Dlaczego ta książka jest zakazana w więzieniach? ⛔ | R. Greene | 48 praw | Majewski | Interesy #98
Zamów moją książkę w wersji papierowej, posłuchaj audiobooka w Audiotece lub pobierz PDF za darmo: https://casbeg.com/pl/do-pobrania/ksiazka-bartka-majewskiego/Poznaj usługi Casbeg: https://www.casbeg.com/plCzytaj mój newsletter: https://casbeg.com/pl/knowledge-sharing-newsletter/ Postaw mi kawę, jeśli lubisz ten podcast: https://buycoffee.to/bartoszmajewski"Interesy" to mój podcast, który pomoże Wam stać się lepszymi przedsiębiorcami. Oto 98. odcinek z jego odsłony literackiej, w którym omawiam kluczowe wnioski z książki pt. "48 praw władzy" autorstwa Roberta Greene'a.Przeczytaj tę książkę: https://www.ceneo.pl/152565688Podcast "Interesy" to:inspirujące rozmowywartościowe książkicenne tipy, obserwacje i analizy biznesowe📩 [email protected] / montaż: Studio Makers (studiomakers.pl)
Wyobraźcie sobie książkę, której nie wolno posiadać w więzieniach, bo potrafi zmienić przeciętnego więźnia w kompletnego manipulatora. Takiego gościa, który dryguje strażnikami, wykańcza konkurencyjne gangi więzienne i organizuje bunty i różnego rodzaju ucieczki z więzienia. A teraz wyobraźcie sobie, że tę samą książkę mają na biurkach prezesi, raperzy i dyktatorzy. O czym mowa? O 48 prawach władzy. Pióra Roberta Greena. A dziś pokażę Wam, dlaczego ta książka uczy rządzić ludźmi. Ale też tego, jak się przed takimi ludźmi można obronić. Dzień dobry Państwu, spotykamy się w interesach. Ja nazywam się Bartosz Majewski i opowiem Wam o jednej z najbardziej wpływowych, kontrowersyjnych i moim zdaniem fascynujących książek ostatnich dekad.
Zastanówcie się, bo być może nie wiecie, o czym mówię. Machiavelli był wysokim urzędnikiem we Florencji, dyplomatą. Kiedy do władzy w jego okolicy doszli medyceusze, on popadł w niełaskę. Mało tego, trafił do więzienia i był przez nich torturowany i przetrwał tylko dzięki kompletnie fartownej amnestii ogłoszonej dzięki wybraniu nowego papieża. A mimo to, po wyjściu z więzienia i napisaniu książki, zadetykował ją Wawrzyńcowi II Medyceuszowi po to, żeby wkupić się w jego łaski i wrócić do władzy w ramach ustroju, którego nienawidził. Nie ma sensu, nie? To dlatego książę jest książką trucizną, która prowadzi władców do upadku, którego zresztą Machiavelli życzył z całego serca wszystkim medyceuszom, bo ich szczerze nie cierpiał za tortury i za niełaskę, w którą go strącili.
Ale to musi być trucizna, która jest słodka dla autokraty. Tak, żeby chciał się tą książką zaczytywać, a następnie wdrożyć jej rekomendacje i oczywiście zostać obalonym. I tak właśnie należy tą książkę czytać. Gdzie tu jest trucizna? Gdzie jest słodecz? Gdzie jest trucizna? Co połknąć, a czego nie? Ale Green poszedł w inną stronę. On zamiast otruwać ludzi władzy, napisał im podręcznik. Ale nie powiedziałem Ci jeszcze nawet, kim jest autor. Otóż autor tego podręcznika, Robert Green, jest jednym z najważniejszych współczesnych pisarzy. Zanim jednak on został pisarzem, to tułał się po świecie i miał ponad 50 prac w kilku krajach. Tak w Białym Kołnierzyku, jak i w Niebieskim. W tym, co istotne, jako dziennikarz. Jak już nazbierał doświadczenia życiowego, to opowiedział o swoim pomyśle na książkę wydawcy we Włoszech, który zdecydował się utrzymać go przez parę miesięcy, zanim on nie napisał manuskryptu tego, co później stało się 48 prawami władzy.
