Mentionsy Mentionsy
Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo

Hrabia Monte Christo. 45. Kredyt nieograniczony

27.07.2025 ·25 min 15 s

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

— Czy tu mieszka pan hrabia de Monte Christo? — Tak — odpowiedział odzwierny. — Ale... — i spojrzał pytająco na Alego. Ali potrząsnął przeczącą głową. — Ale... — zapytał grum. — Ale ekscelencja nie przyjmuje nikogo — dokończył odzwierny. — W takim razie proszę oddać panu hrabiemu bilet wizytowy mojego pana, przy czym proszę powiedzieć, że mój pan, baron d'Anglars, jadąc na posiedzenie izby, nadłożył drogi, aby mieć zaszczyt złożenia mu wizyty. — Nie mam dostępu do pana hrabiego — odparł odźwierny. — Oddam mu go jego lokaj. Grum wrócił do powozu. — No i co? — zapytał danglar. Chłopiec, choć zawstydzony nauczką, jakiej doznał, powtórzył swemu panu odpowiedź odźwiernego.

— O! — obruszył się baron. — A więc to jakieś książę? Tytułują go ekscelencją? Może do niego wejść tylko osobisty lokaj? Mniejsza z tym. Ma u mnie otwarty kredyt, a więc zobaczę go na pewno, gdy mu się zachce pieniędzy. I Danglars opadł na siedzenie, wołając do Stangreta, tak aby go słyszano na całej ulicy. Do Izby Deputowanych! Monte Christo, powiadomiony w czas, obserwował barona zza żaluzji, za pomocą wybornej lunety, z taką samą uwagą, z jaką Danglars studiował dom, ogród i służbę. – O, stanowczo – rzekł, wzdrygając się z niesmakiem i składając lunetę w futerale z kości słoniowej – stanowczo ohydna to kreatura.

– No czy pani baronowa jest u siebie? – zapytał Danglars. – Tak, panie baronie. – Sama? – Nie, ma u siebie gości. Czy nie uzna Pan tego za nietakt, Panie Hrabiu, jeśli przedstawię Pana w czyjejś obecności? Wszak nie zachowuje Pan się incognito? No, bynajmniej, Panie Baronie, uśmiechnął się Monte Christo. Nie roszczę sobie praw do tego. – A któż jest u pani? – Pan Dibrej? – spytał Danglars z taką dobrodusznością, że Monte Christo uśmiechnął się w duchu znał już bowiem domowe tajemnice bankiera. – Tak, pan Dibrej – odpowiedział Lokaj. Danglar skinął głową, po czym zwrócił się do Monte Christo. Pan Lucian de Bray jest przyjacielem domu. Piastuje stanowisko sekretarza przy ministrze spraw wewnętrznych. Co do mojej żony, utraciła ona swoje szlachetstwo, wychodząc za mnie, pochodzi bowiem ze znakomitego rodu.

Z domu nazywa się de Servier, a ożeniłem się z nią, gdy była wdową po pułkowniku markizie de Nargonne. Nie mam honoru znać pani baronowej d'Anglars, ale pana Luciana de Bray'a już poznałem. A gdzież to? U pana Alberta de Morserve. O, to znasz pan naszego młodego wicehrabiego? Spotkaliśmy się w Rzymie podczas karnawału. Aha, tak, tak, rzekł Danglars. Chyba słyszałem o jakiejś dziwnej przygodzie z bandytami czy złodziejami w jakichś ruinach. Wyszedł z tego cudem. Zdaje mi się, że opowiadał o tym mojej żonie i córce po powrocie z Włoch. — Pani baronowa czeka na jaśnie panów — oznajmił Lokaj wchodząc. — Pójdę przodem, by wskazać panu hrabiemu drogę — rzekł z ukłonem Danglars.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.