Wiktor Słojkowski: „Nazwisko też może boleć”
Jest pisarzem i scenarzystą, autorem książek "Pocztówki z powstania" i "Wiem, jak wygląda piekło" ale w tej rozmowie głośno mówi nie o twórczości, lecz o własnej historii. O trudnej relacji z matką, o słowach, które potrafią ranić latami, i o decyzji, która stała się dla niego symbolem odzyskiwania siebie — zmianie nazwiska.W najnowszym odcinku „Jamrozek Wrażliwie” Wiktor Słojkowski opowiada Kubie Jamrozkowi, jak dorosłe życie potrafi wciąż nosić ślady dzieciństwa. Dlaczego odciął się od nazwiska, które kojarzyło mu się z bólem? I co to znaczy budować tożsamość na nowo, gdy przez lata słyszało się, że „do niczego się nie nadajesz”.
I ja tak... Ja się znalazłem w takim momencie chyba życia, gdzie ja jakby mówię, kurde, no ja nic jakby... Ja nie czuję żadnej radości, z drugiej strony nie czuję smutku, z trzeciej... Nie czuję nic. I ja do tych psów mówię, kurde, pieski. Ja mówię, o co to chodzi? Ja pierwszy raz poszedłem na terapię mając lat 16. Ja mówię, chodzę na tę terapię, 24 lata minęły, a jakby tu się nic nie poprawia, nie pogarsza, ale nie poprawia, nie? Ja mówię, co tu zrobić? Tak do nich. Ja sobie wtedy uzmysłowiłem, ja mówię, bo te słowa naprawdę nie powiedziałeś na tej terapii, nie?
I przyszedłem do domu i tak się zacząłem zastanawiać. I zawsze, kiedy psychoterapeuta zadawał mi pytanie, a jak u ciebie w domu, to ja odpowiadam, wszystko dobrze życzę każdemu takiego domu. I ja sobie to później Uzmysłowiłem. Ja mówię, jak mogę życzyć komuś takiego domu, gdzie matka ci mówi, twoje życie to bagno, nie? I ja mówię, to jest kurde turboprzemoc. Ja też trochę, wiesz, dałem się... Wydaje mi się, gdzieś tam w swoim myśleniu, gdzieś tam mnie to na jakieś manowsce wyprowadziło, bo ja żyłem w takim... Ja jestem z Łodzi, ja mieszkałem na Bałutach, czyli najgorsza dzielnica, jaką można sobie wyobrazić. I ja miałem masę kolegów i koleżanek na podwórku, bo jestem to pokolenie, co się wychowywało na podwórku.
I miałem zestawy Lego, które mi tam mama czy babcia kupowały w Peweksie wtedy. No, co z tego? A twoja matka pracowała? Wiesz co, do któregoś momentu pracowała, ale ona mając lat 40 powiedziała, że ona już nie będzie pracować i... Po prostu? Ja nie wiem, bo wiesz co, ja sobie tak uzmysłowiłem, że ja jej tak naprawdę nie znam. Bo za każdym razem, kiedy ja na przykład z nią chciałem coś porozmawiać na jakiś temat, moja mama akurat jest osobą, która bardzo dużo czyta książek, nie? I za każdym razem, jak ja mu pytałem, co ona czyta, to słyszałem tylko jedno, daj mi święty spokój, nie? Albo nie zrozumiesz, albo... I tak szczerze mówiąc, ja sobie uzmysłowiłem, że ja tak nie znam jej życia.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.