I ta książka stała się natychmiastowym i globalnym sukcesem. Ona przebiła 10 milionów sprzedanych tylko w Ameryce egzemplarzy, a ostatnio nawet przyspieszyła, bo rok 2024 był rekordowym rokiem jej sprzedaży. No, widocznie działalność Roberta na TikToku procentuje. Miliony sprzedanych książek o 48 prawach władzy na pewno ucieszyły Roberta Greena. Ale było też więcej, bo książka trafiła we właściwe kręgi i wryła się w głowy wielu wpływowych ludzi. Na przykład Basta Rhymes wspierał się tą książką w negocjacjach z producentami filmowymi. DJ Premier i Calvin Harris wytatuowali sobie prawo piąte i dwudzieste ósme na przedramionach, a odniesienia do książki można znaleźć na przykład w kawałkach Drake'a, Jay-Z czy Kanye Westa.
To są ludzie, którzy publicznie przyznają się do lektury tej książki. Pytanie brzmi jednak, kto czytał i się nie przyznaje? Pozwólcie, że opowiem wam historię, w którą Roberta wciągnęła pewna amerykańska firma. To jest historia wielkiego ego, pieniędzy i poniekąd również manipulacji. Historia ma wielką stawkę, bo wywodzi się z niej trwająca już kilkanaście lat współcześnie cała wielka moda na stoicyzm. Otóż 48 praw władzy zyskało wielu wpływowych czytelników już od premiery, wśród których był Dov Cherney, czyli człowiek, który chciał przywrócić przemysł lekkiej Ameryce, zanim to było modne. Produkował wysokiej jakości koszulki na przedmieściach Los Angeles. Made in America.
100 milionów dolarów przychodu na koszulkach. No nie tylko, bo tam różne inne rzeczy też były sprzedawane, ale generalnie moda, ciuchy. Wyobraźcie sobie, ich rajstopy reklamowała nawet Sasha Gray. No absolutny sukces. I wyobraźcie sobie, Doff mianował do rady dyrektorów Americana Parall Roberta Greena, a zaraz za nim pojawił się 22-letni wtedy dyrektor marketingu, wcześniej asystent Greena, Ryan Holiday, który był jednym z bohaterów odcinka 90. Interesów zresztą. Oczywiście pojawił się konflikt między Radą Nadzorczą a CEO, koszty były za wysokie, sypianie z modelkami nie pomagało, no i Rada Nadzorcza chciała go odwołać. Skończyło się dość przewidywalnie wielką wojną. wskutek oczywiście której Doff wyleciał z firmy.
Jest o tym cały sezon znakomitego podcastu zrobionego zresztą przez Gimlet Media. Sezon pierwszy, jeżeli mnie pamięć nie myli, który nazywa się The Startup. Zapamiętacie. Ale historia Ameryka na parę jest historią destrukcji firmy wartej setki milionów dolarów w szczycie poprzez ego założyciela i makiawelizm Greena. I stawiam tezę, że bez tych doświadczeń młody CMO Ryan Holiday nie zwróciłby się w kierunku stoicyzmu, bo pisał o tej firmie dużo w swoich książkach. Ale to chyba historia, którą opowiem Wam innym razem. Wracając do książki, 48 praw ma 48 rozdziałów. Każdy składa się z trzech części. Pierwsza to prawo, w której autor przedstawia metodę. Druga to marzenie, w której autor pokazuje szczytową formę metody.
I trzecia to rzeczywistość, która stanowi nieco bardziej praktyczną syntezę obu poprzednich. Zwróćcie też uwagę na jakże chiński tytuł. W chińskiej kulturze jest mnóstwo odniesień do liczb, jak na przykład banda czworga, albo ruch stu kwiatów, albo jeden kraj, dwa systemy. Jest jeszcze jeden autor, którego książka znakomicie się w Chinach sprzedała. Mam oczywiście na myśli Petera Thiela oraz jego Zero to One. Był jeszcze trzeci autor, znacznie mniej popularny, który zabawił się w tytule zerem i jedynką. Jak to szło? 101, ale nie pamiętam dokładnie. Nieważne, idźmy dalej. Niespodzianka! Podcast Interesy działa dzięki firmie doradczej Kazbek. To taka nietypowa firma doradcza, w której nie używamy powerpointa ani słowa synergia.
