#197 Gdy nie doceniamy czyjejś pracy
Na kanwie zeszłotygodniowego odcinka o wysiłku, zbawiennym lub przeciążającym, - zastanawiam się kiedy nie doceniamy czyjejś pracy…Na przykład praca stajennego – cóż on tam robi… raptem sprzątnie, przewiezie, przyniesie… Albo lekarza weterynarii – oj tam zrobiła/zrobił zastrzyczek… Albo berajtra – jeździ sobie na konikach… (berajter, kawalkator - zawodowy jeździeci trener koni, zajmujący się zajeżdżaniem młodych wierzchowców, prowadzeniem treningów koni sportowych, a także zapewnianiem im ruchu i dalszego rozwoju –podaję za AI)I wychodzi mi, że często wydaje się nam, że czyjaś praca zajmuje za dużo czasu, gdy sami tej pracy nie wykonujemy…Na ile mamy tendencję do bagatelizowania czyjegoś wkładu, wysiłku? Jak ważne jest urealnianie naszych wyobrażeń i docenianie pracy innych?
Że czasami mierzymy ludzi własną właśnie perspektywą. Że zakładamy, że coś co wygląda lekko faktycznie było łatwe. Cześć. Nazywam się Anna Zdzieszyńska i zapraszam Cię do wysłuchania podcastu Końska Dawka Rozwoju. Podcast ten jest o rozwoju i dla osób, które chcą się rozwijać, a konie są bohaterami historii i tłem do pytań, które mogą ciebie zainspirować do pracy nad sobą. Cześć, witam cię w kolejnym odcinku Końskiej Dawki Rozwoju. W zeszłym odcinku, w zeszłym tygodniu mówiłam o wysiłku. O wysiłku, który może nas wzmocnić, może być takim regulatorem naszych emocji, może wzmacniać naszą kondycję i o tym wszystkim, co dobrego niesie ruch i w związku z tym wysiłek.
6, 7, 8 koni pojedź. Ja miałam taki okres w życiu, jeszcze jak jeździłam konno, że potrafiłam wsiadać na kilka koni dziennie. I teraz kilka, czyli pięć, sześć, to był max, co tego dnia mogłam zrobić, jak sobie musiałam te konie wyczyścić, przygotować i jeszcze porobić różne prace w stajni. W ogóle w życiu miałam dzień, kiedy wsiadłam na osiem koni, ale fakt, że miałam przygotowane te konie, czyli miałam buzaka, czyli kogoś, kto przygotowywał konie. Ona sobie jeździ na konikach. Tak jakbyśmy widzieli tylko efekt końcowy, a nie cały proces, który prowadzi do tego. Efektu wydaje mi się, że w różnego rodzaju pracach, bo oczywiście w Końskiej Dawce Rozwoju ja szukam tego połączenia z końmi, z jeździectwem, ze stajnią i takie lekcje potem przenoszę na ogólny rozwój.
I może kluczowe nie jest właśnie zastanawianie się dlaczego to tyle trwa. W ogóle dlaczego czasem jest tym pytaniem które budzi bunt po drugiej stronie. Natomiast wydaje mi się że warto zadać sobie pytanie czego ja tu nie widzę. Co mogę zrobić żeby się dowiedzieć. Może z ciekawością porozmawiać o wykonywanej pracy. I tradycyjnie w Końskiej Dawce Rozwoju ważne są te pytania, z którymi Cię zostawiam, te przemyślenia, dzięki którym faktycznie możesz się rozwijać. I na dzisiaj przygotowałam cztery pytania. Po pierwsze, w jakich sytuacjach masz tendencję do bagatelizowania cudzej pracy? Po drugie, co sprawia, że łatwo Ci powiedzieć, o to przecież nic takiego?
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Na kanwie zeszłotygodniowego odcinka o wysiłku, zbawiennym lub przeciążającym, - zastanawiam się kiedy nie doceniamy czyjejś pracy…
Na przykład praca stajennego – cóż on tam robi… raptem sprzątnie, przewiezie, przyniesie… Albo lekarza weterynarii – oj tam zrobiła/zrobił zastrzyczek… Albo berajtra – jeździ sobie na konikach… (berajter, kawalkator - zawodowy jeździeci trener koni, zajmujący się zajeżdżaniem młodych wierzchowców, prowadzeniem treningów koni sportowych, a także zapewnianiem im ruchu i dalszego rozwoju –podaję za AI)
I wychodzi mi, że często wydaje się nam, że czyjaś praca zajmuje za dużo czasu, gdy sami tej pracy nie wykonujemy…
Na ile mamy tendencję do bagatelizowania czyjegoś wkładu, wysiłku? Jak ważne jest urealnianie naszych wyobrażeń i docenianie pracy innych?