Jest nadzieja. Audycja wspólnoty Dom Magnifikat niosąca nadzieję uzależnionym i ich bliskim. Jest nadzieja. Witam bardzo serdecznie. Jest nadzieja. Audycja wspólnoty Domu Magnifikat. Z tej strony Krzysiek Dziuk a moim gościem tak jak tydzień temu jest Kuba. Cześć Kuba. Cześć. Rozmawialiśmy o tym, jak zaczęło się Twoje uzależnienie, o marihuanie, o alkoholu, o narkotykach. Tak sobie myślę, że dzisiaj jakbyś opowiedział o tym, co robisz na co dzień, dlaczego podjąłeś decyzję o terapii i o samej terapii w Domu Magnifikat.
Chcesz powiedzieć ile liczyłeś kiedyś? Szacowałem. Trochę się wstydzę, ale na pewno ponad 100 tysięcy, może 200. Boję się tego liczyć. Rekordzistą nie jesteś. To jest ogromna kwota. Oczywiście, jak sobie pomyślimy, co można za to sobie kupić, czy w jaki sposób żyć za te pieniądze, ale nasi pacjenci, myślę, że dużo większe kwoty przegrywali. Niektórzy, pamiętam, to było 700-800 tysięcy, jak nie lepiej jeszcze. Ale to jest bardzo dużo. Ta konsekwencja hazardu to jest między innymi taka, pewnie też nie tylko to, bo i zerwane relacje, oszustwa, kłamstwa. Tak. Ja też nie chcę, nie chcę, znaczy boję się, boję się, nie ukrywam, liczyć tego, ile też jakby też pieniędzy łącznie i narkotyków, i tego hazardu, i straconego czasu, i jakby to się łączy.
Ale też nie mam się co, tak jak mówisz Krzysztofie, nie chcę się w to zagłębiać, ale chcę mieć tą świadomość też jakąś, że jednak to jest dużo i że mieć to poczucie, żeby w to nie wejść drugi raz tak, że te konsekwencje są i że nie uciekać od tego, tylko się trochę też z tym zmierzyć. Warto pomyśleć też o konsekwencjach, zobaczyć jak wyglądało moje życie, stop i od tej pory chcę inaczej. Decyzja przyjścia na terapię, skąd? I tutaj znowu, tak jak pierwszy raz rozmawialiśmy, no to to jest moja rodzina. Ja też w ostatniej fazie tego mojego uzależnienia, no to to już tak to było takie stąpanie po kruchym lodzie i taka równia pochyła. No i oni coś czuli, moi najbliżsi. Pamiętam ten dzień, to był brat i mama w domu.
Ja wtedy ćpałem i grałem i to próbowałem ukryć, ale oni tak coś czuli i po nitce do kłębka naciskając mnie przyznałem się, poddałem się i też pamiętam jak leżałem skulony na kanapie płacząc, szlochając i pani tak mi mówiła, że my ci pomożemy, tylko się poddaj i ja się poddałem i dziękuję im za to. Czyli ta motywacja była z zewnątrz? Z zewnątrz ja się cieszyłem też od razu jak się opuściłem inaczej. Ja się bałem przyznać, bo myślałem, że jak oni odkryją prawdę o mnie, co ja robię, po prostu, że ćpam i gram, no to, że się ode mnie odwrócą, że to już jest koniec. A to, co też wlało od początku nadzieję w moje serce, to to, że oni wyszli z pomocą, że nikt się ode mnie nie odwrócił, tylko wręcz przeciwnie, oni po prostu o mnie walczyli.
Jakie miałeś wyobrażenie o terapii? Bo to jest twoja pierwsza terapia. Tak, ja też mieszkam niedaleko domu Magnificat. Będąc nawet w uzależnieniu, czasami przejeżdżając tu, to jakoś tak podświadomie, czy może, nie wiem, jakoś moje myśli kierowały mnie tutaj, że powinienem tu trafić, ale rękoma i nogami broniłem się i ta myśl, nawet jak przelatywała przez głowę, to ją odsuwałem. Nie chciałem tego dopuścić do siebie. Jak były rozmowy właśnie w ten dzień, w którym się przyznałem o tej terapii, no to takie padały hasła i też od rodziny i ode mnie, że może spróbujmy tutaj. Ja też mam tak troszkę, że się boję nieznanego, też mam taki lęk gdzieś w nowe rzeczy wejść, a tu jakąś taką czułem bliskość tego miejsca, nawet z racji tego, że jest niedaleko.