Na ogół pracujemy nad tym, by wzrastały przychody i zyski firm, dla których pracujemy. Działamy z właścicielami i menedżerami firm B2B. Usługowymi, produktowymi, produkcyjnymi, a nawet ze startupami. Jeśli wszystko w Twojej firmie jest idealnie, no to raczej nie dzwoni, nie pisz. Ale jeśli coś Cię boli lub życzyłbyś sobie albo życzyłabyś sobie jeszcze lepszych rezultatów, to czekamy na Ciebie z otwartymi ramionami. Link jest w opisie. Nie zapomnij powiedzieć, że przysłał cię Bartek Majewski. A teraz wracamy do odcinka. Ale może dajmy popracować książce. Przeczytam wam całe prawo czwarte, żebyście widzieli mniej więcej w jaki sposób działa rozdział. Prawo czwarte. Klucze do władzy. Władza to na dobrą sprawę gra pozorów. Im mniej mówisz, tym częściej jesteś postrzegany jako ktoś wspanialszy i potężniejszy niż w rzeczywistości.
Twoje milczenie sprawi, że inni poczują się nieswojo. Ludzie to maszyny bezustannie interpretujące i wszystkiego dociekające. Oni muszą wiedzieć, co myślisz. Nie poznają twoich intencji ani znaczeń nadawanych przez ciebie, jeśli potrafisz zapanować nad tym, co ujawniasz. Twoje krótkie odpowiedzi i milczenie ustawią ich w pozycji obronnej. Nerwowo wypełniając ciszę będą wpadali z najróżniejszego rodzaju uwagami ujawniającymi cenne informacje o sobie i o swoich słabościach. Będą opuszczali zebranie w poczuciu, że zostali obrabowani i powrócą do domów, by analizować każde Twoje słowo. Skupienie ich uwagi na twoich zwięzłych wypowiedziach jedynie doda ci powagi. Andy Warhol jako młody człowiek doznał objawienia, uświadamiając sobie, że samym mówieniem na ogół nie można zmusić ludzi do postępowania w taki sposób, jakbyśmy tego chcieli.
Mówiąc mniej niż to konieczne, stwarzasz pozory znaczenia i potęgi. Jednocześnie im mniej mówisz, tym mniejsze ryzyko, że powiesz coś nierozsądnego, a nawet niebezpiecznego. W 1825 roku nowy car Mikołaj I objął tron Rosji. Natychmiast wybuchł bunt kierowany przez liberałów domagających się modernizacji kraju. Chcieli, by przemysł i struktury administracyjne dogoniły resztę Europy. Dławiąc brutalnie bunt, powstanie dekabrystów, Mikołaj I skazał jednego z przywódców, Konrada Rylewa, na śmierć. W dniu egzekucji Rylew stał pod szubienicą z pętlą na szyi. Zapadnia otworzyła się. Z chwilą jednak, gdy Rylew zawisł, sznur pękł, a on spadł na ziemię. W tamtych czasach tego rodzaju zdarzenia były traktowane jak przeznaczenie lub wola nieba.
I tym sposobem uratowany przed egzekucją człowiek był zazwyczaj ułaskawiany. Gdy podrapany i zakurzony Rylew podniósł się z ziemi, przekonany, że uratował głowę, krzyknął do tłumu. Widzicie? W Rosji nie wiedzą, jak cokolwiek dobrze zrobić, nawet sznuru. Do pałacu zimowego natychmiast udał się posłaniec z wiadomością o nieudanej egzekucji. Skonfundowany niezadowalającym obrotem spraw Mikołaj I zbierał się jednak do podpisania ułaskawienia, gdy raptem zapytał posłańca. Czy po tym cudzie Rylew coś odpowiedział? Wasza carska mość, odparł posłaniec. Powiedział, że w Rosji nie wiedzą nawet jak sznur zrobić. W takim razie, powiedział car, trzeba udowodnić, że tak nie jest. I podarł ułaskawienie. Następnego dnia rylew został jeszcze raz powieszony. Tym razem sznur nie pękł.
