Dlaczego (w Polsce) nie opłaca się być ZŁODZIEJEM?
Sprawdź czy jeszcze są bilety na: https://gimpson.plCo jeśli powiedziałbym wam, że w Polsce ten kto kradnie dość szybko będzie musiał oddać 36 razy więcej? Brzmi dziwnie, prawda? Czasy, w których kradzież była szybkim sposobem na życie, skończyły się już dawno. 🎵 Zapraszam na TikToka: https://www.tiktok.com/@kolega_ignacy🎧 Odsłuchaj jako Podcast: https://podcasters.spotify.com/pod/show/ignacy-ukowski✅ Subskrybuj: http://bit.ly/1AfGxtE📷 Instagram: https://www.instagram.com/kolegaignacy/Źródła:Materiał współtworzyli:Ignacy ŁukowskiMarceli ŁukowskiJakub SzubaDominika Twardoń - ŁukowskaLaura Mazur
Co jeśli powiedziałbym Wam, że w Polsce ten kto kradnie dość szybko będzie musiał oddać 36 razy więcej? Brzmi dziwnie, prawda? Czasy, w których kradzież była szybkim sposobem na życie, skończyły się już dawno. Dla złodziei początek XXI wieku był jak brutalne wybudzenie z pięknego snu. Jeszcze w latach 90. Polska była miejscem, gdzie kradzież była codziennością. Dziś obraz jest zupełnie inny. W 2023 roku policja odnotowała 62 tysiące włamań. Dwie dekady wcześniej takich zdarzeń liczono kilkaset tysięcy rocznie. Jeszcze mocniej spadły rozboje. W zeszłym roku było ich nieco ponad 9,5 tysiąca. W latach 90. były dziesięciokrotnie częstsze. Współcześnik kradzieży aut to również margines. Widać więc wyraźny trend.
Złodziei jest znacznie mniej. Polska, choć nie jest krajem wolnym od przestępstw, stała się zdecydowanie bezpieczniejsza. Co takiego sprawiło, że skurczył się rynek pracy kieszonkowców i grabusiów? W latach 90. złodziej miał spore szanse, że to, co zrobił, ujdzie mu na sucho. 7 na 10 zgłoszeń kończyło się bez wskazania winnego. Dla złodziei była to sytuacja idealna. Ryzyko niskie, zysk duży. Idealna kariera na ciężkie czasy. Jednak w ciągu ostatnich 30 lat wykrywalność sprawców wzrosła. Średnia dla kradzieży to ponad 42%, a w przypadku włamań przekracza 50%. W rozwoju tu wskaźnicz sięga 65%, a przy zabójstwach niemal 100% skuteczność. Ktoś może powiedzieć nadal mało, ale z racji, że mało kto kradnie tylko raz, w końcu spada.
W 2,3 razy więcej niż program Rodzina 800+. I więcej niż PKB Estonia. Więc im większe przestępstwo, tym wyższe ryzyko wykrycia i tym dotkliwsze muszą być konsekwencje. To czysta ekonomia. Tyle, że ubrana w kodeks karny. Kiedy dziś patrzymy na statystyki przestępczości, łatwo zapomnieć, że jeszcze trzy dekady temu Polska była zupełnie innym krajem. Choć raporty za czasów PRL należy traktować sceptycznie, to późniejsze analizy są zgodne. Między 1989 a 1990 rokiem przestępczość eksplodowała. W ciągu jednego roku liczba przestępstw kryminalnych wzrosła o ponad 60%. To znaczy, że każdego dnia było około tysiąc dodatkowych przestępstw więcej. W 1988 roku trzy czwarte Polaków uważało kraj za bezpieczny. Pięć lat później te proporcje całkowicie się odwróciły.
Trudno dziś to sobie wyobrazić. Wyjście z domu wiązało się z ryzykiem, że wrócisz bez portfela lub bez samochodu, a włamania i wymuszenia były wręcz powszechne. Dlaczego tak się stało? Transformacja ustrojowa była jak trzęsienie ziemi. Z jednej strony pojawiły się szanse, wolny rynek, prywatne firmy, nowe możliwości. Z drugiej tysiące osób straciło pracę. Państwo było słabe i nieprzygotowane do nowych realiów, a policja dopiero uczyła się funkcjonowania w kapitalizmie. Zlikwidowano konfiskatymienie jako konsekwencje przestępstwa, osłabiono prawo karne, a współpraca służb w kraju, a co dopiero międzynarodowo, praktycznie nie istniała. W efekcie Polska stała się rajem dla złodziei i oszustów. Na ulicach pojawiły się gangi, które do dziś funkcjonują w zbiorowej wyobraźni. Pruszku, womin, mniejsze grupy w każdym większym mieście. Auta ginęły setkami ziemi.