Miałem jakąś taką bliskość. Bardzo chciałem tu trafić, jak już padła ta decyzja, że muszę iść na terapię. No i myślałeś, jak to będzie za bramą? Myślałem, myślałem, nawet pamiętam, bo ten tydzień przed, zanim tutaj trafiłem, to spędziłem z bratem, właśnie od rodziny otoczyłem jej opieką i tak, pamiętam, sprawdzałem z bratem właśnie stronę internetową i pamiętam takie zdjęcie, gdzie wszyscy w kaplicy stoją jakoś, czy trzymają się za ręce, czy te ręce są podniesione do góry, już tak nie pamiętam, i sobie myślę, kurka wodna, to będzie jakby taka, taka... No nie wiem, trochę mnie przerażała ta właśnie duchowa strona, z jednej strony mnie przerażała, a z drugiej strony cieszyłem się, że gdzieś będę mógł tak spróbować przynajmniej tego Pana Boga w sobie odszukać, bo nie ukrywam też, że i przez uzależnienie, i że przez całe to takie moje dojrzałe życie, bo dzieciństwo to byłem wychowywany właśnie w duchu takim chrześcijańskim, katolickim, ale później od tego odszedłem, to miałem taką nadzieję, że będę mógł się zbliżyć do tego.
No i jak trafiłeś do domu naszego, no to jak te pierwsze dni? Bo przez pierwszy tydzień jest się u nas obserwatorem. Obserwator, jak sama nazwa mówi, obserwuje, ale jest też obserwowany przez wspólnotę. No i jak, powiedz? Ja nie miałem jakiegoś takiego wyobrażenia, bo ja też chciałem się leczyć i miałem takie podejście też, wydaje mi się, że podejście jest ważne, że ja przyjmuję to, co tu jest, staram się też nie zagłębiać. Pamiętam też takie troszkę jeszcze, a propos tego wyobrażenia, to z bratem żartowaliśmy, że trochę idę jakby do więzienia, że będę miał współwięźniów, ale pamiętam... Dobrze brat nastawił. Nastawił mnie dobrze, bo było zupełnie inaczej. Także miałem takie nastawienie walki.
Ten pierwszy tydzień, jak i cały pobyt tutaj, to był taki zupełnie inny, niż sobie właśnie wyobrażałem, czyli ludzie byli serdeczni, otoczyli mnie wszyscy opieką. Bałem się też tego, że jakoś będę taki z boku, że będę musiał jakoś tak Czy zagadywać, czy gdzieś tam, no będę musiał się odnaleźć w grupie, a się okazało, że to grupa mną się zajęła i ten odbiór dzięki temu, czy to jakby wejście w grupę był, no był stosunkowo łatwy. Ja nie miałem takiego poczucia, ale to dzięki ludziom, że muszę o coś jakby zabiegać o względy, że tak powiem, że mogę po prostu być tutaj. Czy już odkryłeś coś przez te dwa miesiące? Poznałeś siebie lepiej?
Myślę, że tak i taką też mam nadzieję. No na pewno. Staram się przede wszystkim skupić na tym, jak odczuwam emocje, jak oddziaływać z drugim człowiekiem, jak nie dusić pewnych rzeczy w sobie. Staram się zauważać pewne mechanizmy, które u mnie są, czyli ja na przykład mam tak, że gdzieś jakaś irytacja czy złość się we mnie kumuluje i potem wybucha w jakimś takim mało istotnym momencie, po prostu mi się nazbiera i widzę to na przykład. Nie wiadomo dlaczego. Nie wiadomo dlaczego, znaczy nie wiadomo było dlaczego, a tak naprawdę teraz widzę czasem, że dlatego, że ja wchodzę w jakiś taki wir takiego nakręcania się samego, I pomaga mówienie o tym, co mnie irytuje. Wyrzucenie po prostu to z siebie i to często schodzi.
To może wziąć taką karteczkę, wyprowadzą swoją złość na spacer i może wyjść, bo zasadniczo nie wolno wychodzić ze społeczności, tylko się w niej uczestniczy. Ty raz wyprowadziłeś tę złość, czy częściej, bo ja raz pamiętam. Nie, raz tylko, ale też było raczej tutaj manifesto z mojej strony, bo pamiętam, że wtedy była, bo my tutaj w domu problemy rozwiązujemy w grupie, jakie by one nie były i dzięki temu jakby też mam takie poczucie, że atmosfera się oczyszcza też. To była akurat afera, że tak powiem, wiadowo-mopowa, kto ma wylewać wodę z wiadra i to jest poniekąd śmieszne, ale też mam taki, ja bardziej jakby tak Zniechęcony tym, że my dyskutujemy o tej wodzie w wiaderku, to tak po prostu wyszedłem raczej z takiego, nie wiem, jakiejś bezsilności.