Oto nauka. Nie da się cofnąć słów raz wypowiedzianych. Należy panować nad nimi. Szczególnie ostrożnie należy posługiwać się sarkazmem. Chwilowa satysfakcja osiągnięta dzięki uszczypliwym słowom może zostać przeważona ceną, jaką przyjdzie później zapłacić. I tutaj bardzo dobry przykład. Znowu z powrotem do książki. Michael Arlen, scenarzysta opuszczony przez szczęście, pojechał w 1944 roku do Nowego Jorku. By utopić swe smutki odwiedził znaną restaurację 21. W holu wpadł na sama Goldwina, który dał mu małą praktyczną radę, by kupił sobie konia wyścigowego. W barze Arlen spotkał starego znajomego, Louisa B. Mayera, który zapytał go o plany na przyszłość. Właśnie rozmawiałem z samym Goldwinem, zaczął Arlen. Ile ci zaproponował?
Przerwał mu Mayer. Za mało, odpowiedział Arlen wymijająco. Przyjmiesz piętnaście tysięcy na trzydzieści tygodni? Zapytał Mayer. Tak, odpowiedział tym razem bez wahania Arlen. Clifton Feydman, Bartlett Book of Anecdotes. I ostatnie. Małże otwierają się całkowicie przy pełni księżyca. Gdy krab zobaczy małża, rzuca kawałek kamienia lub wodorost, także tamten nie może się podobnie zamknąć i stanowi posiłek kraba. Taki los tego, kto otwiera usta za szeroko i w ten sposób pozostawia się na łasce słuchacza. Leonardo da Vinci. No i już rozumiecie o co chodzi. Ja nie będę już wam czytał całych praw, a ja ograniczę się do anegdot, żebyście zobaczyli w jaki sposób myśli autor. Posłuchajcie. Sultan Perski skazał dwóch ludzi na śmierć. Jeden z nich, który wiedział jak bardzo Sultan kochał swojego giera, w zamian za życie obiecał w ciągu roku nauczyć konia latać.
Sultan, którego mu spodobała się ta myśl... że może być posiadaczem jedynego latającego konia na świecie, zgodził się. Drugi więzień patrzył na swojego przyjaciela z niedowierzaniem. Wiesz, że konie nie latają. Co skłoniło cię do wyjścia z tak szalnym pomysłem? Tylko oddalasz to, co nieuniknione. Niezupełnie, odpowiedział pierwszy więzień. W ten sposób dałem sobie cztery szanse na uzyskanie wolności. Pierwsza, w ciągu roku sultan może umrzeć. Druga, ja mogę umrzeć. Trzecia, koń może umrzeć. I czwarta, może nauczę konia latać? Dla tych z Was, którzy pamiętają początek znakomitego Netflixowego serialu o praniu brudnych pieniędzy, czyli oczywiście Ozark, logika, którą kieruje się więzień, może wydawać się dziwnie znajoma.
Może te historyjki są trochę bardziej uniwersalne i przenoszone w czasie, niż może się na pierwszy rzut oka wydawać. Może przenieśmy się teraz do Francji i o kilkaset lat. Posłuchajcie. W czasach, gdy nastroje antyfrancuskie były najgłębsze, Voltaire żył na wygnaniu w Londynie. Pewnego dnia przechadzając się ulicami został otoczony przez wściekły tłum. Powiesić go, powiesić Francuza, krzyczano. Voltaire spokojnie zwrócił się do tłumu następującymi słowy. Mieszkańcy Anglii, chcecie mnie zabić dlatego, że jestem Francuzem. Czyż nie dość zostałem ukarany przez samo to, że nie urodziłem się Anglikiem? Tłum radośnie powitał jego mądre słowa i bezpiecznie odprowadził na kwaterę. Ładnie, prawda? Boję się nawet myśleć, ile trzeba przeżyć i przeczytać, żeby znaleźć taki smakowity fragment i użyć go w książce o sprawowaniu władzy.
A potem raz i jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz przez 48 rozdziałów. Może na koniec chciałbym Wam pokazać właśnie na przykładzie tej książki, jak selekcjonuję lektury za pomocą metody wchodzenia coraz głębiej do króliczej nory. No więc w 2010 przeczytałem czterogodzinny tydzień pracy, co popchnęło mnie szybko w kierunku kolejnych czterogodzinnych książek Tima Ferrisa, a następnie w kierunku jego podcastu. Jakiś czas później natrafiłem stamtąd do wydanego przez niego Tao w Seneca, co stanowiło moją pierwszą przygodę ze stoicyzmem. W 2014 Tim uruchomił swój klub książkowy, który polegał na tym, że raz na jakiś czas Tim dzielił się rekomendacją książkową ze swoją publiką. Co w sumie może wam coś przypominać.
