z sierpnia roku 23 byli drudzy na świecie jeśli chodzi o wartość pomocy wojskowej w ujęciu nominalnym.

Niemcy także zgodziły się na to, aby używać ich broni przeciwko celom w samej Rosji. Nie można porównywać do AfD Scholza, który, nawet jeśli w sposób niesatysfakcjonujący, to jednak wspiera Ukrainę. Przecież AfD buduje swoją tożsamość na chłostaniu Scholza za to, że jest ich zdaniem ukraińskim podnóżkiem. Więc jak można stawiać AfD i Scholza w jednym szeregu? Gdyby rządziła AfD, to nie dałaby Ukrainie nawet grosza i porozumiałaby się z Rosją nad głowami Ukraińców. AfD postrzega Europę przez pryzmat stref wpływu. Nie liczy się dla niej ani Polska, ani Ukraina. Jedynym równorzędnym partnerem jest Rosja. Więc nie Sławek, cały establishment niemiecki nie jest prorosyjski, a na pewno nie tak prorosyjski jak AFD.

Rada Europy, nie mylić z organem Unii Europejskiej, jednak mało kogo obchodzi, więc nikt tego nie odnotował. W roku 1922 Grzegorz Braun spotkał się w Berlinie z przedstawicielami AfD. Na wspólnej konferencji nawoływali do zniesienia sankcji nałożonych na Rosję. W roku 23 Braun zaprosił do Sejmu młodzieżówkę AFD. A w marcu roku 24 Andrzej Przyłębski, były ambasador Polski w Niemczech, a prywatny mąż Julii Przyłębskiej, namawiał PiS do zawarcia sojuszu z AFD, gdyż te środowiska według niego mają podobne wartości. No i w lipcu troje europosłów Nowej Nadziei Męcena, Ewa Zajączkowska, Marcin Sypniewski i Stanisław Tyszka, zasiliło frakcję w Europarlamencie, do której należy AFD.

Myślę, że taka zajączkowska faktycznie wiele nie kuma. Męcen pewnie też nie. Ale Stanisław Tyszka to już raczej ogarnięty gość. Cynik, ale ogarnięty. No i wyobraźcie sobie, że ten Stanisław Tyszka napisał kilka lat temu. AfD to efekt błędów Merkel. Politycy AfD są dumni z niemieckich żołnierzy II wojny światowej, współpracują z Erichem Steinbach, popierają w pełni Rosję. To całkiem trafna ocena. Dziękuję patronom i patronkom za wsparcie kanału. Zachęcam także Ciebie, abyś dołączył lub dołączyła do tego grona. Link do mojego Patronite'a w opisie filmu. I pozdrowienia dla... Do następnego.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.