Ostatnie miesiące pokoju
Dr Waldemar Brenda z IPN w Olszynie opowiada o przygotowaniach do zbrojnego konfliktu na pograniczu Polski i Prus Wschodnich w ostatnich miesiącach poprzedzających wybuch II wojny światowej. Przygotował Mirosław Sochacki.
Dlatego główne zainteresowanie skierowano na pozycje osłaniające granicę na Pomorzu, w Wielkopolsce czy na Śląsku. Zlokalizowano tam poszczególne armie tworzone na czas spodziewanej niemieckiej agresji. A więc Armia Pomorze generała Władysława Bortnowskiego, dla której pierwotnie przewidywano nawet ewentualność wystawienia korpusu ekspedycyjnego, który mógłby interweniować w Gdańsku, gdyby niemieckie działania ograniczyły się tylko do wolnego miasta. Armia Poznań dowodzona przez generała Tadeusza Kutrzebę, ponoć jednego ze zdolniejszych polskich dowódców tamtego czasu. Jego armia była stosunkowo rozbudowana, bo przecież pozycje, które zajmowała w Wielkopolsce były najbardziej wysunięte na zachód i w momencie wojny najbardziej zagrożone były odcięciem.
Na południu, w bardzo ważnym strategicznie rejonie Górnego Śląska i zachodniej Małopolski stacjonowała armia Kraków. Od wschodu graniczyła ona z armią Karpaty. Odcinka z Prusami Wschodnimi bronić miała armia Modlin i samodzielna grupa operacyjna Narew. W odwodzie pozostawała armia Prusy. Spokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata ma Łącznie Wojsko Polskie wystawiło około miliona żołnierzy, prawie 700 czołgów, 4500 dział oraz 400 samolotów. Niemcy dysponowali w tym czasie dużo większym potencjałem obejmującym 2 miliony 700 tysięcy zmobilizowanych żołnierzy, 3000 czołgów, 46 tysięcy dział i ponad 3600 samolotów.
A przecież w tym niemieckim potencjale należy uwzględnić także wsparcie Armii Słowackiej i od 17 września 1939 roku Armii Czerwonej. Ten niekorzystny dla polskiej strony układ sił miał jednak szansę na zrównoważenie. Ale warunkiem musiały być skuteczne przygotowania wojenne naszych aliantów, czyli Wielkiej Brytanii i Francji. A tych, jak wiemy, nie było. W obliczu nadchodzącej wojny z Niemcami na wschodniopruskim odcinku granicy polsko-niemieckiej główny ciężar obrony miała przyjąć Armia Modlin pod dowództwem generała Emila Krukowicza-Przedrzmilskiego składającej się z 20 Dywizji Piechoty, 8 Dywizji Piechoty, Warszawskiej Brygady Obrony Narodowej oraz Mazowieckiej Brygady Kawalerii na wschodzie i Nowogródzkiej Brygady Kawalerii.
Jej sąsiadem od strony Pomorza miały być jednostki Armii Pomorza. Zaś na wschód od Armii Modlin znalazła się samodzielna grupa operacyjna Narew generała Czesława Młota-Fijałkowskiego w składzie dwóch dywizji piechoty, kilku mniejszych jednostek oraz podlaskiej i suwalskiej brygad kawalerii rozciągniętych w pasie ponad 200 km od Chorzel w kierunku wschodnim aż do granicy polsko-litewskiej. Nad granicą jednostki Wojska Polskiego zostały rozlokowane wiosną i latem 1939 roku. W marcu zmobilizowano systemem kartkowym XX Dywizję Piechoty. W pierwszej połowie lipca dywizję podciągnięto w rejon Muławy. W marcu do sierpca została dyslokowana Nowogródzka Brygada Kawalerii pod dowództwem generała Władysława Andersa.
Dodatkowym problemem było bardzo suche lato, które obniżyło poziom wód oraz świadome działania Niemców po drugiej stronie granicy. Oni również podjęli się przedsięwzięć inżynieryjnych, ale ich celem było właśnie zatrzymanie wody w rzekach, które spływały na Kurpie z terytorium Prus Wschodnich i przez to obniżenie poziomu wód gruntowych na polskim pograniczu. Odmienny był kalendarz przygotowań w pasie armii Modlin. Tu wizyta naczelnego wodza nastąpiła dopiero w początkach lipca i wtedy też zezwolono na prace fortyfikacyjne. Budowano schrony w rejonie Mławy i Żegnowa, rozdzielone bagnistym obszarem Niemyje. Planowano nawet 200 schronów.
Przygotowania oczywiście były intensywnie prowadzone także po niemieckiej stronie granicy. Ściągnięto do Prus Wschodnich wielkie jednostki, które miały uczestniczyć w uderzeniu na Polskę. Żołnierzem jednej z nich był oficer 12 Dywizji Piechoty Fritz Fies. W 1940 roku opublikował on książkę wspomnieniową pod tytułem Moja kompania w Polsce w 1939 roku, która stała się jednym z propagandowych druków ówczesnej armii niemieckiej. Książka zaczynała się od wspomnienia gorącego lata na pograniczu. Cóż to był za upał. Mazurskie słońce ostatnich dni sierpnia było dla żołnierzy nadto hojne. Stalowy hełm szybko się nagrzewał i podczas obserwacji należało go zsunąć na kark.
Placówki straży granicznej naszej były ogromnie podniecone i wyczerpane nerwowym stanem pogotowia. W nocy granica była oświetlana reflektorami i rakietami przez Niemców. Od 30 sierpnia oddział wydzielony zajął stanowiska obronne. Oficerowie Wojska Polskiego przebywający nad granicą rozmaicie przewidywali najbliższy ciąg zdarzeń. Jeden z nich pisał po latach. Obserwacja przygotowań wojskowych nieprzyjaciela w Prusach Wschodnich i w Rzeszy oraz rozmieszczenie oddziałów piechoty i kawalerii nad granicą polsko-pruską Wskazywały na pewny i rychły początek wojny. Podobnie uważał dowódca artylerii w Armii Modlin, pułkownik Michał Gałązka. W spisywanych wspomnieniach przytaczał swe ówczesne przekonanie, że przełomowy okaże się czas po zakończeniu prac polowych.
Prawie wszyscy byliśmy pewni, że wojna wybuchnie po żniwach, że rola Armii Modlin Będzie o wiele większa niż jej przypisywano, a to ze względu na koncentrację dużych sił nieprzyjaciela w Prusach Wschodnich. Ale nie do rzadkości należały także odmienne opinie. Cytowany już kilkakrotnie porucznik Jerzy Rożkowski z V Pułku Ułanów wierzył, że może jeszcze nie teraz. W swojej relacji przytoczył rozmowę z piechurami z Kompanii Obrony Narodowej stacjonującej w rejonie Myszyńca na Kurpiach. Żołnierze Obrony Narodowej obiecali, że Niemców nie przepuszczą, pomimo że mają starą i zużytą broń. Byliśmy spokojni i zdecydowani, lecz wydawało nam się, że wojna jest dość odległa i kto wie, czy wybuchnie.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dr Waldemar Brenda z IPN w Olszynie opowiada o przygotowaniach do zbrojnego konfliktu na pograniczu Polski i Prus Wschodnich w ostatnich miesiącach poprzedzających wybuch II wojny światowej.
Przygotował Mirosław Sochacki.