Mentionsy Mentionsy
Jamrozek wrażliwie
Jamrozek wrażliwie

Wiktor Słojkowski: „Nazwisko też może boleć”

18.11.2025 ·1 godz 6 min

Jest pisarzem i scenarzystą, autorem książek "Pocztówki z powstania" i "Wiem, jak wygląda piekło"  ale w tej rozmowie głośno mówi nie o twórczości, lecz o własnej historii. O trudnej relacji z matką, o słowach, które potrafią ranić latami, i o decyzji, która stała się dla niego symbolem odzyskiwania siebie — zmianie nazwiska.W najnowszym odcinku „Jamrozek Wrażliwie” Wiktor Słojkowski opowiada Kubie Jamrozkowi, jak dorosłe życie potrafi wciąż nosić ślady dzieciństwa. Dlaczego odciął się od nazwiska, które kojarzyło mu się z bólem? I co to znaczy budować tożsamość na nowo, gdy przez lata słyszało się, że „do niczego się nie nadajesz”.

Jeżeli ci coś mu podpowiada zrób tak, to zrób tak. Bo mi się zawsze wydawało, że wiesz, to mówienie o sobie dobrze, że jest taka różnica między jakąś taką nachalną trochę propagandą z Instagrama, a jednak taką umiejętnością powiedzenia okej, jestem taki i taki, w tym jestem dobry, tu mi trochę nie wychodzi, ale i tak uważam, że jestem okej. Wiesz co, ja myślę, że jestem okej. W niektórych kwestiach, a myślę, że jestem nie okej w innych kwestiach. Na przykład mój taki przyjaciel powiedział, że ja stanęłem najtrudniejszą osobą, jaka stanęła na jego drodze życia. Ja myślę, że ma rację. Ja akurat jestem nie okej w tym, że jestem osobą humorzastą. Czyli w zasadzie mogłem się spodziewać, że w różnym nastroju tu przyjdziesz?

Ale ignorowany przez moją mamę, ale z drugiej strony ja miałem babcię. Najważniejszą osobę w moim życiu, która jakby, no, pokazywała mi, że moje problemy, to, co ja czuję, co ja chcę, o czym ja marzę, o czym pragnę, to jest bardzo ważne, nie? I ja byłem w takiej, żyłem w dwóch paralelnych rzeczywistościach. Ale mam chyba coś takiego, no. Tutaj odnośnie tego bycia humorzastym. Mnie jest bardzo łatwo striggerować, jeżeli ja mam wrażenie, że ktoś mnie zlekceważył, nie? Czy... To jest nawet głupie takie, jak ja coś mówię, ktoś mówi do mnie, czy możesz powtórzyć to, co mówiłeś. To ja mam zaraz myślenie, okej, no, czyli... Czyli w ogóle nie słuchał. Czyli... No i tu jakby moja jakaś kaskada dziwnych myśli następuje w głowie, nie?

Ja mogę chodzić, ktoś nie może chodzić. A to, że słuchałem takich rzeczy, no to nie jest tak, że budzę się rano i mówię ojej mama, tak mi matka mówiła, nie? A nie racjonalizujesz trochę? W sensie? No, że inni też mają... No ale to trzeba czasami sobie poracjonalizować, bo tak to ja mogę sobie usiąść i, wiesz, i spędzić cały dzień na płakaniu, że brakło w którymś momencie najważniejszej osoby w moim życiu i że ktoś, kto powinien być, no nie wiem, orędowniczką mojego dobrostanu, nazwijmy to tak, no nie był tą orędowniczką, a był kimś zupełnie przeciwstawnym do tego, nie? No i... Wiesz, no ja prawie 40 lat przeżyłem z tym, że no dobra, ja mam taką mamę i tak jest, no.

Nawet nie podziękowanie, bo ja jakby, no mogę powiedzieć, że ona... Chciałem tu brzydkie słowo użyć, ale nie wiem, co tu się mówi. Możesz wypikać. Może ona po prostu, że umarła, nie? I co? No tak, ale miałem jakąś taką dziwną potrzebę tego zrobienia i to ja akurat mam coś takiego, że to nie jest to, że jestem wybitnie zdolny, uzdolniony czy coś, tylko u mnie jest bardzo dużo to, że to jest zupełny przypadek. I ja wtedy akurat... Na takim spotkaniu, bo ja redagowałem rubrykę towarzyską, czyli no nic ambitnego, robiłem krótkie opisy imprez oraz pisałem to, co dana gwiazda miała na sobie na danym evencie. Ja miałem spotkanie tam z taką właścicielką takiej agencji PR-owej i ona się mnie zapytała, a w tym miałem lat, nie wiem, nie pamiętam, lat 27.