Niemniej jednak moje wnioski po tamtej społeczności są takie, że jak kiedyś będę miał rodzinę, To chciałbym takie takie mini problemy rozstrzygać właśnie wewnątrz rodzinne, bo to z pozoru mam wrażenie, że my ogólnie jako ludzie to każdy ma inną tą pierdołę, ale my się generalnie te zarzewie konfliktów często jest właśnie takie Wielkie dzięki i do zobaczenia w kolejnym odcinku. Ok, to jak jesteśmy przy tym, że warto, to czy mógłbyś powiedzieć naszym słuchaczom, którzy się wahają, czy przejść na terapię, czy słuchaczkom oczywiście, to dlaczego warto przejść na terapię?
Warto... Ja takie mam poczucie, pamiętam, kiedy sobie uzmysłowiłem i się popłakałem, Zaczął najbardziej tęsknić i uzmysłowiłem sobie, że tęsknię za tym, żeby być sam z siebie dumny, bo tego poczucia już nie miałem i straciłem nadzieję, że ja kiedyś będę mógł. I tę nadzieję odzyskuję, za co jestem wdzięczny. Jestem też wdzięczny za to i cieszę się, że mogę być na terapii, bo poznaję siebie. Okazuje się, że te jakby zagwozdki w głowie, które mam na temat siebie, Mogę je rozwiązywać, mogę sięgać w głąb siebie i zobaczyć siebie, mogę nauczyć się tego, jak radzić sobie ze swoimi złymi jakimiś nawykami, właśnie emocjami, jak je kontrolować albo po prostu je wyrzucać z siebie i rozmawiać o tym, co ja czuję, co ja myślę, z czym mam problem.
Uczę się również tutaj, co mi się bardzo podoba, przełamując siebie w wypowiadaniu się, tak jak teraz nawet w tej audycji, przed którą miałem duży stres, takim po prostu właśnie z tym, co ja miałem problem z byciem sobą i akceptacją sobą takim, jaki jestem i się okazuje, że po prostu każdy z nas ma wrażenie, że jest fajny i ma dużo do zaoferowania, tylko trzeba po prostu uwierzyć w siebie i pokochać siebie. Szanowni Państwo, jeżeli się wahacie, jeżeli macie w rodzinach osoby uzależnione, zapraszamy na terapię do Domu Magnifikat. Warto poznawać siebie, warto poznawać siebie na trzeźwo, doświadczyć swojej wartości. Tego się tutaj uczymy między innymi. Dziękujemy za to, że nas słuchacie, że jesteście z nami, że okazujecie nam swoją wdzięczność.
Dziękujemy za każde wsparcie finansowe. Za każdą dobrą myśl, za każdą modlitwę, za nas, za naszych podopiecznych. Ogromna wdzięczność z naszej strony. Jeżeli chcecie więcej dowiedzieć się o naszym domu, zapraszamy na stronę fundacjamagnifikat.pl, na naszego Facebooka. Wystarczy wpisać Dom Magnifikat. Zapraszamy też do odwiedzania strony nefesz.org, fundacji, która prowadzi II Dom w Ligocie Polskiej. I słyszymy się za tydzień. Pozdrawiamy Was bardzo serdecznie. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia. Dziękuję bardzo. Jest nadzieja. Audycja wspólnoty Dom Magnifikat, niosąca nadzieję uzależnionym i ich bliskim.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kuba opowiada o swoim uzależnieniu, jego początkach i konsekwencjach.
Kuba opowiada o powodach i procesie decyzji na przyjście do terapii w Domu Magnifikat.
Kuba opisuje swoje doświadczenia w pierwszym tygodniu terapii, jego emocje i odczucia.
Kuba opowiada o procesie zrozumienia emocji i siebie w terapii, jego doświadczenia i odkrycia.
Kuba prosi o wsparcie dla osób wahających się przejść na terapię i podziękowuje słuchaczom.
zapraszamy na stronę fundacjamagnifikat.pl
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„zapraszamy na stronę fundacjamagnifikat.pl"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.