Smashing Machine i Po polowaniu
Benny Safdie vs. Luca Guadagnino. Fight, fight, fight! (00:00) Co tam, jak tam?(13:50) Smashing Machine(45:49) Po polowaniu
Ja sobie zapisałam jeszcze siedząc w kinie, że jest to film o osiłku, który kocha piękne miski i talerze. Wow, bardzo ładne. Ta miska też jest bardzo ważnym elementem tego filmu. Jest bardzo symboliczna w tym filmie. Trochę mniej więcej tą historię myślę, że możemy określić, jakoś tak zarysować jej ramy, no bo mamy rzeczywiście tego Marka, który grany jest przez Dwayna Johnsona w roli dość ciekawej jak na niego. Mark jest osobą, która nie przegrała w życiu ani razu żadnej walki. No i tak się dzieje przez dłuższy czas, aż nie okazuje się, że trafia się w końcu jakiś przeciwnik, który jest w stanie go pokonać. Czysto czy nie, tutaj znowu są pewne wątpliwości i cały film skupia się właśnie na tym, że Mark nie potrafi przegrywać, że jest to dla niego wręcz nie do zniesienia taka myśl, że często się broni przed tym, usprawiedliwiając to jakoś.
Fajnie, że tutaj pojawiły się te środki przeciwbólowe i jednocześnie cały czas właśnie krążymy wokół tego tematu wrażliwości postaci granej przez Dwayna Johnsona, bo film przedstawia osobę, która walczy z uzależnieniem od środków przeciwbólowych. To też nie jest tajemnica, to się zaczyna już od pierwszej sceny tak naprawdę. I to trochę sprawia, że ten film jest bardzo przewidywalny, bo w sytuacji, kiedy my wiemy, że osoba, którą przedstawia ten film nadal żyje, trudno byłoby stworzyć plot. Nie będzie plot twistów. Trudno stworzyć ten plot w taki sposób, żebyśmy siedzieli w kinie i zastanawiali się, co się tak naprawdę wydarzy, bo my wiemy, że ta osoba przeżyje. Więc takim bardzo naturalnym skrętem w tej historii musiało to się wydarzyć.
Musiało wydarzyć się to, że punktem wyjściowym do zredefiniowania tego filmu jest to, w jaki sposób taka osoba, jak postać grana przez Dwayna Johnsona, jak Mark Kerr, definiuje zwycięstwo. I ta jego skomplikowana relacja ze zwycięstwem, wynikająca z tego, że on nigdy wcześniej nie przegrał, jest tutaj główną osią kompozycyjną filmu. Jak do tego dodamy jeszcze bardzo skomplikowaną relację Kera z partnerką, no to mamy taki majstersztyk, ja bym powiedziała wręcz psychologiczny. I myślę, że możemy trochę przechodzić do tych rzeczy, które nam się podobają lub nie z tym wszystkim. To, co powiedziałaś, to, że ten film rusza te wątki i jak je rusza, dla mnie jest super.
Jest kilka takich scen, gdzie bardziej widzimy właśnie ten trening, tą przemianę postaci granej przez Dwayna Jonesa i widzimy tego samego Dwayna Johnsona, przepraszam, The Rocka, który ja zapominam w ogóle, że jest The Rockiem. Jak się jest taką postacią, to myślę, że może być czasami trudność w tym, że nie odróżniamy tego wszystkiego, a on tam wchodzi w to. Ja czuję ten jego ból, czuję też to, że ta każda żyłka napięta, która jest po prostu na nim, co też ciekawe, on dość sporo przytył i nadrobił tej wagi samemu, więc tam są jakieś plus minus elementy, dodatkowe doklejane rzeczy mu do twarzy, żeby wyglądał groźniej, ale no on naprawdę tak po prostu przypakował.
Więc on aktorsko bardzo to broni i wątek tego wszystkiego wokół niego, czyli no właśnie, to mierzenie się z samym sobą, gdzieś ta wewnętrzna walka. To jest coś, co myślę, że jest bardzo ciekawe i potrzebne, ale... Coś czuję, że za chwilę przestaniemy się zgadzać, ale teraz jeszcze się z tobą zgodzę, bo to jest też rzecz, którą ja sobie wypisałam na pierwszym miejscu w swojej liście rzeczy, które podobały mi się, kiedy oglądałam ten film. Bo to, jak kompleksowa jest ta postać Dwayna Johnsona, sprawia, że film jest urzekający i bardzo unikalny. Bo na ekranie widzimy go w tej klasycznej formule osiłka, czyli wtedy, gdy się bije, wtedy, gdy jest zafiksowany na zwycięstwie. Ale jednocześnie widzimy go potem, jak kupuje sztukę swojej partnerce.