W czwartym odcinku tego cyklu bohaterką była książka Obstacle is the Way, wspomnianego już w tym odcinku i wcześniej w cyklu Ryana Holliday'a. W 2017 byłem już świeżo pod wpływem lektury książek, jak i pewnie kilkuset artykułów Ryana Holliday'a. w których często odwoływał się właśnie do 48 praw władzy, jak i lekcji, które odebrał od Roberta na przestrzeni lat. Więc trafiłem na 48 praw władzy, a następnie wszystkie inne książki Roberta, które oczywiście stanowiły trampoliny do kolejnych literackich obsesji i króliczych norch, w które będę się z wami zapuszczał. Nie da się połączyć kropek patrząc w przyszłość, można je tylko połączyć patrząc wstecz, jako rzekł klasyk. Trzeba więc ufać, że w jakiś sposób połączą się w twojej przyszłości, że tak zacytuję.
Oczywiście to my wybieramy królicze nory, więc zaczynamy z czterogodzinnego tygodnia pracy, a kończymy na na przykład Machiavellim albo Robercie Greenie. Ale to już kwestia tego, kim jesteśmy i w których kierunkach mamy skrzywienia poznawcze. Każda książka w tym cyklu może stanowić dla Was początek właśnie takiej drogi. Ja jestem tutaj tylko kotem, który mówi Alicji, że każda droga wymaga pierwszego kroku. Wielu ludzi uważa 48 praw władzy za książkę amoralną lub wręcz nieetyczną, szczególnie jeśli jej nie przeczytali. Jednocześnie wielu ludzi, którzy poznali dobrze autora tej książki twierdzi, że jest wspaniałym przyjacielem, bardzo lojalnym i ciepłym człowiekiem. Myślę sobie, że książkę tą można czytać także jako podręcznik obrony przed manipulatorami.
Takimi ludźmi, którzy starają się nam utrudnić prowadzenie dobrego życia, którego sensem nie musi być ciągła walka o zyskanie władzy, w której zwycięstwo jest początkiem walki o utrzymanie władzy, która prędzej czy później musi skończyć się porażką i jej utratą. Różnica pomiędzy współczesnością, a czasami, w których żyło wielu bohaterów prozy Roberta Greena, to to, że tam utrata władzy kończyła się śmiercią, a u nas utrata władzy kończy się zwykle napisaniem beznadziejnie nudnej książki autobiograficznej z ghostwriterem. Chyba jest to jakiś postęp. Być może. Chyba. Tak mi się wydaje. Na koniec. Czy 48 praw władzy to jest książka dla manipulatorów?
Może. Ale jeśli jej nie przeczytasz, to nie będziesz wiedział, kiedy ktoś manipuluje tobą. A co zrobisz, gdy się zorientujesz, że ktoś próbuje tobą manipulować? Odpowiedź na to pytanie stanowi wyjaśnienie tego, dlaczego ta książka jest tak niebezpieczna. Czytajcie ostrożnie i na własną odpowiedzialność. Mógłbym tak jeszcze długo, ale tutaj postawimy kropkę, no bo nie chcę streścić Wam całej książki, tylko mocno zachęcić do jej przeczytania. Jeszcze raz. Robert Greene, 48 praw władzy, jak wykorzystać manipulacje do osiągnięcia przewagi. Serdecznie polecam Wam tą pozycję i do następnego odcinka.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Poznaj usługi Casbeg: https://www.casbeg.com/pl
Czytaj mój newsletter: https://casbeg.com/pl/knowledge-sharing-newsletter/ Postaw mi kawę, jeśli lubisz ten podcast: https://buycoffee.to/bartoszmajewski
"Interesy" to mój podcast, który pomoże Wam stać się lepszymi przedsiębiorcami. Oto 98. odcinek z jego odsłony literackiej, w którym omawiam kluczowe wnioski z książki pt. "48 praw władzy" autorstwa Roberta Greene'a.
Przeczytaj tę książkę: https://www.ceneo.pl/152565688
Podcast "Interesy" to:
inspirujące rozmowywartościowe książkicenne tipy, obserwacje i analizy biznesowe
📩 [email protected]
Realizacja / montaż: Studio Makers (studiomakers.pl)