Era Alfredo Di Stefano - Część Pierwsza #07
Przyjście Alfredo Di Stefano oznaczało początek zupełnie nowej ery dla Madryckiej drużyny. Argentyńczyk wniósł do zespołu brakujący element boskości i zespół ze środka tabeli poszybował na sam szczyt piłkarskiego świata.
Strzelali Di Stefano, Joseito, Real Molowny oraz Muñoz. Ostatni z wymienionych panów jest dodajmy pierwszym strzelcem gola w Pucharze Europy dla Realu Madryt. Po bądź co bądź dość gładkim poradzeniu sobie ze Szwajcarami, Real trafił w ćwierćfinale na Partizana Belgrad, wtedy bardzo mocnego przeciwnika. Stąd w Madrycie podchodzono do tej rywalizacji bardzo poważnie. Ale by do meczu w ogóle mogło dojść, to Saporta musiał ubłagać władzę, by ta pozwoliła na przyjazd komunistów do miasta, jak i późniejszą podróż Hiszpanów do bloku radzieckiego. Oczywiście, jak zawsze, udaje mu się to załatwić i na trybunach w Madrycie podczas pierwszego spotkania zebrało się ponad 100 tysięcy kibiców. A było co oglądać, ponieważ końcowy wynik meczu napawał optymizmem.
I w ten właśnie oto sposób pierwszy w historii Puchar Europy podnosi kapitan Los Blancos Miguel Muñoz. Będzie to pierwszy z wielu pucharów, które będzie mu dane podnieść. Będąc madridistas bądź wykupując dostęp do Playera Realu Madryt można obejrzeć urywki z tego finału, jak i zresztą każdego innego, w którym Los Blancos brali udział. Na nagraniu zobaczyć można rundę honorową piłkarzy z pucharem i kibiców, którzy machają z aprobatą białymi chusteczkami, tak jak dzisiaj kibice machają szalikami. I nie miało to wtedy nic wspólnego z obecną panioladą. To dwa zupełnie różne kibicowskie gesty. Biel zalała Europę, a pierwszą edycję najbardziej prestiżowego klubowego turnieju piłkarskiego wygrał Real Madryt. Można więc śmiało powiedzieć, że te rozgrywki Los Blancos mają we krwi.
Niewielu było w stanie to wytrzymać. A Di Stefano zawsze znajdował coś, co mu nie pasowało w danym szkoleniowcu. Jego dążenie do perfekcji było na dłuższą metę nie do wytrzymania. Ale dopóki przynosiło to sukcesy, nikomu w klubie nawet nie przyszło do głowy, by podważać jego metody. A wspomniani wcześniej trenerzy, którzy mieli okazję prowadzić Real Madryt w tamtym okresie, to Enrique Fernandez, który pracował przez 17 miesięcy Villalonga wytrzymał 2 lata i 6 miesięcy. Carnilla rok i 7 miesięcy. Miguel Muñoz jedynie 2 miesiące. Dodam, że to ten sam Muñoz, który przed chwilą strzelił pierwszą bramkę dla Realu Madryt w Pucharze Europy. Po nim wrócił Carnilla na kolejne 2 miesiące. Później mieliśmy jeszcze Manuela Fleitasa na 9 miesięcy. Aż po raz drugi drużyny nie objął Miguel Muñoz, co stało się w kwietniu 1960 roku.
I co ciekawe Muñoz będzie piastował stanowisko trenera Realu przez następne 14 lat, ustanawiając przy tym niebywały rekord klubu. Koledzy z drużyny opisywali Alfredo jako kogoś, kto ma obsesję na punkcie wygrywania. Wydawał się być ciągle w złym nastroju, ciągle naburmuszony, aż nie wszedł na boisko. Tam zmieniał się nie do poznania. Wstępowała w niego energia, a drużyna pomimo planu taktycznego nakreślonego przed meczem przez trenera, wiedziała, że na boisku słuchać ma tylko Di Stefano. To otworzyło oczywiście tarcia w klubie. Jednak Bernabeu ani myślał irytować Argentyńczyka i pozbywał się tych, którzy te tarcia z nim tworzyli. Aby nie wyszło, że tylko obgadujemy Alfredo, przytoczmy też jego perspektywę.
Świętowanie delikatnie popsuł fakt, iż kapitan Munoz odebrał trofeum z rąk generała Franco, który nie mógł przepuścić takiej okazji i chciał wypromować się w Europie przy tej sposobności. Zrobi to zresztą jeszcze wielokrotnie. Na przykład, gdy Puchar Generała wygra Atletico Bilbao, ten przed wręczeniem Pucharu Bascom przyzna medale swoim żołnierzom i skradnie show, spychając piłkę na boczny tor. Finał z trybuny oglądał nowy nabytek Realu Jose Santa Maria, obrońca, który również zapisze się w historii Realu Madryt. Tymczasem klub, dzięki zastrzykowi gotówki po ostatnich sukcesach, kupuje połacie ziemi na północ od Madrytu, by stworzyć tam miasteczko treningowe. Owe miasteczko stanie się kiedyś bardzo ważnym aktywem finansowym klubu, ale o tym powiemy sobie w późniejszej części podcastu.
A Miguel Muñoz, który poderwał się z ławki rezerwowych, ponieważ nie zgadzał się z decyzją arbitra i chciał ją oprotestować, został powolony na ziemię przez austriacką policję i odeskortowany do szatni. Nie trudno się domyślić, że Madryt chciał zrewanżować się za te wydarzenia, co w rezultacie zaowocowało potężnym laniem, które Austriacy zebrali na Bernabeu. Mecz skończył się wynikiem 7 do 1, z czego Di Stefano strzela 4 gole, a swoje dosłownie 3 grosze dorzucają Real, Hento i Mateos. Stadionowe trybuny, które tego dnia zgromadziły 90 tysięcy kibiców, właśnie tego oczekiwały. Ale jeżeli powiemy sobie, że wtedy stadion domagał się krwi, to za nieco ponad miesiąc będzie prawie bliski eksplozji, ponieważ w półfinale Real Madryt ma zmierzyć się z Atletico Madryt, które przystąpiło do rozgrywek jako wicemis Hiszpanii.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Przyjście Alfredo Di Stefano oznaczało początek zupełnie nowej ery dla Madryckiej drużyny. Argentyńczyk wniósł do zespołu brakujący element boskości i zespół ze środka tabeli poszybował na sam szczyt piłkarskiego świata.