Tutaj ta wspomniana miska, ceramika, co do której okazało się, że ma bardzo dobre oko. Widzimy go, jak nawiązuje bliskie relacje przyjacielskie, które są oparte na wzajemnym szacunku i na zrozumieniu i dzieją się one z mężczyznami. On płacze w pewnym momencie przy swoim koledze, płacze przy dziewczynie, potem jest głową rodziny, głową domu, bo sprząta mieszkanie, czy też właściwie w wersji tego filmu sprząta ogród. A nawet w zapowiedzi tego filmu, trailerze, widzimy Dwayna Johnsona, gigantycznego chłopa, który jest wielki pośród normalnych ludzi, którzy przyszli do parku rozrywki. Ale on tak naprawdę był gigantyczny nawet w porównaniu ze swoimi przeciwnikami, kiedy stali na ringu. On się boi wejść na karuzelę, bo będzie go boleć brzuszek.
I Ryan Bader jest rzeczywiście osobą, która zajmuje się sztukami walki, więc tam pojawiają się też na ringu osoby, które ćwiczą MMA. którzy nie są aktorami, ale którzy po prostu robią to, co robią w życiu normalnie. I jest taka jedna scena, bo tych walk mimo wszystko trochę jest, pojawiają się, gdzieś tam przebijają, gdzie Dwayne Johnson rzeczywiście dostał w twarz taka rzecz, gdzie on sam w ogóle tego chciał. Powiedział, że jak to ma wyglądać realistycznie, no to tutaj, tutaj w policzek przykładem. I chyba dzięki temu ja trochę zapomniałem w ogóle o tym, żeby zwracać uwagę na te walki z jednej strony, bo no gdzieś one wyglądały po prostu jak trochę dokument. Jakbym rzeczywiście widział, że nakręcono coś takiego, no rzeczywiście, że oni rzeczywiście biją się tam po mordach.
I bardzo wyraźne i ewidentne było właśnie to, że Ich cały związek kręci się wokół kariery Kera i to, że ona przylatuje do niego, do Japonii, przylatuje na drugi koniec świata tylko po to, żeby towarzyszyć mu w walce. To, że robi mu śniadania, to, że opiekuje się nim na co dzień jest jakieś takie bardzo wymowne i właśnie te elementy powodowały u niej... te huśtawki nastrojów, które później widzieliśmy w dalszej części tego filmu, co w ogóle nie jest spoilerem, bo ta postać na samym końcu jest nawet... Możemy się spodziewać tego raczej. Tak, ona jest nawet bardziej rozwijana już w samym końcu tego filmu niż Dwayne Johnson.
Ja cały czas miałam takie wrażenie, że ten film w końcu poda nam na talerzu odpowiedź, kto jest tutaj lepszą osobą, kto jest tą bigger person i... wahałam się w trakcie oglądania tego filmu przez całe dwie godziny, bo on dwie godziny z kawałkiem w ogóle trwał, po czyjej stronie jestem. I za każdym razem, kiedy widziałam na ekranie kobietę, to byłam po stronie kobiety, a za każdym razem, kiedy widziałam perspektywę Dwayna Johnsona, to byłam po stronie Cara, bo tam nie ma po prostu osoby, która miałaby rację. I to jest jakieś takie bardzo symboliczne i wymowne i bardzo ładne. Bo to jest życie i tak jest w związkach, że kiedy ludzie się kłócą, to rzadko kiedy cała wina jest w 100% jednej osoby. No a tam rzeczywiście jest tak, że zarówno Dwayne Johnson ma swoje racje i swoje wartości i swoje priorytety, które nie zawsze krążą wokół związku.
Więc to jest pewnie rzecz, której nie rozstrzygniemy. O, z pewnością. To między wierszami na przykład bardzo pokazywało... Jeśli chodzi o to pokazywanie między wierszami, o którym ty mówisz, to dla mnie dobrym przykładem takiej sceny była na przykład rozmowa partnerki ze swoją koleżanką. kiedy Kerr wrócił już z odwyku i ona przyznaje przed samą sobą i przed tą koleżanką jednocześnie, co też stanowi o tym, jak tak naprawdę mądrą kobietą ona była, bo ona zdecydowanie nie była głupia i pomimo tego, z jakimi problemami się zmagała i pomimo tego, jak bardzo oni nie potrafili ich rozwiązać, to oni nie byli głupimi osobami. Może partnerka była momentami trochę niedojrzała, ale tak samo jak Dwayne Johnson zresztą.
Emily Blunt myślę, że też jest bardzo dobrze tam gra, ale dla mnie ten zarzut tego, że ta postać jest trochę gorzej napisana. powoduje, że mniej zwraciłem na to uwagę. No plus Emily Blunt też często pokazywała, że jakoś potrafi zagrać. U Dwayna Johnsona to bywało różnie. On wpadł w jakiś taki schemat tych takich jednych ról, gdzie po prostu jest bardziej modelem niż aktorem nawet, tak powiem, nie odbierając jemu nic osobiście, ale myślę, że przypisywano go po prostu do tego, żeby był kupą mięśni, która ratuje świat. Tutaj jest kompletnie w innej kondycji i to może być Oscarowy kandydat. Tak i to właśnie sprawia, że o to się nadaje na Oscara i to właśnie tak bardzo cieszy w jego przypadku, że w końcu ktoś pozwolił mu na to, żeby wyjść poza stereotyp kupy mięśni.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Benny Safdie vs. Luca Guadagnino. Fight, fight, fight!
() Co tam, jak tam?
() Smashing Machine
() Po polowaniu