Mentionsy Mentionsy
Kind of Jazz
Kind of Jazz

Sting i jazz przed Sylwestrem

02.01.2026 ·1 godz 0 min

Audycja nagrana dla Studenckiego Radia „Żak” Politechniki Łódzkiej (30.12.2025)

On właściwie w pewnym sensie otworzył ten jazzowy świat dla Stinga. Zresztą to był utwór, który też był sporym przebojem w swoim czasie, to był właśnie 1985 rok. Tak sobie też przypominam i właśnie szkoda, że wcześniej o tym nie powiedziałem, ale trzeba o tym wspomnieć, że tutaj mamy też Chrisa Bottiego, który bardzo koloryzuje te utwory Stinga, zwłaszcza ten późniejszy okres jego twórczości. Trzeba o nim wspomnieć, bo on wnosi przecież taką smooth jazzową energię do jego zespołu. No oczywiście Chris Botti to jest muzyk, który może być krytykowany przez taki mainstream jazzowy za to, że wprowadza dużo takiego soft jazzu, smooth jazzu.

do tego jazzowego świadka, ale myślę, że jest jak najbardziej pozytywną postacią i on też właśnie jest takim wiernym druhem Stinga, takim kompanem od lat. Co prawda ostatnio trochę rzadziej możemy Chrisa Bottiego spotkać koncertującego czy grającego razem ze Stingiem, ale właśnie był taki okres, że można było ich razem często usłyszeć. W ogóle myślę, że to taki trochę wątek poboczny, niedokładnie dotyczący jazzowych wątków u Stinga, ale trzeba powiedzieć, że to jest muzyk, który bardzo dobrze nawiązuje muzyczne współprace. Człowiek, który masę osób poznał, z masą osób nagrywał bardzo ciekawe rzeczy, bardzo ciekawe i płyty, bo to często były współprace na płytach, współprace na koncertach,

mają coś do zaoferowania i w związku z tym te relacje nawiązują łatwo. I myślę, że to jest ta piękna cecha, która łączy Michała Urbaniaka, niestety zmarłego, i właśnie Stinga. I tak sobie właśnie myślę, że można taki właśnie wspólny mianownik dla tych dwóch artystów znaleźć. No i może podciągnijmy trochę wątek tych współprac. Taka ważna współpraca oczywiście jazzowa Brandforce Marsalis, ale też współpraca właśnie z Chrisem Bottim, współpraca z Myland Farmer. To był co prawda jeden utwór, ale bardzo też duży przebój Stolen Car w takiej właśnie wersji bardziej popowej.

Więc może posłuchajmy sobie My Funny Valentine, Chrisa Bottiego i Stinga. To jest dla Milesa Davisa, bo wiem, że ogląda nas wszyscy. Nazywa się My Funny Valentine. Muzyka

My Funny Valentine, koncert w Los Angeles, w Wilshire Theatre, rok 2005. No i słychać taką piękną, użytkowną współpracę Chrisa Bottiego i Stinga. A utwór jest w ogóle dedykowany partnerce, żonie Stinga, Trudy Styler. I właśnie ta taka trochę zabawna, trochę romantyczna i wzruszająca atmosfera tego koncertu, tego fragmentu myślę, że właśnie wynika z tego, że to była po prostu dedykacja. I to myślę, że tak ładnie tutaj na tym utworze czy w tym utworze wybrzmiało. Tak sobie też myślę, kiedy słuchamy i trochę można powiedzieć, że robimy taki przelot przez twórczość Stinga, bo to absolutnie nie jest rzecz rzetelna, tylko po prostu wybieram sobie utwory, które kiedyś zrobiły na mnie wrażenie, które mnie zachwycają w jego dyskografii.

z okazji tego filmu właśnie stworzyć też remake piosenki. Też była bardzo interesująca. Polecam Państwu wsłuchać się. Gdzieś tam można sobie ją znaleźć w internecie. No i właśnie i tak meandrujemy po tej twórczości Stinga, która jest chyba jednocześnie meandrowaniem też po jego życiu, bo to przecież wiele lat twórczości, wiele płyt, wiele spotkań, wiele koncertów. Ale też mam wrażenie, że to jest takie meandrowanie trochę po jego umyśle muzycznym, po tym, co tam on stworzył i co jest produktem jego bardzo specyficznej wyobraźni, bardzo oryginalnej, czasami trochę dziwnej, czasami trochę niepokojącej, czasami romantycznej bardzo, ale myślę, że tam cała masa emocji się ogniskuje i można powiedzieć, że to jest taki trochę atak też na moją wyobraźnię, taki bardzo pozytywnie rozumiany atak.

No to właśnie jest dowód na to, że on nie ma problemów z pozyskiwaniem bardzo ciekawych muzyków. Trzeba też wspomnieć, że Dominik Miller, o którym mówiłem, który jest takim nadwornym gitarzystą Stinga od wielu lat, bierze udział w takim projekcie Stinga, Sting 3.0. I jeżeli są Państwo zainteresowani bieżącymi koncertami Stinga, to one głównie się obniskują wokół tego projektu Sting 3.0, czyli to jest Sting, Dominik Miller i Chris Mass. Dominik Miller rzeczywiście na gitarze i Chris Mass na perkusji. Chris Mass to jest też ciekawa postać. To jest perkusista taki trochę popowy, trochę jazzowy. Tutaj też trzeba powiedzieć o jego wpływach jazzowych jak najbardziej.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.