To była rzeczywistość, w której miało to ekonomiczny sens, no bo ryzyko było stosunkowo niskie, a potencjalny zysk wysoki. Na przełomie wieków coś zaczęło się zmieniać. Polska po latach chaosu zaczęła budować instytucje, które miały realną siłę. To nie był tylko jeden cudowny przepis, tylko cała muzaika działań, które radykalnie złożyły się na radykalną poprawę. Jednym z przełomowych posunięć było wprowadzenie prawa o świadku koronnym. To rozwiązanie, które działało jak nóż wbijany w samo serce gangów i nagle okazało się, że lojalność mafijna nie jest tak twarda, jak dotąd sądzono. Ci, którzy jeszcze kilka lat wcześniej czuli się nietykalni, trafiali za kratę, a część ich współpracowników wybierała emigrację i wyjazd za chlebem, zamiast ryzykowania dalszej działalności w Polsce. Równocześnie policja i prokuratura dostały zupełnie nowe narzędzia.
A ryzyko jest znacznie większe, no bo kiedy auto ma GPS wynosi aż 85%. Przełomowa okazała się też współpraca międzynarodowa. Dostępne dla Polski od początku XXI wieku europejskie bazy danych posiadają chociażby rejestr skradzionych pojazdów, ale też pomagają w łapaniu uciekających złodziei. Automatyczne sprawdzenie win na granicach i współpraca Europolu skutecznie uniemożliwiają legalizację kradzionych. Teraz częściej zdarzało się, że skradzione auto zostawało zatrzymane na granicy, a pasażerzy stawali się celem służb. No a ceny, jakie można było dostać za łup, znacząco spadały. Nagle okazało się, że włożona praca i ryzyko nie przekładają się już na taki zysk jak dawniej. Złodziei zaczęli zarabiać mniej, a tracili więcej. Skuteczność odzyskiwania wzrosła z 30% w latach 90. do 85% dziś. I znów to już się nie opłaca.
Ale najważniejsze zmiany zaszły poza salami sądowymi. Polska gospodarka zaczęła rosnąć w stabilnym tempie, a bezrobocie spadało z rekordowych pułapów w dół. W praktyce oznaczało to, że coraz mniej ludzi miało powód, by próbować szczęścia na skróty. To nie znaczy, że kradzież całkowicie zniknęła, ale stała się bardziej wyborem jednostki niż masowym zjawiskiem społecznym. Jeszcze kilka lat wcześniej mogli liczyć na to, że policja działa powoli, sądy nie nadążają, a paserzy przyjmą praktycznie każdy towar. Kradzież była nie tylko sposobem na szybki zarobek, ale wręcz czasem. z tym stylem życia. W największych miastach działały grupy, które miały własne struktury, hierarchię i nieformalny kodeks. Złodziej nie był samotnym wilkiem. Miał za sobą całe zaplecze. Ludzi od roboty, ludzi od przewozu i ludzi od sprzedaży. Ale to zaplecze zaczęło się sypać. Prawo o świadku koronnym sprawiło, że nagle ci, którzy kiedyś tworzyli mur lojalności, zaczęli sypać kolegów.
W 2024 roku CERT Polska odnotował ponad 80 tysięcy incydentów cyberbezpieczeństwa. 10% więcej i to w porównaniu z rokiem 2022. 64% stanowiły ataki phishingowe. Tylko w pierwszym kwartale 2024 roku było aż 3069 prób wyłudzeń tożsamości. Najczęściej wykorzystywane metody to e-maile podszywające się np. pod firmy kurierskie oraz deepfake'owane nagrania głosowe i wideo. I choć wykrywalność cyberprzestępstw rośnie, jest nadal bardzo niska. Przy phishingu to 20%, a wyłudzania tożsamości to tylko 30% wykrywalności. No bo jeśli przestępczość gospodarcza została w dużej mierze opanowana przez cyfryzację i analitykę danych, to cyberprzestępczość stała się jej naturalnym spadkobiercą. Nowoczesne złodziejstwo ma też inny wymiar kulturowy.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Sprawdź czy jeszcze są bilety na: https://gimpson.plCo jeśli powiedziałbym wam, że w Polsce ten kto kradnie dość szybko będzie musiał oddać 36 razy więcej? Brzmi dziwnie, prawda? Czasy, w których kradzież była szybkim sposobem na życie, skończyły się już dawno. 🎵 Zapraszam na TikToka: https://www.tiktok.com/@kolega_ignacy🎧 Odsłuchaj jako Podcast: https://podcasters.spotify.com/pod/show/ignacy-ukowski✅ Subskrybuj: http://bit.ly/1AfGxtE📷 Instagram: https://www.instagram.com/kolegaignacy/Źródła:Materiał współtworzyli:Ignacy ŁukowskiMarceli ŁukowskiJakub SzubaDominika Twardoń - ŁukowskaLaura Mazur