Jest. I ona przyniosła mi umowę i mówi, to jest umowa na książkę, zaliczka jest bardzo mała, ale ty nic nigdy nie napisałeś, jak chcesz, to ją podpisz. I ja mówię, okej. I ja ją podpisałem, po czym później nie wiedziałem, jak się za to zabrać. I ja wpisałem w Google, jak napisać książkę. No ale to mówimy o 2011 roku, nie? No ale ta książka gdzieś tam powstała. No i okazała się całkiem popularna. No i tak zacząłem pisać przez przypadek. Czyli babci już nie było, powstała książka i została matka. Tak. Ja tu się spotykałem z takim właśnie, że od mojej mamy, że babcia byłaby z ciebie dumna, że ona nie powiedziała nigdy, ja jestem z ciebie bardzo dumna, nie?

Moja mama mi nie powiedziała nigdy, że mnie nienawidzi. Ale jej kiedyś zapytałam odnośnie tego, ja mówię, czemu ty jesteś dla mnie taka podła? Ja mówię, co ja ci zrobiłam? I moja mama mi dość tak prosto powiedziała wtedy, zapytała się mnie, a czy zastanawiałeś się, czy każdy rodzi się po to, żeby być rodzicem? Ja powiedziałem nie, nie zastanawiałem się, bo ja rodzicem nigdy nie będę, zapewne, ale no nigdy mi coś tego do głowy nie przyszło, żeby się zastanawiać. Ona mówi, a może się zastanów, bo może ja się nie urodziłam po to, żeby być matką. Ja mówię, okej. W sumie to jest jakieś wyjaśnienie, nie? Czasami wrzucani jesteśmy w jakieś role, które nie są nam pisane, nie?

Nie wiem, nie się wydaje, że jest. I no tak, ale teraz nie przyszła i myślę, że już nie przyjdzie i myślę, że my się już nigdy nie spotkamy, nie? A nie bałeś się tego, że przyjdzie i że znowu będzie dokładnie taka sama sytuacja? Nie, nie bałem się, bo ja bym wtedy poprosił kogoś, żeby ją wyprosił. Okej. Bo ja zawsze wiesz, myślałem... No dobra, no to jest, to jest jednak moja mama. No już można powiedzieć starsza pani. Gdzieś tam chyba pogubiona w życiu, skoro tak robiła. Ale stwierdziłem dzisiaj, stwierdzam, że no trudno, no jest starszą panią, samotną, pogubioną, ale co mnie to ma obchodzić, nie? I takie wiesz, ten dyskurs społeczny, kiedy ja słyszę, ale to jest twoja mama, to mnie się otwiera nóż w kieszeni i dla mnie to nie jest żaden argument.

Chyba tak, tak, tak, tak, dokładnie. I wiesz, no myślę, że to jakiś taki, że ogólnie zeszły rok to był dla mnie jakimś takim zupełnie życiowym resetem. Zeszły rok i początek, końcówka zeszłego i początek tego. Ktoś mi powiedział, że ja zrobię głupotę odnośnie książek, że jakby... Że dziesięć napisanych pod poprzednim nazwiskiem. Wiktor Słojkowski nie ma profilu na Lubimy Czytać. Wiktor Krajewski ma. Ale ja nie mam jakby takiej... No co, sobie zmieniłem, to sobie zmieniłem. Ktoś będzie chciał, to się dowie jak ja miałem i co to... Albo się nie dowiem. A czy nie miałeś takiego poczucia, że ojej, to teraz zaczynam też taki nowy etap życia nawet w swojej karierze?

Ja bardzo prosto, że ja nie czuję żadnego związku emocjonalnego ze swoją mamą, a całe wychowanie i pod względem właśnie emocjonalnym i materialnym leżało na mojej babci i to było bardzo tak... Krótko, zwięźle i na temat. No masz pięć linijek i piszesz tam ręcznie. No to różnie, jeszcze zależy jaki masz charakter pisma, to możesz mieć miejsce na sto zdań albo na trzy. A swoją drogą miałeś taki etap, że ćwiczyłeś swój nowy podpis? Nie, zupełnie nie. Ja w ogóle nie piszę ręcznie tak za bardzo i tak dla mnie to jest zawsze takie dziwne, jak muszę coś ręcznie... No bo czasem się idzie na pocztę, jednak tam nawet na tym elektronicznym, wiesz, podpisem i zastanawiam się, czy inaczej krajewski, czy słojkowski, okej.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.